alonka7 22.10.07, 16:35 O! Czytam, ze mialas udany kriotransfer... Ja wlasnie czekam na wyniki swojego (przyznam bez wielkiej nadziei). Jakie mialas zarodki? Sliczne? Duzo? Moje to troche zdechlaczki... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
azzurrina Re: do Azzuriny 22.10.07, 22:09 Tak, i co najśmieszniejsze wcale nie spodziewałam się sukcesu Najpierw miałam 2 transfery świeżych zarodków na Starynkiewicza - i nic. Potem transfer w Novum. Pan dr przy tym transferze pokazała nam pod mikroskopem wszystkie nasze zarodki - mieliśmy wybrać te do transferu. Dr sama przyznała, że nie są zbyt przystojne. Takie jakieś nierówne były, mało symetryczne kartofelki. Wybraliśmy jedyną blastocystę i jeden zwykły zarodek, chyba 6-komórkowy. Miałam 12 zarodków, z czego 2 podano mi świeże a 8 udało sie zamrozić, 2 nie dożyły mrożenia. Niestety, ciąża przestała sie rozwijać w 6 tygodniu. Pisałam na Bocianie, że zostały nam same koślawe mrozaczki (za co mnie dziewczyny troszkę objechały ) . No i teraz rozmrożono 2 takich brzydali. Nie dość że przeżyli to nawet jeden "wypączkował" w blastocystę. Mimo to nie miałam wielkich nadziei - przy krio jest raptem 10-15% szansy. A jednak któryś z koślawców z nami został i jest teraz malutkim chłopczykiem, który właśnie mnie kopie... Nic się nie martw urodą swoich "zdechlaczków". Sporo już dziewczyn poznałam, którym udawało sie po transferze ostatniego, najmniejszego zarodka... Mocno trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
alonka7 Re: do Azzuriny 23.10.07, 09:55 Dziekuje! Ja mialam 11 mrozaczkow. Trzeba bylo rozmrozic 8, zeby uzyskac 2 zdechlaczki, ktore mam nadzieje mam w sobie. Racjonalnie nie mam nadziei, ale... Mam jeszcze trzy mrozaczki, ale nastawiam sie na nastepny program. Gratuluje wlasciwego wyboru zdechlaczka)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
natalia2005r Re: do Azzuriny 23.10.07, 10:22 Dziewczyny sory że się wtrące ale mam pod koniec pażdziernika podchodzić do śnieżynek czy mogłybyście mi opisać jak wy do nich podchodziłyście? ja na razie nić nie biorę (a jeśli nie wystąpi u mnie jajeczkowanie to co, stracony miesiąc czy będzie wywoływne?) Odpowiedz Link Zgłoś
azzurrina Re: do Azzuriny 23.10.07, 16:58 natalia2005r ja też podchodziłam na naturalnym cyklu. Obserwowaliśmy pęcherzyki na usg, około 12 dnia cyklu była pierwsza wizyta. Kolejna za dwa dni - dostałam Pregnyl i chyba 2 czy 3 dni później - był transfer Sama przyjemność w porównaniu do normalnej procedury. Dopiero po transferze musiałam brać luteinę, fraxiparinę, acard, encorton... No ale tyle tego było ze względu na wcześniejsze poronienie (którego powodu nie znamy). Niektóre klinik chcą przed transferem mieć aktualne - dobre - badania typu posiew z szyjki, czystość pochwy itd - zadzwoń i dowiedz się jak to jest w Twojej. Odpowiedz Link Zgłoś
alonka7 Re: do Azzuriny 23.10.07, 10:28 Ja na cyklu naturalnym. zadnych lekarstw - tylko zastrzyk z Pregnylu na tydzien przed transferem. Powodzenia. Moje wyniki okolo soboty... Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoria33 alonka :) 23.10.07, 11:45 strasznie mocno trzymam za ciebie kciuki wyglad zarodkow nie ma znaczenia i tutaj jest tak jak mowi azzurina czasami ten który był wydawałoby sie taki biedniutki staje sie czarnym koniem z mrozaczkow tez sie udaje jakby bylo inaczej to nie stymulowaliby przeciez az tylu komórek prawda? odpoczywaj, dobrze/zdrowo sie odzywiaj i duzo sie smiej - to podobno jest recepta na TEN SUKCES kiedy testujesz kochanie? -------------- "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość." Woody Allen Odpowiedz Link Zgłoś
alonka7 Re: alonka :) 23.10.07, 12:08 Czesc Wiktoria!!!!!! Testuje w sobote. Staram sie o tym nie myslec...(choc gdwies w duszy oczywiscie licze na cud z moich zdechlaczkow) Mam wizyte za tydzien - chyba umowie sie na nastepny cykl (pelen)... A Ty kiedy dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
hofina Re: do Azzuriny 24.10.07, 23:22 Azzurina - gratuluję i bardzo bardzo się cieszę. Nie udzielam się specjalnie na forum, ale pamiętam Twoje ciekawe wypowiedzi, kiedy pisałam na temat różnych cudownych zdarzeń (wątek "wierzyć w cuda" z początków października). Dzięki Twojej historii moja bardzo już nadszarpnięta wiara w cuda, troszeczkę się odbudowuje. Pewnie bez pomocy zaawansowanej medycyny mógłby się ten Twój cud nie zdarzyć, ale i tak można się tutaj dopatrzeć (o ile się tylko chce) boskiej opatrzności. Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwej ciąży. Odpowiedz Link Zgłoś