Laparoskopia

23.11.12, 12:57
Jutro mam wizytę u gin i mam zamiar przedystkutować z nim temat laparoskopi.
O dziecko staramy się 3,5 roku, równo rok temu po stymulacji zaszłam w ciążę, która skończyła się łyżeczkowaniem w 10tc. 2 lata temu miałam HSG, jestem świeżo po pierwszej nieudanej IUI. Wyniki męża rewelacyjne. Ja miałam problem z PRL (już jest ok, biorę Bromergon) i niskim PRG (polepszył się, bo co któryś cykl dostaję Luteinę).
Na HSG wyszło, że jajowody są drożne. Lewy (z niego zaszłam w ciążę) jest ładny prosty a prawy taki pozwijany. Ale w opisie jest tylko tyle, że są drożne. Martwi mnie ten prawy i dlatego postanowiłam zrobić laparoskopię. Ciekawa jestem co na to gin.
Napiszcie na co mam zwróćić uwagę, bo jak nie da mi skierowania to będę chciała zrobić prywatnie.
    • jessica1986 Re: Laparoskopia 23.11.12, 14:38
      Ja myślę, że raczej nie będzie Tobie robił problemu z daniem skierowania. No przecież u Ciebie, to już wszystkiego próbowaliście i wciąż jest "wszystko" Ok.
      Więc nie powinien Ciebie potraktować, że wymyślasz, bo to już szmat czasu starań u Was!
      Ściskam Cię Njut i bardzo mi przykro, że IUI się nie udała sadsad
    • ekra35 Re: Laparoskopia 23.11.12, 14:56
      A prywatnie nie trzeba skierowania?
      • kotkowa Re: Laparoskopia 23.11.12, 15:02
        Ja też mam zamiar podpytać o laparo. Nie wiem jak to jest jak się robi prywatnie, ale to jest bardzo drogie badanie - narkoza, drogi sprzęt. I pewnie skierowanie i tak trzeba jakieś mieć. Myślę, że powinnaś bez problemu dostać, 3,5 roku starań bez konkretnej przyczyny niepowodzeń to jest już wskazanie. Ja też chcę to zrobić - obie mamy problemy z fazą lutealną, nie wiem czy TY badałaś estradiol po owulacji? Ale ekspert od naprotechnologii pisał, że niski estradiol w f.l. często występuje przy endometriozie. W wielu innych miejscach piszą, że endometrioza może upośledzać fazę lutealną i działać toksycznie na samą komórkę.
        Ja mam plamienia w fl., bóle krzyża przed @ - silne z dreszczami, bóle krzyża przy owu, choć mniejsze. Jestem po cc, miałam niedrożny jajowód, mam zrosty na pęcherzu moczowym uwidocznione podczas cc, nie wiem skąd. I 14 m-cy starań o dziecko za sobą + bardzo niski estradiol w f.l, progesteron też za niski. Ciekawa jestem co powie gin - w środę mam wizytę.
        • nik.men Re: Laparoskopia 23.11.12, 15:11
          Matko, jak czytam to wszystko to az mnie przeraza.

          Ja tez podejrzewam endometrioze u siebie (pisalam na nieplodnosci o tym).
          Musze sie dowiedziec jak wyglada procedura leczenia w Holandii.
          • ka_si_ca Re: Laparoskopia 01.12.12, 18:24
            wiem ze to troche stary watek, ale nie az tak smile

            ja mam endometrioze, jestem po laparoskopii (w lipcu), mam 25 lat i wlasnie jestem w trakcie 24cs...

            jesli mialybyscie jakies pytania, to chetnie odpowiem, moze komus pomoge smile
            • kotkowa Re: Laparoskopia 03.12.12, 11:09
              Je bede miala laparo - mam na razie ewentualnie podejrzenie.
              Mam pytanie - jak Cię leczą? Usunięto ogniska i kazali się starać? Co u Ciebie powoduje endometrioza, jakieś zaburzenia hormonalne? Problemy z owulacją, endometrium?
              • njut Re: Laparoskopia 03.12.12, 13:53
                No a u mnie opcja laparoskopii została odrzucona. Gin stwierdził, że w moim przypadku nie ma podjerzeń, że coś może być nie tak. To akurat nijak do mnie przemawia ale uświadomił mi rzecz, która teraz wydaje się oczywista. Laparoskopia jest przecież operacją chirurgiczną i dopiero jej skutkiem mogą być zrosty - a więc ryzyko jest większe niż potencjalny zysk. On sugerował bardziej histeroskopię ale skierowania nie dał.
                • kotkowa Re: Laparoskopia 03.12.12, 14:11
                  Mi też gin mówił, że to operacja, że ostrożnie z tym, że to nie jest coś typu usg, że jest znieczulenie ogólne, mogą być powikłania, zrosty można usunąć i mogą wrócić po 4-5 miesiącach itp. Ale jest to jednocześnie kolejny krok w diagnostyce, jeśli jestem po cc, miałam już zrosty w jajowodzie, mam kilka objawów, które mogą sugerować endometriozę, to warto zrobić laparoskopię, jeśli są ogniska endometriozy, które utrudniają zajście w ciążę, to trzeba je usunąć. Poza tym przy okazji jak to określił "potarmosi" mi jajniki i zrobi kilka innych rzeczy, które mogą ułatwić zajście w ciążę. On nie jest hip hip hura nastawiony na laparo, ale z ostrożnością i po przemyśleniu się zgadza, tylko sam mi powie kiedy, jeszcze trochę chce poobserwować mnie.
                  • njut Re: Laparoskopia 04.12.12, 10:51
                    kotkowa a nie proponował Ci hiseroskopii zamiast laparoskopii?
                    • kotkowa Re: Laparoskopia 04.12.12, 14:26
                      Nie proponował, bo endometriozę można wykryć tylko w laparoskopii, a ja mam jakiś tam cień podejrzenia.
                      • ka_si_ca Re: Laparoskopia 05.12.12, 07:11
                        mi endo gin wykryl na usg, nie byl pewny, wiec kazal przyjsc po 3 miesiacach na kontrole, a jak juz poszlam na ta kontrole to 5 dni pozniej bylam po laparo, no i moj gin sie nie pomylil, nawet mnie to zdziwilo, bo ponoc endo tylko laparo, widac lekarz z duzym doswiadczeniem smile

                        wycieli mi 5cm torbiel z lewego jajnika i zajeli sie ogniskami endo, przy okazji sprawdzili droznosc, po laparo dostalam na 3 cykle CLO, pecherzyki ladnie rosna pekaja, w pierwszym cyklu z CLO mialam tez Pregnyl ale okazal sie niepotrzebny, no i "nic tylko sie starac" wszystko mam niby jak trzeba a ciazy jak nie bylo tak nie ma sad

                        a co do samej endo w zyciu bym sie nie spodziewala, nawet nie podejrzewala, nie czulam sie jakos dziwnie, inaczej, nic mnie nie bolalo, no moze czasem @ tylko troche mocniej bolala, ale nic nadzwyczajnego, wiec tymbardziej dziwi mnie to ze moj gin na to wpadl smile
                        • wargusia1 jestem załamana ;( 05.12.12, 08:43
                          Byłam wczoraj na wizycie 14dc wcześniej przez 6 dni brałam po 3 tabletki clostybegytu 3 zastrzyki bravelle i co się kurwa okazało sad((((( że pęcherzyki nie rosną że estradiol w opłakanym poziomie 20 crying ja pierdziele co się ze mną dzieje nie reaguje już nawet na taką dawkę leków. Teoretycznie może być problem w mojej głowie...
                          jestem załamana... lekarz mói o laparoskopii bo moje amh po ostatniej operacji w lutym 2012 nie spadło nadal jest powyżej 8 i ciężko się stymuluje. Powiedział jeszcze o wyhamowaniu przysadki - czyli ta sama procedura jaką stosuje się przed in vitro po 3 zastrzyki dziennie - koszt ok 3tys za same leki a efekt w moim przypadku może być opłakany.
                          Nie wiem co robić boję się kolejnej laparoskopii ale z drugiej strony nie chce się poddawać staramy się już prawie 3 lata raz byłam w ciąży na krótko crying po tych samych lekach udało się zajść po których teraz mój organizm w ogóle nie zadziałał.
                          Boże ryczeć mi się chce sad
                          • kotkowa Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 10:12
                            Wargusia, wiem, że Ci strasznie przykro, ale brałaś Clo tylko ten 1 cykl? Poczekaj jeszcze, może w kolejnych cyklach pęcherzyki zaskoczą, z tego co wiem, to stymulację się robi 3 cykle, żeby zobaczyć, czy jest reakcja. Ja jestem przykładem na to, że jedna i ta sama dawka stymulacji może dawać różne efekty w zależności od cyklu. Ja dostaje tylko 1 tabletkę Etruzilu w 3 dc, w poprzednim cyklu pęcherzyk urósł jak byk - 28 mm i nie nie chciał pęknąć, dostałam zastrzyk z Choragonu 10 tys. i pękł. W tym cyklu z kolei pęcherzyki stoją w miejscu. Był 1 dominujący, miał 14,5 mm, ale się zmniejszył, na kolejnym usg nadal nie rósł. Jeszcze dziś idę na monitoring, gin dał mi jeszcze szansę, ale to już 19 dc, jak nadal nie urósł, to pewnie pozamiatane, chociaż ja czuję więcej objawów płodnych. To naprawdę nie matematyka, wiem, że się martwisz bardzo, ja też mam czasem dość, chociaż mam 1 dziecko i jest mi na pewno łatwiej. Poczekaj jeszcze, co będzie w kolejnych cyklach. Można też próbować inną stymulację, Letrozolem, ja taką mam. Czytałam, że obie się stosuje zamiennie - Clo albo Letrozol, zależy kto na co reaguje lepiej. Trzymam kciuki i nie trać nadziei, po prostu zrób co się da, laparoskopię pewnie też warto zrobić.

                            Kasica, wiem, że na usg czasem można wykryć endometriozę, tzn jej objawy - np. torbiele, ale żeby potwierdzić diagnozę, musi być laparoskopia. No i oczywiście nie wykryje się endo na usg, jeśli nie spowodowała widocznych zmian, to wszystko zależy jakie objawy daje.
                            • ka_si_ca Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 12:02
                              oczywiscie ze na USG nie da sie wykryc endo, tymbardziej ze jakos nic mi nie dolegalo, moj gin mial tylko podejrzenie, ktore potwierdzila laparo smile
                            • njut Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 13:43
                              kotkowa odbiegnę trochę od tematu, bo zastanowiło mnie to co napisałaś.
                              Jak długo Twoje pęcherzyki stoją w miejscu?
                              Ja miałam w tym cyklu taką sytuację z wielkością pęcherzyka:
                              6dc rano - 13mm
                              9dc rano - 22mm (w tym czasie Estradiol 317 przy normie 62-534)
                              9 dc wieczorem - 21mm
                              10dc rano - 21mm
                              10dc wieczorem - 22mm
                              11dc rano - pękł
                              Czyli przez conajmniej 2 dni pęcherzyk stał w miejscu. Czy to jest normalne?

                              • kotkowa Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 13:56
                                Wiesz co, myślę, że przy rozmiarach 21-22 mm może już tak być, to jest dojrzały pęcherzyk, widocznie "czekał" na odpowiedni wyrzut LH. Oczywiście nie wiem na 100%, czy może tak być, ale skoro pękł i miał odpowiednie rozmiary, to wygląda, że ok.
                                U mnie miał 14,5 mm, a potem zjechał na ok 13,5 mm i było kilka takich średniej wielkości, ale już żaden nie dominował i nie rósł. Na kolejnym usg znów ok 13,5 mm, dziś idę jeszcze raz, już mam 19 dc. Zasadniczo zaczynam mieć nadzieję, że ruszy z opóźnieniem, bo objawy płodne mi się rozkręcają. A opóźnienie nie wiem skąd - może przez zapalenie pęcherza, bo miałam właśnie. Temp. miałam b. wysokie w tej fazie folik., teraz wyraźnie spadły, śluz się robi coraz ładniejszy, szyjka w górę, zobaczymy co wyjdzie.
                                • njut Re: jestem załamana ;( 06.12.12, 12:42
                                  Mam nadzieję, że rośnie.
                                  Ja niedawno miałam taką sytuację. Pęcherzyki rosły na zmianę raz w prawym, raz w lewym. Kiedy była kolej na lewy rzeczywiście pęcherzyk zaczął rosnąć po tej stronie. W 7dc miał 13mm a na monitoringu w 11dc okazało się, że dominujący jest w prawym i ma 20mm.
                                  Wyszło tak, że 3 cykle z rzędu miałam owu z prawego jajnika. A teraz 2-gi cykl z rzędu mam z lewego smile
                                  Także wszystko się może zdarzyć wink
                                  • kotkowa Re: jestem załamana ;( 06.12.12, 13:53
                                    Dzięki, urósł skurczybyk smile dostał ostatnią szansę i łaskawie ruszył. Wczoraj miał 17,5 mm, endometrium też lepiej - 0,8. Idę w sobotę, gin padnie kiedyś przeze mnie.
                                    • njut Re: jestem załamana ;( 06.12.12, 15:09
                                      No i pięknie. Gin też da radę. Ja ostatnio chodziłam na monitoringi po 2 razy dziennie - to dopiero męczarnia wink
                              • kozica111 Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 14:01
                                Co do pęcherzyków to powtórzę coś co kiedyś napisałam - organizm ludzki jest nieprzewidywalny.
                                Chodziłam na monitoring - chcieliśmy podejść do IUI, tak byłam zestresowana i skoncentrowana na "wynik" że 11 dc nie miałam śladu pęcherzyka na jajnikach.Nie miałam ani jednego, małego, dużego, żadnego.Zrezygnowaliśmy więc z zabiegu, dzień później zaczęło się coś dziać; śluz itp;
                                14 dnia cyklu testy owulacyjne pokazały pik - zadziałaliśmy naturalnie , z tego "bezowulacyjnego" cyklu mam dziecko.Zabawne.
                                Głowa może namieszać.
                                • ka_si_ca Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 15:06
                                  no dziewczynki wiec myslec pozytywnie choc sama jako stara staraczka wiem jak to jest smile
                                  jeszcze nic nie jest przesadzone, trzymam kciuki smile
                            • wargusia1 Re: jestem załamana ;( 05.12.12, 21:19
                              Kotkowa ja już clo byłam stymulowana mnóstwo razy teraz od kąd jestem pod opieką lekarza z kliniki to były 3 cykle - 1 cykl to były 4 tabletki przez 6 dni i zastrzyki bravelle- gonadotropiny urosły ładnie pęcherzyki estradiol ponad 200 dostałam pregnyl na pękniecie i zaszłam w ciąże - po 9 tyg poroniłam crying 2 cykl to samo tylko estradiol niższy a teraz też podobnie leki brałam i estradiol 20 tylko czyli pecherzyki były puste crying miałam też w lutym laparoskopie ale u innego lekarza wykryto mi wtedy endometrioze i usunięto zrosty w jajniku. Teraz lekarz chce to powtórzyć twierdzi że źle mi zrobiono tą laparoskopię że po takich lekach powinnam się stymulować a tu dupa. Czasami mam ochote się poddać ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie nie mieć dzieckacrying
                              • kotkowa Re: jestem załamana ;( 06.12.12, 10:54
                                Nie poddawaj się, nie ma co. Póki można coś zrobić, to po prostu rób jak automat smile Powiem Ci, że ja z biegiem czasu mam więcej cierpliwości, niż na początku. Wiem, że jest u mnie problem, wiem, że będzie trudno, że to może potrwać długo, że diagnostyka jest długa i żmudna, czasem w ogóle nie wiadomo dlaczego coś się dzieje. I ostatecznie wiem, że medycyna to nie matematyka, a poczęcie dziecka to coś więcej niż chemia i medycyna, to jest proces nie z tego świata i jeśli dziecko ma być, to będzie, a jak nie ma być, to nie będzie choćby się na głowie stawało. Też mam często dość, zwłaszcza jak się bardzo zaangażuję, jak mam dużą nadzieję, a tu znowu klapa. Staram się po prostu niezależnie od humoru robić to, co można, czasem naprawdę jak automat - za dużo nie myśleć, nie włączać w to nastroju, nadziei, tylko robić to, na co medycyna pozwala. Ja wiem, że mi jest łatwiej, bo jestem już mamą, ale mimo wszystko to chyba jedyna rada jak ktoś ma problemy z płodnością - anielska cierpliwość, nie poddawanie się, ale też trochę dystansu. Każdy ma prawo do smutku i kiepskich dni, ale wierzę, że Ci przejdzie szybko, w końcu nadzieja jest i trzymaj się jej!
Pełna wersja