Dodaj do ulubionych

zmądrzałam

09.08.07, 10:37
Nie wiem, czemu przypisać ten niewątpliwy sukces panowania nad
własnymi emocjami. Zżyłam sie z Wami bardzo i dlatego postanowiłam
napisać (bo zagladam tu teraz sporadycznie). Potrafie już żyć z
myślą, że być może nigdy nie będę miała drugiego dziecka, ze Adaś
pozostanie jedynakiem. Zapewnimy mu najpiękniejsze dzieciństwo,
jakie może mieć dziecko. A że bez rodzeństwa? No cóż... pewnie
będzie miał przyjaciółsmile.
Chyba po prostu los pokazał nam w ostatnim czasie, ze nie warto
zabijać sie o to, co wygląda na nieosiagalne, nie warto tracić
zmysłów i rozumu, jeśli już posiada sie jakąś namiastkę tego
szczęścia w postaci jednego dziecka. Było nam bardzo trudno i
ciezko, by Adaś mógł być z nami. Ostatnie tygodnie, kiedy nasze
dziecko bezustannie chorowało (dopiero po 5 tygodniach leczenia i
zmianie lekarza udało sie dociec przyczyny cierpienia naszego Synka
i wyeliminowac ją), cała rodzina była poruszona do żywego. nie
liczyło sie nic, ani nasze marzenia, pragnienia, nic. Kiedy Adaś
wreszcie wyzdrowiał, uzmysłowilam sobie, ze czuje sie... wyzwolona.
Wyzwolona z obsesji na punkcie drugiego dziecka. Mam jedno - Skarb,
za który inni oddaliby życie i pragnienie więcej jest zwykłą
zachłannością. Kiedyś wydrapałabym oczy komuś, kto tak by mi
powiedział. Teraz niesmile)). Mamy jeszcze 4 zarodki i oczywiście po
nie wrócimy w ciagu najbliższego roku 9aby nie płącić za kolejny rok
mrożenia). Mam jednak pełną świadomość, ze może i MA PRAWO sie nie
udać i to jest bardziej prawdopodobna wersja od niepoprawnie
optymistycznejsmile. I umiem z tym zyć. Umiem to przyjąć, myśleć o tym
bez rwania włosów z głowy. Umiem zaplanować sobie zycie, przyszłosć
z jednym dzieckiem.
Zachowywałąm sie okropnie. Moje małżeństwo prawie legło w gruzach,
kłóciłam sie ze wszystkimi, a najbardziej chyba z własną
świadomoscią, która nie chciałą przyjąć przegranej. Teraz jest
inaczej. mam Syna - Najukochańszy Skarb i życze Wam wszystkim i
każdej z osobna takiego Cudu. Cudu, z którym można wieczorem położyć
sie do łóżka, poczytać bajkę, zaśpiewać kołysankę, zacałować od
czubka głowy do opuszków palców, posłuchać paplaniny - jedynej w
swoim rodzaju, usłyszeć "mamonia, kocham cię, jesteś śliczna".
Trzymam za wszystkie ogromne kciuki. Każda kobieta zasługuje na choć
jeden taki cud. Pozdrawiam serdecznie. Wyzwolona Agnieszka.
Obserwuj wątek
    • zuzanna833 Re: zmądrzałam 09.08.07, 11:30
      Witaj Agnieszko, ciesze się, że sie pozbierałaś.Masz najpiekniejszy
      skarb w postaci synka. Nie ważne, że jest jeden ale jest. Ja jestem
      w gorszej sytuacji, nie mam nic, nie udało mi sie nawet zajsc w
      ciąże.
      Dla mnie spełnienie marzej byłoby chodz jedno dziecko, o dwójce nie
      marze bo to by było zbyt duze marzenie. No ale cóz .
      Ciesz sie tym szczęście na prawde. Pozdrawiam buziaczki
    • wiktoria33 Re: zmądrzałam 09.08.07, 11:30
      brawo Aga smile

      --------------

      "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
      przyszłość." Woody Allen
    • 1polo Re: zmądrzałam 09.08.07, 11:43
      Cos w tym jest,cos bardzo ważnego. własnie takiego postu dzisiaj
      oczekiwałam.
      My z mężem nie mamy dzieci, ciagle walczymy, od kilku lat.
      Dzis wybieramy się znowu do lekarza,z kolejnymi wynikami.
      Ale u mnie od wczoraj tez pojawiła się taka myśl, że może nam sie
      nie udać i chyba dziś tez to do mnie dotarło.
      Naczytałam się wczoraj do późna w nocy o immunologii i wszystkich
      przeciwciałach w którymi walczymy. I doszłam do wniosku że jesli
      mamy się truć sterydami i niszczyć własne organizmy a i tak nikt nam
      nie odpowie na pytanie czy to wogóle da jakiś efekt to czy warto?

      Dobrze piszesz że warto cieszyć się życiem bo jest tylko jedno.
      pewnie że zazdroszczę Ci bardzo że masz swój jeden skarb, ale ja już
      nie mam siły walczyć nawet o ten jeden.
      jeszcze dwa dni temu miałam wielkie nadzieje a dziś a w zasadzie
      wczoraj je straciłam.
      Po raz pierwszy mój mąż powiedział że możemy się przeciez starać o
      adopcję.A nie zatruć się sterydami i umrzeć w wieku 40 lat bo reszta
      organów nam wysiądzie z tego paskudztwa.

      Cięzko jest tak ciągle podporządkowywac rytm życia leczeniu,
      wyjazdom, badaniom i ciagłym nadziejom, w końcu organizm i psychika
      mówi dość. Nie wiem co dzisiaj usłysze od lekarza ale to co wczoraj
      przeczytałam o przeciwciałach
    • katarzyna.br Re: zmądrzałam 09.08.07, 12:23
      No w końcu - jak sama napisałaś - zmądrzałaś. Oby ten stan trwał jak
      najdłużej.
      Ja już dawno pogodziłam się s tym że córeczka nie będzie miała
      rodzeństwa, nawet zaczęłam oddawać rzeczy z których wyrosła, bo
      chyba nie mają na kogo czekać.
    • beti1977 Re: zmądrzałam 09.08.07, 12:48
      Nawet nie wiesz jak mnie czasem denerwowałaś a teraz w końcu mądra wypowiedź!!!
      Gratuluję i pozdrawiam!!!
    • tymonka30 Re: zmądrzałam 09.08.07, 13:27
      Wiesz Aga mi się wydaje, że to wszystko co Ci dziewczyny napisały po
      porażce to było w dobrej wierze i fajnie, że wyciągnęłaś z tego
      wnioski. Może wtedy bolało ale jak widzę, efekt zamierzony
      przyniesiony. Z korzyścią dla Ciebie i Twojej rodziny. Tak trzymaj.
      Pozdrawiam.

      • polpotworek Re: zmądrzałam 09.08.07, 15:22
        Ja mysle ze jesli ci przeznaczone wiecej dzieci to bedziesz je
        miala. Ale nie warto wypluwac sobie flaków bo i tak los zrobi na
        opak byś sobie uswiadomila ze nie tylko na osiaganiu zamierzonych
        celów zycie polega- tak to juz bywa. Poprostu zyj i ciesz sie tym co
        masz a byc moze niebiosa Cie kiedys zaskoczą w najmniej oczekiwanym
        momencie. smile))
    • abi3 Szklanapułapko... 09.08.07, 20:32
      Nie jestem stałą bywalczynią tego forum. Czasem czytam, czasem piszę. Mam
      sentyment....może dlatego iż sama borykałam się z nieplodnością przez 8 dlugich
      lat. Mój problem był nieco inny...w ciążę zachodziłam, ale nie potrafiłam jej
      donosić (mam 2 anioły w niebie). Przyczyna? Wada narządu rodnego, podwójna
      macica, nie pozwalała rozwijać się dzieciaczkom. Potem szansa...mialam
      szczęście, spotkalam na swojej drodze anioła....lekarza. Plastyka macicy, ból
      nie do wytrzymania i słowa anioła - " tylko 40% szansy na powodzenie". Po
      operacji, przymusowa abstynencja, rok czyli, potem starania....horror. Rok, dwa,
      trzy...i nic...jak na złość. Problemy z owulacją, nawaliła tarczyca, hormony,
      inseminacja= blada doooopa. I tak sobie stwierdziłam, trudno.....nie dane mi
      widocznie macierzyństwo. Strasznie to przeżyłam, bo tyle się nacierpiałam. Dwie
      utracone ciąże w 4 miesiącu(czyli już małe dzieciaczki), operacje, laparoskopie,
      szpitale, ciągłe L-4. Spasowałam.....trudno co ma być, to będzie....W 4 lata od
      operacji, w listopadzie, poczułam,że muszę zrobić test....wiedziałam,że muszę.
      Zrobiłam go w pracy, przed szesnastą (o szesnastej wychodziłam z pracy i
      jechałam po męża). W pracusiowym kibelku, wyszły grube 2 krechy. Co czułam? Do
      dziś nie wiem....radość, strach przede wszystkim. Mąż rozryczał się na parkingu
      przed pracą, jak oznajmiłam mu po 8 latach, po raz trzeci,że zostanie ojcem.
      Pierwsze odczucie-radość, drugie odczucie-strach, paniczny strach, przed
      powtórką. Pierwszego i kolejnych usg, bałam się panicznie. Czy dziecko jeszcze
      żyje, czy jest szansa. Była. Ciążę przechodziłam książkowo, do 8 miesiąca
      przelatałam na obcasach (brzuszek był malutki). Potem szpital i planowe cc. Dziś
      mój słodziak ma 3 lata i nie potrafię sobie wyobrazić życia bez niego. Pochłania
      każdą chwilę naszego życia. Po macieżyńskim poszłam na wychowawczy, bo nie
      wyobrażałam sobie inaczej...To co że straciłam pracę? Znajdę inną. Ten ból, ten
      ból....nauczył mnie pokory....wielkiej pokory wobec życia. Cóż więcej
      chcieć....mam śliczne, zdrowe dziecię........
      Aguś.....masz synka....ciesz się nim
      Ja osobiście zrezygnowałam z walki o następne dziecko.....może to mój
      egoizm...może strach....pewnie strach, okropny strach. Wiele się nacierpiałam.
      Wiem,że młody będzie szczęśliwy. Kocha inne dzieci, łaskocze po nóżkach
      niemowlaki w wózkach, kocha i całuje dziewczynki. Od września, idzie do
      przedszkola.....oj jak on się do tego pali.
      To,że nie będzie miał rodzeństwa nie uważam za porażkę życiową. Moja mama ma
      rodzeństwo, ja mam brata....a ułożyło się tak, jak gdybyśmy byli sami....Waże są
      relacje z rówieśnikami...można mieć wielu przyjaciół, nie odczuwając braku
      siostry/brata.
      To wiem na pewno.
      Agula, ciesz się swoim synkiem, kochaj go mądrze, pośli do przedszkola, niech
      będzie rozważnym, rezolutnym człowieczkiem...a na pewno źle mu w życiu nie będzie.
      To mówię ja.....po strasznych przejściach...mająca okropiczną pokorę wobec
      życia, dziękująca codziennnie za swój Skarb (choć czasami padam ze zmęczenia i
      czasem też sie młodemu na tyłek oberwie, bo okrutny z niego szkutnik).
      P.S Mój anioł nie miał racji.....od Boga dostałam całe 100%.
      • manieczkagrosik Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 20:45
        abi, to chyba najmadrzejszy post jaki dotad przeczytalam.wzruszylas,
        dalas do myslenia.... i ta pokora. przyzylas duzo ale wzielas z tego
        lekcje do konca zycia. madra z ciebie babka.
        • abi3 Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 20:58
          manieczkagrosik napisała:

          > abi, to chyba najmadrzejszy post jaki dotad przeczytalam.wzruszylas,
          > dalas do myslenia.... i ta pokora. przyzylas duzo ale wzielas z tego
          > lekcje do konca zycia. madra z ciebie babka.

          Dzięki....pokorę mam. Taką że hoho...Przeżyłam wiele w swoim 34 letnim życiu.
          Próbuję dać nadzieję tym, którzy ją stracili....Nie wolno....trzeba brać się z
          życiem za barki.Nigdy nie wolno tracić nadziei (porozmawiamy, ze wszystkimi
          babeczkami z tego forum, gdy za rok, dwa, może kilka....każda
          zostanie-SZCZĘŚLIWĄ MAMUNIĄ)
          • wiktoria33 Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 21:06
            abi piekny post
            dzieki
            chciałabym sie nauczyc pokory ale nie potrafie to najtrudniejsze,
            zawsze mi wmawiano : badz silna a osiagniesz to co zamierzylas i
            moze dlatego nie potrafie sie poddac i walcze walcze walcze ale ta
            walka mnie zjada
            zjada mnie psychicznie ale nie potrafie inaczej
            pozdrawiam

            --------------

            "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
            przyszłość." Woody Allen
            • abi3 Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 21:23
              wiktoria33 napisała:

              > abi piekny post
              > dzieki
              > chciałabym sie nauczyc pokory ale nie potrafie to najtrudniejsze,
              > zawsze mi wmawiano : badz silna a osiagniesz to co zamierzylas i
              > moze dlatego nie potrafie sie poddac i walcze walcze walcze ale ta
              > walka mnie zjada
              > zjada mnie psychicznie ale nie potrafie inaczej
              > pozdrawiam

              Kochana....teraz ci się tak wydaje....tak jak mnie po 8 latach. To nie byle
              staranka....rok, dwa.....
              A ja i tak wierzę,że każdej z WAs (bo przesympatyczne z Was babeczki) uda się
              osiągnąć ten cel....cel jakim jest macierzyństwo......I proszę uwierzcie w
              to.....a może big_grinD jakiś mały zakładzik?
              > --------------
              >
              > "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
              > przyszłość." Woody Allen
              • manieczkagrosik Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 21:40
                zakladam sie z toba o grosikwink
                • abi3 Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 21:49
                  manieczkagrosik napisała:

                  > zakladam sie z toba o grosikwink
                  Proszę bardzo, a nawet o 2.............
      • cezar684 Re: Abi 09.08.07, 23:00
        Piękne i mądre słowa, które dają mi wiele do myślenia, zastanowienia się....
        Pozdrawiam.
      • marta11 Re: Szklanapułapko... 09.08.07, 23:19
        Piekna i wzruszajaca wypowiedz. Poryczalam sie jak bobr. Tego mi
        bylo trzeba. Nadziei i wiary.
      • tymonka30 abi3 dzięki !!!!!!! 10.08.07, 16:15
        za ten wpis.....
    • cezar684 Re: zmądrzałam 09.08.07, 22:56
      Agnieszko, miło usłyszeć, że pozbierałaś swoje myśli..., życzę powodzenia oraz
      wiele radości, zdrowia i szczęścia dla Ciebie i Twojej wspaniałej rodziny!!
      PS. wierzę, że za jakiś czas poinformujesz nas, że Twój syn będzie miał rodzeństwo.
      • aga_b3 Re: zmądrzałam 09.08.07, 23:05
        Szklana, Abi, Wasze posty powinny byc lektura obowiazkowa. Bede o
        nich pamietac, choc jeszcze nie mam dziecka i staram sie o pierwsze.

        Chcialam napisac "walcze", ale ja juz nie chce WALCZYC. Kiedys
        przyjdzie smile Choc poki co bede temu "przychodzeniu" jeszcze troszke
        pomagac wink
    • perelka110 Re: zmądrzałam 10.08.07, 08:47
      Aga to co napisałaś jest piękne. Widzisz czas jest najlepszym
      lekarstwem, a czasem jakiś cios daje nam kopniaka, żeby móc
      przemyśleć wszystko od początku.
      Ja również jestem zżyta z tym forum, dziewczynami, bo wiem jak jest
      ciężko, ale lepiej się wygadać wśród osób, które Cię rozumieją i
      wiedzą jak to jest. Pozdrawiam Marta
    • yasmin27 Re: zmądrzałam 10.08.07, 09:49
      Agnieszko i Abi, dziękuję Wam za wasze posty smile Poryczałam się jak bóbr kiedy
      je czytałam. Znowu mam siłę i wiem, że po 3 latach walki nie mogę się poddać.


      • szklanapulapka2 Re: zmądrzałam 10.08.07, 13:25
        Poddać sie nie wolno, ja też nie zamierzamsmile, ale trzeba zauważyć,
        że obok toczy się życie, a ludzie, którzy są w Twoim najblizszym
        otoczeniu też potrzebuja chwili uwagi i miłoścismile.
        • wiktoria33 Re: zmądrzałam 10.08.07, 13:28

          Aga ja jestem PEWNA!!! ze teraz, z takim podejsciem, zajdziesz w
          ciaze jesli nie z tych mrozaczkow to naturalnie smile))

          wiem to i trzymam za Ciebie kciuki


          --------------

          "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na
          przyszłość." Woody Allen
        • gosia1705 Re: zmądrzałam 10.08.07, 15:36
          ZUCH Dziewczyna smile
          Agnieszko To co napisałaś to święte słowa.
    • iwasz2000 Re: zmądrzałam 10.08.07, 15:40
      ... no i sie popłakałam ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka