Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    komu pierwszemu nalewamy wino?

    08.04.06, 16:40
    sytuacja jest taka: kolacja u rodzicow mojego narzeczonego. on (narzeczony) otwiera butelke. komu
    nalewa najpierw? swoim rodzicom czy mi? bardzo prosze o odpowiedz. ale i sytuacja analogiczna u
    moich rodzicow. ja otwieram, czy nalewam najpierw moim rodzicom, czy narzeczonemu? a co w
    przypadku, kiedy to gospodarz (tata) otwiera butelke?
    Obserwuj wątek
      • bartek.s1 Re: komu pierwszemu nalewamy wino? 09.04.06, 20:12
        nalewa sie najwazniejszej osobie przy stole a pozniej to naokolo stolu
        zatrzynajac od tej osoby. W restauracji jest to dosc proste, kelner musi
        wyczuc, kto placi i temu polewa jako pierwszemu, chyba, ze klienci sami
        wytypuja "fachowca" od degustacji.
        Zreszta pierwsza osoba to nie tylko prestiz ale i obowiazki. Powinna sprobowac
        wino i zatwierdzic, czy nadaje sie do podania...
        • ptaaszysko Re: komu pierwszemu nalewamy wino? 09.04.06, 20:40
          w restauracji to nie kwestia wyczucia, kto płaci. ten gość, który wybiera wino
          z karty, degustuje jako pierwszy.
      • skrzych Re: komu pierwszemu nalewamy wino? 09.04.06, 20:46
        Ja to tam taka prymitywna morda jestem, lae "jak nie wiesz jak się zachować, to
        zachowaj sie przyzwoicie"
        Gienieralnie w obydwóch przypadkach to twój men powinien rozlewać - w przypadku,
        gdy jest u siebie, to zaczyna od Twojej mamusi, potem swojej mamusi, potem
        Twojemu tatusiowi potem swojemu tatusiowi, Tobie oraz na końcu sobie - wynika to
        z przywileju bycia gościem oraz kobietą. W związku z powyższym bedąc u ciebie
        służy Ci pomocna męską dłonią i polewa zaczynając jednakowoż od swojej mamusi,
        (jako że to ona jest w gościach) potem Twojej mamusi, swojemu tatusiowi, Twojemu
        tatusiowi, Tobie i sobie...

        No chiba że coś pokręciłem...

        Krzysztof
        • Gość: docg ryzykowne :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 00:31
          skrzych napisał: (twój men) polewa zaczynając jednakowoż od swojej mamusi...

          • japiosenkarka Re: ryzykowne :-) 10.04.06, 09:54
            dzieki, niby to jasne ze najpierw kobiety, ze zaleznie od wieku itd ale jak co do czego przyjdzie to reguly
            przestaja czasem byc klarowne. generalnie nie bylam pewna, czy bedac gosciem, choc mlodszym od
            mamy tego mojego mena zaczyna sie ode mnie czy od jego mamy. a jezeli to ojciec mojego mena nalewa,
            to najpierw swojej zonie, czy synowej, czyli mi, hmm?
            • Gość: catimini Re: ryzykowne :-) IP: 195.6.73.* 10.04.06, 16:34
              wydaje mi sie, ze najpierw Twoj mezczyzna powinien nalac sobie odrobine wina,
              to do jego kieliszka splyna ewentualne kawalki korka, a nastepnie powinien je
              sprobowac, reszta jak powyzej...
              • Gość: Zasadniczy Re: ryzykowne :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 09:48
                Gość portalu: catimini napisał(a):

                > wydaje mi sie, ze najpierw Twoj mezczyzna powinien nalac sobie odrobine wina,
                > to do jego kieliszka splyna ewentualne kawalki korka, a nastepnie powinien je
                > sprobowac,

                DOBRZE CI SIĘ WYDAJE !!!

                Tak właśnie jest !

                Zwłaszcza z winami. :)

                Zasadniczo...
      • Gość: Zasadniczy Re: komu pierwszemu nalewamy wino? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 09:45
        Z winami to zasada jest taka, że rozlewanie zaczyna się od....SIEBIE !!!

        Zasadniczo...

        A tak w ogóle to na świecie każdy nalewa sobie sam - nie tylko wino. :)

        Nikt nikogo nie zmusza do picia wlewając mu nową porcję alkoholu do
        kieliszka !!!
        • Gość: docg zasadniczo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 13:56
          nie powiedziałbym, że rozlewanie zaczyna się od siebie. Rytuału polegającego na
          wlaniu do swojego kieliszka niewielkiej ilości wina z nowootwartej butelki nie
          można nazwać zaczynaniem od siebie, bo swój kieliszek uzupełnia się na końcu.
          Pomysł, żeby każdy nalewał sobie sam, szczególnie w sytuacji tego rodzaju
          spotkania, narzeczonych z rodzicami, jest absurdalny (dobra, wiem że to
          prowokacja). Nalewanie komuś alkoholu do kieliszka nie ma nic wspólnego ze
          zmuszaniem do picia. Nie chcesz - nie pijesz, wtedy ci nie dolewają. Proste.
          pozdrawiam
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka