Dodaj do ulubionych

Ale mam doła......

15.09.04, 08:21
Cięzko mi i wiem, ze bedzie coraz gorzej. Gdzies międyz wierdzami napsiałam
Wam, że chciałabym drugie dziecko, ale co mogę zrobić sama. Mąż sam nie wie
czego chce, raz tak, raz tak. Na początku to nawet nei chciał przytualania w
okolicy owu /a nał dokładnie moje cykle/ teraz bywa róznie, ja odlicam każdy
dzień w kalendarzu i co z tego. W sobote przytualnie, w poniedziełek bół
owulacyjny /mąż w delegacji/, wczoraj przytulanie, tylko w kluczowym momencie
mały wypadek i chyab nasionaka nei powędrowały gdzie trzeba. A najgorsze
stało się wczoraj. Koleżanka siedząca vis a vis mnie poinformowała, że
spodziewa się drugiego dziecka, nie planowali, ale bardzo się cieszą, chcieli
zmienic mieszkanie, ale teraz nie zrobią tego i takie tam. Pogratulowałam jej
i myślałam, ze sie poryczę publicznie, zrozumiała jak ja bardzo chcę. Nie
wiem jak wytrzymam cały ten czas jej ciąży, wszystko na razie wskazuje, że
ona czuje się dobrze, panikara nie jest i chce jak najdłużej pracować. Na
samą myśl, że przyjdzie chce mi sie płakać. Mnie czas ucieka /skonczyłam 35
lat/ a mąż.....szkoda słów, tyle razy z nim rozmawiała, tłumaczyc nei
musiałam ile wysiłku i zdrowia kosztowął mnie Maciek /ale było warto/,że
teraz to niezbawa i na wpadkę liczyc nie mogę. Jakie to wszystko
niesprawiedliwe.
Obserwuj wątek
    • aquarius72 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 08:48
      Witaj,
      Rozumiem Cię, tym bardziej, że ja nie moge doczekać się na pierwsze dziecko.
      Mąż wprawdzie bardzo chce, ale ta codzienna gonitwa, człowiek zmęczony i kiedy
      przychodzą "te" dni nie zawsze jest ochota - zarówno po mojej, jak i męża
      stronie, a wiadomo, że w tych sprawach nie powinno się nic na siłę.
      Czasem mam wrażenie, że po prostu dziecko nie jest mi pisane (wszystko w tych
      sprawach układa się nie tak) i nie ma sensu tak się spalać w tej walce, ale z
      drugiej strony tak bardzo chcę i mam świadomość, że czas nie stoi w miejscu i
      że będzie coraz trudniej...
      Strasznie jestem bezradna w zetknięciu z tym problemem.
      Życzę Ci, żeby u Ciebie wszystko ułożyło się zgodnie z Twoimi marzeniami,
      pozdrawiam,
      • lula11 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 08:59
        Dziewczynki,
        podam Wam mój przepis na sukces ciążowy ( mam nadzieję że i teraz zadziała):
        kochanie z miłości, dla przyjemności i nie myślenie o dziecku, a jak już jest po
        to wiara,że na pewno będzie dobrze, czyli tak jak ma być, bo i tak nic już
        więcj nie możemy poradzić..smile))
        Uśmiechajcie się dużo i wierzcie w powodzenie i spełnienie marzeń, a wtedy
        wszystko sie uda smile)))))))))))))))))))))))))))))))))
        Życze Wam tego z całego serca.
    • golo25 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 08:57
      Kochanie, ja takiego samego doła miałam w piątek. Mój mąż przekazał mi wtedy
      nowinę, że nasza znajoma jest w ciąży. Nasza dobra znajoma. A ja zamiast sie
      ucieszyć strasznie się rozbeczałam. Nie z zazdrości, nie. Tylko ze złości. W
      lutym poroniłam. Tydzień po tym dowiedziałam się, że moja przyjaciółka jest w
      ciąży. Urodziłabym praktycznie równo z nią. W marcu urodził się synek znajomym,
      w lipcu córeczka innym znajomym. W październiku rodzi moja przyjaciółka.
      Zostali nam tylko jedni znajomi bez dziecka, z nimi było mi raźniej,
      poprostu... A teraz oni tez będa mieli dziecko. Wszyscy oprócz nas. To nie
      chodzi o to, że muszę mieć to co wszyscy. Chodzi mi o to, że niczego nie pragnę
      tak bardzo jak dziecka!!! I to wszystko mnie dobija strasznie...
      Z moim mężem też bywa różnie. Dziecka chce bardzo, ale nie panikuje, jak
      nie w tym m-cu, to w następnym. I czasami krzywo patrzy na moje beczenie po
      jednej kresce. Niby rozumie, ale wkurza się, że tak sie zachowuję. Nie jest to
      dla niego normalne. Chyba faceci tacy są. Tylko na tym forum można wypluć swoje
      żale, bo zawsze znajdzie się choć kilka osób, które czują tak samo.
      Więc nie jesteś sama lidku, jak widzisz. Dobrze, że masz chociaż swojego
      Maciusia. Pozdrawiam mocno.

      Gosia


    • hejdo3 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 09:19
      Wiem co czujesz, właśnie wczoraj przeszłam rozmowę z moim S. Wiesz czego się
      dowiedziałam, że może za trzy lata, bo nie jest jeszcze gotowy....
      Nie mam już siły. Nie chce mi się prosić i namawiać. U mnie, też wszyscy mają
      dzieci,a ja już nie chcę spotykać się z koleżankami, patrzeć na ich śliczne
      pociechy i odpowiadać na pytania kiedy i my się wreszcie zdecydujemy.
      Czuje się coraz bardziej samotna, czy tak ma być jeszcze przez te trzy cholerne
      lata, na co my czekamy, może on wie bo ja nie...
      Serce mnie ściska na samą myśl o tym, że marnuję czas, że może za te kilka lat
      będzie za póżno, ale tak jak powiedziałaś, co ja mogę sama zrobić...?
    • lidek0 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 09:25
      Dzieki za wsparcie, przynajmniej Wy mnie rozumiecie. Njadziwniejsze jest to, że
      przed ostatnią ciażą tak nie miała. Teraz mam już dziecko i nie sądziła, że tak
      będę się czuła
      • emka1974 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 16:27
        Lidek, jak ja Cię rozumiem ;-(
        Ja przed pierwszą ciążą, podobnie jak chyba u wszystkie przyszłe matki, które
        nie doświadczyły poronienia, cieszyłam się na widok kobiet w ciąży, rozczulały
        mnie okrągłe brzuszki, rozmawiałam z ciężarnymi koleżankami, wypytywałam.
        Teraz ciężarne mnie denerwują, tzn. nie one, nie ich brzuszki, tylko to, że to
        nie ja i nie mój brzuszek. Przestałam spotykać się ze znajomymi, którzy
        oczekują dzidziusia - pewnie do czasu zaciążenia.

        Pozdrawiam,
        emka
    • star242 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 09:39
      Witam w ten pochmurny dzień.Też mam nieciekawą sytuację,mamy zacząć starania od
      października,ale niewiem czy się uda.Nie mamy ślubu,ja nie pracuję,no i
      wszystko wiąże się z finansami.Poroniłam w lipcu i zrezygnowałam z pracy,teraz
      nie stać nas na ślub,a tym bardziej na dziecko.Wiem że rodzice nam pomogą w
      razie czego,ale czy można ciągle liczyć na nich?Gdybym zaszła w październiku co
      ze ślubem?Och jakie to wszystko trudne sadsadsad.Dziecka pragniemy oboje,ale
      niewiem co zrobić,ja mam 24 lata a chłopak 25,doskonały czas na dziecko,tylko
      te pieniądze i kto powiedział że pieniądze szczęścia nie dają???Pozdtrawiam i
      mam nadzieję że wkrótce wszystko jakoś samo się ułoży
    • roleczka11 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 09:46
      Hej dziewczynki!!!
      Nawet nie wiecie jak bardzo Was rozumiem.
      Mam wrażenie patrząc na mojego ślubnego, że to zupełnie obcy mi człowiek.
      Nie sądziłam, że można być takim bezuczuciowym stworzeniem!
      Na ciążę ja go namówiłam (bo czas działa na naszą (moją) niekorzyść, głupie
      myśli typu, że jak jesteśmy bezpłodni to trzeba będzie zacząć się leczyć, a to
      też trwa, że oczywiście wszyscy znajomi już mają), itd... Łaskawie sie zgodził!
      "Udało" nam się za pierwszym razem, jaka ja byłam szczęśliwa!!!
      Mój mąż nawet się nie ucieszył, spłynęło to po nim.
      Nie cieszyłam się jednak długo, okazało się bowiem, że są to tylko puste jaja
      płodowe (moglibyśmy mieć czworaczki - wszyscy lekarze byli w szoku).
      Diagnoza- zabieg- nie ma sensu dłużej czekać. Po wszystkim nawet popłakać sobie
      przy Nim nie mogłam, drażniło go to, mówił:" czego ryczysz, nic takiego się nie
      stało, tam nawet dzieci nie było."Zrobi się" nowe."
      Do tej pory to przeżywam (zabieg 10.08.),z Nim nie mogę o tym rozmawiać, nie
      zrozumie mnie.Po kryjomu robię badania (uważa że są nie potrzebne). A jak
      zasugerowałam delikatnie o badaniu nasienia, to mnie wyśmiał.Staram się nie
      denerwować, dbać o siebie, dobrze się odżywiać. Jego nie mogę namówić żeby
      ograniczył papierosy i piwo, uważa że to tylko ja jeżeli chcę mieć zdrowe
      dziecko, powinnam zrezygnować ze wszystkich używek.Daję mu więc witaminy, na
      które też się krzywi.Ja myślę obsesyjnie o dziecku, o niczym innym, na tym
      forum czuję sie lepiej niż w domu (do którego nie chce mi się wracac).Nie wiem
      czy jeszcze kiedyś zdołam się do niego zbliżyć, bo jak jest tak jak jest (czyli
      0 wsparcia), to nie mam ochoty na żadne przytulanki.Nie wiem jak można być tak
      zimnym, że ja o tym wcześniej nie wiedziałam.Najgorsze jerst to, że wszystkie
      moje koleżanki mają już po dwójkę dzieci, a ja bym chciała mieć chociaż jedno
      maleństwo.... Ale tak jak piszecie, co ja mogę sama......
      • angieblue26 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 10:48
        Roleczka, strasznie mi przykro, ze taka przykra atmosfera panuje u Ciebie w
        domu... Moze powinnas troche poczekac, a potem zaczac delikatnie poruszac temat
        dzidzisia ? A moze to twoj M nie wytrzyma i sam zacznie Ci przypominac o
        badaniach ?
        Przede wszystkim unikaj porownywania sie, Was, z innymi parami. Jestescie
        wyjatkowi, na pewno i do Was zawita wkrotce Bocian.. Nie warto pograzac sie
        studiowaniem statystyk o narodzinach. Masz swoj wlasny Zegar Biologiczny, ktory
        uruchomi sie w "swoim czasie" smile
        Caluje,
        Ola
        • angieblue26 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 10:49
          Acha... Mysle, ze Twoj maz nie jest "bezduszny". Po prostu inaczej okazuje
          emocje, a tych bolesnych unika... Tak juz maja niektore samce smile)
    • roleczka11 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 11:05
      Dziękuję Ci Oleńko za słowa otuchy.
      To takie ważne dla kogoś kto ma doła.
      Tymbardziej, że cała rodzina i wszyscy przyjaciele mieszkają w innym mieście.
      Ja nie mam tu nikogo, więc każdy odzew z waszej strony tak cieszy...
      Wiem że muszą nadejść lepsze dni a ja muszę być silna dla swojego bobaska.Tylko
      to daje mi siły!
      Ja też bardzo gorąco Cię pozdrawiam i ściskam i Was wszystkie też!
      • angieblue26 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 11:52
        Roleczko, ja tez jestem z dala od przyjaciol. Mieszkam we Francji, a tutaj -
        lepiej nie mowic na jakim poziomie jest leczenie nieplodnosci...sad( Nie mowiac
        juz o podtrzymywaniu wczesnej ciazy ( "felerne plody usuwa matka natura", "samo
        sie oczysci" - to cytaty).
        Eech sad Dobrze, ze Wy jestescie. Musimy sie nawzajem wspierac smile
    • magdulka26 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 11:23
      Wiem jak boli widomość od znajomej "jestem w ciazy" dla mnie takie wiadomości
      to jak grom z jasnego nieba.Nie wiem czy to obsesja ale ja dookoła widzę same
      ciężarne,a nie wspomnę już o tym że mam 4 znajome które są w ciąży.Jedna z nich
      rodzi już w październiku a druga w listopadzie.Na początku nie chcialam się z
      nimi spotykać ,dzwonić ,bolało mnie to że one już są a ja nie.Teraz to
      przeszło ,chętnie się spotykam z nią chociaż w głębi duszy jest maleńka
      zazdrość.Kiedy jestem u niej dotykam jej brzucha i to daje mi nowe siły do
      walki na każdy dzień.Nie możemy sie załamywać ,popadać w zły nastrój to nie
      pomaga.Wiem że pomyslicie sobie ,łatwo Ci pisać gorzej jest w praktyce.Ja
      pozwalam sobie na jeden dzień dołka w miesiącu ,kiedy jest mi smutno i źle.To
      mi pomaga dodaje sił.Otrzepuję się i ruszam w dalszą drogę ,kieruje sie na
      tunel w którym jest zielone światełko.
      Dobrze że mamy to forum na którym możemy sie wyżalić .Tu nikt nam nie odmówi
      pomocy i dobrego słowa.Dziewczynki głowa do góry ,spełnia się nasze marzenia ...


      Chcę zajść tak jak słoneczko.
    • balbina11 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 15:39
      Lideczku, wiem, że czasem jest bardzo ciężko. Jednym dlatego, że z różnych
      powodów nie zachodzą choć próbują, innym, bo druga połowa nie chce... Życie nie
      jest sprawiedliwe. Mam 31 lat i sporo za sobą. Staramy się już od roku i nic z
      tego nie wychodzi. Jest mi coraz bardziej smutno. Ma tylko siostrę, która z
      powodu wady serca nie może mieć dzieci. Wiem, że nie tylko my czekamy na
      dziecko, moi rodzice też chcieli by już bawić wnuka i smucą się naszymi
      porażkami. Coraz mniej z tego rozumiem...
      Ps. Wysłałam Ci maila, odpowiedz proszę...
    • ikw1 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 16:00
      Moj to samo niby chce i wogole ale przez poprzedni miesiac mnie nie dotknął bo
      dopiero co odstawilismy pigułki, bo ja nie mam pracy a on dwa etaty, bo nie
      zrobiłam badania moczu, bo on myslal ze do wrzesnia obroni doktorat a jeszcze
      mu to zajmie, bo mamy kredyt na mieszkane, bo jego rodzice nam nie pomoga bo sa
      w innym miescie, bo moi rodzice nie powinni nam pomagac - dorosli ludzie stoja
      na wlasnych nogach(finansowych), bo costam costam... ale on bardzo chce tylko
      trzeba podejsc do tego profesjonalnie...
      a prawda jest taka ze jestem po 30-tce nigdy sie nie staralam o dziecko i nie
      wiem czy wogole nam sie uda; niby nic nie stoi na przeszkodzie ale wsrod moich
      znajomych +- w moim wieku 4 pary mają adoptowane dzieci - bo juz sie nic nie
      dalo zrobic (a wiadomo ze nie wszyscy sie chwala takimi sprawami)
      a kasy mamy wystarczajaco po prostu nie trzeba koniecznie miec wszystko
      a jak cos nie wyjdzie i bedziemy musieli sie leczyc na bezplodnosc - to jest
      dopiero kasa
      i jeszcze rodzina jedna i druga kazde spotkanie niemal rozpoczyna sie pytaniami
      o potomstwo zwłaszcza ze moja bratowa spodziewa sie drugiego dziecka
      tak mnie to wkurza ze postanowilam nic rodzinie nie mowic dopiero wtedy gdy
      bedzie widać..
      sorry ze sie tak wywnetrzam ale wiem ze macie podobne problemy i moze mi bedzie
      troche lepiej
      buziaki
      iza
      • izu7 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 16:48
        Dziewczynku kochane! Jak ja Was rozumiem. Tydzień temy w sobotę tez miałam
        takiego doła z tego samego pwowodu - najlepsza koleżnka w ciąży. Mój post
        to "siedzę i ryczę" - przeczytajcie szczegóły. Minął tydzień i wszystko się
        zmieniło. Ona poroniła a ja mam teraz wurzuty sumienia, ze ją tak
        potraktowałam, ze nie odbierałam jej telefonów, ze nie odpisywałam na smsy.
        Mało tego, ona po częsci ...wini mnie, ze to ja tak chciałam, ze życzyłam jej
        tego itd. Cały czas rozmawiamy i jest niby dobrze, ale nie da sie nie zahaczyć
        o ten wątek. Mówiłam jej, ze jedyne uczucie jakie wtedy miałam to ZAZDROSĆ,
        dlaczego ona ma a ja nie mam, a nie : niech i ona nie ma bo mnie sie nie udało
        ( też poroniłam w marcu).Niby rozumie, ale czuję , ze ma żal... nawet nie
        chciała, zebym do szpitala przyjeżdżała a jej inne koleżanki i sąsiadki
        były.... Powiedziałam, że nikt jej tak dobrze nie zrozumie jak ja, bo przezyłam
        tą tragedię i nigdy nikomu, nawet największemy wrogowi bym tego nie życzyła.
        Ona z resztą jest młoda, ma 24 lata , może sobie próbować do woli, na mnie już
        ostatni gwizdek - skończyłam 30 -tkę ! Teraz dałam na luz, nie interesuję sie
        nawet tym, kiedy mam dni płodne, nie biorę żadnych wiesiołków, nie robię testów
        owulacyjnych, co ma być to będzie....Pozdrawiam cieplutko...
    • lidek0 Re: Ale mam doła...... 15.09.04, 20:49
      Smutne, że jest nas tak wiele....
      • gagat100 a na dola wesola piosenka 15.09.04, 22:26
        www.pasa.ch/ASA/Pages/PoPo/fun.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka