Cześć dziewczyny!
Jestem zupełnie nowa na forum. Długo czytałam o waszych problemach i w końcu
postanowiłam sama napisać.Ja też zmagam się z problemem zajścia w ciążę. Od
ponad roku staramy się o dziecko, ale od 8 miesięcy się leczę. Bez efektów

Problemem u mnie jest brak jajeczkowania, miałam też zbyt wysoką prolaktynę.
Teraz biorę clostilbegyt, luteinę i jeszcze połówkę bromergonu. Do tego robię
tesy na wykrycie LH i mierzę temperaturę. Właśnie z tym mam największy
problem, bo zupełnie nie potrafię interpretować wykresu. Gdy lekarz spojrzał
na kilka wcześniejszych, to stwierdził, że nic nie było. Teraz jestem po
zastrzyku z pregnylu, ponieważ był jakiś mały pęcherzyk. Po 5 tempeaturach
36.3 następna była 36,5 a od tamtej pory przez 7 dni 36,6. Czy taki skok z
36,3 na 36,5 to mógł być początek owulacji?
Bardzo proszę o pomoc, jeżeli się któraś z was na tym zna.
Dziękuję,
Pozdrawiam!