Cześć dziewczyny
Przepraszam,że tak ale inaczej nie potrafię sobie z tym
poradzić.Muszę się komuś wyżalić.Wiem,że na Was zawsze można liczyć.
Po kilku latach starań razem z mężem w styczniu doczekaliśmy się
upragnionej ciąży.Podali mi 1,ostatni zarodek który nam został.2
tygodnie niepewności i....jest.Telefon z kliniki,że beta
dodatnia,stabilna.To był dla mnie najpiękniejszy dzień w
życiu.Myślałam,że już będzie tylko lepiej.Zaczęły się
mdłości,wymioty.Lekarz mówił to dobrze bo to oznacza,że ciąża jest
stabilna i ładnie się rozwija.2 kolejne wizyty były dla mnie
radością.Widziałam jak ta mała kropeczka na ekranie rośnie z
tygodnia na tydzień.Nie było dla mnie nic piękniejszego.
Niestety,przy kolejnej kontrolnej wizycie lekarz przekazał mi tą
okropną wiadomość,że zarodek przestał się rozwijać i obumarł.Nie
umiałam pochamować łez i opanować "dziwnej"reakcji mojego organizmu.
Nie umiałam przyjąć do siebie tej wiadomośći.Mąż do tej pory nie
może uwierzyć,że to się stało.
Nie mogę przestać o tym myśleć.Wszystkie moje myśli skupiają się na
jednym.Ciagle łzy napływają mi do oczu.Moje powieki wyglądają jak
napuchnięte.Wyglądam strasznie.Boże dlaczego to musiało się tak
stać???????????