betsi28
19.05.09, 15:18
Witam
Mam pytanko dla pechowych posiadaczek PCO.
Czy jest sens mierzenia temperatury w tej przypadłości?
Moje wykresy niczego nie wykazują. Korzystam ze strony fertility
friend -czasami zaznacza mi owulację ale po kilku dniach to koryguje
gdyz temperatura w drugiej fazie nie utrzymuje sie na wyższym
poziomie tylko skacze jak chce.I wygląda na to że wogóle nie
dochodzi do owulacji.Robiłam testy owulacyjne ale one zawsze
wychodza pozytywne wiec chyba tez nie ma sensu.Od lipca mam zacząc
brac CLO a do tego czasu lekarz kazał się obserwować i mierzyc
temp.a jak okres dlugo sie nie pojawia to brac luteine.Troche sie
denerwuje tym czekaniem na leczenie i monitoring , bo latka leca a w
PCO czas nie dziala na moja korzysc.Sama wspomagam się ziółkami ks.
Sroki, wiesiołkiem, lnem i masuję punkty refleksyjne polecone przez
osobe zajmująca się akupunkturą.Czy mając PCO może czasami dochodzic
do owulacji czy wszystkie cykle są bezowulacyjne? Czy komus z PCO i
bardzo długimi cyklami (ok 50-70dni)udało się zajść w ciążę bez
leków?