Dodaj do ulubionych

Po wizycie u prof. Babloka

27.02.07, 11:00
Witam wszystkich bardzo serdecznie,

Z góry uprzedzam – post jest długi. Wytrwałym bardzo dziękuję J
Chciałam się z Wami podzielić wrażeniami mojego męża z wizyty u profesora.
Otóż mąż mój wybrał się do profesora w związku z rozpoznaniem cryptozoospermi
po badaniu nasienia (badanie w nOvum).
Wizyta u profesora była przyspieszona, ponieważ mieliśmy nadzieje na
jakiekolwiek leczenie farmakologiczne przed ewentualnym leczeniem w klinice
niepłodności (na co zbieramy finanse).
Mąż dowiedział się, że:
- z takimi wynikami badania nasienia do może udać się jedynie do
kliniki niepłodności („ale to bardzo droga sprawa jest”wink
- ma za małe jądra – „powinni to panu powiedzieć na komisji wojskowej”
(mąż powiedział, że na komisji nie przekazano mu takich sugestii i co to by
zmieniło – na co profesor, że już wtedy mógłby się dowiedzieć, że jest
bezpłodny! )
- przyjmowane przez męża witaminy – selen+e, salfazin, folik, żen-szeń –
nie pomogą w niczym innym jak tylko w lepszym samopoczuciu – „proszę pana,
nie będziemy się tu bawić w ziołolecznictwo”
- profesor nie przepisze mu żadnych leków na poprawę parametrów
nasienia, bo przecież przypadek nie nadaje się do leczenia
- profesor nie przepisze mu żadnych badań – nawet hormonalnych, bo
tutaj proszę pana nie ma co leczyć (!) (po długich naleganiach męża przepisał
PRL FSH, estradiol, testosteron, i jeszcze dwa, w tej chwili nie pamiętam)
- z wynikami badań hormonalnych to się mąż może zgłosić do kliniki
niepłodności, bo pana profesora one nie obchodzą...
- jedynym dla nas wyjściem jest leczenie w klinice niepłodności – in
vitro – „ale to jest bardzo drogie leczenie i nie pewnie będzie państwa na
nie stać (!)
- jeśli się zdecydujemy na klinikę niepłodności i in vitro to tym samym
zgadzamy się, że nasz przyszły syn też będzie bezpłodny
- mąż próbował się dowiedzieć, dlaczego ma takie słabe wyniki – czy
przeszkodził tutaj stres, praca (jest informatykiem, pracował w wysokim polu
magnetycznym), czy to genetycznie tak się zrobiło – profesor stwierdził, że
ani praca, ani stres nie mają wpływu na wyniki i być może jest to problem
genetyczny z rozwoju płodowego męża, ale „ja nie jestem wróżką i zgadywał nie
będę”...

Generalnie profesor był bardzo niemiły i stwarzał wrażenie, że mu się
przeszkadza...

W związku z tym jestem bardzo zawiedziona, mieliśmy nadzieję, że profesor
podpowie, jak jeszcze można walczyć, zaproponuje jakiekolwiek leczenie, usg ,
zabieg, doda otuchy cokolwiek... Tymczasem bardzo zniechęcił mojego męża i
pośrednio mnie do dalszych wizyt u andrologów (które co by nie było do
przyjemności nie należą) oraz innych specjalistów.

Pisząc ten post nie mam potrzeby kogokolwiek zniechęcać do profesora – być
może miał zły dzień, może nasza konkretna sytuacja jest rzeczywiście
beznadziejna, ale chciałam się wam wyżalić i prosić o wsparcie do dalszej
nierównej walki.

Jeśli możecie mi polecić innego lekarza androloga będę wdzięczna za namiary.

Pozdrawiam ciepło
kasku_h




Obserwuj wątek
    • eszforcik Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 11:33
      Współczuję Twojemu mężowi, że musiał tego wszystkiego wysłuchać sad
      Do lekarza idzie się po poradę, jak do fachowca, ale tenże fachowiec powinien umieć swoja diagnożę przekazac po ludzku a nie potraktować pacjent, jak natręta.
      Mój mąż też zniechęcił się do p. dr Milewczyka, który po obejrzeniu badań, przepisał leki, ale stwierdził, że i tak nie pomogą. Mylił się, bo poprawiły się, chociaż ciążą to nie zaowocowało.
      Trzymaj się ciepło i bądź przy mężu, bo to dla niego stres.
      • tekla12 Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 11:56
        Obrzydliwie brutalne ale trudno zaprzeczyć, że leczenie tylko w klinice i tylko
        icsi, po wykluczeniu nieprawidłowości gnetycznych. Nie wy pierwsi macie problem
        z bardzo złymi parametrami nasienia ale sposób przekazania tej informacji woła o
        pomstę do niebia.
    • pawlakjo Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 11:56
      Serdeczne współczuciasadNie spodziewałabym się takiego potraktowania przez
      PROF."warszawskiej sławy".Szkoda gadać.Słyszałam b.dobrą opinię o
      PROF.JANCZEWSKIM tez w W-wie z tymże nie znam namiarów,znajdziesz je na
      BOĆKU/napewno w takim przypadku zleci ci USG i inne badania/,albo możesz
      jeszcze się udać do PRZYCHODNI ANDROLOGICZNEJ do Dr Zieniuka na
      ul.Koszykową/tam napewno nie odeślą cię z kwitkiem/.
    • kasku_h Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 12:26
      Dzięki Dziewczyny smile

      Po powrocie do domu przekaże wszystkie informacje mojemu mężowi.

      Pozdrawiam
      kasku_h
      • tekla12 Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 12:30
        Mąż powinien zacząć od badania kariotypu. Im szybciej tym lepiej bo na wyniki
        trzeba trochę poczekać.
        • kasku_h Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 12:42
          Teklo12,

          czy mogłabyś mi napisać coś więcej na temat tego badania?
          Kiedy należy je zrobić, w jaki sposób się je robi - z krwi? - czego dotyczy?
          (coś mi świta, że chyba genetyka, ale nie jestem pewna...)

          Dzieki
          Pozdrawiam
          k.
          • hamaa Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 14:01
            Moj M tez u niego był. Nie potraktował go tak zle, ale też nic nie zrobił.
            Generalnie to nie wiem po co on jest tym andlologiem.
            M. poszedł do niego z wynikami, bardzo zły ruch, i aglutynacja (i tu powinno
            dac do myslenia lekarzowi). Stwierzdił ze sa zylaki. Maz poszedł na operacje,
            ale nic to nie dało. Sama po lekturze forum zleciłąm mezowi zrobieni
            przeciwciał plemnikowych (wskazuje na to aglutynacja). Okazało sie ze sa. Gdyby
            lekaz przyłozył sie do obejrzenia wyników M, to moze wpadłby na pomyśł ze to
            nie wina zylaków tylko przeciwciał. A maz nie musiąłby isc na operacje.
            Tylko mmam pytanie dlaczego ja i inne dziewczyny to wiedza a androlog nie.
          • tekla12 Re: Po wizycie u prof. Babloka 27.02.07, 16:18
            Kariotyp to zestaw chromosomów. Badanie robi się z krwi. Skierowaanie może
            wystawić lekarz rodzinny. W forumowej wyszukiwarce powinnaś znaleźć placówki, w
            których to badanie można zrobić blisko twojego miejsca zamieszkania.
    • ivoral Re: Po wizycie u prof. Babloka 01.03.07, 14:43
      Jestem wstrzasnieta zachowaniem i prof. Babloka i dr Milewczyka, zwlaszcza, ze
      obu ich polecalam na tym forum (nam akurat pomogli).
      Takie zachowanie, zwlaszcza prof. Babloka jest po prostu niekulturalne,
      nieludzkie i , pardon, chamskie. To sie po prostu w glowie nie miesci.
      A merytorycznie p. B. tez beznadziejnie sie zachowal.
      Co do witamin i folika - nam akurat wlasnie on mowil, ze moga pomoc, z tym, ze
      powiedzial, ze nie na pewno - moga, ale nie musza.
      Nasze pierwsze wyniki tez byly beznadziejne (6 mln/mil, 0%A, 15%B, 99%
      uszkodzonych) i to wlasnie dr Milewczyk kazal powtorzyc badanie, bo na jednym
      badaniu (nasze tez bylo z Novum) nie mozna sie opierac. A u nas drugie badanie
      pokazalo diametralnie lepsze wyniki.
      Trzymajcie sie dziewczyny i nie dajcie sie zniszczyc dlatego, ze lekarz mial
      akurat zly dzien.
      Jesli chodzi o badanie genotypu, to jesli juz robicie, to najlepiej zrobic od
      razu oba - Twoje i m. To jest badanie, ktore sie nie przeterminowuje - jest na
      całe zycie - w klinice pewnie i tak kazaliby zrobic. Skierowanie trzeba wymusic
      od gin prowadzacego (mozna tez odplatnie w klinice, ale to jest akurat bardzo
      drogie badanie, wiec niekoniecznie warto).
      W kazdym razie powodzenia - warto walczyc, bo czesto w koncu sie udaje - np.
      nam sie w koncu udało, czego i Wam zycze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka