dorkrzy13
02.09.07, 14:59
witam
Wróciłem z objazdu Jordania Syria z biurem RainbowTours. Przed
wyjazdem szukałem na tym forum informacji na temat tej wycieczki i
troche skorzystałem ze znalezionych informacji. Odwdzieczając sie
umieszczam skrócony opis mojej wycieczki:
Wstęp
Termin: 21-28. 08.2007. Koszt: 2649 PLN w biurze, 161 $ pilotowi, 95
$ fakultety. Pilot: Konrad.
Trasa: Sharm, Akaba, Wadi Rum, Amman, Jerasz, Bosra, Damaszek,
Palmyra, Krak de Chevalier, Malula, góra Nebo, Madaba, Jordan, Morze
Martwe, Kerak, Wadi Musa, Petra, Sharm
1 dzień, 21.08, wtorek
Wylot z Poznania ok. 20:45, samolot linii Air Cairo, A320, posiłek
na pokładzie
2 dzień, 22.08, środa
Przylot do Sharm ok. 2:00, na lotnisku spotykamy Amira, który po
polsku informuje, że nie potrzebujemy wykupywać wizy. Wypisujemy
więc druczek wizowy z wpisem Sinai Only i udajemy się do odprawy
paszportowej. Potem bagaż i transfer do hotelu. Ok. 4 docieramy do
hotelu UniSharm. W pokoju na stoliku czeka zawinięta w folię kolacja
z wtorku (przypomina raczej śniadanie). Kładziemy się na dwie
godziny spać. Pobudka o 6, dłubiemy w naszej „kolacji” i o 7 wyjazd.
W recepcji dostajemy jeszcze paczkę śniadaniową. Zbieramy turystów z
innych hoteli i pełnym autobusem wyruszamy z Sharmu w kierunku
Nuweiby. Podczas jazdy pani Małgorzata przedstawia Konrada, który
będzie naszym pilotem. Po drodze postój nad Morzem Czerwonym i
zbiórka dolarów na wycieczkę, wizy, napiwki oraz na wycieczki
fakultatywne.
Docieramy do przystani w okolicach Nuwaiby. Tam przechodzimy odprawę
egipską i wskakujemy na jacht motorowy, którym płyniemy ok. 1,5
godziny do Jordanii. Po stronie jordańskiej wsiadamy do nowego
autobusu i wyruszamy na pierwszy fakultet: Wadi Rum. Czas zwiedzania
ok. 2 godz., poruszamy się starymi Toyotami, przypominającymi gaziki
z czasów II wojny światowej.
Z Wadi Rum jedziemy do Ammanu – do hotelu docieramy ok. godz. 22.
Hotel bardzo ładny, trafiamy na bardzo duży i czysty pokój. Kolacja
smaczna.
Przy okazji hotelu warto wspomnieć o systemie zakwaterowania
i „bagażowania”. Po przyjeździe do hotelu wszyscy idą do recepcji,
dostajemy klucze razem z nalepka z numerem pokoju. W tym czasie
bagażowi wynoszą walizki z autokaru. Nalepkę nalepiamy na swoje
bagaże i idziemy do pokoju i na kolację. W tym czasie bagaż wędruje
pod drzwi pokoju. Rano, wychodząc na śniadanie, bagaż wystawiamy
przed drzwi. W czasie śniadania bagażowi znoszą go i zostawiają przy
autokarze. Tam trzeba wskazać walizkę którą maja wstawić do autokaru
aby być pewnym że tam się znalazła.
3 dzień, 23.08, czwartek
Najpierw zwiedzanie Ammanu: amfiteatr i odeon oraz cytadela z muzeum
archeologicznym. Następnie przejazd do Jerash. Jesteśmy tam ok. 11.
Z przewodnikiem idziemy przez plac owalny do muzeum i tu mamy czas
wolny. Chętni mogą uczestniczyć w pokazie wojsk rzymskich albo
samemu odkrywać zakamarki rzymskiego miasta. Wyjazd przed 14 na
granicę Jordańsko – Syryjską. Przeprawa trwa ok. 3 godzin. Najpierw
zbieramy paszporty i pilot zanosi je do „ostęplowania” przez
Jordańczyków. Potem otrzymujemy swoje paszporty i wchodzi Jordańczyk
aby sprawdzić czy wszyscy maja pieczątkę. Następnie znowu zbieramy
paszporty, pilot niesie do Syryjczyków a my możemy ten czas spędzić
w sklepie wolnocłowym z kawiarenką. Po powrocie do autokaru znów
dostajemy paszporty a Syryjski pogranicznik wchodzi i sprawdza czy
wszyscy mają pieczątkę.
Z granicy udajemy się do Bosry, gdzie zwiedzamy amfiteatr. Tego dnia
akurat jest jakiś festyn w mieście i w amfiteatrze trwają próby
orkiestry przed występami. Nasze kręcenie się po amfiteatrze nieco
przeszkadza przychodzącym już na występu mieszkańcom Bosry. Z Bosry
jedziemy do Damaszku. Do hotelu przyjeżdżamy ok. 21:30. Hotel Sahara
robi bardzo dobre wrażenie ale jest oddalony od Damaszku o ok. 16
km. Pokoje duże i czyste. Mała niespodzianka po zejściu na kolację.
Hotel do tego w ogóle był nieprzygotowany. Cześć stołów jeszcze
(albo już) bez obrusów. Kręciło się kilku kelnerów poganianych przez
naszego syryjskiego przewodnika. Ale ostatecznie doczekaliśmy się
całkiem dobrego jedzona poprzedzonego przystawkami i sałatkami. Na
danie główne były grillowane szaszłyczki z trzech rodzajów mięs.
4 dzień, 24.08, piątek
Wyjazd bardzo wcześnie: o 6 rano. Na szczęście w tym hotelu
zostawaliśmy dwie noce więc nie trzeba się było pakować. Wyruszamy
drogą na Bagdad. Po drodze zatrzymujemy się w Cafe Bagdad.
Ok. 11 docieramy do Palmyry. Zwiedzanie trwa ok. 2 godz. Następnie
jedziemy do Krak de Chevaliers. Zanim zwiedzimy zamek możemy zjeść
lunch w restauracji blisko zamku. Koszt 8 $ za osobę + napoje
(bezalkoholowe za 1 $). Lunch składa się z masy przystawek: sałatki,
bakłażany, kiszona rzepa, papryka itp. a główne danie to grilowany
kurczak polany sosem czosnkowym. Bardzo dobre ale najważniejszy na
lunchu jest kelner i właściciel. On sam każdemu nakłada kurczaka i
sos. Jest w stanie bardzo szybko obsłużyć trzy autokary i sam też
kasuje za posiłek. Ma dosyć .. hm... ekscentryczny wygląd i sposób
zachowania.
Po lunchu zwiedzamy zamek i jedziemy dalej. Przed dojazdem do
Damaszku kolejna wycieczka fakultatywna – Malula, wioska z
klasztorem, gdzie podobno wszyscy znają język aramejski. W
klasztorze kobieta odmawia modlitwę Ojcze Nasz w tym języku. Można
to filmować. Poza tym czasem jest zakaz robienia zdjęć i filmowania.
W klasztorze można zobaczyć bardzo stare ikony oraz zrobić zakupy
pamiątek w sklepiku, włącznie z degustacją i zakupem wina (słodkie,
owocowe).
Wracamy do Damaszku. Pilot postanawia że dzisiaj zjemy kolację w
restauracji na mieście. Prowadza nas do całkiem eleganckiej
restauracji, gdzie serwują nam pełen obiad z przystawkami, zupą,
daniem głównym i deserem. Fajnie jest popatrzeć na miejscowe pary,
szczególnie wyraz twarzy młodych Syryjek które wyrażają coś w
rodzaju: „a było tak romantycznie zanim oni przyszli...”
Do hotelu wracamy ok. 22.
5 dzień, 25.08, sobota
Wyjazd z hotelu do centrum Damaszku. Zwiedzanie muzeum
archeologicznego, meczetu Umajjadów, mauzoleum Saladyna. Następnie
czas wolny (ok. 1,5 godz.) na targu. Pilot kieruje nas na długą
zadaszona uliczkę, gdzie jest pełno sklepów z ciuchami. Przypomina
to raczej galerię handlowa niż targ. Można jednak samodzielnie
poszukać w bocznych uliczkach tańszych i ciekawszych sklepików. Ok.
14 wyjazd w kierunku granicy z Jordanią. Na granicy znowu spędzamy
ok. 3 godzin i wieczorem docieramy do hotelu w Ammanie. Tym razem
trafiamy na dużo gorszy pokój: mniejszy, trochę śmierdzi i ma brudna
łazienkę. Na kolację przygotowano miejscową potrawę z jagnięciny.
6 dzień, 26.08, niedziela
Wjazd na górę Nebo. Ze szczytu możemy podziwiać dolinę Jordanu i
morze Martwe. Następnie udajemy się do fabryczki mozaik. Zatrudnieni
są tu niepełnosprawni, którzy wykonują naprawdę ładne mozaiki
wzorowane na oryginalnych wzorach. Ceny dosyć wysokie ale można się
targować. O cenę najlepiej pytać „szefa” – jego cena była niższa niż
gościa na wózku inwalidzkim. Kolejny punkt to Madaba – jest tam
kościół, w którym znajduje się mozaika przedstawiająca mapę Ziemi
Świętej. W drodze pomiędzy parkingiem a kościołem mija się kilka
sklepików z pamiątkami, gdzie można kupić mozaiki taniej niż we
wspomnianej fabryczce ale są trochę brzydsze. Można też kupić tanio
wodę mineralną.
Przed nami teraz dwie wycieczki fakultatywne: wyprawa nad Jordan do
miejsca chrztu Chrystusa oraz kąpiel w morzu Martwym. Nad Jordanem
jest bardzo gorąco. Idzie się ścieżką wśród wyschniętych krzewów. W
miejscu chrztu znajdują się zabudowania po istniejących tu
kościołach ale Jordan w tym miejscu już wysechł. Do rzeki idzie się
jeszcze kawałek. Dla spragnionych pocieszeniem jest sklepik z
napojami z lodówki (puszka coli = 0,5 dinara). N