Gość: Rozczarowana
IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
10.03.05, 16:28
Polski turysto jesli chcesz sie poczuc totalnie lekcewazony, za wlasne - nie
male zreszta pieniadze - polecam wybrac sie z biurem Exim Tours do Wenezueli.
Wszystko wyglada bajecznie, kiedy polskie przedstawicielstwo Eximu sprzedaje
wycieczke. Obiecuja opieke angielskojezycznego rezydenta i kusza atrakcyjnymi
wycieczkami fakultatywnymi. Kiedy jestesmy przekonani do oferty dowiadujemy
sie o pierwszych niedogodnosciach np o wylocie z Pragi a nie z Polski. Tutaj
jednak biuro oferuje swoja pomoc rezerwujac dla nas dolot i choc to juz
znacznie podraza koszty wycieczki to i tak wydaje sie to duzym udogodnieniem.
Juz na poczatku przydazyl nam sie niemily wypadek tzn odwolali nasz termin
pobytu. Nastepny termin juz nie byl w ofercie last minute i to znowu
podrozylo koszty, ale wtedy moglismy sie jeszcze wycofac. Bylismy juz jednak
tak nastawieni na wyjad ze doplacilismy co trzeba, poprzesuwalismy terminy
urlopowe w pracy i z niecierpliwoscia czekalismy na rozpoczecie naszej drogi
przez meke. Najczarniejsze scenariusze zaczely sie realizowac juz na lotnisku
w Polsce. Odwolali nam dolot do Pragi. Czeskie linie lotnicze rozlozyly rece
i polskie biuro podrozy zrobilo dokladnie to samo. Dali nam jednak jedna
dobra rade zebysmy zrobili wszystko aby dotrzec na wlasna reke do Pragi bo
stracimy nasza wycieczke. Wlasnym sumptem, na szybko, organizowalismy
prywatny transport - tutaj uklon w strone naszego szwagra ktory wiozl nas na
zlamanie karku nie baczac na swoj samochod - i do konca nie wiedzac czy uda
nam sie zdazyc - pedzilismy na praskie lotnisko. Na pozegnanie nasze biuro
zaoferowalo nam kontakt telefoniczny do przedstawiciela Exim Tours w Pradze.
Jakiez bylo nasze zdziwienie gdy okazalo sie ze Pan nie mowi ani po polsku
ani po angielsku. Jesli mielismy jeszcze jakas nadzieje ze w awaryjnej
sytuacji mozemy zrozumiec czeski jezyk i liczyc na zyczliwa pomoc Pana
opiekuna, szybko te mysli wybito nam z glowy zbywajac nas i dezinformujac. A
wystarczylo przeciez by ktos po angielsku udzielil nam jednej wiarygodnej
informacji lub tez polskie biuro skontaktowalo sie z nami i potwierdzilo ze
wylot samolotu czarterowego z Pragi bedzie opozniony i nie musimy sie martwic
ani bardzo spieszyc. Moze ta informacja pomoglaby dojechac tym turystom z
Polski ktorzy sie poddali juz w przedbiegach rezygnujac tym samym z wyjazdu.
Swoja droga ciekawa jestem jak potoczyly sie losy tych osob i jak
potraktowalo ich biuro, jaka czesc oplaty za wycieczke udalo im sie odzyskac?
Bo ze byly takie osoby to wiemy. Dowiedzielismy sie o tym bedac juz na
miejscu. Ale do tego jeszcze dojde na razie opisze po kolei jak dojechalismy
na lotnisko z godzinnym opoznieniem. Wczesniej dzwoniac kilkukrotnie do
rezydenta w Pradze by niczego konkretnego sie nie dowiedziec poza tym ze
jesli dotrzemy godzine po czasie to mamy szanse zalapac sie na odprawe. Na
miejscu zastalismy zamknieta bude biura bez jakiejkolwiek informacji i spora
grupe turystow czekajaca na ten sam czarter. Z informacji na lotnisku
dowiedzielismy sie ze czarter jest opozniony o 4 godziny ale biuro Exim nie
pofatygowalo sie nawet by wywiesic kartke ze przestawiciel biura pojawi sie z
opoznieniem. Wreszcie zjawil sie Pan ni w zab nie znajacy ani polskiego ani
angielskiego I jakgdyby nigdy nic zaczal wydawac vouchery. Tu pojawily sie
roznice w traktowaniu turystow. Czesi dostali plecaczki firmowe Exim a Polacy
nie. Mam w nosie ten ich plecaczek bo jakbym miala nosic na plecach znaczek
Eximu to chyba by mnie ze zlosci skrecilo. Najgorsze bylo dopiero przed nami.
Nieznajacy ani polskiego ani angielskiego rezydent czeski mimo naszego
nalegania nie dal nam bowiem vouchera, bo byly na nim umieszczone jeszcze 2
inne polskie nazwiska. Dostalismy tylko bilety. Nieswiadomi tego co nas czeka
poszlismy do odprawy. I z 5 godzinnym opoznieniem rozpoczelismy nasz lot do
raju. Na miejscu okazalo sie ze nie ma tutaj rezydentow Exim. Czekali na nas,
i owszem, ale przedstawiciele lokalnego organizatora o nazwie Maloka
reprezentujacy biuro Exim.
Nie byli to co prawda angielskojezyczni rezydenci, ale trafilismy akurat na
taka osobe ktora znala troche angielskiego i udalo nam sie z nia ustalic ze
pokoju w hotelu nie dostaniemy bez vouchera i ze mozemy najwyzej zadzwonic
sobie do Polski i wyjasnic zaistniala sytuacje. Proba wymuszenia reakcji z
ich strony byla bezcelowa bo postawili sprawe jasno - oni nie sa z Eximu i
nie mozemy miec do nich pretensji. W koncu jednak widzac nasza bezradnosc
pomogli nam zalatwic z hotelem zakwaterowanie do czasu wyjasnienia sprawy z
voucherem i wyslali do Pragi fax w naszej sprawie. Po 2 dniach faxem dotarl
nasz voucher ale nigdy nie zobaczylismy ani ubezpieczenia ani niczego z
calego kompletu dokumentow ktore Czesi otrzymali przy wylocie. Na koniec dla
dobicia przeciwnika dodam ze Czesi za ta wycieczke placili prawie ¼ mniej
tego co zaplacilismy my (26000KCs a my 4500 zl) . Co zrobilo polskie
przedstawicielstwo by uzasadniona byla o 25% wyzsza cena nie liczac kosztow
dolotu do Pragi? Naszym zdaniem nic. Angielskojezyczni rezydenci byli tylko
poboznym zyczeniem biura bo nikt z miejscowej firmy o to nie dbal i nawet
jesli ktos mowil po angielsku to nikomu niechcialo sie drugi raz powtarzac
tego samego co powiedzieli po czesku. Nawet najbardziej istotne dla nas
informacje znajdowalismy napisane na tablicy po czesku i z ratunkiem
przychodzili nam czescy turysci, ktorzy znali jezyk polski i tlumaczyli dla
nas te wazniejsze informacje. Udalo nam sie dwa razy wyegzekwowac angielskie
tlumaczenie, ale musielibysmy dochodzic sie co chwila z reprezentantka
lokalnego biura, ktora miala nam za zle ze domagamy sie indywidualnego
traktowania. Patrzac z naszego punktu widzenia my za te angielskie tlumaczeni
slono zaplacilismy ale czy oni mieli obowiazek mowic po angielsku tego nie
wiemy. Oddac teraz sprawiedliwosc należy jednemu z przewodnikow ktory zadal
sobie sporo trudu aby poprowadzic jedna z dluzszych I ciekawszych wycieczek
do Delty Orinoko I do Canaimy w dwoch jezykach. Poza ta jedna wycieczka,
pozostale wycieczki fakultatywne na miejscu okazaly sie duzym
nieporozumieniem i dalece odbiegaly od informacji, która otrzymalismy przy
wykupywaniu wycieczki u reprezentanta polskiego Eximu. Warto dodac ze przez
pierwsze dwa dni chodzilismy za przedstawicielka biura Maloka reprezentujaca
biuro Exim, by wogole zechciala z nami o wycieczkach porozmawiac potem
dowiedzielismy sie ze najciekawsze wycieczki sa niemozliwe do zorganizowania
a na pozostale jest ograniczona ilosc miejsc. Do tego wiekszosc wycieczek
byla prowadzona przez czeskojezycznych przewodnikow i wiekszosc kosztowala o
1/3 ceny drozej niz w lokalnych biurach. My zaplacilismy bardzo wysoka cene
za niewiedze - nikt inny tego robic nie musi. Jedyne co polski Exim ma
polskim turystom do zaoferowania to przelot czarterowy. Mamy wrazenie ze
tylko o to w tym wszystkim chodzilo aby zapchac Polakami pozostale w
samolocie wolne miejsca (i nachapac sie kasy za darmo). Poza tym caly wklad
polskiego Eximu moim zdaniem nie byl wart funta klakow. Jestem rozczarowana
caloscia organizacji ale najwiekszy zal mam do polskiego przedstawiciela za
to ze z czystym sumieniem bierze pieniadze za nic tzn.: nie przejmuje zadnej
odpowiedzialnosci za organizacje i zadbanie o polskich turystow na miejscu.
Nie popelnijcie tego samego bledu co my. Jesli chcecie kupic wycieczke w
czeskim biurze to robcie to bezposrednio w Czechach. Zaplacicie znacznie
mniej i bedziecie wiedzieli czego sie spodziewac.