Dodaj do ulubionych

Życie straciło dla mnie sens.....

20.03.10, 17:12
Cześć dziewczyny
Przepraszam,że tak ale inaczej nie potrafię sobie z tym
poradzić.Muszę się komuś wyżalić.Wiem,że na Was zawsze można liczyć.
Po kilku latach starań razem z mężem w styczniu doczekaliśmy się
upragnionej ciąży.Podali mi 1,ostatni zarodek który nam został.2
tygodnie niepewności i....jest.Telefon z kliniki,że beta
dodatnia,stabilna.To był dla mnie najpiękniejszy dzień w
życiu.Myślałam,że już będzie tylko lepiej.Zaczęły się
mdłości,wymioty.Lekarz mówił to dobrze bo to oznacza,że ciąża jest
stabilna i ładnie się rozwija.2 kolejne wizyty były dla mnie
radością.Widziałam jak ta mała kropeczka na ekranie rośnie z
tygodnia na tydzień.Nie było dla mnie nic piękniejszego.
Niestety,przy kolejnej kontrolnej wizycie lekarz przekazał mi tą
okropną wiadomość,że zarodek przestał się rozwijać i obumarł.Nie
umiałam pochamować łez i opanować "dziwnej"reakcji mojego organizmu.
Nie umiałam przyjąć do siebie tej wiadomośći.Mąż do tej pory nie
może uwierzyć,że to się stało.
Nie mogę przestać o tym myśleć.Wszystkie moje myśli skupiają się na
jednym.Ciagle łzy napływają mi do oczu.Moje powieki wyglądają jak
napuchnięte.Wyglądam strasznie.Boże dlaczego to musiało się tak
stać??????????? crying
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:23
      crying
      • edytka8080 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:27
        bardzo cie przytylam
        • edytka8080 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:28
          przepradzam za błąd przytulam
    • pudelek09 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:31
      Bardzo mi przykro!
      A mialas robione badania,ktore moglyby wyjasnic dlaczego tak sie
      stalo?
      • karolina.and Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:51
        Zuziu ja do ciebie pisałam i pisałam ale ty milczałaś nie ma słów
        które Cię pocieszą jest mi tak bardzo przykro wiem co czujesz,ale
        proszę nie poddawaj się i walcz dalej udało się wam to in vitro więc
        musicie nadal próbować jest mi bardzo bardzo przykro przytulam Cię
        najmocniej jak potrafię......
        • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 19:07
          Nie wiem czy mam siłę dalej walczyć.Nie mogę zrozumieć dlaczego tak
          się stało.Lekarz powiedział mi tylko tyle,że to była wada
          zarodka.Był za słaby ,żeby się rozwijać,prawdopodobnie wada
          genetyczna.
          Nie mogę jakoś tego zrozumieć.Przecież podając mi go lekarz
          zapewniał mnie,że jest on dobrej jakości.Na początku rozwijał się
          ładnie,wszystkie wyniki badań miała wręcz książkowe.Dlaczego??????
          Nie jestem w stanie opisać mojego bólu.......
          crying
    • chantal10 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 17:48
      Przykro mi bardzo sad Nie napiszę, ze rozumiem i wiem co czujesz bo tak nie jest,
      jednak cholernie przykro robi się za każdym razem jak czytam takie posty jak
      Twój sad Przytulam wirtualnie.
      • baba-baba Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 19:31
        Jestem mamą trzech aniołków,nie mam dzieci.Przytulam a moje serce
        płacze.Nie możemy nigdy tracic nadzieji.Warto walczyc.Napewno kiedyś
        się uda,choc teraz w to nie wierzysz.
        Tak trudno coś wiecej napisac........tulę......
        • karolina.and Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 20:04
          Zuziu w którym tygodniu poroniłaś???
          Napewno nic nie da wymyślanie teorii dlaczego???musisz być twarda i
          brać się do roboty szybciutko a napewno się uda...
          Proszę nie poddawaj się....Zrób to dla twojego aniołka...
          • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:38
            Zaczął się 10 tydzień i teraz byłam u lekarza kiedy się o tym
            dowiedziałam ale z tego co mi powiedział dziecko jest martwe od
            ok.maximum tygodnia,więc poronienie nastąpiło ok.8-9 tydzień.
            "Serduszko dziecka przestało bić..." To najgorsze co słyszałam crying
            Nie mogę siedzieć i nic nie robić bo zaraz zaczynam myśleć i łzy
            same napływają mi do oczu.
            Lekarz kazał nam zrobić sobie przerwę ok.3 miesięcy.Tyle potrzebuje
            organizm kobiety do "regeneracji".
            Najgorsze w tym jest to,że ja nadal mam "w sobie" martwy płód sad
            Do szpitala idę dopiero 24.03.
            • annajustyna Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:41
              ?! A to nie za pozno? Przeciez teraz jestes podtruwana?
              • annajustyna Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:45
                A skoro masz czas az do 24.03., to koniecznie zrob jeszcze jedno USG!!!
                • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:52
                  Zasięgałam opinii 2 lekarzy i położnej.Do 24.03 nic mi nie
                  grozi.Mogę chodzić z tym martwym płodem w brzuchu.
                  A badanie USG również robiłam 2-krotnie.Na każdym widać to samo sad
                  • annajustyna Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:54
                    *'(
                    • annajustyna Re: Życie straciło dla mnie sens..... 20.03.10, 22:55
                      Mialo byc crying...
                      • forcella Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 08:49
                        Zuzia, bardzo mi przykro i mocno Cie przytulam. badz silna i probuj
                        dalej, nie poddawaj sie. wierze, ze sie uda calym sercem.
                        pozdrawiam i trzymaj sie cieplo
            • 123kami.o Re: Życie straciło dla mnie sens..... 25.03.10, 23:21
              Trzymaj sie KOCHANA !!!! Uda Wam sie nastepnym razem pozdrawiam !!!
              Jestem z TOBA
    • 1.zwariowalam Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 09:18
      Zuziu kochana, trzymaj się- myslami jesteśmy z Tobą!! <tuli>
      • karolina.and Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 10:44
        Poprostu to co przeczytałam jest dla mnie masakrą jakąś,że jeszcze
        nie jesteś po zabiegu usunięcia.Zuzia prawda jest taka,że masz
        chociaż pewność,że możesz zajść w ciąże a inne dziewczyny leczą się
        i tego nie wiedzą wiem to małe pocieszenie,ale zobaczysz po 3
        miesiącach napewno będą dobre wiadomośći do 9 miesiąca twój aniołek
        będzie bardzo blisko Ciebie...PRZYTULAM...
        • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 11:40
          Ja też na początku obawiałam się,że jak mnie szybko nie wyczyszczą
          to będzie się działo coś złego w moim organiźmie.Ponieważ 3 róźne
          osoby zapewniły mnie,że na pewno mogę z tym chodzić do 24.03 nie mam
          innego wyjścia jak czekać.Powiem Wam szczerze dziewczyny,że
          baaaardzo się boję tego zabiegu a najbardziej tego,żeby lekarze
          dobrze go wykonali.Żeby wszystko dokładnie zostało
          wyczyszczone.Inaczej później mogę mieć na prawdę kłopot z zajściem.
          Jeżeli kiedyś uda mi się jeszcze zajść w ciążę każda wizyta u
          lekarza będzie dla mnie jak koszmar,który muszę przejść.Za każdym
          razem podczas badania będę się modliła,żeby wszystko było ok.
          Na długo zapamiętam ten moment jak lekarz powiedział :"Bardzo mi
          przykro ale....."
          Bardzo Wam wszystkim dziękuję za miłe słowa i to wszystko co
          piszecie.To bardzo dużo dla mnie znaczy smile
          • alicja.75 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 12:10
            Strasznie mi przykro sad
            • anna_pol.84 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 13:08
              ...tak mi przykro...sadsadsadsadsadsadsad
          • sofi75 zuzka 21.03.10, 13:20

            stracilam dwie ciaze, ale poniewaz ronilam za granica i tu sa inne zwyczaje, to
            pozwole sobie zabrac glos:
            - po pierwsze: nie obawiaj sie zabiegu - lekarze wykonuja ich tysiace, a
            powiklania nastepuja rzadko kiedy. Mozesz ewentualnie porozmawiac z lekarzem,
            zeby wykonal go metoda prozniowa (mniej inwazyjna) a nie lyzeczkowaniem,
            - po drugie: nie chcialabys rozwazyc jednak poronienia naturalnego? Mnie to
            proponowano przy plodzie wielkosci 23 mm i 9t3d. Co prawda organizm sobie sam
            nie poradzil, ale zawsze to lepsze rozwiazanie niz zabieg
            - po trzecie: nie sluchaj tekstow o podtruwaniu. Nie jestes w zaden sposob
            podtruwana, a jesli zaczeloby sie dziac cos niepokojacego to uwierz ze sie
            zorientujesz: podwyzszona temperatura chociazby jest tego obiawem. Ja chodzilam
            z martwa ciaza prawie 5 tygodni - dopiero po tym czasie nastapilo lekkie
            plamienie - wczesniej nic sie nie dzialo.
            - po czwarte: "chociaz wiesz ze mozesz zajsc w ciaze" to neistety marne
            pocieszenie (powyzej). Ja tez moge, tyle ze ze wzgledu na wade nasienia lekarz
            powiedzial mi wprost: "prawie kazda ciaza w ktora zajde naturalnie bedzie
            wadliwa i zostanie odrzucona przez organizm" I mial racje - spotkalo mnie to w
            koncu dwukrotnie wlasnie po ciazy z naturalsa. Stad propozycja IVF. Do czego
            zmierzam? Prawdopodobnie Twoj lekarz mial racje: byla jakas wada zarodka.

            trzymaj sie dzielnie
    • kallinka21 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 17:54
      kurcze nie mogę powiedzieć że wiem co czujesz ale jestem z Tobą. moja siostra
      miała podobną sytuację, a teraz jest mamą 2 letniego zdrowego chłopczyka także
      jest nadzieja - trzymaj się jej! tulam...
      • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 18:35
        Dziewczyny bardzo Wam wszystkim dziękuję.Nawet nie wiecie ile dla
        mnie znaczą wasze ciepłe słowa.
        Sofi wiesz dlaczego obawiam się zabiegu? Ponieważ takie "powikłanie"
        miałam niemalże pod nosem.Koleżanka zaszła w ciąże z tym że
        pozamaciczną.Oczyścili ją źle,nie do końca i w tej chwili nie może
        mieć dzieci.Ciąża okazała się bliźniacza.Drugi niezauważony płód
        zaczął gnić w jej organiźmie.Dostała krwotoku i później mnóstwo
        powikłań które ma zresztą do tej pory a minęło już 3 lata.
        Dlatego tak bardzo się boję,żeby lekarze oczyścili mnie dobrze i
        żebym za kilka miesięcy znów mogła napisać wam,że się udało.
        W naszym przypadku problem również jest ze złą jakością plemników i
        skorzystaliśmy z nasienia dawcy.Myślałam,że w przypadku dawcy
        nasienie jest 100% idealne,że nie ma szans na to aby zarodek był
        słaby...
        Co tu więc jest nie tak ??? sad
    • lomre Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 21:00
      Przytulam i ośmielę się powiedzieć "wiem co czujesz".
      Po 4 latach starań udało mi się zajść w ciążę, wyobrażasz sobie jak się
      cieszyliśmy. i też w okolicach 8-9 tyg. lekarz nie stwierdził bicia serca itd. Z
      tym, że ja miałam łyżeczkowanie co wtedy wydawało mi się bardziej humanitarne,
      bo nie musiałam z tym bólem jeszcze chodzić. Ale nigdy już nie udało mi się
      naturalnie zajść w ciążę, hsg wykazało całkowitą niedrożność. Ja sobie to wiążę
      z owym łyżeczkowaniem. Nie piszę żeby straszyć (bo może nawet nie taka była
      przyczyna), ale uspokoić - poczekaj, organizm sam sobie poradzi. Podobną
      sytuację miała moja kuzynka, czekała na "oczyszczenie", po roku z kawałkiem
      urodziła córkę.
      Ostatecznie podeszliśmy do inv i jesteśmy rodzicami córki, a teraz czekamy na
      kolejne dziecko (tym razem z mrozakow).
      Jeśli powód waszej tragedii był po stronie zarodka to nic nie mogłaś poradzić,
      ani też lekarz nie mógł zagwarantować, że z zarodka, który widział pod
      mikroskopem wyrośnie zdrowe dziecko.
      Pamiętam, że po moim poronieniu myślałam tak samo "jaki sens ma życie skoro nie
      mam dziecka", długo nie mogłam wrócić do życia, dopiero jak zrozumiałam, że
      życie to też mąż, przyjaciele, podróże, świat wokół - zaczęłam normalnieć.
      Ale się rozpisałam, mam nadzieję, że nie uraziłam Cię niczym i życzę wiary, siły
      i powodzenia. Walcz!
      • hanna26 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 21.03.10, 23:34
        Zuzko.
        To prawda, że czasami zdarzają się komplikacje, ale po to właśnie są
        kontrolne wizyty u lekarza, żeby wychwycić te wszystkie
        nieprzewidziane sprawy i w porę zadziałać. Więc nie martw się na
        zapas i zaufaj swojemu lekarzowi.
        Ja przeszłam dwa poronienia w 9. tygodniu (tzn. w zasadzie ciąże
        obumarłe). Po pierwszym łyżeczkowaniu otrzymałam w ramach
        komplikacji sporej wielkości krwiaka. Moja lekarka zauważyła to na
        usg, sprawa była monitorowana. Po niedługim czasie krwiak wchłoną
        się bez śladu. Również beta była cały czas pod kontrolą, bo
        podwyższona mogłaby świadczyć o pozostawieniu niezauważonego
        zarodka, resztek w macicy itp. - czyli tego, czego się właśnie
        obawiasz. Dobry lekarz nie zostawia przecież pacjentki po takim
        zabiegu samej sobie, będzie trzymał rękę na pulsie, kontrolował twój
        stan zdrowia - właśnie po to, żeby uniknąć nieprzewidzianych skutków
        łyżeczkowania.

        Mnie po obu ciążach obumarłych lekarze dawali duże ilości tabletek
        poronnych, mając nadzieję, że organizm sam się oczyści. Nic z tego,
        trzeba było łyżeczkować.

        Dodam jeszcze, że w tej chwili jestem mamą trzech uroczych
        córeczek.smile
        Przytulam serdecznie, Ty również na pewno doczekasz się swoich
        skarbów.
      • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 11:15
        Ja również starałam się ok.3 lat.Kiedy w końcu ivf się udało byłam
        najszczęśliwszą osobą na świecie.Nigdy,przenigdy bym nie
        przypuszczała,że długo się nie nacieszę sad
        W naszym przypadku mam stwierdzone poronienie zatrzymane.Bez żadnych
        objawów.Bez krwawienia,bólu brzucha,nic !!!
        Mój lekarz prowadzący ciąże polecił leki,które później bardzo
        pomagają przy łyżeczkowaniu (te leki to wspomagacz).
        Lomre czy pisząc poczekaj,organizm sam sobie poradzi rozumiesz,żeby
        nic z tym nie robić i chodzić z tym martwym płodem w brzuchu????
        Na tą chwilę nie mamy już żadnych mrozaków.Poza tym nie wiem czy
        znów chciałabym to wszystko od nowa przechodzić.
        Wg.lekarzy właśnie powodem poronienia była wada zarodka.Nie dało się
        tego ominąć.Z moim organizmem jest wszystko ok.I właśnie boję się
        trochę,żeby po tym łyżeczkowaniu mi tego nie zepsuli sad
        Powiedz mi Lomre jak sobie z tym poradziłaś,czy robiłaś coś co Ci
        pomogło z tego wyjść.Jakaś wizyta u psychologa,czy po prostu to czas
        wyleczył ten ból?
        Dla nas obydwojga najgorsze są wieczory,kiedy siadamy przed TV.Wtedy
        najbardziej zaczynam myśleć i łzy same napływają mi do oczu.Od środy
        jesteśmy na prochach uspokajających.
        Próbuję wierzyć,że jeszcze się uda ale na naturalne poczęcie nie
        mamy żadnych szans a na kolejną próbę ivf brak nam środków.I jak tu
        normalnie żyć i niczym się nie denerwować.Już nie daję rady crying
        • sofi75 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 11:22

          > Mój lekarz prowadzący ciąże polecił leki,które później bardzo
          > pomagają przy łyżeczkowaniu (te leki to wspomagacz).

          -
          • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 11:36
            No właśnie ja mam się zgłosić we środę i chyba tam zostanę.Mam być
            na czczo,więc pewnie będzie zabieg łyżeczkowania.
            Moja ciąża obumarła ok.9 tygodnia.
            Czy może mi ktoś w skrócie opisać jak wygląda taki zabieg,ile
            trwa,jak długo się przebywa później w szpitalu?
            Dziękuję smile
            • lomre Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 12:17
              Tak Zuziu, myślałam o tym, że może organizm sam się dobrze oczyści. oczywiście
              nie za wszelką cenę, jeśli lekarz zaleca szpital to idź. Ja wtedy nie myślałam
              "do przodu" i koszmarem wydawało mi się chodzenie z martwą ciążą choćby jeden
              dzień - dla mnie to rozdzieranie żywcem.
              jak sobie poradziłam? Płakałam wieczorami, kładłam się spać a po chwili płacząc
              w łóżku wstawałam żeby nie budzić męża i oglądałam jakiś film, przy którym
              jeszcze bardziej wyłam. Jak juz nie miałam sił to się kładłam spać. Mąż chciał
              mnie wspierać, ale nie wiedział jak. Kryzys przeżyłam jadąc na wycieczkę do
              Zakopanego z przyjaciółmi. M się pakował - ja nie. kolo północy, parę godzin
              przed wyjazdem zapytał czemu się nie pakuję i wtedy wybuchnęłam: bo po co, nic
              mnie nie cieszy, życie nie ma sensu, to wszystko tylko "sztuczny tłok", po co
              mam jechać żeby wszystkim psuć nastrój itd. (aż dziwne że do dziś pamiętam ten
              wieczór). Dopiero M powiedział, że mnie kocha, że beze mnie dla niego nie ma
              sensu, że będzie mnie wspierał, że jeśli nie dam rady to zostaniemy w hotelu lub
              sami pójdziemy na spacer. ostatecznie spakowałam się, pojechaliśmy, wszyscy byli
              taktowni i serdeczni i po powrocie było już inaczej.
              Rozumiem, że in vitro wyciąga pieniądze, że możesz nie mieć sił na kolejny raz.
              Może poszukaj jakiś współfinansowanych projektów, nie wiem co ci doradzić.
              U mnie działa zasada: co o tym wszystkim pomyślę za parę lat? I wtedy odpowiadam
              sobie, że z perspektywy lat obecna sytuacja będzie wyglądał inaczej, że
              najczęściej żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy.
              Trzymaj się
              Samo łyżeczkowanie było jak wizyta lekarska, tyle że dłuższa, pod znieczuleniem,
              przy współczuciu personelu, potem krwawienie parę dni, ale chyba tego samego
              dnia jeszcze pojechałam do domu. moja bratowa (też ok 10 tyg.) była chyba 3 dni
              więc nie wiem od czego zależy
              • sofi75 lyzeczkowanie 22.03.10, 12:46

                Przyjedziesz do szpitala prawwdopodobnie ok. 2h przed zabiegiem.
                Podadza Ci cytotec, ktory spowoduje rozwieranie szyjki.
                Potem zabieg - 15-20 minut pod narkoza.
                2h po przebudzeniu powinnas jeszcze zostac w szpitalu - poczekac az
                Ci sie przestanie krecic w glowie, cos wypic, przekasic ... i mozesz
                (pod opieka kogos doroslego) isc do domu. Powinnas na wszelki
                wypadek dostac recepte na jakies rozkurczowe srodki przeciwbolowe
                (chociaz generalnie nie boli) oraz na antybiotyk (o tym czasem
                zapominaja, wiec warto przypilnowac sprawy).

                Tego dnia juz: nie jezdzisz samochodem, nigdzie nie chodzisz sama,
                nie pijesz alkoholu.

                Po zabiegu bedziez jeszcze kilka dni do 4 tygodni krwawic (nie ma na
                to reguly). Jak krwawienie ustanie - zglaszasz sie na kontrolne USG.

                trzymaj sie dzielnie
                • magdad5 Re: lyzeczkowanie 22.03.10, 14:10
                  Strasznie Wam wspolczuje. Oczywiscie dzisiaj myslenie o tym co
                  potem jest trudne ale moze pomyslelibyscie o IVF z PGD - pozwoli Ci
                  to wykluczyc wady zarodka rozwojowe zarodka jeszcze przed
                  transferem. My przeszlismy przez taka procedure w styczniu 2010 (nie
                  wiedzielismy dokladnie o jaka wade chodzi wiec dzialalismy na slepo
                  i zrobilismy najszersze oferowane przez invicte pgd). Udalo sie za
                  pierwszym razem - dzisiaj nasza coreczka ma 5,5 m-ca. Przesylam
                  wiec fluidy i zyczenia powodzenia we wszystkim co zrobic
                  zadecydujecie smile
                • daisy-1984 Re: lyzeczkowanie 02.11.14, 15:00
                  Witam dziewczyny.
                  Weszłam na forum bo niestey niedawno poroniłam swoją pierwsza ciąze w 7tc. Od początku ciąży miałam skurcze macicy więc udałam sie do ginekologa ktora przypisała mi Duphaston. Mieszkam na wyspach a tutaj ciąza liczy sie dopiero od 3go miesiąca, wczesniej przy jakichkolwiek komplikacjach nikt ciązy nie podtrzymuje. Dlatego zapisałam sie prywatnie do polskiego ginekolga i na prowadzaca ciaże (GP) tez wybrałam polkę.
                  W 9tc poszłam na usg i okazało sie że serduszko nie bije. Miałam przeprowadzane łyżeczkowanie macicy, na szczescie w pelnej narkozie przy bardzo dobrej opiece pielęgniarek które starały mi się pomóc jak tylko sie da najlepiej.
                  Ofiarowały mi duzo ciepła i wsparcia oraz zrozumienia. Od łyżeczkowania minęły cztery dni a jest mi bardzo ciężko na duszy sad staram sie tego nie pokazywać ale w sercu czuje ogromny ciężar i smutek. Nadzieję mam tylko na to ze za parę miesięcy może odważe sie znowu starac o maleństwo.
                  • ruda797 Re: lyzeczkowanie 02.11.14, 18:20
                    daisy czas leczy rany.. uwierz mi.... sama przeszłam to 2 razy.. Serduszko przestalo bic w 10t a w drugiej ciąży nawet się nie pojawilo.
                    Daj sobie czasu... teraz to czas załoby i zadumy.. organizm wroci do normy i ty tez..Natura jest okrutna nie mamy na to wpływu. Będziesz "kiedyś" mamą tylko walcz i nie poddawaj się... smile
              • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 17:10
                Hmm... Mi lekarz od razu powiedział,że nie obejdzie się bez
                zabiegu.Leki lekami ale zabieg i tak musi być.
                Czytając Twoją wypowiedź miałam łzy w oczach.Ty przynajmniej miałaś
                oparcie w mężu.Ja cały czas boję się o mojego,ponieważ on chyba
                jeszcze gorzej to znosi niż ja.
                Ja to sobie popłaczę od czasu do czasu i jest mi lepiej.A mój mąż
                jakoś nie za bardzo potrafi.Jedyne co mu pomaga to środki
                uspokajające.
                W jakim mieście miałaś zabieg? Znając dzisiejszą służbę zdrowia boję
                się przedmiotowego podejścia lekarzy do pacjentów.Obawiam się,że
                potraktują mnie i mój przypadek jak coś co robią na co dzień i jest
                to dla nich zwykły zabieg co może poskutkować dużą ilością efektów
                ubocznych,typu niewyczyszczenie mnie do końca.A kiedy się
                zorientują,że jest coś nie tak to może już być za późno.
                Lomre jak długo później siedziałaś na zwolnieniu ?
                Dziewczyny dziękuję Wam wszystkim za opisy zabiegu.Bardzo mnie to
                uspokoiło.Mam nadzieję,że jak pójdę we środę to do piątku już wyjdę
                do domu.Trzymajcie za mnie kciuki smile
                • mikusia_k Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 18:32
                  sam zabieg trwa 10 min - przed południem przychodzisz do szpitala a po południu
                  wychodzisz...

                  rana w sercu nie goi się nigdy! nie będę mówić,że zapomnisz-bo nie zapomnisz,
                  nauczysz się z tym żyć ale nie zapomnisz...

                  ja miałam:
                  1 ciążę wzorcową i córcię 7 lat,
                  2 ciąża -6tc-ok,serduszko; 8tc-ok, serduszko; 10tc -serduszka brak!

                  diagnoza w poniedziałek ale czekanie do piątku bo może się samo ruszy a to
                  lepiej dla macicy jak się sama zacznie oczyszczać. Nic się nie zaczęło i zabieg
                  w piątek.

                  po roku zaszłam w obecną ciążę(trzecią)...

                  5t3d usg -wszystko ok ale za wcześnie na serduszko, 7tc -serduszko bije
                  słabiutko i dzidziuś opóźniony o 8 dni(prawie nie urósł od poprzedniego usg)...
                  no i czekam na wyrok w środę

                  jeszcze 2 dni i chyba znowu będę się musiała pożegnać z kolejnym dzieciątkiem...

                  a żyć dalej trzeba sad
                  • lusiasia Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 19:03
                    ja sie staralam okolo 7 lat i leczylam z 6 lat, z przerwami
                    nikt nam nie dawal zadnych nadzieji na dziecko, 3 razy podeszlismy do in vitro...
                    po wielu perypetiach bardziej zdecydowalam sie na bezdzietnosc, moze kiedys
                    adopcje i nagle zaszlam w naturalna ciaze, wszystko wygldalo pieknie, rozmiar,
                    serduszko ale niestety w 9 tygodniu ciaza obumarla

                    mialam podane tabletki na poronienie, w sumie 2 razy w ciagu tygodnia, bo nie
                    ruszylo, po tygodniu usg i lekarz potwierdzil ze macica sie oczyscila i ze
                    unikniemy lyzeczkowania (to podobno dobrze), mam jeszcze za 2 tygodnie sprawdzic
                    bete

                    lekarz kazal mi sie zabezpieczac miesiac, do nastepnego okresu
                    i tak zrobie

                    ciezko jest bardzo, mam zalobe, czasami jeszcze wybucham placzem, ale juz coraz
                    mniej, mam duzo przyjaciol, ktorzy sa po prostu moimi przyjaciolmi, a nie
                    pocieszycielami

                    wiem ze jestem nieplodna, bezdzietna, ze moge zajsc w ciaze i moge poronic,
                    zrozumialam juz wczesniej ze w zycie kazdego wpisane sa radosne wiadomosci ale
                    tez niestety lzy, tragedie, choroby... musimy uczyc sie z tym zyc

                    przy kazdej stracie kogos, kogo tak bardzo sie kocha, jest ciezko, ale czas
                    leczy rany
                    • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 22.03.10, 22:11
                      Dziewczyny macie całkowitą rację.Czas leczy rany i dalej trzeba z
                      tym żyć.Najgorsze są pierwsze dni,kiedy trzeba oswoić się z tą
                      myślą.Wczoraj byłam w ciąży,dziś już nie jestem.
                      Potem z każdym dniem jest w miarę coraz lepiej.I mam nadzieję,że już
                      będzie tylko lepiej.
                      Czasem przechodzi mi przez myśl,że najlepszym lekiem dla mnie na to
                      byłaby druga ciąża.Może wtedy jeszcze szybciej bym zapomniała ale
                      lekarz kazał czekać min.3 miesiące a na naturalne poczęcie nie mamy
                      szans.Muszę dać mojemu organizmowi czas na regenerację i powrót
                      do "normalności". Trzymam kciuki za nas wszystkie.Życzę aby nasze
                      ciąże były donoszone i rodziły się zdrowe i silne bobasy smile
                      • ladyann77 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 23.03.10, 14:24
                        Zuzka, jestem pewna, że jak wszystko już się u Ciebie unormuje, to zajdziesz w
                        zdrową, piękną ciążę, która zakończy się wspaniałym porodem! Jestem z Tobą i
                        bardzo Ci kibicuję, trzymaj się!
                        • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 23.03.10, 15:01
                          Ja też mam nadzieję,że w końcu mi też się uda.Na razie
                          zadecydowaliśmy z mężem,że będziemy walczyć.Do samego końca.
                          • darka-1 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 23.03.10, 17:20
                            Zuziu, tak mi przykro, trzymaj się kochana i nie poddawaj się. Długo nie
                            zaglądałam na forum, bo szczerze mówiąc odpuściłam sobie te moje starania i
                            chciałam choć na chwile zapomnieć, niestety do jutra. Jak wiesz jestem prawie w
                            tej samej sytuacji co ty. Jutro mam mieć transfer tego "jedynego" no i tak
                            prawdę mówiąc nie jestem zbyt optymistycznie nastawiona, tym bardziej, że mam
                            przykład po tobie.Także czekam na telefon z kliniki, ze zarodek jest za słaby do
                            transferu, ale w głębi duszy mam nadzieje, że nam się powiedzie. Tak sobie teraz
                            myślę, że jak miałabym się znaleźć w takiej sytuacji jak ty to może w ogóle nie
                            transferować. Mam już mętlik w głowie, w nocy mam koszmary. Zuza jestem cały
                            czas przy Tobie, ściskam Cię mocno, na pewno się uda....
                            • zuzka787 Re: Życie straciło dla mnie sens..... 25.03.10, 13:23
                              Dzięki Darkasmile
                              Ja też miałam podany 1 zarodek ale nikt mi nie powiedział,że jest on
                              słaby a wręcz przeciwnie.Mocno,ładny zarodek.I dlaczego nagle stał
                              się słaby i przestał rozwijać? Dla mnie to jest ogromna zagadka.
                              Mam nadzieję,że Ci się uda i nie skończysz tak jak ja.Będę ściskać
                              kciuki.Przede wszystkim musisz wierzyć i myśleć pozytywnie wink
                              Pozdrawiam i pisz jak już będziesz coś wiedziała.
    • przyszla_mamuska też przez to przeszłam... 25.03.10, 19:58
      to było rok temu, tyle że wyszło już na drugiej wizycie. nie było serduszka na
      usg i do tego maleństwo przestało rosnąć.
      reagowałam tak jak ty... musiałam w końcu pojechać do szpitala na wiadomy zabieg
      który był dla mnie traumą sad
      chyba jakieś 2 miesiące do siebie dochodziłam, miałam dość i nie chciało mi się
      żyć, ale moja rodzina mnie mobilizowała, bo kiedy widziałam że wszyscy dookoła
      płaczą dlatego że ja mam depresję, to było mi ich żal i jakoś się pozbierałam.
      za miesiąc czeka mnie kolejny zabieg bo drugi transfer wcale się nie przyjął.
      wiem jedno... teraz już tak emocjonalnie do tego nigdy nie podejdę.
      trzymaj się jakoś i jak ci źle to pisz.
      jestem z wami w tym waszym smutku sad
      pozdrawiam
      • zuzka787 Re: też przez to przeszłam... 25.03.10, 21:54
        Bardzo mi przykro i dziękuję za te słowa otuchy.Na pewno bardzo mi
        pomogą.Moja rodzina również chodzi dookoła mnie "na palcach".Wszyscy
        się boją,żebym nie popadła w jakąś ogromną depresję.
        Na ile znam siebie zanim całkowicie dojdę do siebie też pewnie minie
        miesiąc lub dwa.
        Wiecie co było dla mnie najbardziej przykre w tym szpitalu:to,że
        dookoła mnie było pełno kobiet w już zaawansowanej ciąży i to,że w
        sali obok słychać było płacz noworodków.Przez cały czas sobie
        myślałam,że to ja mogłabym być na ich miejscu smile
        Ja niestety nie potrafię podchodzić do tego nie emocjonalnie.Zawsze
        będę wszystko bardzo przeżywać a zwłaszcza każdą porażkę związaną z
        posiadaniem upragnionego dziecka.Taka już jestem sad
        Nie wiem jak to teraz zrobić.Nie mamy już żadnych mrozaków,nie mamy
        również środków na kolejne ivf.Jedyne co posiadamy to dużo czasu na
        przemyślenie wszystkiego i rozwiązanie problemu finansowego.
        Pozdrawiam ciepło i trzymaj się.
        Gdybym ja mogła jakoś pomóc to zawsze bardzo chetnie.Pisz !!!
    • 123kami.o Re: Życie straciło dla mnie sens..... 25.03.10, 23:14
      Witaj !! Nie wiem co to znaczy stracic dzidzie ale tak samo jak Wy
      staramy sie juz bardzo dlugo o dzidziusia i nic i nic !!!! Dopiero
      teraz rozpoczelismy leczenie nie Wiem co zrobie jak mnie spotka to
      ca WAS !!!! Nie wiem co jest gorsze czekanie latami i plakanie jak
      nastepna kolezanka czy siostra zachodzi w ciaze ja wiem jedno nie
      chce mi sie zyc najchetniej szczelilabym sobie w leb !!! Dla siebie
      jestem niczym , nic nie warta!!! Maz mnie pociesza i niby rodzina
      tez ale ja mam to gdzies ja chce tylko jedno (DZIDZIE ) Dlaczego
      to tak mosi byc ze nie mozemy dac NOWEGO ZYCIA jak inne nim gardza
      pozdrawiam Was bardzo bo wiem co czojesz !!!
      • przyszla_mamuska Re: Życie straciło dla mnie sens..... 26.03.10, 08:52
        kiedyś moja kuzynka, która ma 4 dzieci powiedziała mi tak: "wiem że ci ciężko i
        chwilami masz dość, ale pamiętaj że dziecko to nie jest cały świat". Pomyślałam
        sobie wtedy że gada bzdury i że nie wie co czuję bo sama ma dzieci...
        to było przeszło rok temu.
        dzisiaj wiem że miała rację. Przywykłam do tego że mamy problem i wierzę że się
        uda, ale gdyby jednak miało być inaczej to zaadoptujemy jakieś maleństwo.
        Teraz wiem, że mam rodzinę, która mnie wspiera, kocha, przeżywa to wszystko
        bardziej ode mnie. dla nich warto walczyć i się nie poddawać.
        Ale warto też wiedzieć, że jeśli jest nam pisane inne życie niż sobie
        zaplanowałyśmy, to głową muru nie przebijemy i albo wpadniemy w mega depresję,
        albo się powiesimy, albo będziemy żyć dalej na tym świecie z kochającymi nas
        ludźmi, jednocześnie ciesząc się z tego co mamy.
        nasz problem trwa już 5 lat prawie więc może jest mi łatwiej, ale wiem że na
        wiele rzeczy w życiu nie ma się wpływu sad

        ZUZIA: mnie w szpitalu najbardziej wkurzało i smuciło to że leżałam na sali z
        kobietami w takiej samej sytuacji, ale tylko ja jedna po wszystkim wyłam z
        bezsilności i rozpaczy, a reszta np:
        - jedna coś tam jadła
        - druga dzwoniła do wszystkich i się śmiała
        - trzecia chciała już jechać do domu bo to przecież jakaś "rutyna"...
        To był dla mnie najgorszy koszmar i pytałam się męża, który siedział obok mnie
        "gdzie ja jestem?? co to za znieczulica dookoła mnie?" sad
        trzymaj się dziewczyny i pamiętajcie że nadzieja umiera ostatnia....
        Dużo optymizmu i wiary w to co robicie wam życzę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka