Nie wiem, czemu przypisać ten niewątpliwy sukces panowania nad
własnymi emocjami. Zżyłam sie z Wami bardzo i dlatego postanowiłam
napisać (bo zagladam tu teraz sporadycznie). Potrafie już żyć z
myślą, że być może nigdy nie będę miała drugiego dziecka, ze Adaś
pozostanie jedynakiem. Zapewnimy mu najpiękniejsze dzieciństwo,
jakie może mieć dziecko. A że bez rodzeństwa? No cóż... pewnie
będzie miał przyjaciół

.
Chyba po prostu los pokazał nam w ostatnim czasie, ze nie warto
zabijać sie o to, co wygląda na nieosiagalne, nie warto tracić
zmysłów i rozumu, jeśli już posiada sie jakąś namiastkę tego
szczęścia w postaci jednego dziecka. Było nam bardzo trudno i
ciezko, by Adaś mógł być z nami. Ostatnie tygodnie, kiedy nasze
dziecko bezustannie chorowało (dopiero po 5 tygodniach leczenia i
zmianie lekarza udało sie dociec przyczyny cierpienia naszego Synka
i wyeliminowac ją), cała rodzina była poruszona do żywego. nie
liczyło sie nic, ani nasze marzenia, pragnienia, nic. Kiedy Adaś
wreszcie wyzdrowiał, uzmysłowilam sobie, ze czuje sie... wyzwolona.
Wyzwolona z obsesji na punkcie drugiego dziecka. Mam jedno - Skarb,
za który inni oddaliby życie i pragnienie więcej jest zwykłą
zachłannością. Kiedyś wydrapałabym oczy komuś, kto tak by mi
powiedział. Teraz nie

)). Mamy jeszcze 4 zarodki i oczywiście po
nie wrócimy w ciagu najbliższego roku 9aby nie płącić za kolejny rok
mrożenia). Mam jednak pełną świadomość, ze może i MA PRAWO sie nie
udać i to jest bardziej prawdopodobna wersja od niepoprawnie
optymistycznej

. I umiem z tym zyć. Umiem to przyjąć, myśleć o tym
bez rwania włosów z głowy. Umiem zaplanować sobie zycie, przyszłosć
z jednym dzieckiem.
Zachowywałąm sie okropnie. Moje małżeństwo prawie legło w gruzach,
kłóciłam sie ze wszystkimi, a najbardziej chyba z własną
świadomoscią, która nie chciałą przyjąć przegranej. Teraz jest
inaczej. mam Syna - Najukochańszy Skarb i życze Wam wszystkim i
każdej z osobna takiego Cudu. Cudu, z którym można wieczorem położyć
sie do łóżka, poczytać bajkę, zaśpiewać kołysankę, zacałować od
czubka głowy do opuszków palców, posłuchać paplaniny - jedynej w
swoim rodzaju, usłyszeć "mamonia, kocham cię, jesteś śliczna".
Trzymam za wszystkie ogromne kciuki. Każda kobieta zasługuje na choć
jeden taki cud. Pozdrawiam serdecznie. Wyzwolona Agnieszka.