Dodaj do ulubionych

Intymność własnych dzieci

24.06.13, 21:08
tygodnik.onet.pl/30,0,80641,8222superniania8221_nie_taka_super,artykul.html
Poleam ten artykuł w "Tygodniku Powszechnym" - niestety nie znalazłam pełnej wersji. Ale zgadzam się w 100% z tym, ze nie powinna wystarczyć zgoda rodziców, aby pokazywać dziecko w intymnych, albo stresujących sytuacjach wszystkim sedziącym przed telewizorami.
Mam też coraz częściej zastrzerzenia i do blogów (nie wszystkich) i do FB. Dziecko mówi coś zabawnego czy prywatnego własnej matce, to nie jest przeznaczone dla wszystkich. Czytałam juuz na pblogu dokładny opis oglądania przez 7-latkę swoich genitaliów, opis sytuacji, które moga byc dla dziecka w szkole kompromitujace - jak dolegliwosci penisa, czy płacz ze wzruszenia nastolatka, albo jego rozpacz po zgubieniu maskotki.
Jeszcze fora, czy FB to pół biedy, bo tam szybko "nikną" takie informacje, ale blogi, czy youtoube? Mam wrazenie, że bardzo zaczyna brakować przepisów prawnych, dotyczacych tego, co wolno upubliczniać w mediach o własnych dzieciach.
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 21:19
      pelna zgoda. Nie umieszczam nawet na zamknietych forach (nie mowiac o fb czy blogu) wpisow dotyczacych wlasnego dziecka poza zupelnie niewinnymi IMHO. Nie umieszczam jego zdjec w internecie. Nie cytuje go. To sa jego prawa osobiste
      • joa66 Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 21:55
        Mnie zdarzało się cytować na forum.

        Ale mam większy grzech na sumieniu - dzieliłam się śmiesznymi (ale fajnymi, nie ośmieszającymi) powiedzonkami z najbliższymi. Niby nic, ale kiedyś dziecko zaprotestowało , nawet nie słowem tylko spojrzeniem pełnym rozczarowania. Staram się już tego nie robić.

        • verdana Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:03
          Moim zdaniem to nie jest "większy grzech", mam wrażenie, ze to normalne, choć rzeczywiście - tylko do pewnego wieku, nie w obecności dziecka i nie rzeczy kompromitujace. Ale mowisz do ludzi, którzy dziecko znają i chcą sie o nim czegoś dowiedzieć. Poza tym to nie zostaje "na zawsze", nie mają do tego dostępu osoby nieżyczliwie do dziecka nastawione, obcy, albo co gorsza koledzy szkolni.
          Forum jest w dodatku anonimowe, mozesz sobie cytowac, a ja Twojego dziecka i tak nie rozpoznam i nie zidentyfikujęsmile
          • joa66 Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:12
            Mimo wszystko dzieci (?) od pewnego wieku nie lubią byc przedmiotem nawet życzliwych opowieści.smile Tzn czasami chcą, ale nie dojdziesz kiedy wink

            A wracając do artykułu:

            Wydaje mi się, że społeczeństwo dopiero się uczy jak jak zachowywac się w mediach publicznych. Niestety, za tę naukę płącą nie tylko oni, ale także ich dzieci. I trend jest chyba taki, żeby wracać do prywatności - ale może się mylę.
            • verdana Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:19
              Obawiam się, zę nie. Bo ci, co bezmyślnie wsadzali, to inna sprawa. Ale dyskutowałam niegdyś z pewną mamą - ona uwazała, zę skoro to jej dzieci, to ma prawo o nich pisać i ze im to nie przeszkadza.
              Nie była w stanie pojąć, ze to, co nie przeszkadza dziecku, może przzkodzić nastolatkowi, albo osobie dorosłej. I ze nie mozna zostawiać w Internecie pewnych informacji, po prostu - niezaleznie czy dostępnych dla wszystkich, czy dla wybranych.
              I tego sie obawiam, to znaczy przekonania , ze dziecko jest "moje", czyli to co robi, nalezy do mnie i ja tym dysponuję. A juz programy typu "Superniania", za pieniądze, to jest absolutny skandal i handlowanie losem dziecka.
              • joa66 Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:27
                Tacy rodzice, z silnym poczuciem własności dziecka, zawsze istnieli i szkodzili na wiele różnych sposobów.

                Zastanawiam się tylko czy dobrze przygotowana kampania społeczna przyniosłaby skutek czy sprawa jest z góry przegrana.
                • verdana Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:29
                  Moim zdaniem nie jest. Tzn. jest w odniesieniu do niektórych rodziców - ale nie do tych, którym po protu zabrakło wyobraźni.
                  Poza tym, oprócz kapanii spolecznej, powinny byc jednak chyba jakieś rozwiązania prawne.
                  • joa66 Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 22:41
                    powinny byc jednak chyba jakieś rozwiązania prawne

                    nie bardzo jestem w stanie sobie to wyobrazić. Bo jak zdefiniować, nie dając pola do nadużyć, to co wolno a czego nie?
                    • verdana Re: Intymność własnych dzieci 24.06.13, 23:08
                      Ja też nie bardzo - ale mozna by np. zakazać publikowania zdjęć nagich dzieci, dzieci w sytuacjach intymnych (jak w Superniani).
                      • jottka Re: Intymność własnych dzieci 25.06.13, 10:30
                        albo poczekać te parę lat, aż zaczną się pozwy sądowe o naruszenie prywatności... ogólnie zgadzam się, że problem jest i narasta, ale znakomita większość z nas nie rozumie czy nie ogarnia tej inwazji w prywatność, jaką przyniosła sieć.

                        siebie zresztą wcale z tego grona nie wykluczam. ostatnio coraz bardziej się czuję jak przedstawicielka tych legendarnych plemion, co to z krzykiem uciekały przed aparatem, bojąc się, że im dusze zabierze - jestem na jakimś na poły oficjalnym spotkaniu, ktoś wyciąga aparat w celu udokumentowania (w sieci ofkors), nie zawsze można schować się niepostrzeżenie pod stół... no czemuś nie lubięsad
                        • bi_scotti Re: Intymność własnych dzieci 25.06.13, 15:48
                          Mam takie okropne zdjecie z mojego wlasnego dziecinstwa (toddler, moze z 1.5 roku): siedze na nocniku i trzymam w rece rogala. Komu przyszlo do glowy tak mnie upozowac i sfotografowac, nie mam pojecia ale blogoslawie fakt, ze ta czarno-biala fotka jest jedna jedyna, spoczywa na dnie szuflady w niedostepnym dla nikogo albumie i ze nigdy na zadnym FB czy innym portalu spolecznym sie nie pojawi. Nie jestem w stanie zruzmiec dlaczego rodzice swoim wlasnym dzieciom robia "takie rzeczy" jak upublicznianie skrajnie intymnych zdjec czy filmow, ktore jako dorosly czlowiek wiekszosc z obecnych nieletnich bedzie ogladac z zazenowaniem i marzeniem zeby sie pod ziemie zapasc. Az sie prosi jakas cenzura, eh wink
                • ambivalent Re: Intymność własnych dzieci 27.06.13, 10:55
                  Jak mowi moja ex tesciowa (bardzo madra kobieta): Dzieci sie nie MA, dzieci SA. Trudno to zrozumiec niektorym ludziom, niestety.
    • ambivalent Re: Intymność własnych dzieci 27.06.13, 11:04
      FB to troche walka z wiatrakami. Bardzo nie lubie umieszczac prywatnych zdjec na FB, forach, blogach itp i nie robie tego prawie nigdy (czasami mi sie zdarzy umiescic swoje zdjecie na FB, ale z racji tego, ze mam tam tylko 28 znajomych - tylko najblizsi, to nie czuje sie z tym zle) a zdjec dzieci nie umieszczam nigdy ALE znajomi nie maja takich zasad i co rusz musze kogos prosic o usuniecie zdjecia mojego dziecka (nawet jezeli jest gdzies tam na tyle i ledwo ja widac) z FB. To samo z nasza-klasa, na ktorej moi wlasni rodzice umieszczali zdjecia mojego dziecka (o usuniecie ktorych tez musialam walczyc - moi rodzice tez nie maja poczucia naruszania prywatnosci kogokolwiek).
    • guineapigs Re: Intymność własnych dzieci 02.07.13, 20:51
      Jak sie kiedys kiedys na tym forum 'pokłóciłam' z Toba o kwestie dot. dziecka dorosłego, tak tu pragne I musze przyznac Ci 100 proc. rację.
      Bezmyslność rodziców jest niesamowita. O jak fajnie zamieścic fotke, jak Krzys dłubie w nosie albo czegoś sie boi (duchów, cmentarza) itp. Ale juz o wstydzie czy strachu Krzysia nie pomyślą.
      A jakby tak na odwrót - dorosły Krzychu nagrywa pijanego ojca jak spiewa okrutnie fałszujac albo gada totalne głupoty, mame o 6.00 rano bez makijazu i w brudnej podomce - i wrzuca to do netu. Przeca śmieszne.
      Krzychu ma odciety internet i jest wydziedziczony.
      Chyba - moim zdaniem - tak z grubsza problem polega na tym, ze kiedyś reguła było: by nie gadali, teraz reguła jest: by gadali, lajkowali, jak nie lajkuja to niechaj chociaż hejtują, byli 'przyjaciólmi', komentowali, wchodzili na bloga itp. Tu: haczykiem jest mały Krzysio.
      Ale juz Krzycho nie może tak o rodzicach, jaki haczyk, jakies jajo podzrzucone a nie syn.
      A na odpowiedź Krzycha: a jak mnie sfotografowaliscie na nocniku/jak całuje Paulinkę a ona mnie równocześnie tłucze po nosie i rozesłaliscie wszędzie gdzie mozna - odpowiedź rodziców: a to co innego, ty jesteś naszym dzieckiem, to był żart, a wogóle to nie pyskuj i wyrzuć smieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka