Dodaj do ulubionych

moje świadectwo

29.10.07, 08:31
Witajcie!
Już jakiś czas zaglądam do Was i wreszcie odważyłam się napisać. Na
początek chciałabym napisać moją historię.
Staramy się o dziecko przeszło 2 lata, ale zacznę od początku.
Zacznę od tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi i przed ślubem nie
współżyliśmy (nie było to łatwe i nie obyło się bez upadków ale
warto było). Mam wspaniałego i kochającego męża i jestem bardzo
szczęśliwą mężatką ale … Niedługo po ślubie zapragnęliśmy dziecka.
Na początku się nie martwiłam że nie mogę zajść w ciążę, wierzyłam
że taka jest wola Boga. Po pół roku starań poszłam do lekarza i
dowiedziałam się że wszystko jest ok. (bez badań!) i kazał przyjść
za rok. Zaczęłam szukać dobrego lekarza i znalazłam (minął już rok
starań a ja się już bardzo martwiłam). Lekarz zlecił mnóstwo badań
(hormony, usg, monitoring cyklu, badania męża, itd.) wszystko wyszło
bardzo dobrze, a ja się całkiem załamałam. Jeszcze w okolicach
owulacji aż do okresu byłam w miarę w dobrym stanie psychicznym, ale
gdy przychodził okres to potrafiłam cały tydzień przeleżeć i
przepłakać i w ogóle nie wychodziłam z domu. Wtedy jeszcze
studiowałam i nie wiem w jaki sposób udało mi się skończyć te
studia, gdyż w dzień obrony pracy magisterskiej jeszcze nie
wiedziałam czy pójdę na obronę – na niczym mi nie zależało, ciągle
płakałam, nie miałam siły nawet żeby się ubrać. Nie chciało mi się
żyć, ale nie miałam siły (i bałam się) umrzeć. Przestałam się modlić
i pół roku nie byłam u spowiedzi (dla mnie to bardzo, bardzo długo).
Najpierw miałam pretensje do Boga, że pozwala mi tak cierpieć,
później Bóg stał mi się obojętny (jak wszystko dookoła) nawet już
dziecka nie chciałam mieć – nie miałam siły zająć się sama sobą a co
dopiero dzieckiem. Następnie przyszedł czas na badanie drożności
jajowodów – zaświtała nadzieja i mój stan psychiczny się poprawił –
nawet byłam u spowiedzi smile, ale niestety okazało się, że jeden
jajowód jest niedrożny a drugi częściowo bo wejście jajowodu
przesłania polip. Załamałam się całkowicie. Miałam tylko siłę żeby
napisać smsa o tym co się stało do ludzi których uważałam za
przyjaciół a oni odpisali mniej więcej coś takiego „nie martw się
bla, bla, bla, wszystko się ułoży, bla, bla, bla, będziecie mieć
jeszcze dzieci”. Tylko jedna osoba chciała się ze mną spotkać, gdyby
nie ona teraz nie było by co zbierać, posypałabym się zupełnie.
(Tamci moi „przyjaciele” nagle przestali się odzywać) Kiedy się
spotkałyśmy, zapytała mnie o moje relacje z Bogiem, co mnie
zdziwiło, bo ja nie chciałam rozmawiać o Bogu! Zapytała mnie też czy
zdaję sobie sprawę z tego że mogę nigdy nie mieć dzieci! Byłam w
szoku, nie tego się spodziewałam, ale zadziwiające, że po tej
rozmowie poczułam się lepiej! Odbyłyśmy kilka takich rozmów i
poszłam do spowiedzi z całego życia! To był moment przełomowy –
teraz z dnia na dzień jest lepiej! Wiem, że Bóg gdy zsyła
cierpienie, daje i siłę. Dziękuję Bogu za wspaniałych ludzi których
postawił na naszej drodze. Dziękuję Bogu za tamten czas, wierzę że
był mi on potrzebny. Myślimy powoli o adopcji, bo może Bóg chce
byśmy stworzyli dom dziecku którego nikt nie chce. Odkąd Bóg jest w
naszym życiu na pierwszym miejscu to wszystko wróciło na właściwe
miejsce smile Znów potrafię cieszyć się życiem, wróciła mi dawna
radość. Nasze małżeństwo rozkwita na nowo (w tamtym czasie miałam
obawy, że jeżeli nic się nie zmieni to i nasze małżeństwo się
rozleci). Wiem, że to była depresja i wiem że to Jezus mnie uleczył.
Jezus jest najlepszym lekarzem, który leczy rany naszych serc.
Może to świadectwo komuś pomoże. Ja w styczniu będę miała
laparoskopię i sprawa się wyjaśni.
Za to wszystko Chwała Panu!
PS Jeśli chcesz pogadać napisz gosiek111111@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • jula1232 Re: moje świadectwo 29.10.07, 14:20
      Bardzo wzruszyła mnie twoja historia. Ja juz jestem na etapie adopcji, i teraz
      juz jest mi lekko na sercu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka