Dodaj do ulubionych

Ech życie...

16.11.04, 09:27
Mam strasznego doła. Moje dwie koleżanki w ciągu ostatniego tygodnia zostały
mamusiami. Cieszę się ich szczęściem ale coś mnie w środku rozdziera. Jak
sobie pomyslę, że sobie teraz tulą swoje maleństwa to serce mi pęka. Ile ja
bym dała aby móc przytulć swoje dzieciątko. Miałam wczoraj bardzo cięzki
dzień w pracy. Mam zapalenie pęcherza. Dziewczyny ja mie mogłam wyjść do
ubikacji bo miałyśmy straszną kolejkę. Jak udało mi się wyjć to łzy mi
leciały z bólu. Psychiczna tortura. Przyszłam do domu wylam jak bóbr. U mnie
teraz środek cyklu, więc starania powinny być na maxa. A ja nie mam siły.
Wiem że powinnam ale nie mogę się przecież zmuszać. Jestem psychicznie
wykończona. Od wczoraj nic nie jadłam. Mąż mi powiedział, że jeszcze chwile a
ną nie wytrzyma. I jak tu mieć nadzieje.
Obserwuj wątek
    • moni27 Re: Ech życie... 16.11.04, 09:28
      Wybaczcie musiałam się komuś wygadać.
    • mamka22 Re: Ech życie... 16.11.04, 09:33
      Moni,
      To bardzo dobrze , że się wygadałaś. ja tez tak czasami muszę.
      A powiem Ci, że doskonale Cię rozumiem!!!! Moje koleżanki też jedna za drugą
      rodzą dzieciaczki, tula je i kochają bez granic.
      A ja co miesiąc po nieudanym cyklu mam doła. Bo albo nie miałam siły w okresie
      owulacyjnym, albo jakaś infekcja itd. Doskonale Cę rozumiem. A jeśli jesteś
      zmęczona, to pamietaj, że nic na siłę!!!!Wszystko jeszcze przed nami!!!!
      Ale musimy byc dzielne i głowa do góry!!!! Zycie płata nam wiele figli, ale
      musimy byc silne.
      Nasza przyszła fasolka pewnie nie chciałaby, żebyśmy się zamartwiały.
      Optymizm to PODOBNO droga do sukcesu!!!!!

      Życzę mnóstwo OPTYMIZMU!!!!! Wszystko sie ułoży i tez będziemy tuliły nasze
      dzieciaczki!!!!

      mamka22
    • aquarius72 Re: Ech życie... 16.11.04, 09:35
      Biedactwo...
      Czasem są takie dni, że wydaje się, że gorzej być nie może. Też czasem tak mam,
      ale na szczęście bywa tak, że na drugi dzień świat wygląda inaczej, choć na
      dobrą sprawę niewiele się zmieniło...
      Dla każdego przychodzą w końcu dobre dni i w końcu przyjdą także dla Ciebie,
      jeśli pisane Ci jest mieć dziecko, to i tak będziesz je miała smile
      Kiedy jest Ci źle, po prostu przytul się do męża, taka bliskość pomaga w
      trudnych chwilach.

      pozdrawiam serdecznie
      Aquarius72
      • magdulka26 Re: Ech życie... 16.11.04, 09:42
        Moni wiem co czujesz i wiem jak jest Ci źle.My wszystkie to przechodzimy.Czasem
        trzeba się wyżalić ,popłakać ,popsioczyć pod noskiem.Musisz wiedzieć jedno ,że
        ktoś tam na górze, zaplanował sobie i poukładał do szufladek nasze losy.Czsem
        sie butujemy czemu jest tak a nie inaczej wiem i znam to z autopsji.Ja zawsze
        mam zły humor jak przychodzi @ ,ale potem znów rozkwitam.Musisz podejść do tego
        spokojnie,nie możesz zmuszać męża i mówić -Kochanie dziś mam dni
        płodne ,działamy.Moze wspólna kolacja ,świece,muzyka,winko .Będzie romantycznie
        i przyjemnie.....mężowi się spodoba uwierz mi.Pozdrawiam.
        • tromysza Re: Ech życie... 16.11.04, 09:57
          moni, nie martw sie... slonko, to jest normalne. Wszystkie tak czasem czujemy.
          zycie na hustawce. Nadzieja, radosc i rozczarowanie. Tak w kolko. Ale to sie
          przeciez musi skonczyc. smile lepek do gory. Wszyscy faceci wymiekaja prawie. moj
          mnie kocha, a juz wymieka. Mowi, ze ma do czynienia z psychopatka. hmmm. (tak
          zartuje, ale wiesz...)
          Sciskam i nie smuc sie
    • moni27 Re: Ech życie... 16.11.04, 10:04
      Dzięki dziewczyny. Na Was zawsze można liczyć. Właściwie to nie wiem co mam
      pisać. Idę do pracy na 2 zmianę. Będzie tak samo albo jeszcze gorzej. Trzeba
      wierzyć że w końcu nadejdą dla mnie te szczęśliwe dni.
    • zebra102 Re: Ech życie... 16.11.04, 12:06
      Trzeba wierzyć. My wszyskie przeżywamy swoje doły. Moja koleżanka urodziła
      córeczkę miesiąc wcześniej niż był mój planowany termin porodu, moje dziecko
      mialoby teraz 1 miesiąc. Tuliłam jej córeczkę z nadzieja że sie "zarażę". Na
      drugi dzień płakam, ryczałam i wyłam. A teraz kto wie może sie udało.
      Nosek do góry. Musi się udać. Jednym wczesniej innym trochę później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka