Dodaj do ulubionych

Czy przywozicie ze swych podrozy....

IP: *.prem.tmns.net.au 19.09.02, 08:21
No wlasnie, z czym wracacie do domu z wielkoswiatowych wakacji.
Mowia ze podroze ksztalca. Ciekawa jestem jak to sie przeklada na konkrety.
Wiem, ze wiele wyjazdow jest czysto wypoczynkowych, ale przeciez wielu jest
wsrod Was globtroterow, podroznikow pelna geba.
Trudno mi sobie wyobrazic zebyscie wracali jedynie z cennikiem hotelowym i
rozkladem jazdy w glowie.
Czasem nawet sobie mysle ze bywanie w tzw."zabytkowych miejscach" nie uczy
nas niczego wiecej poza okruchem historii, czesto zreszta bez kontekstu.

No wiec jak, jakies przyjaznie z tubylcami, jakies nowe potrawy, nowe pomysly
na zycie..., moze biznes idea...ideologia, religia i co tam jeszcze...?

Ciekawam

Sar
Obserwuj wątek
    • gregjpl wino, jedzenie i kamienie :-) 19.09.02, 09:53
      - wino i lokalne alkohole (ciiii..... nie mówcie celnikom, ale zawsze ze 20
      buteleczek w bagażniku leży ;-))))
      - różne regionalne jedzenie (sery, wędliny....) i przyprawy
      - córka namiętnie zwozi kamienie i minerały

      pozdr.
      G.
      • Gość: Sawa Re: wino, jedzenie i kamienie :-) IP: 157.25.128.* 19.09.02, 10:22
        Ja każdorazowo przywoże mnóstwo zdjęć. Poza tym albumy, foldery dotyczące
        ciekawych miejsc. Jakiś alkohol, kosmetyk ewentualnie ciuszek i prawie zawsze
        buty (jeżeli trafię np. na francuskie wyprzedaże). No i to co najważniejsze -
        to wszystko to co zostanie pod powiekami...wspomnienia.
        Pozdrawiam
        Sawa
        • Gość: kiraly Re: wino, jedzenie i kamienie :-) IP: 195.94.210.* 19.09.02, 10:50
          O tak..Wino zdecydowanie!:-) Poza tym mnóstwo nowych smaków,zapachów i wrażeń..
          Przywożę też inne spojrzenie na świat,większą otwartość i tolerancję.
          I trochę słońca;-) Pzdr
          • Gość: Sven Re: wino, jedzenie i kamienie :-) IP: 217.153.10.* 19.09.02, 10:55
            Satysfakcje z osiagnietych wysokosci, dobre wino i przynajmniej 5 rolek
            zdjec.
    • Gość: pepe Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.firma / 192.168.20.* 19.09.02, 11:05
      Lokalne wino i inne alkohole. Lokalne przyprawy, czy inne rzeczy do kuchni.
      Zdjecia, zdjecia, zdjecia. I to co najcenniejsze - wspomnienia.
      • Gość: stan88 Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.protonet.pl 19.09.02, 11:53
        a ja sobie przywiozlem z Balkanow male ostre papryczki ALE OSTRE HHHHHHAAAAAAA
    • Gość: bjbax Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 213.186.93.* 19.09.02, 13:18
      regionalizmy: jakieś papu-papu, napitki, ubranka i inne suweniry
      akwarelki
      zdjęcia
      Wspomnienia cały czas wożę ze sobą !!!
    • Gość: Lena Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 213.216.82.* 19.09.02, 13:23
      Z wyjazdów po Europie przywożę wina, sery ,CD z muzyką klasyczną /ogromny wybór
      i dużo tańsze niż w Polsce/, zdjęcia i wrażenia np. z jazdy na nartach. Z
      krajów orientalnych przywożę głównie przyprawy i nakrycia głowy / Tajlandia,
      Indie, Nepal, Meksyk, Wenezuela, Turcja,Izrael/ ciekawe pamiętki np. maski
      hebanowe z Kenii, maski ze Sri Lanki, bumerang z Australi, czasem jakiś
      instrument lokalny. Przywożę też mapy i ciekawe albumy. No i zdjęcia, filmy i
      wrażenia.
      • Gość: Tomaszek Re: Czy przywozicie ze swych podrozy - do Leny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 14:22
        Hej ;o)

        nie będę oryginalny i też dołożę:
        - lokalne alkohole (których u nas nie uświadczysz)
        - lokalne pamiątki
        - fotki

        A swoją drogą, Lena, nieźle pozwiedzałaś ten nasz świat.
        Podziel się może wrażeniami z nami, forumowiczami ;o))

        Zdrówka ;o)
        • Gość: Lena Do Tomaszka IP: 213.25.39.* 19.09.02, 18:21
          Właściwie trudno się tym dzielić. Z każdego miejsca przywożę chyba najwięcej
          emocji takich własnych, spostrzeżeń które są we mnieodbieramy świat. Kiedyś
          wydawało mi się, że podróże otwieają ludzi, czynią ich bardziej liberalnymi,
          takimi humanistami. Z tego co zauważyłam niestety tak nie jest - człowiek wolny
          od uprzedzeń staje się jeszcze bardziej otwarty a dla rasisty każdy kontakt z
          inną rasą potwierdza trafność jego przekonań.
          Świat zwiedzam zwykle razem z mężem. Gdzie tylko można kupujemy bilet lotniczy
          gdy np. jest promocja /np.Quantas, Lufthansa/, szukamy tanich przelotów i sobie
          lecimy. Zostawiamy cały urlop i planujemy jakąś wyprawę. Trafi nie trafi gdzieś
          się wybieramy.Tak np. polecieliśmy do Sydney. Z przewodnika Lonely Planel
          znależliśmy motel na Bondi Beach,pozwiedzaliśmy miasto i okolice,
          wypożyczyliśmy samochód w Avis-ie pojechaliśmy -choć ruch lewostronny - do
          Canberry i Melbourne.Po drodze zwiedzanie ciekawych małych miasteczek.
          Oddaliśmy samochód w Melbourne, zwiedziliśmy miasto , kupiliśmy bilet do Alice
          Springs. Zobaczyliśmy Uluru i wróciliśmy do Sydney. W Sydney w tajskim biurze
          podróży była promocja więc wykupiliśmy 10 dni w extra Hotelu w Bangkoku.
          Przebukowaliśmy bilety i polecieliśmy do Tajlandi. Na lotnisku w Bangkoku
          załatwiliśmy wizę .Tam zwiedziliśmy oprócz wielu zabytków Bangkoku , Ajuthhaje-
          ich starą stolicę, Kanczanburi z grobami żołnierzy alianckich i przejechaliśmy
          się /przeszliśmy też/ most na rzece Kwai.
          Najbardziej zwariowana jednak była wyprawa do Indii. Wie to każdy kto w parną
          noc wyjdzie z lotniska w Delhi , obstąpią go śniadzi taksówkarze, zostanie
          zawieziony do "dobrego" hotelu i poznaje życie i ludzi Indii na własną rękę.
          Ale to warto przeżyć.
          W Keni mieliśmy wykupione wczasy w Resorcie pod Mombasą nad
          Oceanem.Pojechaliśmy na kilkudniowe Safari ale resztę zwiedzalismy na własną
          rękę.Kupiliśmy bilet do Nairobi /pół godziny w okienku kolejowym wypisywano nam
          bilety na kolację, spanie i śniadanie w jedną stronę i na powrót w drugą/. Na
          wagonach sypialnych były zatknięte tekturki z nazwiskami pasażerów. Porządek
          angielski. Zwiedziliśmy Nairobi, muzeum Karen Blixen.
          Kraje Ameryki Południowej są ciekawe ale nie znamy hiszpańskiego. Szkoda bo nie
          lubimy zorganizowanych spędów. Nie możemy pogadać od tak sobie z ludżmi.
          Pewnie już przynudzam więc pozdrawiam wszystich których coś pcha w swiat i
          którzy lubią innych ludzi.
          • Gość: Sar Re: Do Tomaszka IP: *.prem.tmns.net.au 20.09.02, 08:53


            Mnie zawsze ciekawi lokalne jedzenie, czy udaje sie wam zdobyc jakies ciekawe
            przepisy od tubylcow???

            Czytalam kiedys reportaz kulinarny z wyprawy do Chin w ktorym autorzy
            opowiadaja jak to zywili sie zupkami "knorra" przez caly czas trwania pobytu.
            Tak sie zastanawialam, czy podrozujac do kraju najlepszej kuchni swiata,
            naprawde nie mozna bylo sie zdobyc na troche odwagi. Nic tez dziwnego ze w
            reportarzu byly same wybrzydzania.

            Jakie konkretnie potrawy i wyskokowe plyny warto jest poznac ( Co i gdzie
            oczywiscie.

            • Gość: bah Re: Do Sar... IP: 213.192.80.* 20.09.02, 09:54
              Gość portalu: Sar napisał(a):
              > Czytalam kiedys reportaz kulinarny z wyprawy do Chin w ktorym autorzy
              > opowiadaja jak to zywili sie zupkami "knorra" przez caly czas trwania pobytu.
              > Tak sie zastanawialam, czy podrozujac do kraju najlepszej kuchni swiata,
              > naprawde nie mozna bylo sie zdobyc na troche odwagi.

              Cześć !

              Trzeba b. dużo odwagi ! Parę dni temu nie przeżyło smaku tej najlepszej kuchni
              kilkudziesięciu Chińczyków jednorazowo...

              bah
            • Gość: Tomaszek Re: Do Sar IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 16:02
              Hej ;o)

              Akurat w sprawach kulinarnych nie bardzo jestem fachowiec, ale cóż, spróbuję:

              - być w Norwegii i nie spróbować ichniego łososia to grzech. Uwierz mi, żaden
              łosoś kupiony u nas w Polsce (choćby nie wiadomo jakiego pochodzenia) nie umywa
              się do tego z Norwegii. Tamtejsze są jakieś inne.
              - no i również w Norwegii polecam kiełbaskę z renifera! specyficzna, ale
              smaczna ;o)
              - ale nie odważyłem się spróbować ichnich ryb suszonych na wietrze, może
              następnym razem.
              - norweskie piwo w barze za PLN 25 za kufel też smakuje inaczej, niż u nas ;o)

              To na razie tyle, spróbuje sobie przypomnieć może inne potrawy z innych stron,
              które widziałem,

              Zdrówka ;o)))))
          • Gość: Tomaszek Re: Do Leny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.02, 15:57
            Hej Lena ;o)

            Zazdroszę Wam takiego paszportu, z którym możecie jechać, gdzie chcecie, bez
            problemu. Jeszcze muszę trochę poczekać, aż będę mógł tak podróżować z polskim.
            No i jeszcze zazdroszę Wam finansowej niezależności, my jeszcze musimy liczyć
            złotóweczki przed każdym wyjazdem ;o)

            A moja zazdrość potęguje się jeszcze czytając Twoje opisy miejsc, w których
            byliście (Australia, Thailandia, Kenia, Indie).

            > człowiek wolny od uprzedzeń staje się jeszcze bardziej otwarty a dla rasisty
            każdy kontakt z inną rasą potwierdza trafność jego przekonań.
            Z tym się mogę zgodzić, ale mimo wszystko ktoś, kto nie jest wolny od uprzedzeń
            chyba rzadko podróżuje, zwłaszcza w "te" miejsca, gdzie może spotkać "tych
            gorszych" ludzi, czyż nie?

            Zdrówka
            • Gość: Lena Re: Do Leny IP: 213.216.82.* 07.10.02, 20:13
              Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

              > Hej Lena ;o)
              >
              > Zazdroszę Wam takiego paszportu, z którym możecie jechać, gdzie chcecie, bez
              > problemu. Jeszcze muszę trochę poczekać, aż będę mógł tak podróżować z
              polskim.
              > No i jeszcze zazdroszę Wam finansowej niezależności, my jeszcze musimy liczyć
              > złotóweczki przed każdym wyjazdem ;o)
              >
              > A moja zazdrość potęguje się jeszcze czytając Twoje opisy miejsc, w których
              > byliście (Australia, Thailandia, Kenia, Indie).

              Jestem Polką z polskim paszportem.
              Pozdrawiam.
              >
              > > człowiek wolny od uprzedzeń staje się jeszcze bardziej otwarty a dla rasis
              > ty
              > każdy kontakt z inną rasą potwierdza trafność jego przekonań.
              > Z tym się mogę zgodzić, ale mimo wszystko ktoś, kto nie jest wolny od
              uprzedzeń
              >
              > chyba rzadko podróżuje, zwłaszcza w "te" miejsca, gdzie może spotkać "tych
              > gorszych" ludzi, czyż nie?
              >
              > Zdrówka
              • Gość: Tomaszek Re: Do Leny - cd. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 08:20
                Hej :o)
                nie miałaś problemów z wizami?
                to mnie nieco odstrasza od krajów wymagających wiz od nas.
                a w szczególności od USA - jest na ten temat nawet osobny wątek.
                Zdrówka :o)
                • Gość: Lena Re: Do Tomaszka IP: 213.216.82.* 08.10.02, 15:09
                  Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

                  > Hej :o)
                  > nie miałaś problemów z wizami?
                  > to mnie nieco odstrasza od krajów wymagających wiz od nas.
                  > a w szczególności od USA - jest na ten temat nawet osobny wątek.
                  > Zdrówka :o)

                  Mam 10-letnią amerykańską wielokrotnego przekraczania granicy /niektórzy
                  mówią,że to tylko promessa ale wcale nie jest tak/.Załatwiałam ją 2 lata temu w
                  Krakowie gdy jeszcze nie było u nich tego "audiotele".Troszeczkę to trwało -
                  wysłaliśmy wydrukowane z internetu druki, wysłalismy listem poleconym i chyba
                  po 3 misiącach przysłali nam termin interwiev i napisali co mamy im
                  okazać /opłata wizowa, zaświadczenie że jesteśmy zatrudnieni - najlepiej stałe
                  zatrudnienie, zaświadczenie o zarobkach, wyciągi z kont bankowych i wszelkie
                  dokumenty świadczące o powiązaniach z Polską np.akt własności domu, mieszkania,
                  dowody rejestracyjne samochodów no i paszport a nawte stary świadczący a tym,że
                  już wyjeżdżaliśmy/. Zabraliśmy z mężem nawet PIT-y. Obejrzeli nasze paszporty i
                  zaświadczenia z pracy i o zarobkach i pocztą kurierską odesłali paszporty z
                  wizami po kilku dniach.
                  Do Australi 4 lata temu załatwiliśmy wizy wręcz w biegu.Nie pobierali opłat.
                  Wymagali zaświadczeń z pracy, o zarobkach, o urlopie, wyciągi z kont. Druk-
                  podanie wydrukowaliśmy z internetu, wypisaliśmy i listem poleconym wraz z
                  paszportami i kopertą zwrotną z nalepionymi znaczkami na list polecony
                  posłaliśmy do ambasady w Warszawie. Po tygodniu mieliśmy paszporty z wizami w
                  domu. Wizę tajską wbili nam w Bangkoku. Na lotnisku w Sydney - bo stamtąd
                  lecieliśmy do Bangkoku - sprawdzono czy obowiązuje nas wiza i czy na lotnisku w
                  Bangkoku taką dostaniemy. W przeciwnym razie nie wpuszczono by nas do samolotu.
                  W Kenii wiza na lotnisku w Mombasie. W Turcji też na lotnisku /właściwie nie
                  wiem czy to wiza - jakiś znaczek/.
                  Do Kanady wymagają opłat wizowych i wizę załatwiamy w Warszawie w ciągu jednego
                  dnia /rano się składa a po południu odbiera/.
                  Do Indii też trzeba było złożyć ale nie załatwiali w ciągu jednego dnia.
                  Pozdrowienia.
          • kambodja Re: Do Tomaszka 14.11.02, 16:17
            Cześć Lena ! Jak masz tyle wspomnień to podziel się z nami na
            www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10159
            zapraszam i pozdrawiam
            kambodja
    • miriam_73 Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 20.09.02, 08:59
      Zawsze i przyjaźnie, i pomysły kulinarne, jakieś charakterystyczne drobiazgi i
      przede wszystkim masę zdjęć. Mój ojciec, który też sporo fotografuje stuka się
      w głowę. Np. ostatnio z Grecji przywiozłam 11 klisz i 3 pełne godziny filmu.
      • Gość: Mirka Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.acn.pl / 10.70.6.* 31.12.02, 22:14
        11 to niedużo. Ja ostatnio wróciłam z 27
    • Gość: Sar Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.prem.tmns.net.au 20.09.02, 09:50
      W czasie mojego pobytu na Wyspach Salomona nauczylam sie rozpalac ogien bez
      uzywania zapalek.
      Jadlam najsmaczniejsze na swiecie "jajko moskie" - sea urchin, znalezione na
      rafie w czasie odplywu tak zwyczajnie jak my zbieramy gzryby.

      Nauczylam sie nowej metody tarcia miazczu orzecha kokosowego, wyciskania z
      niego mleka no i gotowania w tym mleku poznych przysmakow, np tunczyka.

      Poznalam nowe warzywa: np mlode klacze paproci lub mlode klacza dyni, czy
      ogorka gotowane w mleku kokosowym okazaly sie czyms przepysznym. Tak samo
      zreszta jak i tapioka (maniok) - ma smak jak nasze ziemniaki, tylko tak jakby z
      maselkiem, mozna z niej robic przepyszne frytki, mozna jesc ze
      specjalna "salatka z cebuli, wiorkow kokosowych i chili.

      Poznalam metode budowania domow "tubylcztch' i typowej dla tego regiony
      strzechy z lisci kokosa. Poznalam wielu cieplych i serdecznych ludzi

      Mozna by tak dlugo,

      Tak, podroze ksztalca...

      Pozdrawiam

      Sar
    • Gość: Peli Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 20.09.02, 21:59
      Oczywiście oprócz zapasu alkoholu.... to takie małe pierdoły (wielkość góra
      połowy palca), coś co kojarzy się z danym miejscem. Wszystkie te pierołki mam
      na ścianie w drewnianej skrzynecce z przegródkami (nazywa się to kaszta,
      podstawowa wersja do nabycia w IKEA). I bardzo sympatycznie to wygląda (wzbudza
      ogólne zainteresowanie na każdej bibce) a co najważniejsze przypomina o super
      miejscach w których byłem.
      • Gość: bah Re: Czy przywozicie ze swych podróży.... IP: 2.4.STABLE* / 172.20.6.* 20.09.02, 23:04
        Widziałem piękną kolekcję piasków z różnych plaż.
        Że też na to nie wpadłem wcześniej !
        Pzdr.
        bah
        • petromin Re: Czy przywozicie ze swych podróży.... 17.12.02, 13:59
          Ja przywiozłem z Cypru 25 kg sekwencji ofiolitowej. Jak ktos wie co to jest to mogę się z zainteresowaną
          osobą podzielić. I ostatnio obowiazkowo z każdej plaży piasek. Z Teneryfy czarno-zielony
          (piroksenowo-oliwinowy).
          pozdrawiam zbieraczy minerałów i nie tylko.
      • Gość: fun Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.pkobp.pl 26.12.02, 13:21
        Gość portalu: Peli napisał(a):
        > Oczywiście oprócz zapasu alkoholu.... to takie małe pierdoły (wielkość góra
        > połowy palca), coś co kojarzy się z danym miejscem.

        Ja dokładnie jak powyżej :))) małe a cieszy (np. mały domek z czerwoną dachówką
        jakich w Chorwacji wiele; czerwona budka tel, mała krzywa wieża, itd itp
    • pmels Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 24.09.02, 01:33
      W tym roku byłem na Sycyli i zabrałem ze sobą do Polski:
      -wino,
      -ceramikę,
      -kawałki zastygłej lawy z Etny
      - i koszulkę.
    • Gość: kasia_ania Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 24.09.02, 03:26
      Jestem maniaczka "chomikowania" rzeczy, szczegolnie zwiazanych w wielkimi
      emocjami, a tym sa dla mnie podroze, bez ktorych nie moge zyc. Dlatego
      przywoze, nie butelki wina, sery czy wyroby skorzane, a male drobiazgi, przez
      innych uwazane za smieci!!! :) Servetke od najlepszego nalesnika jaki jadlam we
      Francji, zasuszone kwiaty pomaranczy zerwane w ogrodach palacu krolewskiego w
      Sevilli (albo maki i chabry z pola kolo Avignonu), kamyczki bedzace kawalkiem
      muru z fundamentow rzymianskiego garnizonu z 4 wieku w polnocnej Walii (NIE
      odrywalam :) lezaly na ziemi), maly torunski pierniczek (nie mieszkam w Polsce
      wiec to dla mnie tez atrakcja :), pudeleczko fiolkow smazonych w cukrze z
      Toulouse, bardzo eleganckie opakowanie z cukierni w Madrycie, gdzie kupilam
      ogromne slodkie buly (cos jak nasze paczki) z nadzieniem budyniowym... mozna
      tak w nieskonczonosc!!! Wszystko skrupulatnie kolekcjonuje w papierowych
      torbach i torebkach po pocztowkach i kolorowych folderach, ktore kupuje
      namietnie. Oczywiscie przywoze rowniez "typowe" dla turystow bibeloty, zdaza
      mnie sie tez czasami wiekszy zakup (przyznaje sie: wino, buty, przyprawy,
      ksiazki w oryginale) ale podrozujac z plecakiem i na bardzo cienkim budzecie,
      mam sentyment do symbolicznych pamiatek, rzeczy ktore dla mnie maja wartosc
      zlota. No i oczywiscie tony zdjec, oraz... wspomnienia.

      Pozdrawiam serdecznie wszystkich globtrotterow!!!!!
    • eela Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 24.09.02, 15:57
      Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia i mnóstwo zdjęć. Przywożę tez albumy,
      widokówki, drobne pamiątki, czasami przepisy kulinarne, przyprawy,
      charakterystyczne dla danego kraju alkohole. Z Bułgarii przywiozłam kawałek
      skały z wykopalisk (leżał sobie z boku), z Egiptu kawałek skały z Doliny
      Królów, figurkę z bazaltu, kwiat hibiskusa, z Hiszpanii sombrero, z Caprii
      likier cytrynowy i takie tam inne drobiazgi. Najcenniejsze jednak sa
      wspomnienia i możliwość poznania innych kultur i obyczajów oraz kulinariów. I
      im dłużej jeżdzę, tym jestem bardziej tolerancyjna.
    • Gość: Tomaszek Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.ipartners.pl 07.10.02, 17:43
      Hej :o)

      No widzisz, Sar, już nikt więcej nic nie przywozi, oczywiście poza
      wspomnieniami, zdjęciami, może nudnym filmem na wideo, na którym przez 2
      godziny możemy oglądać sytuacje zabawne tylko dla autora filmu?

      Zdrówka :o)
      • Gość: pauulek Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.cymes.net / *.mitre.org 07.10.02, 21:03
        Zadluzenie!!!
    • Gość: gutka na razie zbieram wspomnienia z Cali IP: 200.3.193.* 17.10.02, 00:16
      nie specjalnie przywoze , ale raczej jestem teraz w trakcie kolekcjonowania
      calej sterty wrazen, od dwoch miesiecy mieszkam wCali, w Kolumbii i chlone
      wszystkimi zmyslami tutejszosc:mnostwo roznic, niewiele podobienstw..
      jedzenie inne : arepy (wszelkiego typu lplacki kikurydziane) tysiac odmanow
      chleba w panadreiach na kazdym rogu, sok z Lulo, i guayabana.. salsa, merenge ,
      vallenato , slyszane na kazdym roku.. ludzie usmiechnieci i otwarcim przy
      blizszym poznaniu okazuja sie w duzej wiekszosci mowic jedno i robic drugie..
      chilijskie wino, kolumbijska kawa pita z przyjaciolmi po nocnych harcach, curva
      de viento - zakret wiatru - gdzie nie ma nic ... i jedzie sie po to nic
      wlasnie, autobusy ktore staja na machniecie reka w dowolnym miejscu i tabuny
      zdrobnien i wyobrzymien: cosa- rzecz tutaj to cosita- rzeczunia, jak o cos
      prosisz to prosisz o podarowania Ci czegos: Me regalas... regalo to podarunek..
      i tesknie za Polska.
      to tez pewnie przywioze.
      • Gość: milka Re: na razie zbieram wspomnienia z Cali IP: *.udg.es 14.11.02, 16:07
        Ja podrozojac po calej Kolumbii przywiozlam przepis na najsmaczniejsze danie
        dotad przeze mnie poznana, tzw. ¨arroz con coco¨ = ryz z kokosem (gotuje sie
        ryz w mleku z kokosa) pychota!!! oczywiscie nie na tym sie koncza moje wrazenia
        z Kolumbii...

        > nie specjalnie przywoze , ale raczej jestem teraz w trakcie kolekcjonowania
        > calej sterty wrazen, od dwoch miesiecy mieszkam wCali, w Kolumbii i chlone
        > wszystkimi zmyslami tutejszosc:mnostwo roznic, niewiele podobienstw..
        > jedzenie inne : arepy (wszelkiego typu lplacki kikurydziane) tysiac odmanow
        > chleba w panadreiach na kazdym rogu, sok z Lulo, i guayabana.. salsa,
        merenge ,
        >
        > vallenato , slyszane na kazdym roku.. ludzie usmiechnieci i otwarcim przy
        > blizszym poznaniu okazuja sie w duzej wiekszosci mowic jedno i robic drugie..
        > chilijskie wino, kolumbijska kawa pita z przyjaciolmi po nocnych harcach,
        curva
        >
        > de viento - zakret wiatru - gdzie nie ma nic ... i jedzie sie po to nic
        > wlasnie, autobusy ktore staja na machniecie reka w dowolnym miejscu i tabuny
        > zdrobnien i wyobrzymien: cosa- rzecz tutaj to cosita- rzeczunia, jak o cos
        > prosisz to prosisz o podarowania Ci czegos: Me regalas... regalo to
        podarunek..
        > i tesknie za Polska.
        > to tez pewnie przywioze.
    • Gość: Jania Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.stacje.agora.pl 17.10.02, 08:47
      Co przywoże? Nie będe oryginalna - zdjęcia, albumy. Ale także: ksiazki
      kucharskie, przyprawy, lokalne specjaly, koszulki, kubki, rozne roslinki, ktore
      czasem daja sie hodowac w naszych warunkach, bilety z miejsc, ktore zwiedzalam,
      slonce:) no i oczywiscie wspomnienia, do ktorych wracam w chwili chandry...
    • Gość: anka Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 193.131.67.* 17.10.02, 16:43
      o rany, tego sie po prostu nie da opisac. Zalezy jeszcze oczywiscie z jakich
      podrozy. Po dwoch tygodniach spedzonych przy basenie w cudnym hotelu mozna
      przywiesc ... no np opalenizne.... i to chyba na tyle. Ale ja nie takie
      podroze mam na mysli. Bedac w roznych zakatkach swiata zawsze staram sie
      zrozumiec lokalna kulture, mentalnosc, tradycje, poznac ludzi .... lista jest
      nieskonczenie dluga (tego niestety nie da sie zrobic zaszywajac sie w hotelu).
      Co z moich podrozy przywoze spowrotem do domu: wyrozumialosc, pokore, wiedze,
      docenienie tego co mam, wewnetrzne bogactwo ktorego nikt nie jest mi w stanie
      odebrac i za kazdym razem niedosyt.
    • rose2 Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 17.10.02, 16:54
      Strasznie duzo ciekawych rzeczy, raz nawet musialam dokupic torbe bo mi sie
      moje skarby nie zmiescily. Nawet jesli wyjezdzam sluzbowo zawsze musze
      przywiesc jakis maly gadzecik (moze to choroba :o)). Jesli chodzi o przyklady,
      to jesli region w ktorym przebywam slynie z wyrobow z drewna to kupuje cos z
      drewna, jesli odwiedzam jakies muzeum i nie mozna tam robic zdjec, to kupuje
      album, kolekcjonuje rowniez mapy, broszurki, przewodniki oraz obowiazkowo
      kartki pocztowe. W zwiazku z powyzszym moje mieszkanie to male muzeum.
    • Gość: anka Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 193.131.67.* 17.10.02, 17:16
      zapomnialam dodac w porzednim tekscie, ze z kazdej podrozy obowiazkowo przywoze
      jakis drobiazg np. mis kola, statuetka buddy, sfinks, statula wolnosci,
      egzotyczna maska, figurki afrykanskiego plemienia ... itp Zawsze jest to cos
      malego do mojej kolekcji, ktora wraz z mezem ustawiamy na specjalnej poleczce.
    • fario Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 26.10.02, 09:36
      Ja przywożę ciekawe sztuczne przynęty na ryby :-))
      Paweł
    • neo123456 A ja przywiozłem ...piach 06.11.02, 21:59
      Serio. Przywiozłem torbe piachu z plaży. Z plaży Las Arenas na Teneryfie.
      CZARNEJ PLARZY. Tak czarnej jek smoła. Migoczącej w słońcu jak kryształ
      (ziarenka miki). Tak gorącej,że dojść do morza można było tylko w klapkach.
      Tak pięknie wygląda w szklanym naczyniu na stole... Znajomi "rozkradli" prawie
      całość.....
      pozdrawiam
    • Gość: Lena Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: 213.216.82.* 07.11.02, 16:47
      Mamy przedpokój cały w ciemnym drewnie więc przywieżione maski, bumerangi
      ładnie się tam komponują. Znajomi córki zawsze żartowali by pokazała który to
      jej przodek więc ze Sri lanki przywieżliśmy małpę wyrzeźbioną z orzecha
      kokosowego. Ma przodka jak znalazł.
      Z Egiptu przywieźliśmy czarnego bazaltowego kota o wys. 60 cm -
      charakterystyczna poza egipskiego kota. Cieżki jak diabli.
      We wrześniu z Krety przywiozłam przyprawy firmy Kreta Natura i Gouves
      Natura /jak przestrzegał mnie mój kumpel - musiały być w celofaniku a nie w
      żadnej folii/.Przyprawy do kurczaka, pizzy i ryb. Są rewelacyjne !!!!!
    • klaryska Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 08.11.02, 01:44
      ja zawsze w koncu trafie do sklepu muzycznego i przywioze sobie muzyke, z
      teneryfy , przywiozlam fantastyczna muzyke gitarowa,i hymn Kanarii z Algavre
      tez przywiozlam muzyke ( niecale 30 minut muzyki...taka samo oszukany ten CD
      jak mnie tam na kazdym kroku oszukiwano) a ostatnio we Francji wynalazlam
      muzyke sredniowiecznych bardow i muzyke oscytanska. Rrzywoze prezenty dla
      znajomych rzadko cos dla siebie, moze poza ubraniami. Ale tego nie nazywalabym
      pramiatkami z wakacji to sa konkretne rzeczy bez ktorych nie chcialabym sie
      pojawic w domu itak planujac podroz do Wloch od razu mysle ile par butow sobie
      przywioze a do Francji ile wina, Hiszpania to sucha kielbasa za ktora szaleje.
      Niemcy moj tsz do rzes. slowacja bryndza,i piwo na marginesie zjedzcie kiedys
      na slowacji 'bryndzalowe paluszki' tak to sie chyba nazywa.
      • Gość: bah7 Re: Czy przywozicie ze swych podroży.... IP: 213.192.80.* 08.11.02, 09:31
        Lepiej smakują "Bryndzove Haluśky" + piwo {polecam : Kelt lub Tatran}...
        Nb., to specjalność narodowa kuchni słowackiej.

        Pzdr.
        bah7
        • Gość: Kayo Re: Czy przywozicie ze swych podroży.... IP: 195.117.241.* 10.11.02, 19:42
          nie będę orginalny ale ja przywoże jeszcze muszle i pisek
          i wino i słońce które utrzymuje mi sie do następnego
          wyjazdu ......
          czekam na ten wyjazd cały rok i można powiedzieć że
          dopiero tam żyję naprawdę chociaż tak krótko
    • abc26 Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 12.11.02, 12:34
      ja oprocz wspomnien i zdiec najczesciej przywoze kubki z charakterystycznymi
      dla danego panstwa, miasta rysunkami. Mam juz calkiem niezla kolekcje - narazie
      tylko Europa ale kto wie.......
    • Gość: KATAHDIN Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.newark-05-10rs.nj.dial-access.att.net 13.11.02, 04:18
      Czesc !

      Kiedys znajomi prosili mnie , aby przywiesc
      slynna "mgle londynska "....jednak nie udalo sie...

      Nie tak dawno, przy "sezonowych" porzadkach,
      znalazlam w torbie.... kawalki lawy z Wezuwjusza...
      ktore kiedys tam przywiozlam...w innej jakies
      kamyki, muszelki...piasek...(ten to chyba juz
      zupelnie przypadkowo sie tam dostal) jak cos
      jeszcze znajde to napisze...
      Acha, kiedys dla Taty taszczylam kokosa...
      Nigdy za to zadnych "sklepowych pamiateczek".
      Acha, zapomnialabym o tych champagnes...(ostatnio mi smakuja)
      Oczywiscie mase zdjec. Z jednej "wyprawy" wybralam
      te "najpiekniejsze " i zrobilam obraz na sciane...
      fajnie nawet to wyglada. Inne czekaja na swoja kolej...
      Ale to juz zajecie na zime...

      PZDR.
      • Gość: Szybki Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.proxy.aol.com 20.11.02, 06:48
        Ja tylko i wylacznie czapeczki na glowe i pileczki w golfa z klubu w ktorym
        grywalem i z pewnoscia mnustwo zdjec do albumu. Pozd.z Kaliforni.
        • Gość: Teresa Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.02, 08:42
          Ja też różne pierdółki, muszelki, kamyczki (ostatnio oglądając je w jednym
          znalazłam żyłkę złota :) - przywiozłam go z tajemniczej sztolni :o), gdy byłam
          malutką dziewczynką), piasek, masę zdjęć, czasem jakieś ciuszki, alkohol
          (przeważnie jakieś regionalne winko), i jeszcze jakiś ciekawy cosik...
          Np. będąc w Grecji uparłam się, że przywiozę (i dowiozę) kaktusa... i udało
          się :O)
          Wisiałam nad przepaścią, żeby mieć najpiękniejszy okaz, moja kumpela trzymała
          mnie za nogi. Do dziś kaktus stoi u mnie na parapecie, rozrózł się, już
          znajduje się w dwóch doniczkach, czekam na trzeciego!

          Ale najważniejszą rzeczą, którą przywożę ze swoich podróży dużych i małych to
          wspomnienia..., szczęście i nową tęsknotę...

          pzdr
        • Gość: Teresa Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.02, 08:44
          Ja też różne pierdółki, muszelki, kamyczki (ostatnio oglądając je w jednym
          znalazłam żyłkę złota :) - przywiozłam go z tajemniczej sztolni :o), gdy byłam
          malutką dziewczynką), piasek, masę zdjęć, czasem jakieś ciuszki, alkohol
          (przeważnie jakieś regionalne winko), i jeszcze jakiś ciekawy cosik...
          Np. będąc w Grecji uparłam się, że przywiozę (i dowiozę) kaktusa... i udało
          się :O)
          Wisiałam nad przepaścią, żeby mieć najpiękniejszy okaz, moja kumpela trzymała
          mnie za nogi. Do dziś kaktus stoi u mnie na parapecie, rozrózł się, już
          znajduje się w dwóch doniczkach, czekam na trzeciego!

          Ale najważniejszą rzeczą, którą przywożę ze swoich podróży dużych i małych to
          wspomnienia..., szczęście i nową tęsknotę...

          pzdr
      • Gość: KATAHDIN Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.newark-05-10rs.nj.dial-access.att.net 21.11.02, 02:25

        ....acha , przywiozlam jeszcze kiedys olbrzymia szyszke !
        50 cm. dluga,......wiem , ze nie mozna....ale bylo tak duzo....



        Ps. Szybki.....a jak tam z opowiesciami hawajskimi ?
        (jesli dobrze pamietam ?)
        • preta Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 21.11.02, 21:42
          Ja przywoze obowiazkowo jakis likier - potem powstaja egzotyczne drinki -
          wspomnienie slonecznych wakacji...
          Z kazdej podrozy przywoze tez jakas rosline. Przewaznie przyjmuja sie w naszych
          warunkach. Do tej pory nie udalo mi sie utrzymac przy zyciu jedynie pinii.
          Zdarza mi sie przytachac 5 kg kamieni (piekna kamienista plaza na Rodos).
          Nigdy nie kupuje pamiatek typowych dla odwiedzanych krajow: ceramiczne
          koszmarki, pseudobrazowe figurki, tandetne ozdobki produkowane pod gust
          turystow odstraszaja mnie na kilometr i nie rozumiem, jak mozna obciazac bagaz
          takimi potworkami. No ale to rzecz gustu oczywiscie.

          • Gość: m:) Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.waw-kor.leased.ids.pl 22.11.02, 02:38
            Każdy zakup to przypadek,czasami nie kupuje nic.Ostatnio na Kubie udało mi się
            kupic wspaniałą figurkę a raczej figurę sporych rozmiarów lwa.W Tunezji na
            bazarze w małym miasteczku kupiłem butelkę,którj uzywali pustynni jeżdżcy.W
            kraju okazało sie , że jest to cenna i stara rzecz,drewno obite srebrną
            wytłaczana blachą a szyjka zrobiona jest z wielbłądziej kości.W przeliczeniu
            zapłaciłem za to 0k. 100 zł.Z wyprawy do Meksyku nie przywiozłem nic ponieważ
            nic "nie wpadło w oko".W Japonii kupiłem figurkę,która ile razy na nią spojrzę
            wzbudza smutek - podobno temu ma słuzyć - chyba się jej pozbędę.Z krajow nam
            blizszych przywożę duzo płyt i jakieś drobiazgi bardziej dla rodziny i
            znajomych niż dla siebie.Cikawostkę przywiozłem z Anglii XIX wiecznego
            ogrodowego krasnala z zeliwa :)).Obiecuj sobie,ż nie będę przywoził nic oprócz
            zdjć,ale potem zawsze pękam i zbiory się powikszają w sposób zastraszająco
            szybki.
    • petromin Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... 17.12.02, 15:23
      Ja przywiozłem z Cypru 25 kg sekwencji ofiolitowej. Jak ktos wie co to jest to mogę się z zainteresowaną
      osobą podzielić. I ostatnio obowiazkowo z każdej plaży piasek. Z Teneryfy czarno-zielony
      (piroksenowo-oliwinowy).
      pozdrawiam zbieraczy minerałów i nie tylko.
    • Gość: AniaK Re: Czy przywozicie ze swych podrozy.... IP: *.zetosa.com.pl / 212.160.239.* 17.12.02, 17:26
      Zawsze przywożę tonę zdjęć, maleńki drobiazg ze złota mający związek albo z
      kulturą danego kraju, albo z jego legendami /np.malutki skarabeusz symbol
      Egiptu, podwójny topór symbol Krety/ i perfumy oczywiście kupowane najczęściej
      w bezcłowych sklepach.I jeszcze do tego jakieś zaszczepki kwiatów albo
      krzaczków które zawsze podróżują w butelce od wody mineralnej.I chyba to tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka