aiko73
30.03.09, 01:08
jest tak.
od ponad roku usilnie staramy się. i nic.
naczytałam się "dobrych rad", że nie każdy od razu zachodzi. żeby nie pędzić
do lekarzy. że zdrowa para musi rok się starać i jeśli nie wychodzi, wtedy
dopiero do lekarza.
i poszłam do lekarza. u mnie wszystko wygląda okej, owulacja w porządku.
skierowanie na badanie nasienia i okazuje się: asthenozoospermia - armia jest,
baaardzo liczna, ale leniwa. lekarz powiedział, że połowa przyczyn
niepłodności małżeńskiej leży po stronie mężczyzny!
żesz jasna cholera, mam 35 lat, wcześniej już doszliśmy do wniosku, że
przyszły miesiąc to ostatni nasz miesiąc starań. mam więc jeszcze jeden cykl
na strzał i chciałabym namówić go na inseminację.
gdybyśmy zrobili badanie nasienia rok temu, nie miałabym roku oczekiwania na
dwie kreski w plecy. a, kurrrrde, nie młodnieję!
przepraszam za ton, ale zdenerwowałam się. oczywiście duszę wszystko w sobie,
żeby dodatkowo nie stresować mojego M.
czasu nie cofnę, ale mogę tylko podzielić się z innymi tą myślą - jeśli
świadomie zaczynacie starać się o dziecko, badanie nasienia nie zaszkodzi. a
może zaoszczędzić nerwów, jakie ja teraz przeżywam. zrobiliśmy je w prywatnej
klinice i kosztowało mnie mniej niż testy owulacyjne i ciążowe...