Pewnie temat był już wałkowany, ale dopiero pojawiły sie pierwsze
schodki, więc wcześniej tu nie zaglądałam.
Odebrałam wyniki - krzywa prolaktyny po MCP: 12,6 ng/ml (norma 2,00-
23,50), po 60 min: 195, po 120 min: 129. Lekarz powiedział wstepnie,
że to hiperprolaktynemia utajona i zapisze mi parlodel/bromergon -
bo to pewnie jest przyczyna moich 20-dniowych cykli.
Jakieś wrażenia z leczenia? Sukcesy? Skutki uboczne? Czy w przypadku
zajścia w ciąże odstawia sie to cholerstwo, czy bierze dalej? Jak
szybko leczenie przynosi efekty? Czy któraś z Was ma ten problem
przy jednoczesnej niedoczynności tarczycy? Będę baaaaardzo wdzięczna
za wszystkie podpowiedzi i relacje