antidotumm
18.07.06, 12:29
Witajcie,
Pragne podzielis sie paroma spostzezeniami dotyczacymi wspolczesnej
turystyki. Przeraza mnie poziom i tematyka poruszana na turystycznych forach
internetowych - skrajnie rzadko ktos pyta, co warto zwiedzic, zobaczyc,
poznac, ba- nawet nie pytaja o specjalnosci miejscowej kuchni. Smutne to
bardzo. Padaja prawie wylacznie pytania o hotele i gdzie kupic alkohol, o
lezaki w hotelach, poziom all inclusive... Wszystko to sprawia bardzo
przygnebajace wrazenie.
Czy my w tym wszystkim nie utracilismy tego co najwazniejsze? Checi poznania
kawalka swiata, innej kultury...
Ostatnio bylam w Sousse, gdzie stoja dziesiatki hoteli-gigantow, nieraz na
ponad 2 tys osob, ale na ludnej promenadzie widac tylko wielobarwny tlum
Tunezyjczykow (dodam, ze promenada ta jest jednym z glownych atrakcji
miasta). Turystow ani na lekarstwo. Siedza w hotelach na animacjach i w
zasadzie nie odczuwaja czy sa w Tunezji, Turcji, na wyspach Bahama czy na
Bali. Lezaczki, bufety i stoly szwedzkie, baseny - wszedzie wygladaja tak
samo.
A juz zupelnie dobijaja mnie komentarze typu "na ulicach mnostwo arabow, czy
tez nawet "arabusów". To kogo spodziewales sie na ulicach kraju arabskiego?
Chinczykow? I dlaczego polski turystka, zamiest usiasc i kontemplowac
roznobarwny tlum tubylcow (doprawdy wielce interesujacy widok, wiekszosc
kobiet w oryginalnych strojach muzulmanskich) - odwraca sie ze wstretem - w
Tuenzji od Tunezyjczyka, w Turcji od Turków, na Dominikanie od mieszkancow
Karaibow.
Na podsumowanie przytocze podsluchana pod biurem podrozy rozmowe telefoniczna-
dzwonila mloda elegancka kobieta - chyba do kolezanki "wykupilam! tak,
kupilam, to jakas Tunezja czy Tanzania, nie wiem sama, cos takiego"