Dodaj do ulubionych

Paryż i Prowancja z Itaką 2009

IP: *.compnet.com.pl 26.01.09, 12:23
Witam. Wybieram się z przyszłym mężem w podróż poślubną na wycieczkę
do Paryża I Prowansji z Itaką. Planowany wyjazd 06.10.2009 r. z
Katowic. Jeśli ktoś już był na takiej wyprawie proszę o opinie (może
bardziej porady, co zabrać, co zobaczyć, co przywieść na pamiątkę:
musztardę Dijon, czerwone wina, ślimaka? :)) oraz o informację czy
tez ktoś może zaklepał sobie ten termin :) pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: 217.17.32.* 09.02.09, 10:13
      cisza:)
    • Gość: ewaje19 Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.09, 13:14
      Byłam we wrześniu 2008r. Wróciłąm zadowolona. W Paryżu hotel
      znajduje się na przedmieściach. Pokoiki malutkie. Śniadania tzw.
      wzmocnione. Po śniadaniu opuszcza się hotel i udaje na zwiedzanie.
      Powrót wieczorem. W ciągu dnia zawsze jest trochę czasu wolnego, na
      zjedzenie posiłku i wypicie kawy. Trochę męczący jest przejazd nocny
      na który wyrusza się po całodziennym zwiedzaniu miasta. Prowansja i
      Lazurowe Wybrzeże to już zupełnie inny "klimat" - atmosfera iście
      wakacyjna. Wszystkie punkty programu zostały zrealizowane i jeszcze
      kilka miejsc zobaczyliśmy poza programem.
      • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.compnet.com.pl 14.02.09, 12:20
        no to zapowiada się udana podróż. Jeśli można ile poleca
        Pani "kieszonkowego" tak żeby sobie nie załować np na kasztany czy
        dobrą kawę? Może jakies dodtakowe rady: co wziać? co sie przydaje?
        Dziękuje z góry:)
        • Gość: ewaje19 Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 13:29
          Hmm... Odpowiedź nie jest taka prosta. Otóż Itaka w informacji o
          dodatkowych kosztach podała, że na bilety komunikacji i wstępów do
          muzeów należy posiadać ok. 90 euro. Faktycznie wydaliśmy ok. 140
          m.in. dodatkowe zwiedzanie wyspy św. Małgorzaty koło Cannes (rejs
          stateczkiem) i dwa przejazdy kolejką turystyczną w Marsylii i Nicei.
          Plus 35 euro na wieczór paryski (fakultatywny). Jest to wczesna
          kolacja przy muzyce i śpiewie farancuskich przebojów np. Joe Dassena
          w stylu cała sala śpiewa z nami. Serwowane są ślimaki, ostrygi coś
          tam jeszcze i wino prawie bez ograniczeń.
          Po drugie tzw. wydatki własne. Kawa kosztuje od 2,5 do 4 euro,
          naleśnik z nutellą i bananem w kiosku ulicznym ok. 3, w restauracji
          naleśnik z dżemem kasztanowym 5-6 euro(nota bene polecam zakup w
          markecie tegoż produktu np. na drobny upominek w cenie 4-5), woda
          mineralna w supermarkecie za 1l poniżej 1, quiche 3-4, spore ciastko
          w patisserie ok. 3 i tyleż tarta szpinakowa. Obiad w restauracji to
          wydatek powyżej 10 euro + napiwek. Zresztą napiwki są powszechnie
          przyjęte, chyba, że na paragonie będzie zaznaczone, iż napiwek
          został wliczony.
          Na drogę zawsze zabieram ze sobą niewilką poduszeczkę i jakiś kocyk,
          gdyż podczas nocnego przejazdu jest chłodniej niż w dzień. Do
          autokaru zabieram jakiś prowaint i picie a także dobrze jest mieć
          pod ręką kosmetyczę i mały ręczniczek(przyda się na porannym postoju
          na toaletę)i wilgotne chusteczeki do wytarcia rąk czy twarzy w
          trakcie jazdy. Postoje są mniej więcej co 4 godziny. Życzę Państwu
          dużo szczęscia i udanej podróży poślubnej.

    • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 16.02.09, 23:10
      hmmm moim zdaniem i Paryz i Prowansja to duzo jak na 1 raz.
      Osobiscie polecilabym Prowansje osobno, zeby nacieszyc sie tym
      wyjatkowym miejscem. Po Paryzu pewnie bedziecie mieli galop pod
      Wieze, pod Sacre Ceur, Louvre czy na Plac Zgody. Wystarczy zeby miec
      pojecie, ale raczej nie zaznacie romantycznej atmosfery miasta w tym
      pędzie.
      Co do Prowansji... wieki można wymieniac jej uroki... Warto
      wczesniej poczytac swietne ksiazki Petera Mayle, np. Hotel Pastis
      (beletrysyka) lub Jeszcze raz Prowansja (felietony) - czyta sie
      swietnie i duzo przy tym smiechu. Swietnie wprowadza Cie w klimat.
      Uwazam, ze w charakterze upominkow z Prowansji najlepiej sprawdzaja
      sie wina, oliwy, produkty z lawendy czy oliwek - akurat Prowansja,
      jak sama nazwa wskazuje to glownie wsie i wiejskie gospodarstwa
      pelne pysznosci. Sprobujcie tez koniecznie jedzenia na wiejskich
      targach. Jest po prostu BOSKIE! A ze dzwigac nie trzeba i nie
      placimy za nadbagaz... pozniej mozna jedzac i pijac duuzo wspominac.
      Aha, jesli wezmiecie mini lodowke, mozecie przywiezc wspaniale sery
      i tapenade z czarnych oliwek. Nie przegapcie tego!
      • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 16.02.09, 23:13
        ps.1 - jesli traficie na pilota Tomka, mozecie sie czuc w dobrych
        rekach, poza tym zna on swietne miejsca na zakupy lokalnych
        przysmakow
        ps.2 - duzo duzo szczescia i w tej malej i w tej dlugiej podrozy :D
        • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: 217.17.32.* 17.02.09, 08:01
          Witam! O rozbieżnościach między cenami podanymi w katalogu, a
          rzeczywistymi też słyszałam, nam juz na ten rok podają 110 euro, ale
          myślę żeby sobie na wejścia zrobić zapas ok 150. Szkoda, że nie
          kupiłam wcześniej kiedy chodziły poniżej 4 zł, ale cóż pozostaje
          liczyć na nagłą obniżkę cen lub duuuuuże prezenty ślubne :))) Ceny
          jedzenia jak widzę są odbiegające on naszych, ale cóż się dziwić-
          EUROPA:) o ile ja zadowolę się przysłowiowym byle czym i w
          niewielkiej ilości to problem polega na tym, że przyszły mąż ma
          żołądek o nieokreślonej pojemności hihih:) i w tym miejscu pytanie
          czy tanie jedzenie które jest dostępne u nas (frytki hamburgery hot
          dogi) są do kupienia? Czy tylko francuskie specjały (kasztanowe
          dodatki itp?) Ile kosztuje np. pizza-o to bym chciała wiedzieć Czy
          Wy brałyście coś ze sobą do jedzenia- z wyjątkiem prowiantu na drogę?
          Przeglądałam już ksiązki i przewodniki w empikach ( jakoś tak zawsze
          starannie się przygotowujemy do podróży- żeby dużo juz wiedzieć i
          poznawać coś ponadto) i dziękuję bardzo za podsunięcie tych pozycji
          postaram się to "dorwać" :)

          Tak na marginesie lawendowe pola uroczą nas swoim widokiem w
          październiku???

          Sery, kasztany (da się je dowieść?), oliwa, wina…. Już nie mogę się
          doczekać:0

          Aha i przy okazji czy jakieś „tradycyjnie francuskie” dolegliwości
          mogą nam grozić? Nie mówię o rewolucjach żołądkowych ale np. w
          Wiedniu bardzo silnie wieje i tam mam zawsze po uszach:/ może z tej
          dziedziny też jakieś spostrzeżenia.

          Byłam we Francji 10 lat temu jako nastolatka ale wtedy było mi
          wszystko obojętne i nie było tyle podróżowania autokarem

          No i skąd wyjeżdżałyście? My z Katowic więc to trasa południowa-
          może trafimy na Pana Tomka

          Przy okazji kolejna rzecz mi się przypomniała –porozumiewanie się u
          nas niestety francuski=0, a czytałam, że Francuzi są cięci na
          angielski i wręcz obrażają się kiedy ktoś rozpoczyna rozmowę od
          słów ; Do you speak… ;] czy tak faktycznie jest?

          Dziękuje za wcześniejsze i przyszłe odpowiedzi. Pozdrawiam
          • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 17.02.09, 21:57
            1. niewielki ma wplyw touroperator na ceny wejsciowek, trzeba je
            traktowac orientacyjnie i przygotowac sie na gorszy scenariusz. Ja
            przez 3 ostatnie wycieczki mialam zwroty, niewielkie ale jednak.
            Wiec dziala to w 2 strony
            2. na hamburgery nie ma co liczyc, ani na hot dogi. Takie rzeczy to
            nie we Francji. Raczej tosty, croisanty, BAGIETKI z jakims czyms,
            albo crepes. Nawet w McDonaldzie jedzenie jest francuskopodobne. I
            DROGIE. Ja ostatnim razem (na Lazurowe Wybrzeze) zabralam kilka
            pasztetow podlaskich (wiem to straszne) ale nienawidze sniadan na
            slodko (czyli croisanty z dzemem lub nutella), wiec ratowalam sie
            bardziej "wytrawnymi" zapasami z Polski. Dokupujesz tylko bagietke
            9zreszta bagietek raczej jest wbrod na sniadanie). To nawet ma swoj
            urok wygrzebywac pasztet czy mielonke bagietką prosto z puszki. A
            pomidorka mozna sobie dokupic. Na marginesie, przedostatnio
            podrozowala z nami cukrzyczka z turystyczną lodowka w ktorej miala
            jogurty i serki homogenizowane itp - z koniecznosci, ale to pokazuje
            ze mozna i tak. Z kolei moja kolezanka zawsze na wycieczke bierze
            zgrzewke wody mineralnej, nie ze skąpstwa, ale w Prowansji bardzo
            ortodoksyjnie podchodzi sie do pory siesty. Miedzy 12 a chyba 16 nie
            ma opcji kupic picie, wszystkie sklepy zamkniete. Tez raz sie
            nacielam i zdychalam z pragnienia.
            3. Znajomosc francuskiego .. hmm no wiec fakt ze jest z tym problem.
            Ale,miedzy innymi dlatego tak cenie przewodnika Tomka, uprzedzil nas
            i przecwiczyl z nami kilka zwrotow uprzejmosciowych: bon jour, bon
            soir, merci. I powiedzial: jak wchodzisz do sklepu czy kiosku
            zacznij od bon jour i usmiechnij sie szeroko, a pozniej to juz
            dajesz rade nawet po angielsku, hiszpansku, rękami etc. Wystarczy
            przelamac bariere naturalnej niecheci Francuza i porzucic
            uprzedzenia. Podrozujac, najwazniejsze miec otwarta glowe i niczym
            sie nie przejmowac.
            5. wracajac jeszcze do jedzenia, jesli bedziecie jadac w
            lunchowniach (Flunch) - oprocz mięsa i wina, wszystkie dodatki jak
            warzywa czy frytki ryż itp są do oporu, wiec z glodu nie popadacie.
            Glowa do gory!
            4. co do przypadlosci czy chorob ktore moga was spotkac, naprawde
            najlepiej sie na nic takiego nie nastawiac. ja co prawda ustawicznie
            sie przeziebiam od klimy w autokarze, ale na to nie ma rady. Trzeba
            miec przy sobie ratunkowy zestaw obowiazkowy, no i alka-prim, bo
            winko kusi, kusi :)
            3.
            • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: 217.17.32.* 20.02.09, 10:01
              Dzięki za esej czyta się rewelacyjnie
              EURO spada- jest nadzieja
              Brak hamburgerów, hot dogów;( może jeszcze kebabów i pizzy? Napisz,
              że nieeeee plissss Fajnie, że napisałaś o pasztetach ja też mam
              taki plan , do tego trochę suchych zupek , dań Knorra (reklama:P).
              Nie przepadam za słodkimi śniadaniami wiec jakoś będzie to trzeba
              naprawić A z tą lodówka to faktycznie można by pomyśleć, tylko czy
              na prąd czy na wkłady żeby było gdzie naładować Możesz napisać
              orientacyjnie ile trzeba mieć na taką wycieczkę wykluczając ceny
              wstępów? Jeszcze raz dzięki za informacje jakby było jeszcze cos
              ciekawego to daj znać (p.s. czy na jakiś wieczór warto brać
              szpilki?:)
              • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 20.02.09, 21:08
                moim zdaniem nie warto brac nic eleganckiego, co prawda my mielismy
                raz kolacje na miescie, ale wydaje mi sie ze jakis sandal i top/szal
                lub chusta+ jeansy wystarczajace

                pizza- raczej nie, kebab jak najbardziej w Paryzu, w Prowansji to by
                byla dopiero OBRAZA MAJESTATU!!! przeciez Prowansalczycy sa
                najwiekszymi smakoszami i czcicielami jedzenia na swiecie. PO CO
                jesc byle co w swiatyni żarcia??? kebab macie w Polsce na kazdym
                rogu!
                co do budzetu ja zwykle robie tak: jak mam lepszy budzet to biore
                40 - 50 euro na dzien pobytu + jakies awaryjne pieniadze ktorych nie
                zamierzam wydac tak normalnie, ale na wypadek gdybym zobaczyla cos
                absolutnie boskiego jak buty czy torba, ale bywaly lata, kiedy i 15-
                20 euro musialo mi wystarczyc na dzien (wtedy nie wiozlam 10 butelek
                wina i oliwy tylko 3-4 sztuki, ale dalo rade przezyc). W porownaniu
                z Wlochami, jedzenie we Francji (w knajpkach) jest duzo drozsze,
                wiec lepiej miec wiecej, a jak nie wydacie to zostanie na nastepny
                raz!
                • Gość: uczestniczka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.09, 18:06
                  Wiem ze euri jest drogie, ale uważam, ze jesli mnie nie stać na
                  wkacje w pelni to nie jadę. Nie widz e nic przyjemnego w wozeniu
                  pasztetow, j3dzeniu ich z puszki itd.
                  Moze i Francja jest droga, ale to kraj kuchni i smakow i jak mozna
                  tam szukac pizzy itd.
                  Jesli trafisz na dobrego pilota to w paryzu sa dzielnice np Łacinka
                  gdzie za niewielkie, jak na Feancje pieniadze mozna dobrze zjesc.
                  Na romantyczna atmosfere w grupie raczej nie licz, niestety wszystko
                  odbywa się w duzym tempie.
                  Co do biletow wstepu, to niestety ceny ciagle ida w gore i to nie
                  zalezy od biura podrozy. Zawsze trzeba przygotowac sie na troche
                  wieksz kowte.
                  Lawenda kwitnie na poczatku lipca a poza tym nie w tych miejscach
                  gdzie Bedziesz. Paryż i Prowansja nie obejmuje terenow lawendowych.
                  Tam jest glownie Lazurowe Wybrzeze.
                  Prowansja to glownie male wioski, niestety ta wycieczka ich
                  nieobejmuje. Bedziesz w Avignonie tam mozna poczyc jej atmosfere.
                  Co do zgrzewek wody, to troche wyobraxni, gdyby każdy z grupy, ktora
                  liczy kilkadziesiąt osob chcial zabierac zgrzewke wody i lodowke to
                  gdzie w autokarze moejsce na walizki i pasazerow:-)
                  Moze i jest siesta nie przesadzajmy jednak wode kupic zawsze mozesz,
                  nawet w autokaeze i ile zaoszczedzisz 3 zl i coz za przyjemnosc pic
                  wode o temperaturze 40 stopni, ktora grzeje sie w bagazniku. o
                  dobrego tonu nie nalezy tez przychodzenie na sniadanie ze swoim
                  pasztetem, szczerze mowiac sporo jezdze i podobnej praktyki w
                  hotelech nie widzialam:-)
                  Wycieczka jest bardzo przyjemna i na pewno bedziesz zadowolona,
                  hotele raczej skromne i na obrzezach. Spedzasz w nich tylko noc.Duzo
                  zalezy od pilota
                  meczacy przejazd nocny na poludnie po calym dniu zwiedzania
                  powodzenia

                  • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 22.02.09, 23:45
                    kochana, rozne ludzie maja priorytety, oczywiscie ze najlepiej
                    byloby jadac w fajnych knajpkach niz pasztet z puszki, ale nie dla
                    kazdego stanowi to wielki problem, jesli ten pasztet faktycznie
                    trzeba zjesc. Gdyby kazdy mial takie podejscie jak ty to niewielu
                    Polakow jeszcze do niedawna by podrozowalo. Ale gratuluje podejscia..
                    Co do lodowki czy zgrzewek wody, kolezanka pyta, ja odpowiadam, co
                    widze jezdzac na tego typu wyprawy.

                    Co do lawendy, faktycznie, zniwa sa w lipcu, ale nie zgodze sie z
                    tym, ze wycieczka nie obejmuje terenow lawendowych (i wiosek).

                    • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: 217.17.32.* 24.02.09, 10:29
                      Trzeba wziąć pod uwagę, że jak się wykupuje wycieczkę w grudniu to
                      (porównujac ostatnie lata) nie sposob spodziewać sie ze będę musiała
                      dorzucic tysiac złotych. Od osoby! Nie mam na mysli jakiś 30gr w ta
                      czy w tamta, a uprzedzając ewnetualną uwagę w stylu: trzeba było
                      czekac i sie zdecydowac w ostatniej chwili" decyduję sie na
                      wycieczkę wczesniej, żeby nie byc skazana dodatkowo na jeszcze
                      jakies extra dopłaty miesiac przed wyjazdem.

                      Podrózy się nie boję-mam taki organizm , że mija 5 minut a ja już
                      chrapię :))) fantastyczne to jest:))) pozatym wole extrema niz
                      lezenie na plazy i ogladanie... różnych rzeczy;]

                      A coś "swojego" z jedzonka chce miec bo niestety jestem wielkim
                      fifrasem-przyzwyczajonym do swoich smaków i boje się ze zamawiajac
                      cos po 1 kesie stwierdze ze nie łyknę dalej i szlag mnie trafi:)
                      choć z 2 strony wiem, że dużo tracę np do kebabów przekonywano mnie
                      4 lata a teraz...bajka oczywiscie te nasze bo np tureckie to (nie
                      wiem czy mialam pecha) pożal się boże!

                      W czasie ostatniej podrozy do Francji (10lat temu) pozstało mi
                      wpomnienie, że pieczywo w supermarkiecie było tylko na słodko
                      (intermarche) batoniki pakowane po 10 szt. to samo z cola w puszce:)
                      i nie było tam papierosów, co teraz mi zwisa bo nie palę:)

                      co do lawendy-mam nadzieje ze zobacze:)

                      a na samą myśl o tych kebabach zróbiłam się głodna i idę zjeść
                      śniadanie:)

                      napiszcie jakie miejsce/obiekt z tej wycieczki uważacie za naj naj
                      naj a który, za taki który można by sobie podarować:) waszym
                      zdaniem:)

                      i jeśli jeszcze coś wam się przypomni z ciekawostek (czy wziąc np
                      peleryne:P) to też piszcie:)
                      dzięki jeszcze raz:)
                      pozdrawiam
                      • Gość: rycha Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.spray.net.pl 26.02.09, 22:02
                        mnie sie wszystko podobalo w Prowansji, Rousillon o zachodzie
                        slonca, Aix-en-Provence, Camarque, fajnie bylo w L'Isle sur la
                        Sorgue czy St Paul Vence (slicznie!). Kazda sciezka sliczna, kazdy
                        wyjazd zza wzgorza i widzisz wspaniale krajobrazy. Absolutnie nie
                        wolno spac! Najmniej podobalo mi sie St Marie sur la Mer ale z kolei
                        tam mozna bylo sie wykąpac w morzu. No i switny seans bocce byl.
                        Ubaw po pachy :) Ale ja nie lubie za bardzo tych francusko lazurowo
                        wybrzezowych klimatow.
                        W Prowansji trudno sie do czegokolwiek przyczepic. Wiecej nie pisze,
                        bedziesz miala wiecej niespodzianek.
                        • Gość: Agnieszka Re: Paryż i Prowancja z Itaką 2009 IP: *.compnet.com.pl 27.02.09, 21:43
                          o niczym nic nie słyszałam więc niespodzianka juz jest, niczego nie
                          jestem pewnie w stanie poprawnie wymówić:) kolejna niespodzianka:)
                          dzięki za pomoc:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka