Dodaj do ulubionych

nauka Kościoła

29.12.06, 18:01
Dziewczyny, czy wszystkie metody wspomaganego rozrodu sa zakazane przez
Kosciol? jak z tym wszystkim zyc... kk
Obserwuj wątek
          • mysza1006 Re: nauka Kościoła 29.12.06, 19:43
            Ja miałam do czasu, aż poszłam do spowiedzi przed świętami i wszystko
            powiedziłam księdzu. I wiesz co powiedział, że w dzisiejszych czasach to on to
            rozumie, bo młode małżeństwa chcą mieć dzieci a nie mogą. W sumie to nie
            powiedział "nie" i nie powiedział "tak". Powiedziałam, że będe się nadal leczyć
            i...................
            na końcu dał rozgrzeszenie.
              • mysza1006 Re: nauka Kościoła 29.12.06, 19:54
                Czytałam kidys jakis dokument koscioła i tam było nie tylko o in vitro, ale i
                tez o iui i wogóle wspomaganym rozrodzie. Ale może się coś zmieniło- pewnie
                wiesz lepiej, bo jak piszesz jeteś teologiem.
              • 56at do pani teolog! 29.12.06, 20:03
                Bardo prosze posiąśc wiedze co znaczy rozród wspomagany!
                I nie opowiadac bzdur na forum,
                że tylko invitro, a invitro do jasnej anielki co innego jak nie wspomagany rozród?
                Generalnie kosciól jest wszytkiemu przeciwny poza wpłatami na radio maryja.
                • mysza1006 Re: do pani teolog! 29.12.06, 20:04

                  Link:
                  www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_19.html
                  i cytat:

                  "Sztuczna inseminacja zastępująca akt małżeński jest zabroniona z powodu
                  dobrowolnego rozdzielenia dokonanego między dwoma znaczeniami aktu
                  małżeńskiego. Masturbacja dzięki której osiąga się spermę, jest innym znakiem
                  takiego rozdziału. Również wtedy, gdy jest podjęty w celu przekazywania życia,
                  akt ten jest pozbawiony swojego znaczenia jednoczącego: "brakuje mu... stosunku
                  płciowego wymaganego przez porządek moralny, stosunku, który urzeczywistnia
                  się 'w kontekście prawdziwej miłości, integralnego sensu wzajemnego oddania i
                  rodzicielstwa ludzkiego'"(54).



                  A więc....................
                      • kabja Re: do pani teolog! 16.01.07, 17:05
                        Witam ponownie szanowne Panie! Dla zainteresowanych polecam:
                        www.mateusz.pl/mz/ak-smpn/index.htm
                        Jest tam rozdział dotyczący bioetyki w dziedzinie metod "in vivo" i "in vitro",
                        z którego wynika,że Kościół w niektórych przypadkach dopuszcza zapłodnienie
                        homoidalne "in vivo", dlatego wcześniej napisałam,że tylko "in vitro"jest
                        całkowicie niedopuszczalne.
                        • klusqa Do Kabji 17.01.07, 20:31
                          Z portalu www.kosciol.pl

                          www.kosciol.pl/article.php?story=2004050500500514

                          A w szczególności takie kwiatki jak:

                          "Można założyć sytuację, że w wyniku rozwoju technologii sztucznych zapłodnień,
                          techniki te nie będą za sobą pociągały śmierci dzieci poczętych. Ponadto do
                          przeprowadzenia sztucznego zapłodnienia "in vitro" nie będą używane gamety
                          anonimowych dawców (tak zwane zapłodnienie heterologiczne), ale jedynie gamety
                          małżonków (zapłodnienie homologiczne). Czy wobec powyższego technika ta nadal
                          będzie uważana za niemoralną? Kongregacja Nauki Wiary stwierdza w tej
                          kwestii: "Pragnienie posiadania dziecka lub przynajmniej możliwość prokreacji -
                          jest z punktu widzenia moralnego koniecznym warunkiem odpowiedzialnego
                          rodzicielstwa. Jednakże dobra intencja nie wystarcza, aby pozytywnie ocenić pod
                          względem moralnym zapłodnienie w probówce między gametami małżonków" (Donum
                          vitae, nr II/B/5). Należy w tym miejscu rozważyć zagadnienie ludzkiego sposobu
                          prokreacji.

                          Ludzka prokreacja jest aktem osobowym, to znaczy aktem, który angażuje
                          całkowicie dwoje małżonków. W instytucję małżeństwa wpisany jest zjednoczenie,
                          które małżonkowie wyrażają poprzez fizyczne ofiarowanie siebie nawzajem poprzez
                          akt prokreacyjny. Oczywiście, z natury rzeczy wynika fakt, że nie zawsze ten
                          akt prokreacyjny jest pełny (cykl płodności kobiety). Niemniej jednak w akt
                          małżeński, w cielesne i osobowe zarazem zjednoczenie, wpisana jest w sposób
                          potencjalny płodność takiego aktu. Jedynie wzajemne obdarowanie się sobą
                          małżonków w akcie prokreacyjnym czyni z nich rodziców. Sztuczna prokreacja "w
                          probówce" eliminuje z procesu przekazu życia wymiar zjednoczenia osobowego (to
                          znaczy cielesno-duchowego). Dziecko w takiej perspektywie jawi się jako owoc
                          biotechnologii - gamety ludzkie, dostarczone przez potencjalnych rodziców,
                          stanowią w tym procesie surowiec, którego produktem finalnym jest dziecko.

                          Ludzki sposób prokreacji może być jedynie zrozumiany w kontekście prawdy o
                          miłości małżeńskiej jako wzajemnego daru dwóch kochających się osób. Strukturą
                          płodnej miłości małżeńskiej jest całkowite zjednoczenie duszy i
                          ciała. "Człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która wyraża się poprzez
                          ciało, i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości
                          w tej właśnie zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a
                          ciało uczesticzy w miłości duchowej. [...] W następstwie tego płciowość,
                          poprzez którą mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i
                          wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest bynajmniej zjawiskiem czysto
                          biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby ludzkiej jako takiej"


                          I jeszcze:

                          "Ta surowa ocena moralna technik sztucznego zapłodnienia "in vitro" typu
                          heterologicznego znalazła również swój oddźwięk w deklaracji Prawa
                          nienarodzonego a sztuczne zapłodnienie Centro di Bioetica e Diritti Umani
                          Università degli Studi di Lecce. Autorzy tego dokumentu stwierdzają: "Jeżeli
                          nie chce się zakłócać ładu i moralności rodziny kontekstem sztucznego
                          zapładniania, nie powinno się tworzyć możliwości uciekania się do technik
                          zapładniania zastępczych względem procesów naturalnych, to znaczy
                          heterologicznych technik inseminacji i zapładniania pozacielesnego.[...] Chodzi
                          o to, by ze względu na ochronę porządku naturalnego i etycznego rodziny oraz
                          dobro wychowania dzieci koniecznym jest, by zarodek zaistniał skutkiem
                          spotkania gamet żyjących rodziców, pozostających w związku małżeńskim. W
                          przypadku natomiast heterologicznej inseminacji z całą nieomal pewnością ład
                          naturalny i etyczny rodzin jak i wzrastanie dzieci zostaną poważnie zakłócone"
                          • kabja Re: Do Kluskji 18.01.07, 09:06
                            Po pierwsze,proszę zauważyć,że wypowiedzi przytoczone tutaj dotyczą "in
                            vitro",o którym napisałam wcześniej,że jest niedpuszczalne z punktu widzenia
                            nauki Kościoła. Po drugie, chciałam tylko pokazać,że "in vivo" w
                            przypadku,kiedy chodzi o zapłodnienie homoidalne,może być dopuszczalne. Po
                            tzrecie,wcale nie chcę się wymądrzać,ponieważ sama stoję przed dylematem i
                            dlatego szukając odpowiedzi dla siebie,chciałam podzielić się tym,co
                            znalazłam,aby rozwiać dylematy przynajmniej niektórych osób piszących na tym
                            forum.
                            Ale mam jeszcze jeden pomysł-ponieważ poszukuję dobrego bioetyka,który zajmuje
                            się takimi zagadnieniami a swoje dojścia i możliwości jakieś mam,mogę poprosić
                            go,aby czasem zerknął na forum i swoim autorytetem rozwiał Wasze wątpliwości
                            albo odpowiedział na pytania. Nie chcę niczego obiecywać,ale jeśli ktokolwiek z
                            Was chciałby z tego skorzystać,będzie przynajmniej miał taką okazję. Zatem
                            niebawem podam Wam namiary na tę osobę,a co z tym zrobicie-Wasza sprawa.
                            Pozdrowionka!
              • lyrica Re: nauka Kościoła 16.01.07, 17:55
                A mnie bardzo zaskoczył ksiądz proboszcz podczas "kolędy" w tym roku. Pytał
                oczywiście o dzieci i kiedy powiedziałam, że nie możemy mieć to kilkakrotnie
                powtarzał, że trzeba się leczyć, że są sposoby, bo bez dzieci smutno! Nie
                powiedział wprost, ale chyba rozumie się samo przez sięwink
                • wiktoria33 Re: nauka Kościoła 16.01.07, 18:34
                  Ja tez uwazam ze to Bog daje dzieciatko - poczete w ten czy inny sposob - tak
                  samo jak Bog natchnal tego madrego naukowca ktory wymyslił zaplodnienie in-
                  vitro.

                  I dawanie zycia nie moze byc złe wiec mimo ze jestem katoliczka mam swoje
                  sumienie i rozum i wedlug mnie wszystkie zabiegi pomagajace ludziom miec dzieci
                  sa DOBREM...

                  nie mam dylematow

                  pozdrawiam cieplutko

                  PS
                  aha sluchalam kiedys Drzyzgi o IVF i to co Ci ludzie tam wygadywali (nie majac
                  zielonego pojecia o szczegolach ) mnie przerazilo, gl problem stanowilo dla
                  nich "niszczenie i wyrzucanie zarodkow" .. bylam w szoku... kto i gdzie wyrzuca
                  zarodki??? i ze niszcza sie jak sie nie przyjmuja w macicy ..i nie chcieli
                  sluchac ze przeciez wg statystyk podobno ponad polowa naturalnych ciaz jest
                  samoczynnie roniona przez organizm kobiety.
          • veevaa Re: nauka Kościoła 16.01.07, 19:47
            Owszem, sa zabronione, ale wydaje mi sie, ze pogla na ten temat bardzo sie
            zmienia. Zapytam sie kolegi, jesli dalej jestes zainteresowana, to napisz na
            priwa (kolega sie zna na takich zagwozdkachbig_grin)
        • mimi282 Re: nauka Kościoła 02.01.07, 07:39
          Nie mam zamiaru słuchać tego co w kwestii niepłodnosci mówi kosciół.
          Wierzę w Boga, modlę się i wiem, ze zrobię wszystko co w mojej mocy żeby zajść
          w ciążę.
          jak już mówiłam wierzę w Boga, nie w jakiegos faceta w sukience, który grzeszy
          bardziej ode mnie i nie ma pojęcia o czym mówi, do tego nawet nie stara się
          zrozumieć, czesto sam ma dzieci i nie robi sobie nic z tego, ze czegos
          zabrania mu religia.
    • frygamfs Re: nauka Kościoła 29.12.06, 21:00
      ja nie jestem katoliczką tylko protestantką. mój kościół naucza, że Bóg dał człowiekowi rozum i później go z niego rozliczy jak z talentów. ludzie co płodzą się jak króliki też odpowiedzą, bo są prezerwatywy i tabletki antykoncepcyjne i trzeba z nich korzystać. a tak na serio ... Bóg daje mądrość lekarzom, żeby nam pomagali i trzeba z tego korzystać. zapłodnienie, ciąża, poród to Boży cud i dar a jak ktoś nam przy tym pomoże to tak naprawdę Boża pomoc i grzech po prostu siedzieć i nic nie robić. tak naprawdę to Bóg daje nam wszystkie lekarstwa, sprawne ręce lekarzom i to że potrafią zrobić różne zabiegi. tak samo dotyczy to chirurgów, którzy przyszywają ręce jak i ginekologów, gdy przepisują lekarstwa i wysyłają na zabiegi czy badania. ja nie mam takich dylematów jak katolicy. jeszcze nie tak dawno kościół katolicki twierdził, że słońce krąży wokół ziemi, choć wszyscy wokół wiedzieli, że tak nie jest.
    • magdaszek Re: nauka Kościoła 29.12.06, 21:13
      ja tez sie nad tym zastanawiałam. Pytałam trzech ksiezy. Pierwszy z nich radził
      sie spowiadać z inseminacji (bo masturbacja to grzech i juz), drugi przy
      spowiedzi był kompletnie zaskoczony i nie wiedział co powiedzieć, a trzeci
      powiedział, ze jest dopuszczalna przez kosciół wyjatkowo, skoro moze pomóc w
      tworzeniu zycia (ten wiedział co to jest inseminacja i nie musiałam mu tego
      tłumaczyc).
      Jedna nauka i rózne interpretacje. Ksieża sami nie wiedza, jak pewne rzeczy
      traktowac. Jest im trudno rozstrzygnać takie kwestie sporne, poradzic cos
      zrozpaczonej kobiecie, która chce miec dziecko i nie moze w naturalny sposób.
      A czy dla nas to co przechodzimy nie jest pewnego rodzaju upokorzeniem i sporym
      krzyżem, który dźwigamy? Chciałabym począć dziecko normalnie, w zaciszu
      sypialni, tak jak wiekszośc par, za darmo, bez swiadków... No cóz nie mozna mieć
      wszystkiego... ale skoro lekarze moga pomóc, to dlaczego nie moge miec szansy,
      zeby z niej skorzystac?
      To takie moje przemyślenia na koniec roku
      Pozdrawiam Was wszystkie i zycze dużo siły i wiary,ze w koncu sie uda
      • frygamfs Re: nauka Kościoła 29.12.06, 21:15
        dziewczyny ja wiem że nie jestem katoliczką u mnie nie ma spowiedzi u jakiegoś księdza, ale z czego wy się tam spowiadacie? bo ja myślałam, że tylko z grzechów, a starania o dziecko, chyba nie są grzechem????
    • katarzyna.br Re: nauka Kościoła 29.12.06, 21:15
      Z tego co wiem do zapłodnienia in vitro pobiera się kilka komórek jajowych i
      nasienie - po połączeniu - czyli po powstaniu nowego życia - dla mnie już
      dziecka, są one zamrażane i póżniej przechowywane - co się później z nimi
      dzieje???? No i tu właśnie wchodzimy w sferę najbardziej kontroweersyjną -
      ingerencję człowieka, zimnej techniki w sferę tak delikatną i intymną jaką jest
      poczęcie nowego życia.
      Mam poważne wątpliwości tak jak i inni i dodam że nie mu tu znaczenia czy jest
      ktoś wierzący czy nie chodzi tylko i wyłącznie o szacunek do życia.
      Czy wiecie co się później z tym nowym "zamrożonym" życiem dzieje. Kto decyzuje
      o jego zniszczeniu???
      • zetka31 Re: nauka Kościoła 29.12.06, 23:31
        Pewnie należę do mniejszości, ale mam prawo mieć własne zdanie - i mam. Mnie
        Kościół w niczym nie pomógł i nie zamierza, więc ja nie zamierzam się pytać
        księdza o zdanie. Postępuję zgodnie z własnym sumieniem i starań o dziecko nie
        uważam za grzech. Dla mnie ważniejsze jest to, na jakich ludzi wychowam dzieci
        (chociażby te z probówki).Ze swoich uczynków odpowiem kiedyś przed Panem
        Bogiem, a nie przed panem w czarnej sukience.
        Nie przypominam sobie, że Biblia jasno określa dopuszczalne sposoby starania
        się o dziecko. To co w Biblii - oczywiście święte, ale resztę wymyślili ludzie.
        Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam - ale ja podchodze do tego właśnie tak
      • tekla12 Re: nauka Kościoła 30.12.06, 09:37
        katarzyna.br napisała:

        > Z tego co wiem do zapłodnienia in vitro pobiera się kilka komórek jajowych i
        > nasienie - po połączeniu - czyli po powstaniu nowego życia - dla mnie już
        > dziecka, są one zamrażane i póżniej przechowywane - co się później z nimi
        > dzieje???? No i tu właśnie wchodzimy w sferę najbardziej kontroweersyjną -
        > ingerencję człowieka, zimnej techniki w sferę tak delikatną i intymną jaką jest
        >
        > poczęcie nowego życia.
        > Mam poważne wątpliwości tak jak i inni i dodam że nie mu tu znaczenia czy jest
        > ktoś wierzący czy nie chodzi tylko i wyłącznie o szacunek do życia.
        > Czy wiecie co się później z tym nowym "zamrożonym" życiem dzieje. Kto decyzuje
        > o jego zniszczeniu???

        Zamrożone zarodki należą do tych, którzy byli dawcami gamet, czyli potencjalnych
        rodziców. To oni decydują o tym, co się z zarodkami stanie. Przy sprawnie
        przeprowadzonej stymulacji i braku niespodzianek otrzymuje się 4-6 zarodków,
        czyli tyle ile statystycznie potrzeba do uzyskania ciąży. Jeśli przyszli rodzice
        żywią szacunek dla życia mogą się decydować na in vitro na cyklu naturalnym,
        wtedy otrzymuje się zwykle 1-2 komórki. Tak gamety jak i zarodki można oddać do
        adopcji
      • sloneczko271 Re: nauka Kościoła 30.12.06, 11:01
        katarzynko.br.
        zarodki są własnością danej pary a nie kliniki więc nikt ich nie zniszczy. jak
        ja rozmawiałam ze swoim ginkiem o ewentualnych zamrożonych zarodkach to on mi
        powiedział że ta będzie nasza własność i albo je można trzymać zamrożone dopuki
        nie zdecyduje się na drugie dziecko albo można je oddać innej parze do adopcij,
        a o zniszczeniu ich mi nic nie mówił.
      • aurita Re: nauka Kościoła 30.12.06, 21:16
        > Czy wiecie co się później z tym nowym "zamrożonym" życiem dzieje. Kto decyzuje
        > o jego zniszczeniu???

        ja z takich zamrozonych zarodkow staram sie o rodzenstwo dla mojego promyczka (
        zwanego takze ananasem), w grudniu mialam transfer dwoch zarodkow ale zaden
        niestety z nich nie zostal z nami. To chyba Bog zdecydowal o ich zniszczeniu?

        Na temat zimnosci techniki sie zgodze: to straszne co trzeba przejsc aby miec
        dziecko: ale zapewniam : WARTO!!!!!!
      • pandziksa Re: nauka Kościoła 30.12.06, 00:07
        kk diagnostyka też nie bo masturbacja jest beeee. Tak przy okazji kiedyś
        kościół był przeciwko znieczuleniu do porodu bo w Bibli napisano "będziesz
        rodziś w bólu". teraz jakoś nie jest przeciw. Za 20 lat Kościół zmieni zdanie w
        sprawie in vitro a ja mam sobie wtedy w brodę pluć??
    • malpka_z Re: nauka Kościoła 30.12.06, 01:04
      Hej!
      Jestem wierzaca, chcialabym powiedziec, ze gleboko, ale chyba nie, aczkolwiek
      Bog jest dla mnie wazny, podobnie jak to, co mowi Kosciol.

      Jestem w ciazy, juz koncowka. Za mna 1,5 roku leczenia, uratowala mnie
      laparoskopia po ktorej dano mi pol roku na zajscie w ciaze, po tym czasie moje
      szanse mogly byc juz minimalne.
      W pierwszym cyklu po laparoskopii mialam wielkie nadzieje i skonczylo sie
      wielkim rozczarowaniem. Wtedy zrozumialam, ze zostalo mi jeszcze moze 5 szans i
      nie mam juz duzo czasu. In vitro nie bralismy pod uwage.

      Siadlam do komputera i przeczytalam wszystko co mozna znalezc o stanowisku
      Kosciola wobec inseminacji. Czytalam i ryczalam, bo nie moglam zrozumiec
      dlaczego wypowiedzi duchownych sa tak stanowcze i bezwzgledne. Nie zgadzalam
      sie z nimi, moze co do in vitro tak (te zamrozone, niszczone zarodki), ale
      wytlumaczenie grzesznosci inseminacji nie przemawialo do mnie. Absurdem wydaje
      mi sie stwierdzenie, ze grzeszy sie masturbacja, polecam zapoznanie sie ze
      slownikowa definicja masturbacji, ktora mowi o celu tego dzialania -
      przyjemnosci, dla mojego meza nie byla to zadna przyjemnosc, ale przykra
      koniecznosc.

      Poddalam sie 2 zabiegom, za drugim razem w czasie calej procedury modlilam sie
      do Maryi, zeby pomogla, jesli moze. Pomogla. Jestem w ciazy. Wierze, ze to co
      sie stalo jest darem od Boga. Nikt i nic mi tej wiary nie odbierze, ja nie
      powiedzialam Panu Bogu, ze musi nam dac dziecko ta metoda, skoro normalnie nie
      mozemy, nie zadalam, ale prosilam Go.

      Dlugo nie moglam pojsc z tym do spowiedzi, poszlam przed swietami, ksiadz
      powiedzial, ze powinnam byla przyjsc od razu, a samemu nie czytac takich
      rzeczy, ze on patrzy na to inaczej.
      Moj maz tez dostal rozgrzeszenie (u innego), mimo iz zaznaczyl ksiedzu ze
      niczego nie zaluje.

      Jesli stanowisko Kosciola jest dla Was wazne polecam rozmowe z jakims dobrym
      ksiedzem, ktoremu mozecie zaufac (pytajcie znajomych). Nie chodzi o to, zeby
      liczyc na to, ze powie, ze to nie jest grzech, bo nie moze. Taka jest oficjalna
      nauka Kosciola. Ale poszukajcie ksiedza ktory da Wam wsparcie, zrozumie (nasi
      ksieza sa blizej ludzi i ich problemow niz ci w Watykanie ktorzy tylko ustalaja
      takie "madre" przepisy). Ja zaluje ze tyle miesiecy pozwolilam sobie na zycie w
      przekonaniu, ze zgrzeszylam okrutnie a Kosciol mnie w jakims sensie odrzucil.

      Poza tym nauka Kosciola sie zmienia, i tak jak napisala jedna z Was, za kilka,
      kilkanscie lat moze sie zmienic podejscie do tej kwestii. Ja bym miala ogromny
      zal.
      • 28elka Re: nauka Kościoła 01.01.07, 11:26
        Czesc.Ja tez uważam,że kk za bardzo nam nie pomaga w naszych staraniach-jedyna
        pomocą jest mówienie,że trzeba się modlić.To wiemy i bez tego, ale przeciez nie
        mozemy usiąść z założonymi rekoma i tylko sie modlić...
        zgadzam sie z tym,że i tak to Bóg decyduje czy dojdzie do zapłodnienia i
        maleństwo odpowiednio sie zagniezdzi i potem urosnie...i nie wazne czy jest to
        zapłodnienie naturalne czy sztuczne....po normalnym stosunku,jak i po różnych
        medycznych czynnościach pozostaje tylko czekanie, liczenie na troszke
        szczęścia ...i modlitwa! Bo żaden lekarz nie powie nam czy cos z tego wyjdzie,
        a skuteczność i tak jest mała....
        przed świetami byłam u spowiedzi u ksiedza, który na stwierdzenie,że juz dwa
        lata staramy sie o dziecko i nic....powiedział,że trzeba sie modlić
        i.....KOCHAC W DNI PŁODNE!!!Pózniej okazało sie, ze to był ksiądz ok. 60-tki
        wiec pewnie dlatego nie znal tematu ale pewnie mało jest takich księży, którzy
        czytaliby, wiedzieli jakie sa zasady, jak to sie odbywa i ile nieprzyjemnych
        chwil trzeba przeżyc aby dojść do upragnionego celu...jesli w ogóle sie uda!
        Przeciez kazda z nas chcialby aby ciaza byla juz po pierwszym m-cu naturalnych
        staran...wszystko to jest bardzo skomplikowane i dlatego dobrze,że mozna sobie
        pogadac i poczytac na takim forum-mozna to okreslic jako pewnego rodzaju
        spowiedzsmilesmilepozdrawiam
        • masumi2006 Re: nauka Kościoła 01.01.07, 13:06
          Rozwaliłaś mnie Ela stwierdzeniem tego spowiednika wink
          A może jak sie bliżej przyjrzeć,Ty nie wiesz kiedy masz dni płodne?winkSorry,ale
          ten tekst księdza był po prostu żałosny.Dlatego ja nawet już znimi nie
          dyskutuję.Kiedyś,kiedy sama miałam problem z zajściem w ciążę,poszłam do
          młodego księdza(przypadek,że do młodego)i na mją informację o kłopotachz
          poczęciem dziecka usłyszałam:"Proszę udać się do przykościelnej poradni
          rodzinnej".Po co?Po instrukcje dotyczące stosowania naturalnych metod
          planowania rodziny?
    • jagusia81 Re: nauka Kościoła 30.12.06, 10:55
      ja nie mam dylematów ma je natomiast mój mąz któremu jest ciązko i sie wkurza
      ża kościłu tak stara sie ingerować w nasze życie jednak mimio wszystko jak
      bendzie trzeba to zdecydujemy sie na in-vitro szczęsiu trzeba pomóc
    • mila_do_nieba Nie mieści mi sie w głowie :(((( 30.12.06, 12:21
      Nie rozumiem dlaczego ludzie tak silnie wiążą kk z religią, wiarą i Bogiem w
      ogóle??? KK to poprostu instytucja jak każda inna, składająca się tylko z ludzi
      i w dodataku samych facetów (w sensie decyzyjnym). Tak na zdrowy rozum; jak
      można marnowac sobie nasze, wlasne krótkie życie, podporządkowując je, pod
      względem wyborów ludziom, którzy kompletnie nie mają pojęcia w czym rzecz???
      Jak można być tak naiwnym i ślepym? Z całym szacunkiem dla osob "głęboko
      wierzących"; co ma wiara do kościoła i jego poglądów? Popatrzcie jak kk
      katolicki ustosunkowuje sie do obchodzenia urodzin ks. Jankowskiego, do akcji
      Owsiaka, do śmierci dzieci jeszcze nieochrzczonych!!!! Przecież to jedna wielka
      porażka, jak normalny, zdrowo myślacy i dojrzały człowiek może opierać swoje tak
      wazne wybory życiowe na propozycjach kk???
      • naka1 Re: Nie mieści mi sie w głowie :(((( 30.12.06, 13:45
        dokłądnie tak. tym bardziej, ze ja jako córka organisty i wieloletnia sąsiadka
        księży znam kosciól od podszewki i ma on tyle ze swoją wiara wspólnego ile
        trąbka z uchem słonia.
        co chwile coś się zmienia... popatrzcie nawet na stanowisko kościoła wobec
        rozwodów. do niedawna to był grzech, że ho hoho niejedni z zycia zrezygnowali
        jakby to ich wina była tylko, ze się nie udało albo mąż alkoholik... a treaz?
        coraz więcej ludzi się rozwodzi i kościoły pustkami swiecą to juz specjalne oazy
        są, modlitwy, msze a i nawet co rusz podnosi się głos coby rozowdy "uznać".
        tyle na temat
        • joisana Re: Nie mieści mi sie w głowie :(((( 30.12.06, 14:22
          Tak ksiadz kóry mnie przygotowywał do 1 komuni świętej, po kilku latach dużo
          mówił o grzechu, o tym, ze ta czy inna parafianka naraża sie na ekskomunioke
          poddając in vitro i lecząc z niepłodnosci,cóż sam nie musiał poddawać sie in
          vitro, machnął dwójke dzieci babce, zdefraudował pieniędze na budowe kościoła i
          lekko nadszarpnął tym autorytet tej instytucji uncertain. I nie był specjalnym
          wyjątkiem wśó księży, dlatego to co mówią faceci w czerni jest dla mnei mało
          istotne i ma się nijak do mojej wiary, wiara w Boga, bycie chrześcijaninem to
          nie to samo co słuchanie kliki pseudo sług bożych.
    • masumi2006 Re: nauka Kościoła 30.12.06, 19:26
      A ja nie spowiadałam się i nie mam zamiaru spowiadać się z tego,że moje dziecko
      poczęło się dzięki IUI.Uważam,że inseminacja jest metodą sztucznego
      zapłodnienia,chociaż część z Was uważa inaczej(jak dla mnie jest to śmieszne i
      conajmniej dziwne,ale proszę załącznik,jak ktoś nie
      wierzy:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=45263110&a=45263110)nie
      mniej jednak nie traktuję inseminacji jako grzechu.Wychodzę z założenia,że
      gdyby Bóg nie chciał, nie dałby mi tego dziecka.Gdybym miała podjąć decyzję o
      in vitro byłoby trudniej.Nie wiem czy zniosłabym myśl,że moje zarodki są
      przechowywane w zamrażalniku,chociaż wiem,że nie ma innej możliwości(przecież
      nie podadzą mi wszystkich na razwink),ale na szczęście nie muszę się nad tym
      zastanawiać.Myślę,że każdy z nas odpowie kiedyś przed Bogiem za swoje
      postępowanie i to w jaki sposób począł swoje dziecko nie jest jedynym tematem
      do dyskusji na Sądzie OstatecznymsmileNiech drżą ci,którzy gwałcą,mordują,znęcają
      się i katuję dzieci,pedofile etc.Więc kobiety kochane noski do góry i
      powodzeniasmile

      P.S
      Nie myślcie o tym zbyt wiele,bo to kolejny krzyżyk,który będziecie nosić,a
      wątpliwości i tak będą niezależnie od decyzji jaką podejmiecie.Buźka
    • magdaszek Re: nauka Kościoła 30.12.06, 20:03
      Moze wydaje sie niektórym dziwne,ze sie z tego spowiadałam, ale chciałam dociec
      prawdy, upewnić sie jak to z tym jest, dla swojego spokojnego sumienia, czy cos
      w tym złego?
      Nie twierdze przecież ,ze inseminacja to cos zlego, ale już tak miałam w głowie
      namieszane, ze musiałam to wyznac. I nie załuje. A korona mi z głowy nie spadła.
      Każdy postepuje wg własnego sumienia.
    • piegoosek Re: nauka Kościoła 31.12.06, 19:35
      a my mamy maluchy z ICSI, spowiadalam sie z tego i dostalam rozgrzeszenie...
      rozmawialam z zaprzyjaznionym ksiedzem i tez do konca nie wiedzial, jak sie
      ustosunkowac...
      moje zdanie wlsanie jest takie, ze nasz, polski Kosciol jeszcze nie jest gotowy
      na te zmiany, metody itp. ksieza sami musza sie sporo nauczyc, naczytac,
      nasluchac, aby sie ustosunkowac... nawet nie potrafia o tym dyskutowac za
      bardzo, oprocz powiedzenia nam, ze jest inny sposob osiagniecia szczescia i
      wlasnego dziecka - adopcja uncertain dla mnie nie jest, ani nigdy nie bylo to
      rozwiazaniem...
      te wszystkie zakazy i nakazy, to prawa koscielne nie boskie! Kosciol probuje
      bronic sie glownie przed manipulacjami z zarokami, z niszczeniem ich, z doborem
      plci dzieki ivf, itp. i wcale sie nie dziwie, ze taka jest postawa Kosciola...
      jest to obawa o nasza przyszlosc! bo to tak jakby zabawa w Boga... ale gdzie
      nasze uczucia w tym wszystkim? nam Kosciol nie jest w stanie pomoc... musimy
      sobie radzic sami! ja uwazam sie rozgrzeszona! poza tym wykorzystam wszystkie
      swoje zarodki, bo uwazam je za swoje dzieci! nawet jakbym miala miec 8ro dzieci smile
      zycze wszystkim szczescia w Nowym Roku i udanych wyborow!
      • magasi9 Re: nauka Kościoła 16.01.07, 21:02
        teoretycznie np. 8 dzieci mozna miec, oczywiscie jak kolejne ciaze nie beda
        zagrozeniem dla kobiety czy dziecka

        Ale co "zrobic" jak jest tych zarodeczkow wiecej np 20
        czasami czytam ze zostaje az tyle i co dalej w takiej sytuacji to raczej nie wiem

        mam mieszane uczucia narazie i troche sie boje takiej sytuacji, zwlaszcza ze
        mieszkam w kraju gdzie nie ma z tym zadnego problemu
        • zoja79 Re: nauka Kościoła 18.01.07, 00:40
          Do magasi9

          Niekoniecznie trzeba zapładniać 20 komórek. Jeśli jakimś cudem uzyska się
          dwadzieścia dojrzałych komórek jajowych, można poprosić o zapłodnienie tylko
          tylu, ile potencjalnych dzieci jest się w stanie urodzić i wychować.
          • magasi9 Re: nauka Kościoła 18.01.07, 08:19
            dla mnie kosciol katolicki jest tylko za naturalnym planowaniem rodziny i za
            modlitwa ze sie uda naturalnie
            wiec albo sie modle i wierze ze uda sie naturalnie, albo nie

    • lomre Do Piegoosek 17.01.07, 11:15
      Myślimy bardzo podobnie. Walczyliśmy ze sobą długo m.in. z powodów wyżej
      opisanych przez dziewczyny. aj sobie to tłumaczyłam po swojemu. Dziecko ma być
      poczete w milości. a czy inv nie jest szczytem miłości. jakie muszą być związki
      żeby na to się zdecydować i jaka zaangażowana ekipa. czy nasze dziecko poczęte
      jest w miejszej miłości niż z gwałtu czy po pijaku czy wśród problemów
      małżeńskiech? A Kk podkreśla, że wszystkie dzieci trzeba kochać. Byłam w ciąży
      po raz 1 naturalnie, ale niestety krótko - usilowałam siez tym pogodzić. Teraz
      ciąża przebiega nardzo dobrze (oby do końca) i dziękuję Bogu, że nam na to
      pozwolił, że nas wspiera - no bo jak to inaczej nazwać. I tak jak na ciebie
      czeka na nas 8 mrozaczków po które pojedziemy jak tylko będzie można. jeśli
      będziemy mieć 8-ro dzieci to widocznie tak ma być. Biorę wszystko z
      dobrodziejstwem inwentarza.
      A co do niszczenia zarodków to lekarz na odchodne powiedział nam - proszę
      pamiętać o zarodkach. mamy opłacone 2 lata i na pewno ich nie pozwolimy
      zniszczyć. więc to też nieprawda, że lekarze "wylewają do zlewu".
      MAm koleżankę w pracy, której ksiądz odradził metody wspomaganego rozrodu.
      teraz ma 50 lat - nie udalo im się naturalnie, nie adoptowali i myślę, że
      żaluje teraz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka