HR 2005.5

IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 11.07.05, 13:40
01.06.
Od rana pogodnieje, początkowo jeszcze wietrznie, potem czyste niebo. Zgodnie
z planem przez Rijekę na Krk: piękna droga brzegiem morza o różnych odcieniach
błękitu i widokami na wyspy i wybrzeże. Pomimo, że Rijeka to duże miasto i
port przejeżdżamy bez kłopotów. Zaraz za miastem na stromym zboczu widzimy
zupełnie karkołomne roboty drogowe, stoją już słupy pod wiadukt nowej
autostrady. Wreszcie widzimy most, ale musimy pokonać do niego mnóstwo
zakrętów. W bramce płacimy 15 kn i wjeżdżamy na Krk, krętą drogą wyżłobioną w
skałach, zjeżdżamy do m. Omišalj, ale nie możemy znaleźć miejsca do
zaparkowania, więc postanawiamy zwiedzić je w drodze powrotnej i ruszamy w
głąb wyspy, jak inne jest ona kiszkowata, więc może lepiej byłoby określić
„wzdłuż”. Początkowo droga nudna, wśród zarośli i kamienistych poletek, potem
pomiędzy coraz wyższymi wzgórzami, wreszcie miasto Krk: piękne, ludne ze
wspaniałym bulwarem nadmorskim, pełnym restauracji i sklepów z pamiątkami oraz
jachtów przy brzegu. Bazylikowa katedra NMP o pięknej romańskiej fasadzie z
białego kamienia z barokowym wnętrzem, potem chodząc skomplikowanym systemem
wąskich uliczek trafiamy na kościół św. Franciszka (wstęp po 5 kn), ale
właśnie go zamykają. Jadzia przypomina sobie, że przechodziliśmy koło wyjścia
z tego kościoła, zawracamy i rzeczywiście drzwi wyjściowe są otwarte,
wchodzimy cichaczem, stwierdzamy, że wewnątrz jest sporo zwiedzających, w tym
grupa Niemców, którzy ustawiają się półkolem i zupełnie sprawnie zaczynają
śpiewać, Wojtek żartuje, że trzeba ich zapytać, czy ten sam chór, który
produkował się kiedyś na scenie rzymskiego teatru w Orange. Wnętrze kościoła
barokowe, ale zachowane dwie stare kazalnice rzeźbione w kamieniu i jedna,
najładniejsza drewniana. W apsydzie cztery XVIII w. obrazy. Wobec tego, że
zarobiliśmy 15 kn idziemy, także z okazji Dnia Dziecka do kawiarni na kawę i
lody, płacimy w sumie 40 kn. Ze zdziwieniem stwierdzamy, że lody przy ulicznym
stoliku kawiarnianym kosztują po 4 kn za gałkę, a na ulicy w lodziarnianym
kiosku były po 5. Odkrywamy za to dlaczego tutejsze gałki lodów są takie duże
(tak jak we Włoszech): otóż u nas „gałką” nazywa się wyciśnięta z łyżki połowa
gałki, a tu „kuglica” to dwie takie de facto półkule. Po mieście snują się
liczne koty, nawet odgrywają jakieś scenki rodzajowe - bijatyki, sceny
balkonowe itp. I dalej na południe, teraz malowniczą drogą wśród zieleni lub
kamienistych pól, mijamy przedziwne murki kamienne wzdłuż drogi, ale także z
dala od drogi tworzące zamknięte przestrzenie, niektóre wyglądające na ruiny,
niektóre będące niewątpliwie ruinami (fragment muru z dwoma łukami). Dalej
dolina wśród wyniosłych urwisk skalnych.. Wreszcie Baška – na południowym
krańcu wyspy – przepiękne miasto o niezwykłej (a może po prostu zwykłej)
plątaninie ulic i uliczek, przejść, bramek i dziesiątków schodów. Do tego
wspaniały bulwar przybrzeżny i fascynujący widok na morze o bardzo
intensywnych odcieniach błękitu – chyba przesadzają z tym dosypywaniem
ultramaryny? W tle brzegi o dziko wyglądających urwiskach skalnych, tam gdzie
zieleń schodzi do samego lustra wody oddziela ją od niej pas białych skał,
jakby podkreślenie białą kredką.. Przybój fal odbijających się od pokrytej
drobnymi kamykami plaży wydaje tak dziwny dźwięk, że przysłuchuję mu się i
przyglądam, wreszcie stwierdzam, że to osuwające się w ślad za falą kamyki
trą o siebie. Pogoda wspaniała, chodzimy i chłoniemy co tylko się da, wreszcie
ruszamy z powrotem tą samą drogą i zatrzymujemy się w Omišalj: na parkingu
jest miejsce i tabliczka, że 3 kn, ale nikt się nie kwapi do pobierania
opłaty, więc znów zwiedzamy typowe miasteczko o bardzo zawiłej sieci ulic,
stromych, płaskich, wąziutkich zaułkach, licznych bramach i wręcz tunelach a z
murów miejskich wyrastających wprost z morza (kilkanaście metrów) – ładny
widok na port jachtowy i 2 hotele, w tym jeden wyraźnie opuszczony i jakieś
zbiorniki. Do domu przez most, a potem tą samą krętą i stromą, wąską drogą,
bezustanne kręcenie kierownica i zmiany biegów – od dwójki do (rzadko) piątki
i powrotem, czasem jedynka. Wyprzedzać się nie da, choć tutejsi robią to na
granicy szaleństwa. Za to gdy za powolną ciężarówką zbierze się dłuższy ogon
samochodów – zjeżdża ona na napotkane rozszerzenie drogi i przepuszcza
szybszych. Powtarza się to regularnie, co zdumiewa. Wieczorem też nie grają.
Przebieg 283 km, śr. zuż. 5,8, śr. szybk.47km/g.

    • monikaa13 Re: HR 2005.5 11.07.05, 15:51
      kto to by czytał???
    • monikaa13 Re: HR 2005.5 11.07.05, 15:53
      napisz to na forum Chorwacja
      • orchidea27 Re: HR 2005.5 11.07.05, 18:25
        Sorki monikaa13, ja to czytam. I nie tylko ja. A z tego, co mi wiadomo
        Chorwacja tez lezy w Europie, wiec opisy Fredzia sa jak najbardziej na miejscu.
Pełna wersja