lidek0
15.09.04, 08:21
Cięzko mi i wiem, ze bedzie coraz gorzej. Gdzies międyz wierdzami napsiałam
Wam, że chciałabym drugie dziecko, ale co mogę zrobić sama. Mąż sam nie wie
czego chce, raz tak, raz tak. Na początku to nawet nei chciał przytualania w
okolicy owu /a nał dokładnie moje cykle/ teraz bywa róznie, ja odlicam każdy
dzień w kalendarzu i co z tego. W sobote przytualnie, w poniedziełek bół
owulacyjny /mąż w delegacji/, wczoraj przytulanie, tylko w kluczowym momencie
mały wypadek i chyab nasionaka nei powędrowały gdzie trzeba. A najgorsze
stało się wczoraj. Koleżanka siedząca vis a vis mnie poinformowała, że
spodziewa się drugiego dziecka, nie planowali, ale bardzo się cieszą, chcieli
zmienic mieszkanie, ale teraz nie zrobią tego i takie tam. Pogratulowałam jej
i myślałam, ze sie poryczę publicznie, zrozumiała jak ja bardzo chcę. Nie
wiem jak wytrzymam cały ten czas jej ciąży, wszystko na razie wskazuje, że
ona czuje się dobrze, panikara nie jest i chce jak najdłużej pracować. Na
samą myśl, że przyjdzie chce mi sie płakać. Mnie czas ucieka /skonczyłam 35
lat/ a mąż.....szkoda słów, tyle razy z nim rozmawiała, tłumaczyc nei
musiałam ile wysiłku i zdrowia kosztowął mnie Maciek /ale było warto/,że
teraz to niezbawa i na wpadkę liczyc nie mogę. Jakie to wszystko
niesprawiedliwe.