kasiuula 09.12.04, 11:56 Gosiu, w innym przypadku pewnie bym Cię pożałowała, ale teraz to nawet Ci zazdroszczę. Zaczynasz już wreszccie nowy cykl, a ja nadal wiszę w próżni. dla mnie to zmarnowany czas! Gosiu napisz mi proszę coś więcej o sobie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
golo25 Re: Do Golo25 09.12.04, 12:49 Kasiulko, dopiero odczytałam, bo mam szalony dzien w pracy. Co ja Ci mogę kochanie o sobie napisać? Mam 25 lat, kochanego męża, minęło już ponad 3 lata od naszego ślubu. W styczniu 2004 dowiedzielismy się, że jestem w ciąży, radość była ogromana, bo jak się już zdecydowaliśmy na dziecko, to spróbowaliśmy sobie ot tak, i udało się za pierwszym razem. Długo się nie cieszyliśmy, bo w 6 tyg. dzidzia nas opuściła. Pamiętam to jako koszmar, bo długo nie mogłam dojść do siebie. Do tej pory zadaję sobie pytanie dlaczego akurat my musieliśmy to przeżyć. Przez 6 m-cy odczekiwania na zielone światełko od gina trochę się leczyłam, walczyliśmy z chlamydiami i wciąż "pomieszkiwałam" na forum poronienie. Później z chęcia i głową pełną nadziei przeniosłam się na "starające się". Od sierpnia próbujemy i nic z tego. Też już przeszłam różne etapy tych starań, najpierw nerwowo, obsesyjnie- pierwsze 2 cykle. Sutek tylko taki, że prolaktyna zawyżona i do leczenia. Później się uspokoiłam, bo zrozumiałam, że im bardziej chcę, tym bardziej nie mogę. Dwa kolejne cykle trochę się opanowałam, na spokojnie, bez stresu. I dalej nic. Dlatego ręce już mi opadają i mam tego dość. A jednocześnie bardzo, bardzo mocno chcę miec dziecko. Nie mam już wokół siebie żadnej koleżanki bez dziecka, lub nie w ciąży. Przecież nie mogę zerwać kontaktów ze wszystkimi znajomymi, a jednocześnie cały czas się dobijam - gdzie nie pójdę - mała dzidzia lub brzuchy. Bardzo mi ciężko, naprawdę. Instynkt macierzyński mam już rozbudzony maksymalnie!!! Kasiu, taka miałam być cierpliwa i wytrwała, a tym razem naprawdę było mi bardzo przykro, bo tak mi się marzyły święta z maleństwem w brzuszku... A teraz wszystko straciło na chwilę sens. No, ale nic, nowy cykl - nowa szansa. Na razie mam do napisania pracę magisterską i mam zamiar zrobić to w nie dłużej niż 3 m-ce. Tym się teraz zajmę. Teraz Ty mi napisz coś nie coś o sobie. Buźka Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 09.12.04, 13:32 Ja mam 29 lat. Szaleńczo zakochałam się mając niespełna 17 lat i prawie 3 lata później już byłam żoną, a za niedługo i mamą. Tak więc mam już 9,5 roku stażu małżeńskiego i 9 lat stażu macierzyńskiego. Mam 9-cio letniego synka - Kubusia. Z nim poszło nam bardzo szybko za 2 czy 3 razem "planowego działania", ale wtedy miałam 19 lat i niczym się nie martwiłam, wiedziałam tylko, że pragnę mieć Daniela (to mój mąż) juniora. I szybko miałam. Później zajęłam się studiami jednymi, później drugimi, pracą jedną, drugą, trzecią i pomimo tego, że zawsze planowałam mieć więcej dzieci to jakoś nie było na to czasu (mam nadziję, że mnie dobrze rozumiesz). Zawsze szkoda studiów, pracy itd. W 2000 roku "wpadliśmy" - totalny zaskok. O ciąży dowiedziałam się pod koniec drugiego miesiąca, jak już było coś nie tak. (Byłam tak zaganiana, że nawet nie połapałam się że nie mam okresu). Pomimo zaskoczenia to była ogromna radość, naprawdę ogromna, ale trwała 4 dni - nie udało się. To było okropne !!! Najgorsze to to, że zdąrzyłam już widzieć swoją fasolkę na USG.... A później, coż znowu nie było czasu... Aż wreszcie dwa lata temu postanowiłam, że muszę się tym razem dobrze przygotować, wieć odstawiłam tabletki. Rok temu wyleczyłam nadżerkę, z którą żyłam 9 lat, zaczęłam brać folik i przestaliśmy się zabezpieczać. Na początku podchodziłam do tego bardzo na luzie, ale od czerwca mam ogromne ciśnienie. wiesz wszystko przez to, że chciałam mieć wszystko poukładane i zaplanowane. W pracy wszytko sobie poukładałam tak, aby moć pozwolić sobie na dłuższą nieobecność, w czerwcu sie obroniłam i planowałam, że posiedzę w domu w czasie ciąży i zajmę się budową domu, tzn papierami (bo jest ich masa) itd Nawe Kubka przygotowałm na rodzeństwo (bo długo nie chiał) a teraz tego żałuję Nic nie jest tak jak planowałam!!! Czasami brakuje już mi sił Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 09.12.04, 13:34 Ach, a praca magisterską się nie martw. Ja napisałam moją na wiosnę w ciągu 3 tygodni Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 09.12.04, 14:20 Kasiu, fajnie, że masz już chociaż jedno swoje ukochane dziecko. Ja mam takie dni, że się boję, że w ogóle nie będę mieć dzieci, że z następną ciążą będzie to samo. Zawsze w ,modlitwach błagam Boga o jedno zdrowe dziecko. Nic mi więcej nie potrzeba. Jak już uda mi się urodzić to jedno, o drugim chyba nawet będę bała się myśleć. Cieszę się, że już bliżej Cię poznałam. Odzywajmy się czasami do siebie, będzie nam raźniej. Buźka. Odpowiedz Link
sabi35 Re: Do Golo25 09.12.04, 14:38 Nie martw się. Ja się wypłakałam do mojej przyjaciółki, że pewnie nigdy nie będę mieć dzieci, na co ona spokojnie odpowiedziała, że to bardzo dobrze. I za kilka tygodni byłam w ciąży. Głowa do góry (mam nadzieję, że nie jestem intruzem w waszym wątku Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 09.12.04, 14:50 Absolutnie nie jesteś intruzem Sabi. Wprost przeciwnie, jak sobie tak poględze, wyżalę się, to jest mi lepiej. A im więcej osób mnie pociesza, tym raźniej. Przecież innego dnia ktoś ma gorszy humor, a mi jest lepiej i wtedy ja mogę pocieszyć. A zresztą bardzo miłe jest pocieszanie koleżanek, które czuły to co ja, a jednak mają dziecko i świat sie nie zawalił. Od razu mi się przypomina jak mając 21 lat beczałam mojej mamie, że juz na pewno nikogo nie spotkam, będę starą panna itp.,itd. I zaraz później poznałam mojego męża, zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia (to jednak możliwe, choć kiedyś się z tego śmiałam)i jest moim skarbem. A Ty Sabi? Napisz nam coś o sobie, walczysz o drugie dzieciątko? Odpowiedz Link
sabi35 Re: Do Golo25 09.12.04, 15:34 Wiesz, ja wyszłam za mąż i wydawało mi się, że wystarczy się nie zabezpieczać i zaraz się zajdzie w ciążę. Ha, ha. W każdym razie się zbadałam i czekałam. Za rok byłam w ciąży (a jednak), niestety tylko 22 tygodnie. Po całej tej nieprzyjemnej historii musiałam odczekać kilka miesięcy. I znowu czekanie, mierzenie temperatury, liczenie dni, nerwy, łzy i wszystko co same znacie. Dostałam nawet raz clomifen, który nic nie pomógł, ale tylko raz, bo nie chciałam już więcej brać żadnych hormonów. I właśnie w następnym cyklu zaszłam w ciążę. Po 3 miesiącach wylądowałam w szpitalu, było bardzo źle, ale udało się. Leżałam plackiem 5 miesięcy (na szczęście w domu) i urodziłam wspaniałą córeczkę (ma teraz 7 lat). Nie chciałam mieć już więcej dzieci, przekwalifikowałam się zawodowo, poszłam do pracy, poznałam inny świat i, czego nigdy bym się nie spodziewała, nowego "mężczyznę mojego życia". I okazało się, że on bardzo chce mieć dziecko. I ja też nagle Niedawno odstawiłam tabletki, czekam aż uregulują mi się cykle, łykam trochę środków homeopatycznych i korzystam z życia. Mam tylko trochę stresu przed @, ale nie jest to straszne. Postanowiłam nie mierzyć temp, nie obserwować się, nie denerwować i wiem, że kiedyś nam się uda. Ale myślę o tym, bo nie byłoby mnie tutaj Pocieszałam już tyle kobiet i chcę, żebyście wszystkie wiedziały, że w większości (i we wszystkich przypadkach jakie znam) rodzą się dzieci, tylko nie wtedy, kiedy my chcemy, ale wtedy, kiedy one same tego chcą. Całuski! Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 10.12.04, 10:41 Witaj sabi! Gosiu, a jednak ja też wczoraj dostałam jakąś super, hiper, mega @, więc dalej jesteśmy na tym samym etapie, także dziś nasz 2 dc . Jakie długie masz cykle?? Zastanawiam się czy następne testy też będziemy robić razem?? Tak na początku Nowego Roku. Wiesz strasznie cieszę się, że te nasze starania wypadną na Święta. Po pierwsze jak już wspominałam dla mnie to magiczny i wyjątkowy czas. Miłość wtedy krąży dosłownie w powietrzu. Po drugie to myślę, że bardziej skupimy się na świętach niż "staraniach". A Nowy Rok przyniesie nam dobre nowiny !!! Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 14.12.04, 12:39 Kasiulko, kochanie, dopiero teraz nadrabiam czytanie. Nie było mnie tu trochę (miałam wolne, a tu nowe ciężarówki się nagromadziły. Fajnie mają. Kasia, ja niestety internet mam tylko w pracy, dlatego weekendy muszę nadrabiać. U mnie już 6 d.c. Cykle mam ostatnio 30-31 dniowe. Nastrój taki sobie, obojętny. Starania wypadaja na same święta. Nie wiem jak to będzie, w wigilię jakoś damy radę, ale 26.12 idziemy na wesele. Trochę złapała mnie obojętność na wszystko. Kasiulka, buziaczki, będę się odzywać. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 14.12.04, 12:51 Gosiu, u mnie też 6dc i od wczoraj biorę Clo (niecierpię tego). Jutro udało mi się dostać do baardzo polecanego gina we Wrocławiu (dużo dziewczyn z forum go chwali) i mam nadziję, że jakoś mi pomoże (przynajmniej uspokoi). Myślę, że to całe zamieszanie świąteczne dobrze nam zrobi, zobaczysz zakręcimy się choinką, karpiem, prezentami, spotkaniami z rodziną (Ty weselem) i nam się uda.... Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 16.12.04, 06:46 Kasiu, jakie wieści po wizycie u nowego lekarza? Napisz, bo jestem ciekawa. U mnie na razie szał pracy, zbliża się 20-sty, a ja pracuję w biurze podatkowym, to nasz termin na składanie pitów, więc księguję do upadłego. I w ogóle na nic nie mam czasu. Więc może masz rację z tymi starniami, człowiek będzie zabiegany, roztrzepany, nie będzie o tym myślał i może wtedy...Ja postanowiłam nie robić sobie jednak wielkich nadziei. Wolę się kiedyś miło zaskoczyć, niż znowu rozczarować. A swoją drogą, już nie długo minie rok od kiedy straciłam swój mały skarbik, ten czas tak się ciągnie, a ja nawet nie jestem w ciąży, a byłam przekonana, że po takim czasie dawno będę chodzić z brzuchem. Szkoda. Ale przynudzam od rana!!! Kasiulka, buziaczki, będę się odzywać. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 16.12.04, 15:56 Małgosiu, 6.46 a Ty już przy kompie?? Jestem pełna podziwu. Ach, mam nowego gina jest naprawdę suuuuuuuuuper. Nareszcie taki, jak chciałam. Trochę mnie załamał bo delikatnie skrytykował sposób w jaki prowadziła mnie moja ginka i czuję jakbym cofnęła sie o jakieś pół roku wstecz (a nerwy zszarpane), poza tym wcoraj był 7dc i żadnego jajeczka przodującego. W każdym bądź razie muszę postarać się nie nastawiać za bardzo. Wiesz, ale temu lekarzowi strasznie zaufałam i chcę wierzyć, że przy jego pomocy nareszcie się uda Kurcze muszę kończyć.... Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 20.12.04, 14:39 Cześć Kasiu! Ostatnio strasznie mam zwariowany ten grudzień, i pechowy. W piątek się rozłożyłam na całego i nie byłam w stanie przyjść do parcy. Przeleżałam cały weekend i jeszcze się nie wykurowałam. Więc co to będą za starania z takim cherlakiem jak ja... W pracy kocioł, dziś 20-sty, pity oddane, ale jeszcze mam dużo pracy przed świętami. Ale nic, przetrwam. Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 20.12.04, 14:43 Prezenty oczywiście jeszcze nie kupione. Ale choinka już się powoli prostuje (bo sztuczna, cały rok gniecie się w szafie). A dziwisz się Kasia, że ja tak wcześnie? Mój mąż ma na 7 do pracy, pracujemy bardzo blisko siebie, więc zabieram się z nim. Moje biuro pracuje od 8-mej, ja jestem wcześniej i wtedy mam czas na pobuszowanie w internecie. Cieszę się, że trafiłaś w końcu na fajnego gina. Od razu lepiej. Buziaczki! Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do Golo25 21.12.04, 10:03 Gasiu, dzisiaj wtorek. W weekend załatwiliśmypraktycznie wszystkie zakupy świąteczne, oprócz tych, które muszą być kupowane na ostanią chwilę. Ech jak ja uwielbiam kupować prezenty. Ja jak co roku robię na wigilię karpia pieczonego, a musi być go sporo, bo mam dużą rodzinę, ale będę go robić dopiero w Wigilię. No i choinki jeszcze nie mamy, dzisiaj jedziemy kupować. No i może jeszcze parę ciuszków na te święta.... dzisiaj też idę na monitoring i strasznie jestem ciekawa co tam się dzieje. Ach no i prolaktynka pięknie spadła z 13 na 4,75, co mnie bardzo ucieszyło. Gasieńko życzę Ci dużoooo zdrówka i pisz co tam u Ciebie. Napisz o Świętach, gdzie je spędzacie?? Odpowiedz Link
golo25 Re: Do Golo25 21.12.04, 15:15 Kasia, oczywiście to niżej (pod sabi)jest do Ciebie, nie wiem co ja tu namodziłam, sorry. Odpowiedz Link
golo25 Sabi, co u Ciebie? 16.12.04, 06:47 Jakieś nowe wieści? Popisz trochę, co u Ciebie słychać, będzie raźniej w tych naszych długaśnych staraniach )) Pozdrawiam Gosia Odpowiedz Link
golo25 Re: Sabi, co u Ciebie? 21.12.04, 15:14 Kasiulka, u mnie jeszcze nie wszystko gotowe, wczoraj co prawda zmobilizowałam się i ubrałam choinkę, ale nie mam jeszcze prezentów. Dziś mój mąż pracuje dłużej, więc chyba się za czymś rozglądnę.Święta spędzamy na zmianę raz u moich, raz u męża rodziców. Moi mieszkają 100 km od nas, męża są na miejscu. W tym roku co prawda kolejka moich, ale w związku z tym weselem i całym zamieszaniem, nie jedziemy do nich. Idziemy do rodziców męża. Więc szykować nic specjalnie nie muszę, bo moja teściowa wszystko robi dużo wcześniej, pomagam jej praktycznie tylko w Wigilię. Trochę się złoszczę na te święta, bo mam je takie rozerwane, i w tym roku jakoś nie czuję atmosfery. Ale przyżyję... Inne sprawy - chyba dziś mam owu (13 d.c), przynajmniej śluz na to wskazuje. Mąż pracuje do 19-stej, to czy go napadnę zależy od tego jak się będzie czuł i jak bardzo będzie zmęczony. Miałam co prawda się już nie wczuwac w te starania, ale przecież trzeba chyba troszeczkę losowi pomóc. Badanie prolaktyny mam przed sobą, muszę je zrobić i zobaczyc jak się miewa po 2 m-cach brania bromka. Cały czas brałam 1 tab.dziennie, teraz tylko pół. I więcej nic ciekawego, odezwę się jutro, na pewno. Buźka Odpowiedz Link
kasiuula Gosiu 22.12.04, 11:12 I jak mężuś bardzo zmęczony wczoraj?? Dopadłaś go kochana?? Bo wiesz bez tego to nici nawet przy super owu i nieskiej prl . Trzymam kciuki za owocne staranka też dzisiaj i jutro. Ja byłam wczoraj na monitoringu i przyłapaliśmy pęknięcie jajeczka i żeby było śmieszniej są jeszcze dwa gotowe, także mam 3w1. Moje jajniki wykonały plan kwartalny trzy jajeczka w jednym cyklu. Starają się kochane. Nawet mój nowy cudowny gin się zdziwił. Tak więc zobaczymy co z tego wyjdzie...może trojaczki... Tak więc i u mnie i u Ciebie staranka pełną parą. Aż się boję, bo narobiłam sobie nadzieji i boję się rozczarowania ((( Ale cóż zbliżają się święta i może nie będę dużo myślała Gosiu, kiedy testujemy?? Tak chyba około 5-6-go, co?? Odpowiedz Link
golo25 Re: Gosiu 23.12.04, 06:48 Kasiulko,mężuś był zmęczony, ale w dobrym humorze i chętny, więc się postaraliśmy. Co prawda obiecaliśmy sobie, że nie będziemy sie za bardzo nastawiać, ale przecież próbować trzeba, bo bez tego się nie da. i tak myślę, że chyba dziś przydałoby się strzelić poprawkę, tak na wszelki wypadek. Testowanie u mnie w razie czego ok. 8-9 stycznia. Wydaje mi się, że to bardzo dłuuugo. Kasiu, dziś jestem ostatni dzień w pracy, przyjdę dopiero w poniedziałek, do tego czasu nie będę miała dostępu do internetu, bo w domu nie mam.Ale 27.12 na pewno się odezwę. Dlatego juz dziś kochanie życzę Ci spokojnych, pogodnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Wiele spokoju, cierpliwości i uśmiechu na twarzy. I wytrwałości w nie długich (mam nadzieję) staraniach. Cieszę się, że mogłam Cię Kasiu lepiej poznać i możemy do siebie popisać. Mocno Cię całuję i ściskam. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Gosiu 29.12.04, 12:28 Gosieńko, przepraszam bardzo ale miałam tak szlone dzien przed wigilią, że nawet nie miałam jak skrobnąć Ci życzeń, także zrobiłam to tylko w głębi ducha. Gosiu mam nadzieję, ze miałaś szczęśliwe święta. U mnie naprawdę sielanka - uwielbiam to. W pracy załatwiłam sobie teraz też urlop, mężuś też w domciu, takze spędzamy ten czas bardzo rodzinnie. wreszcie mamy dużo czasu dla siebie no i dla juniora. Wiesz przez te parę dni świąt naprawdę udało mi się oderwać od myślenia, tylko podczas wigilii przez moment dopadła mnie handra jak sobie przypomniałam, ze rok temu byliśmy pewni z moim mężem, że na tej wigilii będzie nas więcej. Tym razem napewno tak będzie!!!! Teraz tylko czekam nan rezultaty naszych starań i owulacji z trzech jajeczek. Strasznie się boję, że znowu nic z tego nie wyjdzie. Gasieńko, a co u Ciebie?? Odpowiedz Link
sabi35 Jestem 29.12.04, 12:42 Jestem, ale tylko dzisiaj, bo po południu jedziemy na baaardzo długi weekend połączony z szaleństwami sylwestrowymi). I pewnie będziemy się obżerać, więc częściej teraz chodzimy na siłownię A w weekendy i święta zabroniłam sobie zaglądania na to forum. Czuję jakbym dzisiaj miała dostać @@@, ale nic to. Mam wspaniałego faceta i jestem bardzo zakochana, więc nie ma pośpiechu. Chciałabym tylko mieć jak dawniej bardziej regularne cykle. Staram się pomagać sobie ziołami. No i moja przyjaciółka urodziła córeczkę i bardzo się z tego powodu cieszę, już nie mogę się doczekać, kiedy ją odwiedzę. Kiedy dawniej nie mogłam zajść w ciążę, byłam zła na wszystkie kobiety, którym się udało, a teraz cieszę się ich szczęściem. To już jest wielkie osiągnięcie!!! Pozdrawiam i życzę wam wspaniałego sylwestra!!! Odpowiedz Link
golo25 Dziewczynki! 04.01.05, 14:09 Bardzo, bardzo Was przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale ja też miałam duuuużo wolnego i dopiero od wczoraj pracuję. A wczoraj -wiadomo- pierwszy dzień w pracy-kocioł. Nawet nie wiem co się dzieje na forum, bo nie czytałam już dobry tydzień. Oczywiście życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.Spełnienia marzeń. Ja też miałam bardzo przyjemne święta i super udanego Sylwestra. 01 stycznia spędziliśmy w łóżku, leniliśmy się cały dzień i byliśmy dla siebie baaaardzo mili, bo jaki Nowy Rok, taki cały rok. Dlatego moje nastawienie do 2005 jest bardzo pozytywne. Kasiulko, który u Ciebie dzień cyklu? U mnie 27. @ powinna być ok. 7-8. Nie wiem, czy przyjdzie , czy nie. Jest tak jak mówiłaś, że grudzień będzie zwariowany i nie będzie czasu o tym myśleć. I rzeczywiście, nie myślałam. Ale przytulanka były, co drugi dzień, a później nawet co dzień, bo mój miły w tym m- cu oszalał. Dlatego Kasiu nie martwię się czy to będzie teraz, czy później. Znowu jestem wyluzowana i myśląca, że co ma być to będzie. Czasami tylko przed snem marzę sobie o dzidzi. Buziaczki.Gosia Odpowiedz Link
kasiuula Gosieńko, 05.01.05, 12:29 Strasznie Ci dziękuję. Nie napisałam nic wczoraj bo to był okropny dzień i nie byłam niczego pewna. Ale dzisiajszy dzień przyniósł mi spokój, choć do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Gosiu, a Ty robisz teścik bo to dzisiaj 28 dc?? Trzymam mocno za Ciebie kciuki, naprawdę mocno i szczerze!!! No i przesyłam fluidki^^^ Muszę przyznać, że trochę się boję co będzie dalej (no wiesz... też przez to przechodziłaś) Odpowiedz Link
golo25 Mamusiu 05.01.05, 12:35 Za bardzo to Ty się nie stresuj, bo dzidzi się to nie spodoba. A tak na poważnie, wierzę, że się Kasiu boisz. Ja pewnie też kiedyś będę się bała, ale taki już nasz los. Z drugiej strony nie wiemy jak będzie, dopóki się nie przekonamy, próbować trzeba. Na pewno wszystko będzie oki Kochana. Ja teściku chyba wcale nie będę robić, przynajmniej do niedzieli. A później jak @ nie będzie, to w poniedziałek się odważę. Nie wiem czy będzie tak na pewno, bo zawsze tak mówię, a mój mąż nie może wyrobić i kupujemy test... Ale na pewno dam Ci znać. Nie napisałaś jeszcze, że mnie nie zostawisz... Odpowiedz Link
sabi35 Re: Mamusiu 05.01.05, 12:41 A ja kochane dziewczynki, nie dostałam @@@, za to mam bladą, choć bardzo wyraźną keseczkę!!! I przestał mnie boleć brzuch, za to piersi jak szalone. W sobotę powtarzam. Gratuluję kasiuuli, za golo trzymam kciuki!!!! Pa (jak u golo wyjdzie kreseczka, to będziemy.... najpłodniejszym wątkiem na forum ))))))) Odpowiedz Link
golo25 Jejku, Sabi 05.01.05, 12:48 nie mogę!!!! Ty też? Ale się postarałyście!!! Gratulacje, buziaczki, uściski i nie wiem co jeszcze. Co za dzień, aż dostałam przez Was wypieków dziewczyny!!! Oczywiście takich z wrażenia. Sabi - spokojnej i zdrowiutkiej ciąży Kochana, wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że też tu czasami do mnie zajrzysz, bo przecież nie wiem ile tu jeszcze posiedzę... Odpowiedz Link
kasiuula Re: Mamusiu 05.01.05, 12:56 Sabi, życzę Ci aby ta bladziutka kreseczka stała wyraźną krechą jak u mnie. Trzymam mocno kciuki, i myślę że już mogę gratulować. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Mamusiu 05.01.05, 12:53 No oczywiście, że Cię nie zostawię!!!!!!!!!!! Naprawdę głęboko wierzę, że założymy wspólny wątek na innym forum )) Czekam na Ciebie i bardzo się cieszę, że Cię poznałam. Ja zrobiłam ten test w poniedziałek bo nie wiedziałam czy mam brać dalej Duphaston. No i wyszła mi blada, ale widoczna druga kreseczka to poleciałam do apteki i kupiłam drugi - to samo. Wczoraj cały dzien w niepewności szczególnie gdy poczytałam o postach z bladymi kreseczkami, bałam się że to Duphaston sfałaszował wynik. Popołudniu poleciałam do gina, który stwierzdił, że Duphaston nie wpływa na wynik testu a jak jest druga kerska to jest i mi pogratulował. I tak nie wierzyłam. Polecieliśmy do apteki po Duphaston i w ostaniej chwili poprosiłam o test( co oczywiście rozśmieszyło mojego kochanego), ale dzisiaj stał sie cud. I wiesz, dalej nie wierzę Odpowiedz Link
kasiuula Gosiu 06.01.05, 10:28 Kolejny dzień. Czekam na wieści od Ciebie (bo to przecież sądne dni) Odpowiedz Link
golo25 Re: Gosiu 06.01.05, 11:49 Kasia, przyznam szczerze, że mam taki kocioł w pracy, że naprawdę nie mam czasu zastanawiać się jak to będzie w tym m-cu. Objawów żadnych, cycki normalne, jajnik wczoraj lekko pokłuwał, ale to chyba przez to,że raptem sobie o nim przypomniałam. I tyle na dziś, 28 d.c., @ powinna przyjść nie długo. Ostatnio moje cykle były 31-dniowe. Jak się tak zastanawiam teraz, to chyba nic nie będzie, chociaż seksu było w tym m-cu nadzwyczaj dużo.Tak jakoś czuję. To by było chyba za dużo szczęścia jak na jeden m-c - Ty, Sabi i jeszcze ja? Oj, nie możliwe. Buźka, odezwę się oczywiście. Pogłaskaj swój brzusio ode mnie. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Gosiu 06.01.05, 13:05 Ojej, co tam za dużo. Ja jutro wyjeżdżam powiedzmy "służbowo" na weekend do Wisły. Co roku organizowane jest tzw Christmas Party (no wiesz pracuję w amerykańskiej firmie) Jest to wyjazd integracyjny połączony z balem i szleństwem na śniegu (kulig, narty, sanki, worki itp) Nie wiem jak ja się wytłumaczę z niepicia )) i nie brania udziału w tzw olimpiadzie zimowej. Poza tym pewnie mi będzie szkoda jak wszyscy będą szaleć np. na nartach a ja nie. Aż mi się odechciewa jechać. Do kompa dorwę się dopiero w poniedziałek i mam nadzieję, przeczytam Twóją dobrą nowinę. Gosiu, trzymam za Ciebie kciuki. Trzymaj się kochana! Odpowiedz Link
golo25 Wszystko jasne 07.01.05, 06:46 Wczoraj po południu przyszła moja "ukochana" @. I do tego równiutko na 29 dzień, czyli jak w zegarku-cykl był 28 dniowy. Franca. Czy jestem smutna? Nie, chyba nie. Tylko trochę się zdziwiłam, że tak "przepisowo", bo ostatnimi czasy płatała mi różne figle.Trudno...Tylko trochę mi szkoda, bo dziś są urodziny mego męża i może miło byłoby właśnie dziś powiedzieć mu, że zostanie tatusiem, tak sobie marzyłam. A mój M był troszeczkę zawiedziony, że nie powiedziałam mu, że dostałam @, dopiero wieczorem. Ale cóż, chyba się już naprawdę przyzwyczaiłam do tej sytuacji. Kasiulka, nie wiem, czy jeszcze dziś to przeczytasz - jeśłi tak - to dobrej zabawy w Wiśle. Jeśli czytasz to w poniedziałek - to napisz jak było i jak się wymigałaś z tych wszystkich atrakcji. Jejku, mam nadzieję, że kontakt nam się nie urwie, bo nie wiem przecież ile jeszcze zakotwiczę na "starających się"...Buźka. Odpowiedz Link
sabi35 Re: Wszystko jasne 07.01.05, 10:17 Bardzo mi przykro. A może jednak spróbujesz homeopatii? Mnie bardzo pomogła i to za pierwszym razem. Zachęciły mnie do tego wypowiedzi wielu kobiet, które ją z powodzeniem (za)stosowały. Możesz też spróbować z mężem masażu wspomagającego płodność! Jeżeli chcesz, to chętnie ci coś doradzę. Odpowiedz Link
golo25 Re: Wszystko jasne 10.01.05, 07:03 Sabi kochana, napisz proszę coś o tej homeopatii i masażu. Chętnie skorzystam, przecież to są metody, do których można podejść na luzie i pomogą tylko pomóc, zaszkodzić raczej nie. Będę czekać cierpliwie na odpowiedź. A Ty jak się czujesz? Masz już jakieś objawy? Pozdrowionka dla Ciebie i dzidzi. Odpowiedz Link
golo25 Kasiulka 11.01.05, 06:36 Nic się nie odzywasz, jaki miałaś weekend? Jak się wymigałaś z tych wszystkich śniegowych zabaw? Napisz, bo jestem bardzo ciekawa. U mnie nic ciekawego, poza tym, że oboje z mężem mieliśmy jakieś dziwne swędzenia (wiesz gdzie). Mój gin powiedział, że to prawdopodobnie grzybica...Od razu przepisał nam leki, i mi tabletki dopochwowe. Oszaleć można, wiecznie się coś do człowieka czepia. I skąd to? Podobno można się zarazić nawet w toalecie.I na tym koniec, nic nowego u mnie więcej nie słychać. Buźka. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiulka 11.01.05, 11:34 Wyjazd nawet się udał, ale wścibskie babeczki od razu się domyśliły. No wiesz nie piję nie palę, nie szaleję itd. Nie trzeba nawet mieć wysokiego IQ żeby się domyślić. I pewnie wie już cała firma. Olimpiady śnieżnej nie było bo śniegu nie było. za to były tzm Extreme Sports, z których ja też nie mogłam skorzystać. Powiedziałam o ciąży mojemu synkowi, który poprostu oszalał. Parę razy dziennie patrzy czy mi brzuch urósł no i pyta czy mam dobry humor (bo Daniel- tj mój mąż- mu nagadał, że nie mogę się denerwować i ciężko pracować). nawet łózko sam zaczął ścielić. Ciekawe kiedy wróci do normy . Dzisiaj idę na USG i mam nadzieję, że zobaczę już fasolkę. Ach no i najważniejsza dziś nowina - moja siostrzyczka urodziała dziś nad ranem Hanię. Nawet nie znam szczegółów, bo chcę dać im odpocząć, ale nie mogę się doczekać kiedy z nią pogadam i zobaczę. Gosiu, a jeżeli chodzi o przypadłości grzybicy i zakarzeń to ja też strasznie długo co chwilę coś łapałam, dopóki nie wyleczyła nadżerki i teraz już był spokój. Naszczęście to nie groźne. Gosiu, trzymam mocno kciuki za Ciebie Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiulka 12.01.05, 13:55 Gosiu, nie wiem czy wyczytałaś mój post. W każdym bądź razie będę miała bliźniaki. Czułam to już od dawna całym sercem i się spełniło. Byłam wczoraj nan pierwszym USG i pan doktor znalazł najpierw jedną fasolkę, a potem zrobił dziwną minę i stwierdził, że jest druga. Pomimo, iż naprawdę się z tym liczyliśmy jesteśmy w ciężkim szoku. Staram się sobie to wyobrazić, ale jakoś dziwnie. Wszystko podwójne . Szykuje się niezła rewolucja w naszym życiu. I dom trzeba szybko budować bo zrobi się ciasno. Jejku naprawdę jeszcze nie ochłonęłam. Coprawda już czytałam, że często zdarza się na tym etapie, że jeden płód wchłania drugi, ale ja wierzę, że mo to było pisane. Cholera i samochód trzeba zmienić na jakiegoś wana... A co u Ciebie Gosieńko ?? Odpowiedz Link
golo25 huuuuuuuura!!!!!!!! 12.01.05, 14:46 Co za wiadomość, znów mi się włoski jeżą z tyłu głowy z wrażenia! Dopiero co przeczytałam!Staram się tu zaglądać codzienniem, ale albo mam kocioł w pracy, albo net mi nawala. I tak w koło. Kasiu, serdecznie Ci gratuluję, to niesamowite. Tak bardzo czekałaś na poczęcie dzidzi, a tu od razu dwie. No to czeka Cię dużo zmian i roboty. Wiem coś o tym, bo mam siostry bliźniaczki, o trzy lata młodsze ode mnie. I pamiętam ile moja mamuśka miała z nimi urawania głowy...Ale bliźniaki są super, nierozłączne na całe życie. A u mnie nic ciekawego, @ się kończy, mąż już się szykuje. A ja będę sie starała ze wszystkich sił nie napalać i nie nastawiać na nic. No, i teraz muszę już przekazywać buziaki całej trójce )), )), !))) Odpowiedz Link
golo25 Kasiu, Kasiu 17.01.05, 06:58 Napisz co u Ciebie! Jak tam Twoje dwa skarbusie? I jak się czujesz? Masz już jakieś objawy? Proszę o obszerna relację. U mnie nic nowego. Nawet nie wiem co będzie z tym cyklem, bo mąż mi się trochę buntuje, że przy leczeniu tej wstrętnej grzybicy powinniśmy się powstrzymać. Bo on już łyknął swoje tabletki, a ja jeszcze mam kurację dopochwową. Może i ma rację? Nic za wszelką cenę. W pracy dalej mam kocioł i tak zostanie do 30 kwietnia - bo przecież rozliczenia roczne... Do pracy magisterskiej mam już wszystkie materiały i zatwierdzony plan - pozostało tylko pisać. Stram się baaaaardzo wyluzować. Z braku czasu nawet rzadziej zaglądam na forum, ale może i to wyjdzie mi na dobre. Kasiulka, proszę odzywajmy się do siebie czasami. Nawet raz na tydzień,,tak krótko, co słychać, jak Ty się czujesz. Dla mnie to naprawdę przyjemność. Buziaczki * 3 Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiu, Kasiu 26.01.05, 13:53 Gosieńko przepraszam, że się tak długo nie odzywałam. ciekawe czy mnie jeszcze pamiętasz i czy szukasz naszego wątku . Ja niestety wyprosiłam sobie od losu złe samopoczucie. w ubiegłym tygodniu dopadły mnie złe myśli, bo nic nie czułam (oprócz piersi). naprawdę strasznie się martwiłam. No i od soboty zaczęły się mdłości. Wczoraj była jakaś kulminacja, nic nie mogłam wziąć do buzi, bo od razu zwracałam. Tak więc, zaprzyjaźniam się z wszystkimi wkoło toaletami . No i czuję się jak zombi. Cały czas chce mi się spać. Jestem już na to zła, bo za mało czasu poświęcam w domu moim panom. Jak przychodzę z pracy to poprostu usypiam. Muszą radzić sobie z wszystkim sami. tylko Kubuś rano opowiada mi co robili jak ja spałam. A Kubuś ma jutro zabawę i muszę zaliczyć dzisiaj jakieś wypożyczalnie strojów karnawałowych, a już mi się strasznie chce spać. Nie mogę doczekać sie USG 1-go lutego, bo naprawdę sie martwię czy wszystko Ok. Gosiu, pisz co u Ciebie Pozdarwiam i trzymam kciuki za ten cykl Kasia Odpowiedz Link
golo25 Re: Kasiu, Kasiu 27.01.05, 07:16 Witaj Kasiu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że się odezwałaś. Pewnie, że zaglądałam na nasz wątek. Już nawet pomyślałam, że wcale nie będziesz tu zglądać. Tym bardziej się cieszę, że mogę Ci odpisać. U mnie w sprawie starań nic nowego. Oczywiście jak jest owu to robimy co trzeba. Nawet się cieszę, bo mój mąż ostatnio ma bardzo dużo zapału. A poza tym nie szalejemy. Żadnego termometra, testów, nic. Co ma być, to będzie. Muszę Ci się za to pochwalić, że zaczęłam wreszcie pisać moją pracę mgr. Bardzo mnie to wciągnęło, naprawdę mi się spodobało. Staram się codziennie napisać chociaż 2-3 strony. Na razie planu dzielnie się trzymam. I właściwie to mnie teraz pochłania, na tym się skupiam. W pracy też mam małą zmianę, bo od 01.02 przychodzi do nas nowa osoba. Będę musiała od początku uczyć ją wszystkiego, bo ona mam robić to samo co ja, po prostu muszę mieć w pracy jakąś zmienniczkę, w razie jak mnie nie będzie, zachoruję lub wreszcie będę w ciąży - musi być ktoś, kto będzie potrafił mnie zastąpić. Do tej pory przez 6 lat byłam sama na tym stanowisku i nie było to zbyt wygodne... To już trzecia taka osoba. Z pierwszą świetnie się dogadywałam, szybko się uczyła, ale po 6 m-cach musiała się przeprowadzić do innego mista, druga (kolejne 6 m-cy uczenia) nie sprawdziła się i nie mogłyśmy sie dogadać - właśnie jest zwolniona. A trzecia z kolei będzie, tak się składa, moja przyjaciółka. I bardzo się cieszę i boję. Bo nie chciałabym nikogo zawieść, ani szefowej, polecając moją koleżankę, ani koleżanki załatwiając jej tą pracę. Na razie jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży, dogadamy się i będzie to już osoba na stałe. I tyle Kasiu u mnie. Mróz u nas trzyma już trzeci dzień, śnieg leży. Ale chyba wole taką prawdziwą zimę, niż ten wieczny deszcz. Bardzo mocno Cię całuję. Pomasuj ode mnie swoje bliźniaki. I odzywaj sie proszę, nawet tak co jakiś czas. Buźka. A właśnie, ja mam siostry bliźniaczki, mają po 23 lata i właśnie wczoraj się dowiedziałam, że jedna jest w ciąży. Bardzo się cieszę (chociaż mnie prześcignęła, hi,hi,hi). Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiu, Kasiu 03.02.05, 11:23 Część Gosiu, nie wiem czy czytałaś moje posty, ale straciłam jedno maleńtwo . Pzrez dwa dni miałam ogromnego doła, ale dzisiaj już jest dużo lepiej. Obiecałam sobie ,że nie będę tego rozpamiętywać tylko skupię się na tym, że pomimo to noszę w sobie dzidziulka i to on musi być teraz najważniejszy. Jest pewne zagrożenie, że ten martwy zarodek może mu zaszkodzić ale dostaję leki na zabezpieczenie i chcę wierzyć, że już wreszcie wszystko będzie tak jak powinno. W każdym razie moja dzidzia ma 15mm i rozwija się prawidłowo. Rozmiar dokładnie odpowiada wiekowi, co do dnia. No i widział już serducho ). To niestamowite. Gosiu, a co u Ciebie?? Wydaje mi się, że zbliża się ten termin (wiesz czego). Tfu tfu. Jak się czujesz?? Testujesz?? Bo ja cały czas mocno trzymam kciuki i może teraz juz nie będę musiała . A Twoja przyjaciółka?? Sprawdza się w pracy?? To chyba fajnie pracować z kimś, kogo się bardzo lubi. Pisz do mnie Gosiu Czekam i gorąco ściskam Kasia Odpowiedz Link
golo25 Re: Kasiu, Kasiu 04.02.05, 06:40 Kasieńko kochana, aż mnie zmroziło jak to przeczytałam, pierwsze co wpadło mi dziś w oczy na forum, to Twój post, ten ogólny. Strasznie mi przykro Kasia. Myślę, że wiem co czujesz, przecież też kiedyś mialam "zaszczyt" to przeżyć. Wiem, że może Cie to nie pocieszy, ale los i tak trochę Cię oszczędził, zostawił Ci drugi malutki skarb. I proszę Cię, nie rozpamiętuj teraz za mocno, nie martw się, bo musisz być silna i zdrowa dla swojego drugiego maluszka. Będę się modlić Kasiu za Was, żeby wszystko było w porządku. Bądź dobrej myśli słoneczko, proszę Cię. Strasznie się cieszę, jak się do mnie odzywasz, chociaż mam nadzieję, że nie będzie już takich smutnych wiadomości. Pomasuj ode mnie swój brzunio z maluszkiem. A co u mnie Kasiu? Do brze pamiętasz, ten dzień się już zbliżył, wczoraj powinnam dostać @. Ale nie dostałam i nie testuję. Spokojnie sobie poczekam ze 3-4 dni, bo czasem moja @ płata mi takie figle. przeważnie mam cykl 28-29, ale zdarza się i 30-32. Zresztą nie czuję, żeby tym razem coś miało być, po prostu to wiem, nawet dziś brzuch pobolewa mnie jak na @, więc spokojnie czekam. W pracy na razie super, wszystko idzie dobrze moje koleżanka bardzo dobrze sobie radzi, atmosfera jest fajna, szefowa zadowolona. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Pracy mam strasznie dużo, właśnie drukujemy pity 11 dla ludzi, jakieś trzysta osób, po 3 sztuki każdego, koszmar... Chciałabym żeby był już 30 kwietnia, koniec szaleństwa rozliczeń. U mnie w domu wszystko dobrze, mężuś kochany, zdrowi jesteśmy i to chyba najważniejsze. Jeszcze raz mocno Cie całuję i na pewno odezwę się po niedzieli. )) Odpowiedz Link
golo25 Sabi, zlituj się ... 17.01.05, 08:14 I napisz mi coś o tych swoich metodach. Szczególnie o homeopatii. Bardzo czekam. I oczywiście o tym co u Ciebie, jak tam Twoje samopoczucie i dzidzia. Obiecałyście mi, że mnie nie opuścicie z Kasią, więc będę Was od czasu do czasu nękać. Buziaki. Odpowiedz Link
sabi35 Re: Sabi, zlituj się ... 17.01.05, 09:28 Jestem, jestem. Myślałam, że czytałaś moje inne porady dotyczące homeopatii, ale skoro nie, to napiszę ci tutaj, co ja robię. Nie mierzę temperatury, nie stosuję testów owu. W ostatnim cyklu zaczęłam stosować środki homeopatyczne, ale nie z myślą o dziecku, tylko o uregulowaniu cyklu. W pierwszej fazie: Sepia D30 i Ovaria comp. (to na uregulowanie pracy jajników, jeżeli nie masz z tym problemów, to nie bierz, Sepia wystarczy). W drugiej Bryophyllum D3 albo D4. Krótko przed owu możesz wziąć wiesiołka, albo zażyć środek mukolityczny (acetylocysteinę, np ACC akut, powiedzą ci w każdej aptece), które rozrzedzają śluz. Dużo miłości i namiętności, orgazmy pozwalają szybciej zajść w ciążę Nie wyliczaj kiedy i ile razy, tylko postaraj się stworzyć bardzo erotyczną sytuację, np. pyszne jedzenie (afrodyzjaki?), wspólną kąpiel z szampanem, masaż erotyczny. Ciesz się, nie że będziesz ty miała dziecko, tylko, że będziesz go miała z najwspanialszym facetem na świecie, którego bardzo kochasz. I potem dopiero pomyśl, że jesteś super płodną kobietą, z cudowną, cieplutką i mięciutką macicą, która jak gniazdko zaprasza do siebie malutką istotkę. I zaproś ją do siebie. Całkiem fajnie jest też wyznaczyć sobie jakiś cel w życiu, ja np. miałam lecieć w tym roku na Kubę z moim ukochanym. I nauczyć się nurkować. A tak to dopiero w piątek idę na USG, wtedy już będę wiedziała co i jak. Buziaczki Odpowiedz Link
golo25 Kochanie! 08.02.05, 06:42 Posłusznie donoszę, że właśnie wczoraj się okazało, że jestem w ciąży. Chyba jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Nawet na to nie liczyłam, nie spodziewałam się. Dlatego zwlekałam z testem aż 5 dni. Po prostu sie martwiłam, że nie wystarczy, że nie zachodzę w ciążę, to jeszcze coś nie dobrego dzieje się z moją @. Za to mój mąż, który w naszym związku posiada tzw. intuicję w odróżnieniu ode mnie, był przekonany, że tym razem jest. No i jest. Druga kreska wyskoczyła prawie od razu, jeszcze dobrze nie zdążyłam odłożyć testu na półkę (na przepisowe 3 minutki). Powiem Ci Kasiu, że się cieszę, ale już nie tak beztrosko jak kiedyś, przy pierwszej ciąży. Teraz moją radość tłumi strach. Nie chcę, żeby sytuacja się powtórzyła. Bardzo chcę urodzić to dziecko. Tyle przeszłam przez ten ostatni rok, tyle czekałam, tyle się modliłam. Teraz chyba do końca 3-go m-ca nikomu nie powiem, że jestem w ciąży, ze strachu, żeby nie zapeszyć. Moim marzeniem było napisać w końcu na forum "mam dwie kreski",a teraz się boję. I wiesz co, może to zwariowane, ale @ powinnam dostać 03 lutego. Nie dostałam, więc praktycznie tego dnia mogłam zrobić test. I właśnie tego dnia dowiedziałabym się, że jestem w ciąży. ale spękałam. A to właśnie 03.02 rok temu straciłam swoje maleństwo. Może to jakiś znak opatrzności? NIe wiem. Mam nadzieję Kasieńko, że wszystko u Was w porządku, napisz mi jak się czujesz. Bradzo się cieszę, że spotkałyśmy sie na tym forum, bo teraz chociaż Tobie mogę się zwierzyć, wiem, że zrozumiesz. Buźka duża. Odpowiedz Link
fruziak Re: Kochanie! 08.02.05, 17:51 Przepraszam, że się wtrącę i mam nadzieję, ze nie przeszkadzam. Ale mam taką straszną ochotę pogratulować wam dziewczyny. Aż miło poczytać wasz wątek. Gosiu bardzo się cieszę, że Ci się udało. Fajnie, że możecie we dwie teraz czekać te 9 miesięcy. Na pewno wszystko będzie dobrze. Dla mnie to drugi cykl starań. Rok temu samoistne poronienie w 5tc, ale mam nadzieję, że tym razem się uda i nie będę musiała czekać zbyt długo. w każdym razie bardzo się cieszę i trzymam za was kciuki. I jeszcze raz przepraszam, że się wtrąciłam - po prostu nie mogłam się powstrzymać ) Odpowiedz Link
golo25 Fruziak 09.02.05, 06:34 Nic nie szkodzi, że się wtrąciłaś, to bardzo miłe. Co do Twoich starań, to po prostu się wyluzuj. Wiem, że to może nie łatwe, tym bardziej po poronieniu, kiedy człowiek chciałby już, natychmiast. Ale to nic nie daje, wręcz przeciwnie. Im bardziej szalałam, tym bardziej nic z tego. To był chyba pierwszy cykl kiedy sobie odpuściłam, stwierdziłam, że to bez znaczenia, czy będę w ciąży za miesiąc, czy za 6. Ale do tego też dochodziłam pół roku. Fruziak, życzę Ci duuuużo szczęścia i owocnych starań. Gosia Odpowiedz Link
kasiuula AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA 09.02.05, 10:57 O Boże jak ja się cieszę !!!!!!!! Gosieńko, kochanie tak bym chciała krzyczeć z radości!!!!! O Jezu to niesamowite!!!!!!!!! Przepraszam, ale nic spójnego teraz nie mogę z sienie wydobyć! Wiedziałam, wiedziałam, o jej zobacz praktycznie różni nas tylko jeden cykl!!. Gosieńko, cudownie!!! Wczoraj mnie tu nie było a dzisiaj najpierw weszłam tu, a tu taaaaka niesamowita niespodzianka. Tak bardzo chciałabym Ci wykrzyczeć prosto do ucha jak się cieszę. Gosiu, nic sie nie mart, napewno wszystko będzie dobrze. Gratuluję, gratuluję, gratuluję !!!! Napiszę coś jeszcze jak się uspokoję bo wydaje mi się, ze to co piszę nie ma ładu i składu, ale to z prawdziwego wzruszenia i radości Odpowiedz Link
golo25 Re: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA 09.02.05, 12:21 Cieszę się z Twojej reakicji. Znowu jesteśmy razem i będzie na raźniej. Wczoraj właśnie bylam ugin, nic jeszcze nie może stwierdzić, bo dopiero minął trzeci tydzień od zapłodnienia. Pobrał mi tylko delikatnie cytologię, nic więcej nie badał, bo mówił, że mógłby zrobić krzywdę. Od początku będę na lakach, oprócz foliku i nospy mam Turinal - podtrzymujący, przeciwporonny. Na początek 3 razy dziennie, później 2 razy dziennie. Przede wszystkim mam się nie denerwować. To, że poroniłam pierwszą ciążę, nie oznacza, że musi tak być z kolejną. I to muszę sobie wbić do głowy, bo zamartwianie się może tylko zrobić krzywdę dzidziusiowi. Dlatego staram się uspokoić ze wszystkich sił. Modlę się jak wariat do mojego dziadziusia, który odszedł nie dawno. Oby nade mną czuwał. Oczywiście nie mogę dźwigać, biegać i ogólnie mam na siebie uważać. Bez wariactwa. Pracować mogę noramalnie, bo pracę mam typowo biurową-siedzącą. Gdyby coś było nie tak - pójdę na zwolnienie. Szefowa nastawiona pokojowo, nawet nawciskała mi, że po co się boję, mam durne myśli, a tym razem na pewno będzie oki, i tak mam myśleć. I tyle Kasiulka. Wczoraj wieczorem wzięłam już pierwszy raz leki, i dobrze. Noc przynajmniej miałam spokojną, przespaną. Po tym jak zrobiłam test - pierwszą noc nie mogłam spać, wierciłam się icały czas miałam wrażenie, że boli mnie brzuch. To juz chyba psychoza. Teraz też mnie troszeczkę kłuje, tak jakby jajnik. Ale chyba ma prawo, w koncu coś się tam zmnienia. I chyba jeszcze tylko jeden nawyk zostanie mi do końca ciąży - sprawdzanie, czy nie mam krwi na majtkach, nie mogę się oprzeć. Buźka.Oczywiście będziemy się do sibie odzywać. Odpowiedz Link
kasiuula Re: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA 09.02.05, 13:41 Gosiu, jeszcze raz serdecznie gratuluję . Kochanie doskonale Cię rozumiem, ja też cały czas drżę z przeróżnych obaw. Już taki nasz matczyny los, ale kochanie musimy być szczęśliwe i dużo się uśmiechać. Wiem, że po takich przeżyciach jak miałyśmy to lęk zawsze będzie nam towarzyszyć, ale musimy z nim walczyć. WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE. Ja też zastanawiałam się czy komukolwiek mówić o mojej ciąży, tak żeby nie zapeszyć, albo później nie oglądać tych współczujących min. Stwierdziłam jednak, że poprostu nie mogę sama zakładać, że coś może być nie tak. Chcę podejść do tego beztrosko, i nie wywoływać wilka z lasu. Gosiu, sprawdzałaś już sobie na kiedy wychodzi Ci termin narodzin?? Chyba jakoś połowa października ?? Fajnie, znowu jedziemy na tym samym wózku. Możemy wymieniać się naszymi obawami, radościami i przypadłościami stanu odmiennego. Gosiu ściskam Cię mocno i odzywaj sie kochana do mnie Odpowiedz Link
kasiuula Re: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA 11.02.05, 11:33 Gosieńko, co u Ciebie??? Jak samopoczucie ? Strasznie jestem ciekawa. U mnie wszystko OK, coprawda podłapałam jakiegoś wirusa, ale już chyba pomału z tego wychodzę. Tylko Kubuś się rozchorował. Pisz Gosiu, pisz bo mnie ciekoawość zeżre Odpowiedz Link
golo25 Kasia 11.02.05, 14:36 Bardzo sie cieszę, bo właśnie od 10 minut mamy już internet w domu. Fajna sprawa, bo w pracy jestem zawsze zabiegana i czasem ciężko mi odpisać, a teraz na spokojnie, w domu, bez stresu. Extra. U mnie niec nowego, ciekawego. Wszystko staram się robic w zwolnionym tempie. Cały czas mam bóle, tak jakby kłucie jajnika. Ale biorę nospę i jestem dobrej myśli. Może te kłucie to już moja psychika. Jutro będę pisać dalej pracę mgr, bo ten tydzień był taki zwariowany i rozemocjonowany, że za dużo nie natworzyłam. Buziaczki )) Będę się teraz częściej odzywać Kasiulka. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasia 17.02.05, 11:27 Witaj Gosiu, co u Ciebie słychać? Jak fasolka?? Jak samopoczucie ?? U mnie narazie bez zmian, tzn rośniemy. Aż jestem tym przerażona, ja mam już naprawdę spory brzuszek, w każdym bądź razie ludzie zaczynają dostrzegać. Cieszę się bardzo, bo w niedzielę wyjeżdżamy na cały tydzień do Zakopanego. Przykro mi tylko, że nie będę mogła jeździć na nartach, aż mnie ściska jak moi chłopcy szykują już sobie sprzęt, a mój zostaje w piwnicy. Poza tym ja uwielbiałam wieczorami z moim mężulkiem (no i Kubkiem) przesiadywać w knajpkach przy góralskiej muzyce, kwaśnicy, golonce, grzanym piwku i żałądkówce ). A teraz to będę chodzić chyba na herbatkę ((. Ale uwielbiam, jak możemy wszyscy pobyć troche razem, daleko. Mamy zasadę "wyłączania telefonów" i całkowitego oderwania od rzeczywistości. Poprostu sielanka. Gosiu napisz co u Ciebie, bo w przyszłym tygodniu mnie nie będzie. Ściskam Was mocno, buziaki Kasia Odpowiedz Link
golo25 Re: Kasia 17.02.05, 20:33 Kasiulka, u mnie wszystko dobrze. Już sie tak mocno nie denerwuję jak wcześniej.Ale nadal mam głupie myśli. Cały czas boli mnie brzuch, a raczej taki dziwny ból jajnika, szczególnie prawego. I na tym punkcie mam obsesję. Ale cały czas biorę leki i nospę 3 razy dziennie po 2. Modlę się codziennie, żeby wszystko bylo dobrze. A poza tym duuuużo śpię. Po pracy jem obiad, potem drzemka (długa) i wieczorem zasypiam bez problemu. Nie wymiotuję, ale mam takie dziwne mdłości, muli mnie co i rusz. Dlatego apetytu nie mam wcale, wszystko mnie brzydzi i jem na siłę. I na tym koniec narzekania. Oby tylko wytrwać do końca 3-go m-ca, później będę już pewniejsza. We wtorek wybieram sie do gina, będę u niego co dwa tygodnie, tak dla pewności. Kasiu, super masz z tym rodzinnym wyjazdem. Bardzo Ci zazdroszczę. Ja nawet nie moge marzyć o 1 dniu urlopu, bo rozliczenia roczne ida na całego i pracy mamy ful. Baw sie dobrze kochana, odpoczywaj. Bez tych nart jakoś przezyjesz, przecież masz wyższe cele. Odezwij sie jak wrócisz. Buźka)) Odpowiedz Link
golo25 Kasiulka 23.02.05, 18:58 Wiem, że jestes jeszcze na urlopie, ale już Ci musze sprzedać kilka nowinek. Byłam wczoraj u mojego gina. Potwierdził już ciążę, powiedział, że wszystko ładnie rośnie. Uspokoił moje strachy co do kłucia z prawej strony - tam wlasnie zagnieździl się mój maluszek i stąd te bóle. Zresztą ostatnio coraz rzadsze. Cytologia ok, usg dopiero ok. 12 tyg., bo on jest przeciwnikiem wcześniejszych. I tyle. Dalej łykam leki te co mi wcześniej przepisał i będę łykac na pewno do końca 13-14 tyg. Mdli mnie codziennie co i rusz, ale daję radę. Gorzej jest z jedzeniem, wszystko mi nie pasuje. na niektóre rzeczy nie mogę patrzeć, ani nawet o nich pomyśleć. Już nie wspomne o zapachach, które doprowadzaja mjie do szału... Ale jestem dzielna, oby tylko z dzidzia było wszystko oki. Jestem juz w trakcie pisania 3-go, ostatniego rozdziału pracy. Chcę sie z tym uporać do końca lutego. Czekam na wiadomości od Was, jak sie udał urlop, jak się czujecie i wszystkie inne. Buziaczki Odpowiedz Link
golo25 Kasieńko 01.03.05, 06:48 Wróciłaś????? Czekam, aż sie odezwiesz i opowiesz mi jak pięknie wypoczęłaś na urlopie. Jak tam dzidzia? U mnie na szczęście wszystko ok, nie mam żadnych plamień, wszystko idzie dobrze, nie mam już tego kłucia w jajniku, tylko od czasu do czasu, ale bardzo rzadko. Za to ciągle mnie mdli, na jedzenie nie mogę patrzeć, jedyne co wchodzi bez zastrzeżeń to owoce.Poranne mycie zębów kończy się wiadomo czym. Ale dzielnie to wszystko znoszę, bo skoro sa objawy, to nie jest źle. Jedyne co kuleje, to moja praca magisterska, ciągle dłubie ten ostatni rozdział i nie moge go skończyć, przychodzę z pracy, jem obiad i godzinę śpię, później ciężko mi za cokolwiek się zabrać, bo mam lenia okrutnego i o 21.30 znowu śpię. Chyba jak bym mogła, to tylko bym spała. Kasiulka, buziaczki i czekam na wiadomości. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasieńko 01.03.05, 11:49 Gosiu, wróciłam wróciłam. Wczoraj miałam straszne urwanie głowy w pracy i nie miałam zabardzo czasu coś skrobnąć. Wyjazd był sielankowy. Było mi strasznie przykro, że nie mogłam jeździć na nartach z moimi chłopakami. Czasami strasznie mnie kusiło, ale wytrzymałam. Za to dotleniłam sie za wszystkie czasy. Przez to górskie powietrze myślałam, że mój przyzwyczajony do spalin miejskich organizm dostanie szoku tlenowego. Całe dnie spędzałam na dworze - toż to szok. Było naprawdę superowo. gdybym tylko mogła jeszcze pobiesiadować wieczorami w karczmach.... ja tak jak Ty Gosienko cały czas cierpię na te mdłości. Nic nie mogę jeść. A mięso...tfu tfu na samą myśl robi mi się nie dobrze. Nie jadłam żadnego mięsa i wędliny od miesiąca Ale owoce, masz rację, są zbawienne. To mi jedynie smakuje i pomaga. Jak mnie tak strasznie muli to wypijam sok ze świeżo wyciśniętego grejpfruta. Polecam Ci Gosiu. Strasznie się cieszę, że u Ciebie wszystko w porządku. Myślę, że na jesień znajdziemy sobie jakieś forum dla młodych mam . Ja też dużo śpię i w ogóle jestem jakaś osłabiona tzn nie mam w sobie takiego wigoru jak zwykle i nawet trochę mnie to denerwuje, ale cóż takie tego są uroki. Dzisiaj idę na wizytę i zobaczę jak tam moje maleństwo, strasznie jestem tego ciekawa. Gosiu a pracą się nie martw, i tak jesteś zuch, że tak szybko sobie z nią poradziłaś ! I ten ostani rozdział w końcu skończysz. Gosieńko całuję Cię, Was mocno Kasia Odpowiedz Link
golo25 halo, halo, nie zapominam 07.03.05, 14:10 U mnie dzięki Bogu wszystko ok. Zero plamień, objawy ciążowe codziennie w pełni odczuwalne. Co rano wymioty, codziennie bez wyjątku. Nawet zębów nie mogę porządnie umyć. Ale cieszę się, bo to oznacza, że hormowy buzują. W czwartek zacznę 10 tydzień. Podobno już wtedy dzidzia jest bardziej odporna na choroby mamy. Mnie choroba nie dopadła i nie dopuszczam myśli, żeby miało być inaczej. I oczywiście ciągle jestem zmęczona, mogłabym spać 24 na dobę. Nospy biorę już coraz mniej 1-2 dziennie, bo już mnie brzuch nie boli. I tyle Kasiu nowego, reszta po staremu. Pomasuj ode mnie swój brzunio. A bylaś znowu na usg? Co stało się z drughą dzidzią? Wchłonęła się? Nie zagraża drugiej? Odpowiedz Link
kasiuula Re: halo, halo, nie zapominam 07.03.05, 14:55 Gosieńko, tak się cieszę, że odpisałaś, i to tak szybko . I cieszę się, że u Ciebie wszystko Ok. U mnie naszczęscie też. Myślę, że wreszcie z moim maluszkiem wychodzimy na prostą. Drugi maluszek już się praktycznie wchłonął, także już nie ma raczej z tej strony zagrożenia. Jeszce tylko muszę poczekać na wynik cytologi. Jest na tyle dobrze, że już nie będę brała zastrzyków i Duphaston łykam tylko 2 razy dziennie. Poza tym to pomierzył mi malucha z każdej strony i wszytsko jest w porządku. Nawet nie wiesz Gosiu jak mi po tej wizycie ulżyło. Mam nadzieję, że już więcej niespodzianek nie będę miała. Moja dzidzia w każdym bądź razie miała 6,5 cm do pośladków (tj bez nóżek) i skakała na pępowinie jak na bandżi. To był naprawdę super widok. Tylko dieta, jak to mój mężulek mówi "mżwż" czyli mniej żreć więcej żygać, przynosi skutki. Tzn schudłam przez te 4 tygodnie 5 kilogramów i spadła mi mocno hemoglobina. A na jedzenie dalej nie moge patrzeć. marze o tym, żeby wreszcie sie tak na maksa najeść, a tu od wszystkiego mnie odrzuca. Dobrze, że jeszcze są te owoce. Gosiu a jak Twoja praca mgr ??? Całuję Was mocno Odpowiedz Link
golo25 Re: halo, halo, nie zapominam 11.03.05, 17:32 Kochanie, odzywam sie przepisowo, tzn. po mniej więcej tygodniu. Wszystko u mnie ok. Umieram z dnia na dzień coraz bardziej. Wcześniej były wymioty rano, a potem tylko mdłości. Teraz mdli mnie praktycznie cały dzień i wymiotuje również wieczorem. Koszmar. Ale jak to mówi mój gin "trzeba pobyć troche w ciąży". Wczoraj zaczął mi sie 10 tydzień, jeszcze ok. 2 i idę na usg. Praca mgr leży odłogiem. Mam do dopisania zaledwie 2 punkty w trzecim - ostatnim rozdziale, a idzie mi to jak krew z nosa...Po południu po prostu nie mam siły, jem obiad i spię, a potem już do samego wieczora leżę i sie męczę z tymi mdłościami. Więc szykuje sie raczej na obronę w kwietniu, a nie w marcu. Ale może nie ma tego złego, bo wtedy skończy mi się pierwszy trymestr i nie będę się tak bała o znerwicowaną atmosferę tego dnia i jej wplyw na moja kruszynkę. Ale dam rade, tak myślę. Najlepsze jest to, że najbardziej w formie jestem w pracy. Rano mam mdłości i wymioty, w pracy casami tylko mnie pomęczy, ale nie tak bardzo, chodzę, pracuję i jest ok. A jak wrócę do domu to już koniec, tylko leżenie. Mój mężuś kochany we wszystkim mnie wyręcza i jest bardzo wyrozumiały. Dzisaij mnie rozśmieszył, bo wcześniej cały czas mnie straszył, że sie obrazi jak kiedyś na usg zapytam o płeć dziecka. Nie chce wiedziec, ja mam nie wiedzieć i koniec. A dziś? Dziś stwierdził, że jednak będzie musiał wiedziec, bo nie wyrobi nerwowo...hi, hi, hi. Kasiulka, buziaczki. pogłaskaj od cioci swoje maleństwo. Odpowiedz Link
golo25 Kasiu!!! 16.03.05, 19:14 Teraz ja sie martwię, że nic sie nie odzywasz!!! Wszystko u Ciebie dobrze? Ja właśnie wczoraj byłam u gina. I słyszałam bijace serduszko mojego maleństwa. Aż chciało mi się beczeć...Najpierw były tylko szumy i szukał, szukał a mi robiło się już gorąco. A potem tik, tik, tik, tik, bardzo wyraźnie słyszałam maleńkie serduszko mojego dziecka, które walilo jak szalone! Jak wyszłam, to mało sie nie poryczałam. Mąż szczęśliwy, ja też, oby dalej było dobrze. Odezwij się kochanie, napisz jak Twoja dzidziulka. Całuje Was mocno. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiu!!! 17.03.05, 11:01 Gosieńko, u nas wszystko raczej w porządku, chociaż już martwi mnie to że nic nie jem. Po miesiącu jedzenia warzyw i owoców nawet to mi juz teraz nie wchodzi (a jak wchodzi to i tak zaraz wychodzi ). Byłam ostatnio z tym w mojej klinice, ale położna powiedziała że jeszcze troche możemy poczekać ale jak tak dalej pójdzie to będę dostawać kroplówki odżywiające. Prze to niejedzenie jestem też strasznie słaba, na swoję 2 piętro naprawdę wchodzę z trudem i ogromną zadyszką. Strasznie mnie to denerwuje, strasznie. W pracy często wychodzę wcześniej bo nie mogę usiedzieć a jak przychodzę do domu to już tylko leżę i śpię. ŻYCIE MI UCIEKA !!!. I wiesz Gosiu, chyba przez tą sytuację wpadam w jakiś zły tzn przygnębiający humor. Ostatnio obudziłam się w nocy i zaczęłam płakać, że ja już mam dość, że już nie chcę itd. Nie mam siły wstawać rano, nie mam siły na pracę, dla daniela i Kubka i MAM DOŚĆ ŻYGANIA!!!!! I czasem chciałabym choć jeden dzień mieć w sobie tyle energii co wcześniej, chociaż wiesz Gosiu jak bardzo pragnęłam tego dziecka. Ale nic to, już nie marudzę więcej Wiosna za oknem i niedługo już mi wszystko przejdzie. Poza tym idą święta i też trzeba się cieszyć, tylko że to też mnie przeraża bo absolutnie nie mam siły na świąteczne szaleństwo. Ale miałam już nie marudzić. No i Kubuś ma w Wielki Czwartek rocznicę I Komuni Św. i chcąc nie chcąc muszę przygotować coś na ten dzień, bo jednak będziemy mieć trochę gości. Nic wielkiego, ale wiesz wystraczą babcie, moje siostry z rodziami i już cały dom ludzi. No i tyle u mnie. Bardzo się cieszę, że słyszałaś serducho. Wiesz ja nawet specjalnie kupiłam sobie stetoskop, żeby móc słuchać go w domu, ale nic z tego nie wychodzi, ponoć szybciej usłyszy się normalnie przykładając ucho do brzucha - tylko, że dopiero ok 19 tyg. Najważniejsze jest to, że nasze dzieciaki są zdrowe Całuję Was mocno Odpowiedz Link
golo25 Kasiu 25.03.05, 06:30 Chcę Ci przede wszystkim złożyć życzenia zdrowych, spokojnych i radosnych świąt Wielkanocnych. I smacznego jajka. Ja chyba raczej nie mam na nie ochoty.Ale znajde na wielkanocnym stole coś dla siebie. Mam nadzieję, że czujesz się choć trochę lepiej. Na nadal mam poranne wymioty, ale mdłości dręczę mnie już coraz mniej. Dziś zaczęliśmy 12 tydzień. Nie mogę w to uwierzyć. Pewnie za tydzień- dwa idę na usg. I zobaczę moje małe szczęście. Mam nadzieję, że jest zdrowe. Staram się ze wszystkich sił mu niczym nie zaszkodzić. Nadal najbardziej lubimy owoce - banany, kiwi, jabłka, mandarynki. I marzymy już o truskawkach, malinach, gruszkach i innych owocach, których na razie nie ma. I cieszę się już na sałatę, rzodkiewkę, ogórki i pomidory. Tego mi trzeba. Najbardziej w Twoim poście wystraszyło mnie to, że jak pisałaś, to skończył Ci się 14 tydzień, a mdłości nie minęły. Kurcze, ile można, myślałam, że to mija po 3 miesiącach. Ale wytrzymaj Kasiulka, ważne, żeby z dzidzią było wszystko ok, dasz radę. Pomasuj brzuszek od ciotki. Buziaczki!!!!Odezwę się po świętach. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiu 25.03.05, 10:11 Gosieńko ja Tobie również z okazji Świąt Wielkanocnych składam Tobie najserdeczniejsze życzenia: dużo zdrowia, radości, smacznego jajka, mokrego dyngusa, mnóstwo wiosennego słońca oraz dużo wytrwałości i optymizmu. Bardzo się cieszę, zę u Ciebie Gosieńko wszystko w porządku. Ja czuję się już trochę lepiej, po piątkowym apogeum mojego dołka mój dzidziuś chyba sie wystraszym i trochę mi poluzował. Gosiu, napiszę coś wiecej po świętach Całuję Was gorąco href="http://lilypie.com/days/050916/4/21/1/+1">moje maleństwo</a> Odpowiedz Link
golo25 Kasiu 13.04.05, 07:03 Dziś sobie obiecałam, że pierwszą rzeczą jaką zrobię po przyjściu do pracy będzie napisanie do Ciebie, bo strasznie sie zaniedbałyśmy po świętach, przeszło dwa tygodnie do siebie nie pisałyśmy. Więc donoszę po kolei co u mnie. Dzięki Bogu wszystko w porządku. Jutro zaczynamy 15-sty tydzień. Sama jestem w szoku, że to tak szybko leci. Pamiętam jak sie modliłam, żeby dotrzymac do końca 12-stego tygodnia. Na szczęście dzidzia ładnie rośnie i nie dzieje się nic złego. Żadnych plamień, z tego cieszę się najbardziej, bo ze strachu dostałabym zawału. Dziś biorę ostatnie tabletki i od jutra przechodzimy na zastrzyki - Kaprogest. Na początek jeden zastrzyk na dwa tygodnie, później jeden co tydzień. Mój gin i położna twierdzą, że są bardzo dobre i dobrze podtrzymują ciążę. Oprócz tego biorę oczywiście witaminki. Najbardziej martwi mnie to, że jeszcze nie byłam na usg...Mój gin jest jego zagorzałym przeciwnikiem we wczesnej ciąży, więć czekałam cierpliwie do końca 12-stego tygodnia i znowu się zdziwiłam, bo on twierdzi, że przy prawidłowo rozwijającej się ciąży do końca 16-tego tyg. rozwijają sie najważniejsze narządy i fale usg mogą to zakłócić. Więc usg dopiero w 16 t.c. Przyznam, że mnie to trochę przeraża, bo jeśli coś miałoby być nie tak, to chyba lepiej stwierdzić to do końca 12 tyg... I przez to trochę się boję. Z kolei on prosi żebym mu zaufała, bo jedna ciążę już straciłam i nie ma sensu kusić losu. Najbbardziej wkurza mnie to, że wszystkie dziewczyny wokół chodzą i widaomo, że nic się nie dzieje, dzieci rodzą się normalne. Ale niech mu będzie. To nie tylko mój gin od lat, ale mój dobry znajomy. Przeszedł ze mną przez to poronienie, póniej leczenie, więc chyba mu zaufam izdam sie na niego. Modlę się tylko, żeby wszystko było w porządku. Brzucha jeszcze nie mam. Tzn sama po sobie już widzę i czuję, bo jestem chudzielcem, więc nawet lekko wystający i napęczniały brzuch już odczuwam. Ale nikt wkoło nawet by się nie domyślił. Zresztą wie tylko rodzina, klku bliskich znajomych i dzieczyny w pracy. Nikomu więcej nie mówię, dowiedzą się jak zauważą. Taka jestem przesądna tym razem. Na razie powoli, bez pośpiechu palnujemy sobie wszystko z mężem. Pokoik, w którym będzie dzidzia już dużo wcześniej urządzaliśmy z myślą o niej, ale chcemy jeszcze w lato wymienić okno i odmalować ściany, żeby było świeżo. Dla maleństwa nic jeszcze nie kupuję, choć przyznam, że czaem mnie kusi. Rozglądam się już za różnymi rzeczami, zapisuję sobie, wiem co chcę mieć. Ale to jeszcze za wcześnie żeby to kupować. Powstrzymam się do lata. Bo na ostatnią chwilę też nie lubię zostawiać takich spraw. Mam już obiecane ciuszki od dwóch koleżanek. Cieszę się, bo na początek wszystko jest dobre. I t.ak masę rzeczy musze kupić. Na szczęscie wózkiem i łóżeczkiem podzielili się dwaj dziadkowie. Termin mam na 13.10. A Ty Kasiu? Napisz w wolnej chwili Kochanie co u Ciebie, jak się czujesz i jak maleństwo. Może już wiesz kto to jest? Ja na usg pójdę chyba do gina, który już nawet w 14 t.c. rozpoznaje płeć, więc u mnie w 16 powinien zobaczyć na pewno. Bo jednak chciałabym wiedzieć czy to chłopiec, czy dziewczynka. Niby dla mnie to bez różnicy, byle było zdrowe, ale byłabym psychicznie naszykowana na córeńkę lub synka. Taka już jestem i chyba nie wytrzymam. Mocno całuję, pozdrawiam i czekam na odpowiedz ) Odpowiedz Link
kasiuula Re: Kasiulka, zlituj sie i napisz coś!!! 18.04.05, 13:17 Ojeja ojeja, jestem jestem. Strasznie się cieszę, że się odezwałaś, a jeszcze bardziej z tego że wszystko u Ciebie w porządeczku ))))))) U mnie również. Wracam do życia, już nie wymiotuję i nawet tyle nie śpię, tak więc jest już dobrze. Ach i Gosieńko, lekarz powiedział mi juz wstępnie, że noszę Olę !!!!!!!! Coprawda potwierdzimy to na USG na początku maja, ale stwierdził, że jest przekonany na 90%. Strasznie się z tego cieszę, bo bardzo marzyłam o dziewczynce, a szczerze mówiąc wogóle w to nie wierzyłam. Aż trudno mi uwierzyć w to szczęście. Cały czas zastanawiam się czy to możliwe, za pierwszym razem marzyłam o chłopcu i jest Kubuś, a teraz do kompletu dziewczynka. Czy to nie ideał ?? daniel mówi, że wreszcie będę miała swoją laleczkę, za to że tyle mnie to kosztowało. Może..... Ja oszalałam na punkcie zakupów. Gosieńko kupiłam już tyle sukieneczek w rozm 56-62, różowe czapeczki itp i nawet maluteńkie lakierki (rozm 8). Sprawia mi to tyle radości, że nawet jak się okarze, że to chłopak to i tak warto. Poza tym od kiedy wiemy, że to będzie dziewczynka to jakoś bardziej stała się nam ta dziecinka bliższa. Już mówimy Ola to, Ola tamto, jak będzie Ola to to i tamto. Fajnie tak. Troche boję się rozczarowania, ale przecież nawet jak będzie chłopak to przecież tak samo go wszyscy pokochamy. No i Ola już kopie łobuziara, dosyć szybko, bo pierwwsze ruchy poczułam w połowie 17 tc. Brzuch mi rośnie strasznie, juz w każdym bądź razie w żaden sposób go nie ukryje, do tego stopnia że pomały zaczyna mi przeszkadzać np w spaniu czy przy tzw pedicurze. Gosieńko,a jak Twoja praca?? Kiedy się bronisz?? Będziesz chciała znać płeć swojego szczęścia? Masz już imiona ?? Pisz kochanie. Ja całuję Was wiosennie i życzę Wam dużo radości Kasia Odpowiedz Link
golo25 Re: Kasiulka, zlituj sie i napisz coś!!! 19.04.05, 07:29 Kasieńko, odpisuję od razu, bo potem mogę nie mieć czasu. Takie miłe wiadomości od rana!!! Gratuluje Ci kochanie z całego serca. Masz już swojego kochanego syneczka, a teraz czas na córeńkę. Czy można chcieć w życiu czegoś więcej? Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. Przyznam Ci szczerze, że ja też zaczynam się cieszyć pełną parą. Od czwartku zaczynamy 16 tydzień. Będę już całkiem spokojna jak w przyszłym tygodniu pójdziemy na usg. To będzie już 16/17 t.c, więc liczę na to, że gin powie mi płeć. Mój mąż cały czas się zastanawia, czy chce wiedzieć, czy nie. Ja chcę, najwyżej się zapytam i zachowam to wyłącznie dla siebie. Muszę wiedzieć, bo nie wytrzymam z ciekawości!!! I właśnie po tym usg zacznę powolutku robic zakupy, na początek drobiazgi. Nie lubię bardzo zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Wiem, że są przesądy, nie można zapeszać, ale ja już taka jestem, muszę byc przygotowana co najmniej 2-3 miesiące wcześniej. Ale wczoraj już nie wytrzymałam i jak byliśmy na zakupach kupiłam piękny zieloniutki kocyk z polaru z krówką - słodziutką. Po prosu nie mogłam się oprzeć. Boże, ile taki drobiazg sprawia radości!!! Jeszcze napiszę Ci Kasieńko co z moją pracą, w lutym w 3 tyg. napisałam 2 rozdziały i 3 punkty ostatniego trzeciego rozdziału. Później, przez bez mała 2 m-ce swoje prawa miała moja dzidzia, tzn. spałam non stop, codziennie po 2-3 godziny,cały czas mdłości i niechęć do wszystkiego. Zresztą nawet jak sie zmobilizowałam - to klops, bo już nie wiedziałam o czym pisać w tym ostatnim punkcie. I tak do wczoraj. Aż mnie oświeciło. Teraz praktrycznie wszystkie dolegliwości mi minęły, jeżeli nawet po południu przysnę - to na pół godzinki. I juz wiem o czm mam pisać. Wczoraj siadłam i rozkręciłam się na całego, napisałam już cały jeden podpunkt, zrobiłam piękną tabelę. Zostały mi 3 podpunkty, ale w materiałach mam wszystko jak na dłoni, więc napiszę ekspresem. Jeśli zaniosę w przyszłym tygodniu do sprawdzenia, to w maju będę miala obronę. Na pewno dam Ci znać. Może to i lepiej, będę miała już wtedy brzunio, może się zlitują i nie będą mnie za mocno stresować? Na to liczę, bo nie chcę denerwować dzidziulki. Kasiu, objawy u mnie ustały, ale za to teraz stałam sie myślicielem nocnym. Po prostu się budzę (przeważnie po snach o dziecku), różnie, raz o 2- giej, raz o 3-4-tej w nocy i tak sobie leżę z 30-60 minut i w głowie nic innego jak myśli o dzieciątku. Cały czas rozmyślam, wyobrażam sobie jak to będzie, modlę się o zdrówko i o to żeby wszystko było dobrze. O, taki mam teraz bieżący objaw.Na szczęście czas szybko leci. Kochanie, pozdrawiam Was jeszcze raz mocno, pomasuj Olę od cioci i odzywaj się jak tylko będziesz mogła. Buźka. Odpowiedz Link
golo25 Jestem, jestem Kasiu! 14.06.05, 06:52 To jakiś cud, że mnie dziś tknęło, żeby tu wejść, takie miałam przeczucie...Ale się na bieżąco informujemy...Może byśmy po prostu pisały do siebie od czasu do czasu maile na pocztę gazetową? Co Ty na to Kasiu? To chyba lepszy pomysł, bo tam przynajmniej mam czas zaglądnąć. Dobra, a teraz troszeczkę nowinek z ostatnich 2 m-cy. Właśnie kończymy 23 t.c. i dziś wieczorem idziemy z tatusiem na drugie usg. Bardzo na to czekaliśmy, wreszcie dowiemy się, czy z naszą dzidzią jest wszystko w porządku. Tym razem idziemy prywatnie, lekarz nam wszystko dokładnie powie, poinformuje. Poprzednim razem byłam w szpitalu, to bufon, który mnie badał wcale się do mnie nie odzywał, ani słowem. I może dziś się dowiemy, czy to mały Franek, czy Paulinka. Nie mogę się doczekać!!! A poza tym wszystko u nas ok. Ciąża leci mi błogo, brzuszek nieduży, przeytyłam 6 kg, nie mam żadnych dolegliwości. Gdyby nie to, że dzidziulka wciąż bryka i kopie, nie wiedziałabym chyba, że jestem w ciąży, bo czuję się najnormalniej w świecie. Jem wszystko, dalej uwielbiam owoce. Wstręt pozostał mi tylko do piersi z kurczaka, feeee... Do pracy cały czas chodzę, bo naprawdę siedzenie za biurkiem nie wymaga ode mnie zbyt dużo siły. Więc ja jestem Kasiulko szczęśliwa, że po mimo tego pierwszego poronienia druga ciąża przebiega bez komplikacji i jest dla mnie bezstresowa. Fajnie. Co do zakupów - mam już pełną szafkę ciuszków od znajomych i kilka innych rzeczy. W weekend zamówiliśmy piękną karuzelkę. A od lipca zaczynamy zakupy, mam bardzo dokładną listę wszystkiego co chcemy kupić, tylko szaleć i wykreślać. Kasieńko, a co u Was? Jak Wy sobie radzicie? Napisz mi wszystko po kolei i to szybko, obiecuję tu zaglądać. No i napisz, co myslisz o tym pisaniu na pocztę. Będę czekać. Trzymajcie się cieplutko, buziaczki. Odpowiedz Link
golo25 Po wczorajszym usg 15.06.05, 08:21 Kasieńko, byliśmy wczoraj wreszcie hna usg. Wszystko jest ok dzięki Bogu. Pan doktor bardzo dokładnie oglądał dzidzię i wszystko nam tłumaczył. Nagrał nam badanie na kasetę. Najpiekniejszy był widok jak maluszek bawił się swoimi rączkami, a potem wkładał paluszek do bużki. Słodkie!!! Myślałam, że się tam rozryczę. Potem chwycił się za stopkę. W ogóle ciągle coś robił. Za to po powrocie do domu spał jak susełek i nawet nie drgnął. Nie wiemy do końca czy to chłopiec, czy dziewczynka. Co prawda pan doktor na początek powiedział, że jak na chłopczyka, to ma jak na 23 t.c. zdecydowanie za mało między nózkami. Ale potem trochę się wycofał mówiąc, że może to się jeszcze zmieni. Na 51% dziewczynka, na 49% chłopiec. Mój mąż już jest przekonany, że to maleńka Paulinka. Jednym słowem - jesteśmy szczęśliwi i uspokojeni, że z naszą dzidzią wszystko jest w porządku. Będę czekać, aż się odezwiesz Kasiu. Buziaczki. Odpowiedz Link
kasiuula Re: Do góry! Buźka. 16.06.05, 13:39 Strasznie się cieszę, że znowu się odnalazłyśmy. Masz rację, że korespodencja e-mailowa byłaby łatwiejsza, więc już piszę na skrzynkę Odpowiedz Link