Gość: Grzesiek
IP: *.kabaty.2a.pl
08.06.02, 04:47
Wracaliśmy parę dni temu z Egitpu - Amforas Holiday Inn w Sharm el Sheik. Odlot
o 15.30. Rano informacja od rezydenta, że polecimy o 21.30, tylko że mamy
opuścić pokoje ! Na szczęście było nas kilka osób, więc stanęliśmy murem, że
nie opuścimy pokojów do wyjazdu. (Wyobrażacie sobie siedzieć na walizkach przez
kilka godzin w hotelowym westibulu). Przegrali w sprawie pokoi - musieli wygrać
gdzie indziej -rezydent pan Jarek informuje (po konsultacjach z dyrekcją
firmy),że nie dostaniemy żadnego posiłku, więc o śniadaniu mamy doczekać do
wieczornego posiłku w samolocie ! Więc nie dostaliśmy nawet kanapki z serem i
każdy na własną rękę musiał sobie organizować jedzenie i picie, a było ciepło
(40 celsiusza). Ale najlepsze jest na deser: Idziemy do pana Jarka pisać
protest - pan Jarek, rezydent zafrasowany, drapie się po głowie, że nie ma
faksu, ale że nasz protest w sprawie kanapki i picia przekaze do dyrekcji po
naszym odlocie. Dzis , pięć dni po fakcie dzwonię juz nawet dla ciekawości do
nich z zapytaniem co z naszą petycją, a oni zdziwieni, że nie wiedzą o co
codzi, że sprawa nie jest im znana, i że wszelkie reklamacje trzeba załatwiać
na miescu w Egipcie. A pies wam morde lizał - powiedziałem (sobie). Wiem tyle,
że brak wyobraźni i szucunku dla klienta jest u nich wpisany w politykę, więc
więcej z nimi nie pojadę. I tyle.