29.05.08, 10:29
No i jak ja mam byc pozytywnie nastawiona, no i jak ja mam sie nie
denerwowac (co dodatkowo podnosi i tak juz podwyzszona prl) jak
spotykaja mnie takie sytuacje??? ;-(((

Pisalam wczesniej, ze w pracy ciezarnych pod dostatkiem i wlasnie
przed chwila jedna z nich mnie "zaatakowala" pytaniami dlaczego ja
nie mam jeszcze dzieci, ze ona poleca, bo to takie fajne i zaczela
mi wiercic dziure w brzuchu, ze latka leca wiec trzeba sie decydowac
itd. Laska probowala przekonac mnie do czegos co jest moim
najwiekszym pragnieniem i chwilowo najwiekszym dramatem, a ja nie
moglam jej powiedziec, zeby sie zamknela, bo dyskusja toczyla sie na
forum biura, wiec zwyczajowo rznelam glupa.

Ludzie potrafia byc tacy bezmyslnisad(( A ja chwilowo mam nastroj
wisielczy;-(((

Obserwuj wątek
    • chealsyka27 Re: Help! 29.05.08, 10:33
      jak juz pisalam:
      Witam
      Kurcze trace nadzieje, nic nie czuje, nawet zawsze wlasnie tak kilka
      dni przed okresem bolaly mnie tak piersi ze nie moglam dotkanc a
      teraz nic... czuje sie zupelnie normalnie, wszystko mi smakuje, nic
      mnie nie boli, ehh niech juz bedzie poniedzialek.
      Jak sie teraz nie udalo, to juz bedzie to 6 cs w czerwcu...ehh mam
      zly dzien. Help...smile

      Kochana nie martw sie, ja wiem jak to jest, od stycznia sie staramy,
      nikomu nie mowilam, tylko rodznka i najblizsze 2 kolezanki, zbey sie
      nie tlumaczyc i czuc presji,ale owszem zdarzaja sie pytania, a ja
      wtedy tak barzo chcialabym wykrzyknac z siebie ze niczego tak etraz
      nie pragne jak wlasnie bycia w ciazy! Ludzie bywaja beznadziejni...
      fajnie ze mamy forum....i siebiesmile
      • po_trzydziestce1 Re: Help! 29.05.08, 10:39
        Kochana, wlasnie Ci odpisalam w Twoim watkusmile U mnie w pracy nikt
        nic nie wie. Wiadomo, ze moga podejrzewac problemy z zaciazeniem
        skoro 1,5 roku po slubie a u mnie nicsad Bo o poprzedniej, straconej
        ciazy prawie nikt nie wie. A ta dziewczyna dzis wyskoczyla jak filip
        z konopii - niech juz zmyka na L4, bo mam jej dosc!smile
        Wczoraj np. pokazywala mi fotki z USG swojego dzidziusia, a ja
        czulam jak rosnie mi wielka kula w gardle. Staram sie jej unikac, a
        ona i tak sie do mnie przyczepila, bo chyba mnie lubi. Tylko za co?
        Jak ja staram sie byc dla niej chlodna, zeby mnie nie dreczyla swoja
        ciaza.
        • justmaga Re: Help! 29.05.08, 10:47
          pewnie cos dobrego od ciebie czuje smile)

          ale nie wiem co bym powiedziala...moze prawde? A moze : ja stawiam
          na kariere i jak odejdziesz na macierzynski przejme twoje
          stanowisko... wink
    • chealsyka27 Re: Help! 29.05.08, 10:51
      Hey
      U mnie w pracy jest jednak dziewczyna w ciazy, 5 miesiac, ale
      starala sie 2 lata wiec mnie rozumie, spytala sie czy chce zobaczyc
      usg itp, akurat w jej przypadku nie sciska mnie w gardle, bo wiem co
      przeszla wczesniej i ona mnie rozumie, wiec bardziej ciesze sie jej
      ciaza....
      Jak ja chcialabym moc sie cieszyc, a nie ciagle dolowac kolejna @...
      Dowiedzialam sie przedwczoraj ze tak inna koleznka jest w ciazy,
      dala fokte na naszej-klasie, tak mi sie szkoda zrobilo, bo ja
      wlasnie myslalam ze szybciej zajde, staramy sie od stycznia i
      moglabym byc w podobnym okresie ciazy,a tu lipa.... nic...
      dzis zlapalam dola ze hey....
    • keegan Re: Help! 29.05.08, 11:06
      Wiem, że to żadne pocieszenie ale opowiem Ci jaką ja ostatnio
      miałam "fajną" sytuację w pracy: zupełnie niechcący wpadłam w kocioł
      plotkujących babeczek akurat o ciąży, dodatkowo jedna z nich akurat
      zaciążona. Koleżanka, z którą akurat szłam wkręciła się w tę
      gadaninę a ja stoję obok, patrzę w podłogę i zastanawiam się ile
      jeszcze będą tak plaplać, w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam do
      tej dziewczyny, z którą przyszłam, że ja idę i poczekam na nią
      gdzieś tam dalej no i w tym momencie ta co była w ciąży, na cały
      pokój się mnie spytała: "a co, przeszkadza Ci ten temat?", no
      normalnie się wkurzyłam, bo jaki trzeba mieć tupet żeby zadać takie
      pytanie w sumie wcale nie bliskiej osobie? A co jakbym np była po
      poronieniu?? No akurat nie jestem ale staram się 20 cykli...a ludzie
      faktycznie mogą być bezmyślni bo ja w tematach ciąży byłam ostrożna
      nawet zanim miałam swoje problemy.
      • martucha90 Re: Help! 29.05.08, 11:14
        > w tym momencie ta co była w ciąży, na cały
        > pokój się mnie spytała: "a co, przeszkadza Ci ten temat?",

        O matko, ale wypaliła... Współczuję... Chyba bym odparła, że nudzi
        albo coś takiego.
        Mnie też nagabują na drugie dziecko, zwłaszcza mój tata "kiedy się
        wreszcie zdecycujecie" - pyta. Nie wie, że między zdecydowaniem a
        wykonaniem jest przepaść.
        Koleżanki też "życzliwie radzą", żeby lepiej wcześniej niż później,
        bo "niektórzy za długo odkładają, a potem z jednym zostają", takie
        złote myśli słyszę.
        Też jestem w 20cs... Ciężko mi czasem. Pocieszeniem jest, że są
        sztuczne metody. Akurat mamy trochę pieniędzy odłożone, miało być na
        coś innego, ale jak będzie trzeba, wyda się na dziecko...
        • po_trzydziestce1 Re: Help! 29.05.08, 11:31
          Ta dziewczyna jest u nas tymczasowo, z racji ciazy musieli
          ja "przerzucic" z pracy fizycznej na latwiejsza do biura. Posiedzi
          jeszcze troche, pojdzie na L4 i tyle ja widzieli. Ale poki co to
          czasem mam wrazenie, ze ja jestem na jakims oddziale ginekologiczno-
          polozniczym a nie w biurze. Do tej "naszej" ciezarnej przychodzi
          inna ciezarna i opowiadaja sobie o badanich, wynikach, rozmiarach,
          ruchach itp.itd. Czasem wychodze, bo juz nie moge tego sluchac.
          No a poza tym w biurze sa jeszcze inne ciezarne. Wiec czasem
          zastanawiam sie jak dlugo Bog chce mnie jeszcze testowac? Bo nie
          wiem jak to inaczej nazwac;-(
      • bushko Re: Help! 29.05.08, 11:27
        Nie wiem czy to głupota, bezmyślność, złośliwość czy co... Ludzie
        niestety są tylko ludźmi... to tak naprawdę znaczy tyle, że są
        zdolni do największej podłości... myślę, że przy najbliższej okazji
        porozmawiałabym w 4 oczy i powiedziała prawdę.... pewnie nawet
        udałoby mi się brzuszek pogłaskać....wink jak to mam we zwyczaju...

        Bushko.
        • po_trzydziestce1 Re: Help! 29.05.08, 11:35
          Powiedzenie prawdy nie wchodzi w gre. Ta dziewczyna jest mi obca,
          jest z produkcji, u nas posiedzi jeszcze z 2 miesiace i zniknie. A
          wraz z nia zniknie klujacy mnie w serducho ciezarny brzuchwink

          • bushko Re: Help! 29.05.08, 11:40
            To niestety nie pozostaje Ci nic innego jak robić dobrą minę do złej
            gry... zacisnąć zęby i tyle...
            • viktoria1980 Re: Help! 29.05.08, 13:03
              no ja się szczerze przyznam że nie wiem co bym zrobiła - no bo ja jestem jakaś
              nadwrażliwa na tym punkcie i dopóki udaję że nie ma problemu to jest ok, ale jak
              już powiem, i nie daj boże ktoś ze współczuciem spyta jak tam u mnie to od razu
              ryczę jak bóbr sad i wszystkiego już próbowałam, no ale jak tak po prostu mam,
              najpierw się rozpłaczę a potem się z tego śmieję. No ale widzę że czasem
              przerażam tym płaczem... pracuje nad tym... ja bym chyba jednak udawała w pracy,
              ale to tak tylko jak ja bym byłam na twoim miejscu... ciężko z tym wszystkim ...
    • zosienta Re: Help! 29.05.08, 16:30
      Ja w pracy zostałam zagadana przez kobietę, którą ledwie znam.
      Pytała o zdrowie mojego psa (musiała słyszec, że chorował) i synka.
      Na koniec tekst: "No teraz siostrzyczka by się przydała". A ja na
      to: "dla psa? raczej nie, jeden to wystarczająco dużo kup i
      kleszczy".
      Oczywiście drążyła temat i postanowiłam skończyc definitywnie takie
      teksty zwykłym krótkim "chciałabym". Nigdy więcej o to nie pyta.

      Ja nie sądzę, aby te pytaczki miały złe intencje, to tylko pokazuje
      jak bardzo niektórzy ludzie nie są świadomi, że to może byc aż taki
      problem dla nas.
      • agi_78 Re: Help! 29.05.08, 17:56
        Zgadzam sie. Ludzie pytaja z ciekawosci, przewaznie nie maja nic
        zlego na mysli.
        W piatek bedac w markecie kupilismy paczke pampersow (najmniejszy
        rozmiar) dla znajomych, ktorym urodzila sie niedawno dzidzia. Kolega
        akurat tego samego dnia zadzwonil pytajac sie kiedy do nich
        wpadniemy no i przy okazji pochwalilismy sie ze niedlugo, bo
        pampersy kupilismy i musimy sie pospieszyc, bo maly z nich wyrosnie.
        Na to kolega odpowiedzial, ze w razie czego to bedziemy mieli dla
        siebie... Wiecie jak mi sie przykro zrobilo?? nasze dzieciatko mialo
        byc pol roku mlodsze od ich dziecka. A on nawet nie wiedzial ze ja w
        ciazy jestem, tylko sie domyslal, ze sie staramy.
        • agi_78 Re: Help! 29.05.08, 17:58
          A ja ta wizyte u nich opozniam jak sie da, bo boje sie poryczec u
          nich jak bobr sad
          • betka24 do Agi_78 29.05.08, 19:17
            wiesz ja miałam podobną sytuację...
            w 1szej ciąży byłam "razem" z bliską koleżanką, miałyśmy prawie ten sam termin
            porodu, razem spacerowałyśmy, planowałyśmy późniejsze, brzuchate sesje zdjęciowe itp
            niestety ja straciłam maleństwo, ona całą ciążę przechodziła bez najmniejszego
            problemu...
            było mi potwornie ciężko, łapałam się na tym, że mam do niej żal (bezpodstawny i
            bez sensu bo to przecież absolutnie nie była jej wina !) widywałyśmy sie, ale
            rzadko... przed jej porodem myślałam, że już ze mną ok byliśmy u nich z wizytą,
            w pokoju przygotowanym dla maleństwa zobaczyłam maleńkie ciuszki, skarpeteczki,
            śpioszki... rozkleiłam się kompletnie i ryczałam jak bóbr, długo siedziałam w
            tamtym pokoju sama... pomogło, a ona całkowicie to zrozumiała...
            trochę ponad rok później urodziłam swojego synka...
            pozdr
      • uccellino Re: Help! 29.05.08, 21:04
        > A ja na
        > to: "dla psa? raczej nie, jeden to wystarczająco dużo kup i
        > kleszczy".

        ROTFL!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        > niektórzy ludzie nie są świadomi, że to może byc aż taki
        > problem dla nas.

        Raczej jak bardzo są niewychowani! Mama im nie mówiła, o jakich
        rzeczach sie nie rozmawia bez zaproszenia?
    • aniake1 Re: Help! 29.05.08, 18:34
      Dokładnie rozumiem dziewczyny wasze problemy, bo sama mam takie
      same. Dziś już myślałam, że mi się skończą. bo okres się spóźniał,
      objawy tradycyjnie miałam...i nici. Mój dzidzuś miałby 4 miesiące
      terazsad Pytań mnóstwo miałam, rodzina męża wręcz złośliwa a ja nie
      mogłam zajść, kiedy mi się wreszcie udało - pozamaciczna. Teraz już
      nikt nie pyta, ale szwagierka w ciąży z drugim dzieckiem, 2
      koleżanki, w pracy opowieści i zachwyty i teksty :"macieżyństwo jest
      piękne z resztą sama zobaczysz"...itp. mogłabym pisać w
      nieskończoność. Najgorsze jest to, że w zeszłym miesiącu pocieszałam
      koleżankę, która sie starała 8 mies i miała mega depresję, po kilku
      dniach okazało się że jest w ciąży i nie omieszka mi pookazywać swój
      brzuszek w którym nic nie widać, opowiadać o dolegliwościach i
      pokazywać pościele oraz wózki. A ja głupia pocieszałam ją!
    • betka24 Re: Help! 29.05.08, 19:19
      a a propos wątku to ja albo odpowiadałam, że kiedyś potem albo, że jak Bóg
      pozwoli! pytania cichły...
    • uccellino Re: Help! 29.05.08, 20:58
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=78319575&a=78319575
      • uccellino I jeszcze to 29.05.08, 21:07
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=78515156&a=78515156
        • agnese_zb Re: I jeszcze to 29.05.08, 22:42
          Też to znam dziewczyny.
          Kiedyś na pare tygodni po moim poronieniu przyszedł znajomy z pracy
          ze swoją córką. Była w ciąży, już miała brzuszek. Wszyscy wypytywali
          się jej jak się czuje, który to misiąc, na kiedy termin. Wiedzieli,
          że ja poroniłam. Jak podała termin porodu -ta sama data jaki ja
          miałam mieć, musiałam wyjść z pokoju. Nie mogłam ich dalej słuchać.
          Moje trzy bliskie koleżanki są w ciąży, jedna pare tygodni wcześniej
          niż ja byłam, a dwie pare tygodni później. Spotykam się z nimi, al
          źle znoszę te spotkania. Rozmowy o porodzie, oglądanie ciuszków.
          Trzymam się jak mogę, cieszę razem z nimi, ale jest ciężko.
          • po_trzydziestce1 Re: I jeszcze to 30.05.08, 10:13
            No to ja jestem chyba świnią, bo nie jestem w stanie rozmawiać ani o
            ciążach, ani o in.sprawach z tym zwiazanych. Zaszlam w ciaze miesiac
            po mojej kolezance (nie jakiejs strasznie bliskiej). I po moim
            poronieniu widzialam sie z nia raptem z 2 razy na jakichs urodzinach
            i kontakt sie urwal. Ona ma termin na czerwiec, ja mialam na lipiec.
            Jakis miesiac temu chciala sie ze mna spotkac, ale nie mialam
            ochoty. Od mojego poronienia nie uslyszalam od niej ani jednego
            cieplego slowa i mam sie z nia spotykac zeby patrzec na jej brzuch i
            sluchac o jej szczesciu? Az taka masochistka nie jestem. I tak
            ostatnio zycie mnie nie oszczedza, chyba nie ma dnia zebym gdzies
            lezki nie uronila wiec przynajmniej sama musze sie chronic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka