Dodaj do ulubionych

Inseminacja a katolicyzm

22.08.05, 15:20
Dziewczyny czy Wy też macie wyrzuty sumienia, że robicie coś niezgodnego z
wiara? Wiem, ze to dla wyższych celów no ale mimo wszystko. Ja jestem po
trzech ineminacjach. Od listopada zaczynam kolejny bój o dziecko. Na razie
będą to jeszcze inseminacje. Mam spróbować do sześciu.Nie iwem dlaczego, ale
mam coraz większe wyrzuty sumienia. Czy któraś z Was rozmawiała z jakimś
księdzem o tym? Jakoś nie mogę spokojnie o tym mysleć i odbieram te nieudane
zabiegi jak jakąś karę.Ma ktoś takie wyrzuty?
Obserwuj wątek
    • justynek13 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 15:46
      ale co jest takiego zlego w inseminacji?
      to ze twoj maz musi sie masturbowac????
      zapewniam cie ze na codzien popelnia sie gorsze grzechy
      np jak kogos
      zdenerwujesz zrobisz przykrosc itp
      i co nikt z tego wielkiego halo nie robi!!!
      co zlego jest w inseminacji sztucznej?
      przy invitro to juz delikatna sprawa ale inseminacja????
      prosze wyluzuj bo stres ci nie pomaga
      • wiktoria33 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 16:24
        nigdy nie mialam zadnych wyrzutów a jestem wierzaca i czesto sie modlę o pomoc
        wlasnie w "tych" sprawach
        w koncu to ON daje zycie prawda i nic sie nie dzieje bez jego woli...
        • klara_76 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 16:50
          Ja dopiero bede podchodzic do iui i nie traktuje tego jako "grzeszny" zabieg.
          Natomiast dzisiaj zupelnie przypadkowo trafilam na strone www.opoka.org.pl i
          mnie "wcielo" jak przeczytalam, co tam pisza. Juz to wklejam, bo sie strasznie
          zdenerwowalam. Jak mozna porownywac np. stosunek przerywany z iui? Moim zdaniem
          to jest totalne nieporozumienie. Kosciol nie akceptuje zadnych metod
          wspomagania rozrodu, ale wierze, ze za jakis czas sie to zmieni. Przypominam
          sobie, ze niedawno byl watek o podobnej tematyce i jedna z dziewczyn opisywala
          rozmowe z ksiedzem, ktory nie byl kategorycznie przeciwny...
          Pozdrawiam, Klara


          A to jest z tej stronki, o ktorej pisalam wyzej:


          Kościół głosi moralną zasadę, że sztuczne zapłodnienie jest niemoralne i
          grzeszne. Nigdy nie można stosować złych środków do dobrego skutku. Masturbacja
          (samogwałt), przerywany stosunek małżeński i stosunek z użyciem prezerwatywy są
          zboczeniem i stąd są nieusprawiedliwione, mimo że przyświeca im dobry cel. Z
          tych względów zapłodnienie spermą prawowitego małżonka bez stosunku płciowego
          jest zawsze niemoralne i nieprawne. Niemoralne jest również zapłodnienie przy
          użyciu jaja lub spermy osoby trzeciej. Nigdy nie można uzyskiwać kobiecego jaja
          lub męskiej spermy w drodze aktów przeciwnych naturze.

          Małżonkowie mogą zaspokoić tęsknotę za dzieckiem przez adopcję albo przez
          macierzyństwo i ojcostwo duchowe.


    • pepsi18 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 18:51
      Nigdy nawet o tym nie pomyslałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • ronka4 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 21:03
        Ja jestem wierząca i nigdy o tym nie myślę. Jestem po trzech inseminacjach,
        niedługo będę miała następną. A jak się nie uda to pójdę na in vitro. To
        przecież Pan Bóg daje mi szanse bycia matką poprzez różne metody leczenia i
        przy takim myśleniu pozostane. Pozdrawiam
        • martek1970 Re: Inseminacja a katolicyzm 22.08.05, 22:09
          ronka4, no tak tez do tej pory uwazalam, ze skoro sa takie metody to znaczy ze
          Bog na to pozwala.Ale niestety to byloby zbyt proste. Sa na swiecie rzeczy
          dobre i rzeczy zle (wiem nic tu nie odkrylamsmile), a Bog poprzez nasza wole daje
          nam WYBOR i albo wybieramy dobro (to co chcialby Bog abysmy uczynili), bez
          wzgledu na konsekwencje albo grzeszymy. Tak to ja widze.
          Nie denerwujcie sie na mnie, ale nie ukrywam, ze szukam tu oparcia i wcale nie
          jestem przeciwna inseminacji, na invitro niestety juz sie nie zgadzam. Boje sie
          tez isc do spowiedzi, bo na zrozumienie ksiedza to raczej nie mam co liczyc.
          Myslalam, zeby isc porozmawiac z ksiedzem, ale nie mam na tyle odwagi, zeby
          wejsc do sekretariatu i powiedziec-jestem po inseminacjach ale nie moglam sie
          powstrzymac, prosze mi powiedziec, ze nic zlego nie zrobilam. No to tyle, moze
          ktos jeszcze cos napisze.
          • ksara4 Martek 22.08.05, 22:34
            az strach czytac co Ty wypisujesz, szanuje Twoje przekonania i wiare, ale...isc
            do ksiedza? a co go to nawiasem mowiac interesuje? poza tym co on moze wiedziec
            na ten temat i skad???
            • justynek13 Re: Martek 23.08.05, 10:52
              jej kazdy ma jakies tam dylematy moralne...
              ksiadz jako "przewodnik duchowy" powinien pomagac!
              ale wiadomo jak jest!
              to tylko czlowiek o roznej rozpietosci emocjonalno-duchownej
              radze nie chodzic to pierwszego lepszego bo moze cie tylko podlamac
              Martek,
              naprawde nie robisz nic zlego.
          • invicta1 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 11:05
            martek jakie jest najważniejsze przykazanie? przykazanie miłości
            kieruje Tobą miłość do męża i pragniesz dziecka, które byłoby jej (tej miłości)
            owocem
            czy komuś zrobiłaś krzywdę? nie
            może kościół tego nie pochwala, ale takie są fakty-o iVF się nie wypowiadam, bo
            mało wiem, a poza tym sama nie pozwalam sobie na takie rozwiązanie
    • paula08 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 11:35
      Mialam rozne dylematy moralne w zwiazku z podjetym leczeniem, ale ostatecznie
      dojrzalam do decyzji o in vitro. Uwazam, ze nie robie nic zlego, nie zabijam
      zarodkow, bo w razie gdyby powstalo za duzo zdecydujemy sie oddac je innej
      parze. Poza tym nieplodnosc jest choroba, a kto sie nie leczy grzeszy przeciw
      przykazaniu "nie zabijaj". A jesli chodzi o samo godne poczecie, to mozna sie
      zastanawic czy bardziej godnie poczete jest dziecko w sposob naturalny, ale
      przypadkowy, czy dziecko wyczekiwane, powstajace z ogromnej milosci rodzicow i
      checi stworzenia rodziny. A jesli chodzi o rade Kosciola, ze najlepszym
      rozwiazaniem dla nieplodnych malzonkow jest adopcja to mysle, ze nie ma nic
      bardziej nieodpowiedzialnego jak to stwierdzenie. Uwazam, ze nie mozna zmusic
      czlowieka do milosci obcego dziecka, nie kazdy jest do tego zdolny, te dzieci i
      tak juz wiele w zyciu przeszly i nie wolno ich unieszczesliwic tylko dlatego,
      ze tak "jest lepiej". Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam!
      • klara_76 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 11:58
        No wlasnie, jak slysze, ze takie pary powinny sie decydowac na adopcje lub
        rodzicielstwo duchowe, to sie we mnie gotuje. A zaznaczam, ze nie jestem
        przeciwniczka adopcji. Tylko, ze to nie jest rozwiazanie dla wszystkich.
        No i jeszcze jedno? Jak sie juz rodza dzieci po iui czy ivf, to co - ksiadz
        takich dzieci nie ochrzci, bo poczely sie w "niegodny" sposob? Uwazam, ze to
        totalna bzdura. Ja osobiscie nie mam zamiaru rozmawiac na ten temat z zadnym
        ksiedze. Licza sie przede wszystkim intencje. Zadna/zaden z nas przeciez nie
        chce miec dzieci ze zlych intencji!!!!!
        Pozostane przy tym. Uwazam, ze mamy i tak wystarczajaco skomplikowane zycie,
        zeby jeszcze sie zamartwiac, czy takie metody sa akceptowane przez Kosciol.
        Mysle, ze kiedys to sie zmieni. W koncu wiadomo z historii, ze Kosciol zmienial
        poglady na rozne sprawy i to, co teraz jest akceptowalne, to pare wiekow temu
        bylo uwazane za grzech.
        • martek1970 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 12:32
          Trochę podniosłyście mnie na duchu. Troche mi lepiej. Otaczam się osobami
          głeboko wierzącymi, które przyjmują wszystkie niepowodzenia jako jakiś zanak,
          wiem że one nie posunęły by się do takich zabiegów, skończyłyby na leczeniu
          hormonalnym. Jedna para bez leczenia, po kilkuletnim staraniu podjęła decyzję o
          adopcji, i tak sobie myślę, że trochę im zazdroszczę. Nie gonią tak, nic za
          wszelką cenę, nie żyją w takim stresie i uwierzcie mi oni są naprawdę
          szczęśliwi. Tylko dlaczego ja tak nie potrafię. I właśnie stąd wzięły się mije
          rozmyslania.Dzieki za odzew.
    • annba Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 12:54
      ja też dużo o tym myślę
      od tygodni przygotowuję się do pójścia do spowiedzi - a tak naprawdę do rozmowy
      z księdzem
      wiem, że on nic nie wie na ten temat - bo i skąd? ale cholernie liczę na
      wsparcie
      a co będzie to się okaże
      wiem, że to głupie, że kościół traktuje IUI, in vitro jak grzech przeciw
      naturze..ale z drugiej strony albo się wierzy i przyjmuje wszystko, co nakazuje
      wiara, albo...no właśnie - te dyskusje mają zawsze 5 stron medalu
      dobrze, że w swoich wahaniach nie jestem sama
      • justynek13 sorki ale chyba nie wytrzymam 23.08.05, 13:04
        dziewczyny, które maja dylematy!
        nawet jesli to grzech to jakis strasznie ciezki????
        innych grzechow nie macie
        nie klamiecie nie klniecie nie opuszczacie mszy i modlitw?????
        i to was tak nie nurtuje????????
        ej dajcie spokoj
        to tak jak badanie nasienia najbardziej goraszace w inseminacji jest chyba
        koniecznosc masturbacji - a to nie jest najciezszy grzech jaki znam
        nie chcialam nikogo urazic
        ale ja tak sobie mysle ze moze lepiej sie koncentrowac na eliminacji grzechów
        przeciw drugiemu czlowiekowi a nie przeciw ustaleniom kosciola

        czy wiecie ze do lat 60-tych "katendarzyk malzenski " byl grzechem???? a teraz ?

        moze urodzilysmy sie kilka soborow za wczescnie i juz

        moze za x lat jakis sobor zmieni to koscielne prawo i inseminacja nie bedzie
        grzechem?

        MILOSCIA sie kierujcie miłościa i już
    • donata72 justynek świete slowa 23.08.05, 13:06
      • martek1970 Re: justynek 23.08.05, 14:00
        no justynek ty to potrafiszsmile swięte słowa! jest tylko jedne ale: jak
        przeklniesz,jak komus powiesz coś niemiłego to robisz to pod wpływem chwili,
        nawet jak opuścisz mszę to się usprawiedliwiasz, ze jestes zmęczona itp. A w
        tym wypadku robisz to świadomie, ba nawet się do tego przygotowujesz.
        Z drugiej strony jakby ludzie popełaniali takie gzrechy to swiat były piekny.
        • justynek13 Re: justynek 23.08.05, 14:49
          >jak komus powiesz coś niemiłego to robisz to pod wpływem chwili

          nie chwili tylko emocji!
          a ze emocje przy macierzynstwie sa duuuuzo wieksze niz przy błachych sprawach
          to i chwila sie rozciagasmile)))
    • emde74 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 14:52
      hej! ja już tu byłam z podobnymi tematami. chyba najlepszym wyjściem jest
      zdrowy rozsądek. najpierw poleczyć, powalczyć, a jak nie da rady to adopcja.
      wiele dobrego jest w opinii, że te dzieci, których chcemy, naprawdę będą
      chciane i kochane, więc nie można rezygnowac ze wspomaganego rozrodu. ja sądzę
      bardziej, że nieudane zabiegi, to po prostu przejaw, że to jeszcze nie do końca
      Twój czas. jeszcze musisz walczyć. pzdr. M.
      • martek1970 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 15:07
        justynek nie wiem jak Ty to robisz ale Ty naprawdę jesteś przekonywująca w tm
        co piszesz i chwała Ci za to!smileKurde nawet mi się lżej na duszy zrobiłosmile
        • justynek13 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 15:21
          martek1970 napisała:

          > justynek nie wiem jak Ty to robisz ale Ty naprawdę jesteś przekonywująca w tm
          > co piszesz i chwała Ci za to!smileKurde nawet mi się lżej na duszy zrobiłosmile

          ciesze siesmile
          bardzo
          zycze owocnych starań
    • asiaku Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 15:30
      Dobry Panie Boże dziękuję Ci, ze postawiłeś na mojej drodze mądrych ludzi,
      którzy wiedzą jak mi pomódz.
      Dziękuję, że obdarzyłeś nas rozumem abyśmy potrafili radzić sobie z
      przeciwnościami losu. To Ty kazałeś nam rozwijać swoje talenty, to Ty kazałeś
      nam czynić ziemię sobie posłuszną. Dałeś nam mądrość aby budować domy, które
      przetrwają trzęsienia ziemi, aby budować tamy, które ochronią nas przed
      powodziami.
      Dzięki rozumowi, który nam dałeś mamy penicylinę, szczepionkę przeciw ospie i
      menogon.
      Za to Panie Boże Ci dziękuję.
      I modlę się bo przecież i tak ostateczny wynik zależy od Ciebie.
      • gloria99 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 19:58
        Podziekowania piekne slowa, ktore napisala Asiaku!

        Ja tez jestem chrzescijanka, modle sie do Boga, aby pomogl mi przezwyciezyc i
        lamac wszelkie przeszkody i przyczyny braku dziecka, ale nie bede miala tez
        zadnych obiekcji, aby wykonac inseminacje, czy tez namowic meza na wykonanie
        waznych dla nas obojga i naszego dziecka badan. Uwazam, ze jest to cudowne i
        wspaniale, do czego doszla dzisiejsza medycyna i w moim przypadku, po wielu
        latach staran, byloby glupota nie skorzystac z mozliwosci dzisiejszej medycyny
        (nawet w pismie sw. jest napisane: "glupi ten, co odrzuca lekarza!!!).
        A wiec, modle sie, aby Bog pomogl mi trafic w rece dobrego i uczciwego lekarza.
        Nigdy tez nie bede miala zadnych skurpulow, z powodu tego co z milosci do
        mojego dziecka czynie! Nie widze nic zlego w tym, co kobiety robia, aby zajsc w
        ciaze, niejednokrotnie poddajac sie bolesnym zabiegom, wyrzekajac sie roznych
        przyjemnosci na rzecz drogich zabiegow, dzieki ktorym posiadaja - wreszcie -
        swoje malenstwa. Dla mnie jest to cudowne!!!
        Staram sie rozdzielac kosciol i ksiezy od mojej wiary opartej na prawdzie o
        Bogu. Sa to dla mnie dwie rozne sprawy, a ta druga - najwazniejsza. Pamietam o
        tym, iz dzisiejszy kosciol dziala na podst. prawa stworzonego przez duchownych,
        a to przeciez tez ludzie i roznie z nimi bywa i bywalo.
        Dla mnie osobiscie zyc w zgodzie z Bogiem, to oznacza zyc wg Jego przykazan, a
        w nich glowne miejsce zajmuja milosc i rodzina, a to oznacza, ze dziecko tez!!!
        Nie mozemy poddawac sie niewlasciwym myslom i obwiniac sie, ze robimy cos
        zlego, oslabiac tym samy swoje sily do dzialania i oddalania sie od celu.
        Jestem przekonana, ze jesli moje leczenia oddalam w rece Boga, proszac go o
        pomoc, ochrone i prowadzenie w Jego Milosci i Madrosci, to jest to dla mnie
        blogoslawienstwo. Nie poddawajmy sie niepozytywnemu mysleniu!

        Pozdrawiam wszystkie kobietki!!!!!!!!!
    • gosia-basia chyba zwymiotuje 23.08.05, 15:31
      ale nie dlatego że z żołądkiem mam problemy.............sory dziewczyny ale nie
      trawię tekstów typu "czy macie wyrzuty sumienia że to robicie"...."a co na to
      ksiądz, czy da mi rozgrzeszenie..."etc, rany julek wy macie wyrzuty sumienia,
      bo pragniecie miłości, bo staracie się zostać szczęśliwymi matkami...żebyście
      wiedziały co świętojebliwi tzn kler wyczynia, jakie przekręty uskuteczniają,
      mogłabym kilka przykładów podać , ale.....powstrzymam się, z szacunku do tych
      co wierzą bez zastrzeżeń. Kiedyś byłam praktykujaca, wierzyłam ślepo, wiele
      rozmyślań i pytań....ale teraz jest inaczej, mój M. otworzył mi oczy na pewne
      rzeczy i na początku miałam ochotę popukać w jego czoło, stary co ty za bajki
      opowiadasz, przecież to nie prawda, to niemożliwe....ale życie jest jakie
      jest......teraz nie chodze do kościoła, nie spowiadam się i nie mam z tego
      powodu wyrzutów sumienia......żyję zgodnie ze sobą, nieczyniąc drugiemu
      krzywdy, staram się nie dawać drugiej osobie tego czego sama bym nie chciała
      otrzymać(gniew, zazdrość, ból), generalnie chodzi o krzywdę. Tak więc starając
      się o małego bobaska nie robimy nnikomu krzywdy, a wręcz przeciwnie możemy tym
      uszczęśliwić parę osób.....czy nie o to chodzi
      • sylasia Ja też miałam wątpliwości 23.08.05, 17:10
        Nie chciałam myśleć o in vitro, ale już nadszedł i ten etap bo: po pierwsze
        wszystkie inne możliwości się wyczerpały a po drugie zobaczyłam dziecko
        koleżanki ( po 3 FIV ) i teraz wiem, że nic mnie nie powstrzyma.
        Jestem wierząca i wierzę, że Bóg dał nam i tę możliwość.
        Jeśli chodzi o kontakty z księdzem, potrzeba tu raczej dobrego przewodnika
        duchowego, takiego kogoś nie znajduje się na cito.
        Jeśli chodzi o przekręty księży to dla mnie to nie na temat. Powołanie to
        wielki dar, niestety nie wszystkie osoby w sutannie zostały prawdziwie nim
        obdarzone. Wiara jest w nas i nie powinna zależeć od takich czy innych zachowań
        słabych ludzi. Choć to bardzo przykre i wystawiające na próbę.
        We Francji spotkałam takiegoż księdza. Nieprzyjemny, opryskliwy itd.itp, ale
        mojej relacji z Bogiem na pewno to nie przeszkodzi.
    • inga30 Re: Inseminacja a katolicyzm 23.08.05, 17:43
      Wierzę że w tym wszystkim ważne sa nasze intencje, że nikogo nie krzywdzimy,
      nie mogę dostrzec w staraniu o dzieciątko grzechu.
      Przed decyzja o in vitro obiecałam sobie jedno: zrobię wszystko aby wykorzystac
      wszystkie zarodki które powstaną z moich komórek i plemników mojego męża, bo
      nie chciałabym żeby zostały gdzieś w lodówce, traktowałam to jako konsekwencję
      decyzji o powołaniu ich na świat, że musze im zapewnić dalsze życie.
      Zamierzałam uzgodnić z lekarzem po pobraniu komórek żeby powstały tylko 2 - 4
      zarodki, czyli tyle ile mozna by wykorzystać. Nie było problemu bo zarodków
      cudem było dokładnie 4, niestety żaden ze mną nie został. Przy drugim in vitro
      zmnów było ich dokladnie 4smile smile.
      W broszurze informacyjnej z novum jest taki zapis, że osoby które nie chcą aby
      powstało więcej zarodków maja to tylko zgłosic lekarzowi i można umówic się że
      powstanie ich tylko 2 tak żeby nawet nie były mrożone. Tyle o in vitro.
      Co do inseminacji zupełnie nie wiem co złego jest w podawaniu nasienia przez
      rurkesmile

    • daniellasimonne Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 14:54
      Jestem studentka katechetyki w Budapeszcie i mam rocznego synka. Według moich
      informacji z teologii moralnej inseminacja nie jest niezgodna z nauka
      katolicka, jesli nie ma innej mozliwosci. Kosciół zabrania tylko zapłodnienia
      pozaustrojowego, poniewaz jest niezgodna z godnoscia współzycia małzenskiego i
      człowieka w ogóle. Nie martw sie, ja jestem osoba wierzaca i mysle, ze nie
      popełniasz zadnego gzrechu. Niech Ci Pan pomoze, aby Ci sie udało dziesko. To
      przede wszystkim od niego zalezy. Daniella z Wegier
      • klara_76 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 14:57
        To bardzo budujace!!!!
        • inga30 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 14:58
          jak się nie powiedzie 5-6 inseminacji to juz nie jest takie budujacesmile
          • inga30 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 15:09
            Słowem ze słabymi plemnikami , albo wrogim śluzem mozna śię w świetle nauki
            Kościoła starać z pomoca medycyny z niedrożnymi jajowodami, albo bardzo słabymi
            plemnikami juz nie.
            • klara_76 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 18:17
              Inga, dla mnie ta wiadomosc byla o tyle budujaca, ze po raz pierwszy czytam, ze
              Kosciol przyzwala na jakiekolwiek metody wspomaganego rozrodu. Natomiast, zdaje
              sobie sprawe, ze jesli sie juz wykorzystalo szanse, jaka daje iui, albo jedyna
              szansa jest ivf, to sprawa sie troche komplikuje. Chociaz ja i tak pozostane
              przy zdaniu, ze staranie sie o dziecko moze byc tylko w dobrej intencji i jak
              mozna cos uznawac za grzech, jesli nic zlego nie chce sie czynic?
              • inga30 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 19:43
                oj wiem Klaro, jestem tego samego zdania, pisałam wyąej, tak się tylko
                bulwersujęsmilesmile
                • klara_76 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 19:56
                  smile) Ja tez sie mocno bulwersuje, stad tak liczne moje wypowiedzi na tym watku...
                  Pozdrawiam i zycze jak najmniej moralnych rozterek!!!
                  • lomre Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 22:23
                    Gdzieś na katolickich stronach czytałam, że badanie nasienia jest grzechem, bo
                    wiadomo jak jest uzyskane.
                    Też jestem katoliczką i tak (sobie tylko niestety) myślę, że Bóg jest tak
                    dobry, że jeśli robimy coś dla miłości to pewnie nam wybaczy.
                    Co do księży to trzeba uważać, bo jeśli trafi się fanatyk to może nas nieźle
                    dobić.
                    Co do adopcji: dzieci dają tylko tym rodzicom, którzy chcą coś dać dziecku a
                    nie po to aby zaspokoić pragnienia dorosłych. A adopcja duchowa...
                    To są trudne sprawy. Przydałby się tu głos jakiegoś mądrego fachowca, prawda?
                    A poza tym chciałabym mieć choć trochę takiej wiary jak Jan Paweł - życie z
                    taką ufnością musi być wspaniałe
    • ewa.analityk1 Re: Inseminacja a katolicyzm 24.08.05, 22:36
      INSEMINACJA jest według Kościoła grzechem tak jak in vitro ze względu na to, że
      zapłodnienie nie odbywa się na drodze stosunku, ale poprzez strzykawki itd.
      Jest to oficjalna teoria Kościoła i z tego co wiem na razie tego nie zmieni.
      Kościół powołuje się tutaj na VI przykazanie NIE CUDZOŁÓŻ

      Co gorsza spotkałam się raz z dziewczyną, której ksiądz nie chciał ochrzcić
      dziecka po In Vitro, ale oficjalnie Kościół pisze, że dziecko mimo wszystko
      powinno być ochrzczone bo nie odpowiada za grzechy rodziców.

      Techniki te pozostają w sprzeczności z wyłącznym prawem małżonków do „stania
      się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie” (Kongregacja Nauki Wiary, instr.
      Donum vitae, II, 1; KKK 2376)

      Kościół nie dopuszcza metod sztucznego zapłodnienia nawet w obrębie
      małżeństwa. „Techniki te praktykowane w ramach małżeństwa (sztuczna inseminacja
      i sztuczne zapłodnienie homologiczne) są być może mniej szkodliwe, jednakże
      pozostają one moralnie niedopuszczalne. Powodują oddzielenie aktu płciowego od
      aktu prokreacyjnego. Akt zapoczątkowujący istnienie dziecka przestaje być
      aktem, w którym dwie osoby oddają się sobie nawzajem. „Oddaje (on) życie i
      tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad
      pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w
      sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w
      rodzicach, jak i w dzieciach” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II,
      5), „przekazywanie życia jest jednak pozbawione z moralnego punktu widzenia
      właściwej sobie doskonałości, jeśli nie jest chciane jako owoc aktu
      małżeńskiego, to jest specyficznego aktu zjednoczenia małżonków... Tylko
      poszanowanie związku, który istnieje między znaczeniami aktu małżeńskiego, i
      szacunek dla jedności istoty ludzkiej umożliwia rodzicielstwo zgodne z
      godnością osoby ludzkiej” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 4;
      KKK 2377).

      Kościół nie dopuszcza sztucznego zapłodnienia nawet w ramach samego małżeństwa
      między innymi z tego powodu, że posiadanie dziecka nie jest jedyną możliwością
      zrealizowania swojego powołania w małżeństwie. „Ewangelia ukazuje, że
      bezpłodność fizyczna nie jest absolutnym złem. Małżonkowie, którzy po
      wyczerpaniu dozwolonych środków medycznych cierpią na bezpłodność, złączą się z
      krzyżem Pana, źródłem wszelkiej duchowej płodności. Mogą oni dać dowód swej
      wielkoduszności, adoptując opuszczone dzieci lub pełniąc ważne posługi na rzecz
      bliźniego” (KKK 2379). Chociaż dziecko jest wielkim darem, to jednak małżonkom
      nie wolno uważać, że mają absolutne prawo do posiadania go, np. przez sztuczne
      zapłodnienie. „Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem” (KKK 2378).
      Daru zaś można pragnąć, to jednak nie można go się domagać ani zdobywać
      wszelkimi sposobami.

      Ponadto dziecko posiada prawo, by „być owocem właściwego aktu miłości
      małżeńskiej rodziców” (Kongregacja Nauki Wiary, instr. Donum vitae, II, 8; KKK
      2378).
      • martek1970 Re: Inseminacja a katolicyzm 25.08.05, 11:05
        No właśnie, takie teksty ciągle słyszę i czytam. Najgorsze jest to, że jak to
        czytam to wszystko to ma sens i nawet się z tym zgadzam. Tylko w praktyce mi
        nie wychodzi, niestety. Kurcze znowu mam watpliwości.
    • matvikoff Re: Inseminacja a katolicyzm 25.08.05, 10:55
      Witam,
      na te sprawy moga byc rozne poglady. Oczywiscie wiem, ze ten problem istnieje i
      od 8 lat prowadze sanatorium - tygodniowe wczasy hotelowe w Celadnej, w
      Beskidach w Republice Czeskiej. /40 Km od granicy w Cieszynie/
      Chodzi o naturalny sposob leczenia nieplodnosci poprzez zmiane zywienia,
      podawanie specjalnego eliksiru na bazie ekstraktow z pakow drzew i roslin - tak
      zwana gemmoterapie oraz poprzez stosowanie pradow selektywnych na uklad
      hormonalny. Oczywiscie problem etyczny nie jset jedynym czynnikiem dlaczego
      stosujemy taki sposob leczenia, ale jest nie mniej wazny. Skutecznos jest
      bardzo wysoka, bo az 90 procent a leczenie przyjemne i zgodne z natura.
      O ile bedzie zainteresowanie to chetnie podam szczegoly.
      Na razie pozdrawiam i zycze mocnego zdrowia.
      Magister Matvikoff
    • honi_29 Re: Inseminacja a katolicyzm 25.08.05, 12:19
      Do głowy by mi nie przyszło,żeby obcemu facetowi opowiadać o sposobie poczęcia
      mojego dziecka.Przyjdzie czas sama będę rozmawiać z Bogiem na ten temat i to
      Jemu będę się tłumaczyć.Gdyby nie chciał,nie zaszłabym w ciążę już podczas
      pierwszej IUI.Nie uważam,że to grzech,bo dziecko jest owocem naszej
      miłości.Równie dobrze mogłam puścić się z jakimś innym i wtedy byłoby łatwiej o
      rozgrzeszenie?A co z sexem przedmałżeńskim?Duchowni pewnie są nieskalani skoro
      opowiadają w swoim środowisku o grzechach swoich parafian i śmieją się do
      rozpuku.Wrrrrr...
      • donata72 Re: Inseminacja a katolicyzm 25.08.05, 12:28
        a mialam cos napisac ale sie zdenerwowalam!!!moj tesc jest katecheta i tez mi
        truje chociaz powiem ze delikatnie zebym przemyslala to nasze invitro ale co tu
        myslec jezeli jest taka szansa zeby miec dzidzulka to co niby ona nasze dziecko
        bedzie kochal inaczej ja niezawacham sie przed niczym w tym zeby miec
        upragniona dzidzie
        • justynek13 halo!!!!! Bóg cie kocha!!!! 25.08.05, 13:23
          uwazam ze nie powinnieno sie wypowiadac na temat problemow ktorych sie nie
          doswaidczylo
          ktory ksiadz doswiadczyl tego cierpienia?
          poza tym pamietam taki motyw ze starego testamentu...
          ze jak zona bezplodna to maz mogl zrobic dziciaka sluzacej i to bylo
          praworzadne dziecko
          a poza tym polecam lekture nowego testamentu
          jak przeczytasz caly nie bedziesz miala juz zadnych watpliwosci

          i przestan sie stresowac bo to grzech przeciw przykazaniu nie zabijaj!!!smile))
          glowa do gory,
          pozdrawiam serdecznie
          • ksara4 ksiadz to nie Bog 25.08.05, 16:25
            nie rozumiem takiego utozsamiania, to zwykly czlowiek, co on moze wiedziec o
            problemach z nieplodnoscia?????????!!!!!!!!!!
            wie jak odprawic msze, polazic po koledzie i co on wie o zyciu? tyle co
            wyslucha jak mu ludzie nagadaja do ucha na spowiedzi? a nawet ci ksieza, ktorzy
            sobie baluja - tez maja w nosie takie problemy!
            Chyba na glowe musialabym upasc i to wiele razy, zeby isc do ksiedza i sie
            zwierzac o problemach z nieplodnoscia i czekac na jego akceptacje lub bure i
            pokute!!!!!!!
            Wierze w Boga, a nie w ksiedza!!!!!!!!!!
    • asiek100 Re: Inseminacja a katolicyzm 25.08.05, 13:41
      a kto daje dzieci? Bóg. więc chyba wszystko jasne. bądź dobrej myśli.
      • ada80 Re: Inseminacja a katolicyzm 26.08.05, 09:33
        Hm, ja tak tylko chciałam dodać, ze po to Bóg dał nam rozum, sumienie, abysmy
        tego używalismile Jeżeli uważasz, że nie ma w tym nic złego-a przecież niema,
        jeżeli nie robisz nikomu krzywdy -a przecież nie robisz to rób co uważasz aby
        tylko było zgodne z Twoim sumieniem i nikogo nie krzywdziło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka