Dodaj do ulubionych

niepłodność a ślub

10.01.11, 10:17
Hallo!Jestem nowa na forum, a mam potrzebę pogadania tak wielkiego...Chyba powinnam iść do psychologa, albo jakiegoś terapeuty...Mam chłopaka już ok.8 lat czyli bardzo długo...Na początku naszej znajomości powiedział mi, że nie może mieć dzieci(uszkodzone jądra w dzieciństwie lub okresie płodowym).Obecnie przyjmuje hormon testosteron i tak już do końca życia.Zakochałam się w nim, pozostawiłam decyzję, że chyba sama się rozwiąże....sama nie wiem, wcześniej nie czułam takiego instynktu macierzyńskiego jak teraz...A decyzji o ślubie brak...Boję się...Jak tu wybrać? Co jest najważniejsze?Chciałabym mieć swoje biologiczne dziecko...muszę coś wybrać albo on...albo rozstanie i szansa na moje dziecko(szansa, bo nie wiadomo czy się uda...).Mój chłopak akceptuje wszystkie rozwiązania, najbardziej nasienie dawcy, potem adopcja....a ja ewentualnie adopcję...a chyba ze mną jest coś nie tak.....Zazdroszczę wszystkim,którzy mają dzieci....nie chcę się widywać ze znajomymi, którzy mają dzieci....Dodam, że w tym roku skończę 34 lata, a mój chłopak 40.Więc nie ma na co czekać.Czy ktoś był w podobnej sytuacji????Czy ktoś z Was wiedział przed ślubem, że nie może mieć dzieci???U nas jest to pewne na 100%.Zrozpaczona Madzia
Obserwuj wątek
    • aguladarek24 Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 10:24
      wiesz tak sie zastanawiam co by bylo gdybym wiedziala ze moj maz nie moze miec dzieci przed slubem ..... w sumie to nie wiem co bym zrobila ale wiem napewno bardzo Go kocham u nas szanse sa skape jak sie nie dawno okazalo sad ale odnosnie do Ciebie to poczytaj o inseminacji nasieniem dawcy my powoli zaczynamy do tego sie przekonywac ..... przeciez to bedzie wasze wspolne dziecko maz moze byc przy zaplodnieniu bedzie przy ruchach przy rosnacym brzuszku i moze byc przy porodzie wiec ja zawsze uwazalam ze tata tan ktory wychowa a nie ten ktory zaplodni a tak nawiasem mowiac ja zawsze mysle o takich plemniczkac ze sa od aniola ktory chcial nam pomoc smile
    • zosia9 Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 10:25
      Madziu, psycholog jak najbardziej polecany.
      A swoją drogą wyobraź sobie życie bez niego, nie masz pewości że spotkasz kogoś z kim będziesz chciała spędzić życie. A mieć dziecko możesz, jeżeli tylko akceptujecie sytuacje to nawet biologiczne. masz szanse mieć fajne życie u boku fajnego faceta, z dzieckiem. Czy warto to ryzykować dla mżonek? Bo może spotkasz kogoś zajdziesz w ciąże a potem się rozstaniesz (wcale niodosobnione przypadki) i będziesz znów kogoś szukać żeby razem wychować twoje dziecko? Sytuacja jeszcze mniej komfortowa.
      A ja nie myśle że problemem jest ślub, bo gdyby sytuacja wyszła po ślubie, to czy opuścilabyś go?
    • jeza_bell Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 11:19
      Jeżeli go NAPRAWDĘ kochasz, nic nie będzie stanowiło problemu.
      • daisy_2810 Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 11:54
        Podpisuję się pod wszystkim co napisały przedmówczynie. Jeśli kocha się kogoś bardzo i twój chłopak akceptuje nawet inseminację nasieniem dawcy (a to już moim zdaniem jest ogromny dowód z jego strony jak ON KOCHA CIEBIE, bo nie każdy facet jest do tego zdolny) to nie ma na co czekać. Tak jak dziewczyny pisały i to się zresztą sprawdza: nie ten kto zrobił dziecko tylko ten co je wychował jest jego prawdziwym rodzicem. W życiu nie można myśleć tylko o sobie. Pomyśl, jak ty poczułabyś się gdybyś to ty nie mogła mieć dzieci a on rozważałby odejście od ciebie z tego powodu?Jeśli kogoś kocha się szczerze, to pokona się wszystkie przeciwności losu. Uważam, że jedyne nad czym mogłabyś się tutaj zastanawiać to to czy twoim zdaniem on byłby dobrym ojcem. Jak zachowuje się wśród dzieci, czy je lubi itp. to powinno być najważniejsze w podejmowaniu takiej decyzji, no i oczywiście miłość i zaufanie bo bez tego nie zbudujecie nic smile Porozmawiaj z nim, upewnij się jeszcze raz na jakie poświęcenie on jest gotowy i do dzieła wink
    • madziaj0 Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 12:52
      Ojcem byłby świetnym,on po prostu wymięka przy dzieciach i wszystkie lubi.Ale u mnie ze względu na przekonania religijne i etyczne w grę wchodzi tylko adopcja....On też to akceptuje...chociaż namawia mnie na nasienie dawcy....mam nadzieję, że przekonam się do adopcji...kurcze, takie to trudne....
    • chantal10 Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 14:16
      My przed ślubem wiedzieliśmy, że będą problemy (leżące po mojej stronie) a mimo to mój facet brał mnie taką jaka jestem z całym "dobrodziejstwem inwentarza". Kiedy mu powiedziałam o swoich przypadłościach stwierdził tylko, że ja jestem najważniejsza, a z resztą sobie poradzimy. Jak widać w podpisie - faktycznie sobie poradziliśmywink
    • diabel_thazmansky Re: niepłodność a ślub 10.01.11, 19:06
      Wiesz-podstawowe pytanie to czy nie będziesz wyrzucać swojemu facetowi w przyszłości jego bezpłodności.Po prostu w nerwach, nawet gdyby Wam adopcja nie wyszła...Swoją drogą,i tak zaprowadziłabym go na biopsję jąder-czasami natura płata figle.
    • mari_stella Madziaj 11.01.11, 09:15
      A ja myslę ze to normalne, że masz ambiwalencję. I chyba jakos po 8 latach dojrzałas, zeby skonfrontowac się, jakie znaczenie ma dla Ciebie bezpłodnośc partnera.Ale wg mnei nie ma zadnej patologii w tym ze przed slube, masz wątpliwości, tym bardziej ze dotyczy to spraw fundamentalych. A tu cytat z mądrej ksiązki:
      "W okresie poprzedzającym zawarcie małżeństwa pojawiają się nastroje depresyjne, paniczne reakcje ucieczkowe, stany lękowe, dolegliwości neurasteniczne (zmęczenie i drażliwość,zaburzenia snu, dolegliwości somatyczne)"
      i pomysł z kontaktem ze specjalistą polecam. przyjrzysz się swoim wątpliwościom. nie warto ignorowac tych sygnałów
    • sacea Re: niepłodność a ślub 11.01.11, 10:23
      Napiszę może brutalnie, ale trudno, bo jesteśmy w podobnym wieku. Bardzo egoistycznie podchodzisz do tego związku.
      A jakie to ma znaczenie czy może mieć dzieci czy nie? Jak się kogoś kocha, to na takie rzeczy nie zwraca się uwagi, tylko akceptuje. Przecież jemu też jest z tym ciężko, może nawet bardziej niż Tobie.
      My dowiedzieliśmy się 3 dni przed slubem, że mąż ma nowotwór, najpierw było wesele, potem leczenie, które wyklucza dzieci. Było ciężko, to prawda. Tylko Ci napiszę, że chcieliśmy mieć min. dwójkę dzieci, a najlepiej czwórkę. I niczego nie żałuję.
    • mondrian4 Re: niepłodność a ślub 18.01.11, 09:03
      heh... może opiszę to z drugiej strony. Co prawda jestem trochę młodszy ale to nie ma znaczenia. Ja sam jestem w takiej sytuacji jak ten facet tylko że u mnie jest kwestia bezpłodnosci bo miałem raka jąder więc dorastałem normalnie i nagle w wieku 17 lat miałem pozamiatane i na do widzenia po wypisie ze szpitala polecono mi szukanie "dzieciatej" albo takiej co to dzieci nie chce. Wiadomo - człowiek młody w szoku i to jeszcze z taką traumą to jednak psychika siada. Nagle musiałem życ w innym świecie ze strzykawką w ręku. Pomimo paru związków żaden nie przetrwał dłużej niż rok (za wyj ostatniego) czy to z winy jednej czy drugiej strony. ostatni który miał sie zakończyć slubem (przynajmniej ja tak myślałem) zakończył się tym ze usłyszałem ze ona woli dzieci mieć jednak własne. na do widzenia tym razem usłyszałem datę jej ślubu - nie ze mną oczywiście smile Co za perfidia.... Szkoda ze mnie jeszcze na świadka nie poprosiła
      Mimo wszystko to zależy od człowieka jak ten problem akceptuje. ja nie zaakceptowałem u siebie choć nauczyłem się z tym żyć. jednak o ślubie nie chce myślec nawet bo psychicznie nie stać mnie juz chyba na cos takiego jak małżeństwo i chyba jest to dla mnie zupełnie obcy już temat. Może gdybym znów jakos do tego dążyć to coś by mi się odwidziało. Nie chce aby ktoś się rozczarował perypetiami z adopcją itp i nie chcę samego siebie czarowac rojeniami że bedę miał normalna rodzinę. nie będę miał choćby z powodów prawnych i taka jest prawda. Jak byłem młodszy to chyba łatwiej by mi było a teraz to juz niekoniecznie. Dorastałem zupełnie inaczej i musiałem planować sobie życie zupełnie inaczej że już nie wspomnę o właśnie zastrzykach hormonalnych które też swoje robią jeśli chodzi o nastawienie do życia i energie do pokonywania życiowych problemów. przynajmniej u mnie. 2 tyg temu źle się poczułem i zastanawiałem się co mi jest aż zajrzałem do kajetu i okazało sie ze zapomniałem wziąć leku. zresztą długo by pisać. niby normalnie funkcjonujesz ale mimo wszystko inaczej. Kiedyś wycofali lek z produkcji i generalnie zostałem bez opieki medycznej i to był koszmar.
      nie potrafiłbym być chyba normalnym ojcem i tyle dobrego ze przynajmniej zdaje sobie z tego sprawę. Autorka postu w sumie pisze że potencjalny mąż mimo wszystko chce i ma pozytywny kontakt z dzieciakami - a to już połowa sukcesu że nie traktuje swojej przypadłosci jako obciążenie w stosunkach z ludźmi. problemy na pewno bedą ale cóz... jeśłi się decydujemy na cos to już wliczamy ryzyko w tą inwestycję. tak jak z pieniędzmi - trzeba policzyć zyski i możliwe straty oraz własne możliwości.
      Z adopcjami to jeszcze dochodzi problem społeczny. zależy kto w jakim środowisku się obraca zostanie to przyjęte różnie. Na pewno wzbudza to niezdrowe zainteresowanie ludzi i daje niewątpliwą dla nich przyjemność do zaglądania parze w rozporki. Poza tym często się słyszy "zaadoptujcie". No tak ... tylko to nie jest prosta sprawa i z prawnego i z psychicznego punktu widzenia. Zresztą każdy to moze zrobić. Ci co mają dzieci również a jakoś tego nie robią zwykle. DDla rodzin, teściów to też jest to czasem szok i zaczynają się konflikty
      Cóż radzić. sprawa zupełnie inna niż ta w której małżeństwo dowiaduje się że nie może mieć dzieci. Tutaj musicie odbyć ze sobą szczerą rozmowę czy jesteście w stanie znieść problemy związane z tym wszystkim i się nie wylecicie z trasy na pierwszym lepszym zakręcie tej drogi.
      nie przekonuje mnie argument "nie ma na co czekać" zwłaszcza jeśli w grę wchodzi adopcja. I nie ma też co rozpaczać bo w niczym to nie pomoże a jedyne co da to klimat dla decyzji która niekoniecznie będzie dyktowana zdrowym rozsądkiem. Może dajcie sobie czas. Wiem ze nie macie już po 20 lat ale może dać sobie trochę oddechu i zobaczycie jak to wszystko będzie się rozwijało a zwłaszcza proponuję oswojenie się z problemem adopcji i moze znajdźcie jakiś wolontariat wśród takich sierotek. pozwoli wam to na rozsądniejszą decyzję. mam znajomych którzy wzięli dzieci na razie jako rodzina zastępcza ale chcą je zaadoptować. Dzieci nie pochodzą z normalnych rodzin ale im to nie przeszkadza choć nie wiem jak to teraz jest i nie wiem jak te dzieci się rozwijają (rodzeństwo). Inne małzenstwo znajomych przygarnęło dziewczynkę ale maja z nią kłopoty (agresja).
      Pozdrawiam i życzę powodzenia oraz własnej i tylko własnej decyzji
      • storks Re: niepłodność a ślub 18.01.11, 09:20
        u nas sytuacja z mezem podobna do postu powyzej. od poczatku wiedzialam, ze nie bedzie mogl miec dzieci, ale nie wyobrazam sobie zeby mialo to wplynac na moja decyzje o slubie. od zawsze wiedzialam, ze bedzie wspanialym ojcem smile
        zgadzam sie z przedmowczyniami, ze ojcem jest ten, ktory wychowa (co nie zawsze idzie w parze ze splodzi). my wlasnie jestesmy po inseminacji nasieniem dawcy, 8 tydzien ciazy...
        dla nas to dziecko jest jego, bez dwoch zdan! od poczatku chodzil ze mna na kazde badanie, do kazdego lekarza, teraz dba o mnie i fasole z taka miloscia, ze nie potrafie sobie wyobrazic, ze bardziej by sie staral gdyby dziecko bylo biologicznie jego.
        moze jak emocje opadna, to zastanow sie co jest najwazniejsze i predzej czy pozniej sama podejmiesz decyzje...
    • pollla Re: niepłodność a ślub 18.01.11, 21:26
      U nas wiadomo było przed ślubem, że będzie bardzo trudno. Byliśmy młodzi i nic nam nie przeszkadzało. Prawdziwe problemy zaczęły się, kiedy odezwał sie instynkt macierzyński. Przeszliśmy wiele ciężkich chwil i byliśmy bliscy rozstania. Miłość nie wszystko załatwia, a życie z niepłodnością jest bardzo ciężkie.
      Też wydawało mi się, że adopcja będzie sprawiedliwa, ale po pierwsze warunki adopyjne (w tym kilkuletni staż małżeński) były nie do spełnienia, a po drugie już po przekroczeniu progu ośrodka poczuliśmy, że to nie nasza bajka.
      Nie wiem, jakie masz opory religijne, czy etyczne. Jak rozumiem żyjecie dziś na kocią łapę, więc nie stosujesz się do nakazów religijnych w tej sferze życia. Jeśli masz szansę na ciążę a Twój narzeczony popiera pomysł dawcy - przemyśl to. Ciąża to wspaniały okres i jeśli tylko możesz nie rezygnuj z niego.
    • madziaj0 Re: niepłodność a ślub 24.01.11, 17:04
      Dziękuję za wszystkie posty, każdy z nich daje do myślenia....Dziękuję Panu pod nickiem:mondrian4 za spojrzenie z tej drugiej strony, gdyż jest w podobnej sytuacji jak mój chłopak....Do tego Pana kilka słów:mój chłopak czuje się dobrze, przynajmniej tak mówi, rozmawiałam z jego lekarzem, powiedział mi, że jest to bezpieczna substytucja-tzn.przyjmowanie hormonu testosteronu..i nie ma przeciwskazań do adopcji.Zastanawiałam się nad ogólnym stanem zdrowia-mianowicie zaświadczeniem, które jest potrzebne do ośrodka adopcyjnego, czy tu nie będzie jakichś przeszkód, mam nadzieję, że nie...oby....Mój chłopak w ogóle jest optymistą życiowym, powiedział,że ludzie mają dużo gorsze nieszczęścia, gorsze choroby, cieszy się życiem, nie do końca rozumie moje depresje,życie tez dało mu parę razy w kość i dlatego może to jego obecne nastawienie...Ale jest raczej bierny w podejmowaniu decyzji,małokonfliktowy, niezdolny do ryzyka, mało pewny siebie...Chętnie bym z Panem jeszcze porozmawiała na ten temat, bo mam kilka pytań, ale nie wiem czy Pan sobie życzy....Proszę o odpowiedź,Madzia
      • mondrian4 Re: niepłodność a ślub 25.01.11, 18:56
        jasne, spoko. i daj spokój z tym Panem bo głupio się czuję. pisz na maila gazetowego najlepiej
        • edycia274 Re: niepłodność a ślub 29.01.11, 22:28
          ja od 15 roku życia wiedziałam,że będę miała problemy z zajściem w ciążę, jak poznałam wymarzonego faceta powiedziała mu o tym, powiedział, że ja jestem najważniejsza a z resztą damy radę. i mamy córeczkę...teraz od 5 lat staramy się o drugie ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka