Dodaj do ulubionych

Jak szukać przyczyn choroby...

03.07.07, 15:28
Na mój prosty rozum homeopatia, podobnie zresztą jak inne metody czerpiące z
natury- uczy obserwacji własnego organizmu i rozpoznawania źródła choroby.
Potrafię już po wielu próbach i doświadczeniach oceniach u siebie swój stan,
przewidzieć co się będzie działo, mam parę niezawodnych sposobów na własne
dolegliwości. Gorzej z dziećmi- tu zawsze mnie zaskakują, np. starszy syn-
ciągle choruje- ciągle coś innego. Kurcze, przecież jest za mały (5 i pół
lat) żeby mówić o zatruciu organizmu, o złym wpływie tego czy tamtego, choć z
drugiej strony przeszedł już przez ręce tylu lekarzy, nałykał się tyle
tabletek, tyle medykamentów- mieszanka piorunująca. Mieliśmy nieszczęście
trafić na pseudohomeopatkę (zresztą afera zakończyła się prokuratorem za
pijaństwo w robocie- prestiżowa przychodnia). Teraz, gdy to piszę młody leży
w łóżku, boli bo głowa, ma gorączkę, od kilku dni nie je, narzeka na
brzuszek, gardło czerwone z białymi plamami, a raczej zajadami. Wygląda
kiepsko. Byliśmy 2 godz. temu u pediatry. Osłuchała go- ok. Anginę
wykluczyła. Nakazała wit. C, pędzlować czymś na A (Aptin, afin?) i 3x
Eurespal. Zrobiłam mocz- ok, pasożyty- wykluczone. On kilku tygodni młody
zachowuje się dziwnie, ma sińce pod oczami, brak apetytu, 2 razy napad
gorączki. Organizm mocno sygnalizuje, że coś się dzieje ale co? 12 lipca mamy
wizytę u homeopatki. Wczoraj działałam "homeopatyucznie"- zimnym na zimne,
synek zjadł 2 lody i o dziwo- polepszył mu się stan dziąseł i gardła.
Zaaplikowałam jeszcze echinacę. Jest gorzej. Z jego chorobami zmagamy się już
ponad 3 lata (uszy, nos, krtań, była operacja), od pół roku było już nieco
lepiej i znów widzę, że coś nie gra. Czy macie jakieś rady? Do 12 lipca
jeszcze trochę czasu, chciałabym uniknąć antybiotyków albo jakiś silnych
leków, z drugiej strony wiem, że teraz działam tylko doraźnie, na zasadzie
polepszenia stanu objawowego. Ciągle prześladuje mnie pytanie: JAK SZUKAĆ
PRAWDZIWYCH PRZYCZYN? 2 tyg. temu wróciłam ze Sri Lanki. Tam powszechną
metodą leczenia i upiększania jest starohinduska ayurveda (której i ja dałam
się porwać- masaże). Tej metody nie traktuje się jak niekonwencjonalnego
sposobu. Są ayurvedyjskie przychodnie, szpitale, lekarze. Zasady a. są bardzo
proste, np. mówią o tym, że jedną z przyczyn chorowania jest zła dieta. Nie
wiem, co homeopatia mówi na ten temat (np. oczyszczanie organizmu z toksyn?).
No i patrząc na tego biednego mojego Stasia myślę sobie, czy źle go karmię,
źle przyrządzam jedzenie? Kiepska ze mnie kucharka (spytajcie męża...).Coś w
tym jest... Smutno mi.
Obserwuj wątek
    • marciszonka Re: Jak szukać przyczyn choroby... 03.07.07, 16:07
      Alina, z dziećmi to tak już jest. My potrafimy po pewnym oswojeniu z homeo
      siebie obserwować, a dziecko nie umie wyrazić czasem kluczowych dla doboru leku
      odczuć i dlatego mimo szczerych chęci czasem homeopata trafić nie może i trzeba
      szukać świeżego spojrzenia u innego. I często bywa tak, że jeden rzut oka na
      świeżo wystarcza :) Jest bingo i radość.
      Co do diety - nie wiem, jak karmisz małego, więc trudno mi to oceniać. Faktem
      jest, ze w homeopatii, jak w każdej naturalnej metodzie leczenia dieta jest
      podstawą zdrowia, choć nie jest wystarczającym czynnikiem jego przywracania. Nie
      wiem, kto się Stasiem teraz opiekuje, ale wygląda z Twojego opisu sytuacji że
      gruntownie nie robi tego nikt, więc chyba warto się za kimś takim rozejrzeć.
      A co do zatrucia organizmu 5-latka to niestety żadna filozofia go zatruć w
      obecnych czasach:( Jeden niby bezpieczny antybiotyk potrafi odłożyć się w
      kościach na lata, jak mówią niektóre badania.
      Co do pasożytów - jakie badanie mu robiłaś? To bardzo ważne, bo tak naprawdę
      dokładnie badają kał parazytolodzy na piechotę, a nie pierwsze lepsze
      laborantki, którym się nie chce dokładnie grzebać juz nie wspominając o maszynach.
      Czy robiłaś mu morfologię z rozmazem i elektrolity?
      Bo to tez bardzo podstawowa sprawa w ocenie jego stanu.
      Ja robiłam córce jeszcze badanie pierwiastków śladowych z włosów i tam nam
      nareszcie wylazło wszystko czarno na białym, rzeczy, których byśmy się nigdy nie
      spodziewali żywiąc ją megazdrowo i oczekując, żę ona to wszystko wchłania i
      przerabia jak należy.
      Do czego zmierzam - trzeba szukać, szukać i jeszcze raz szukać - do skutku. Nie
      smuć się tylko działaj :)
      • alinaw1 Re: Jak szukać przyczyn choroby... 03.07.07, 20:03
        Dzięki za słowa wsparcia. Ja opiekuję się dziećmi- mam drugi urlop wychowawczy.
        Staś nie żywi się w MC Donalds ani tego typu placówkach, nie pije coli, nie je
        słodyczy(w nadmiarze). Ale mimo wszystko to jedzenie, które ja przygotowuję
        jest bardziej dla dorosłych niż dla dzieci... Zauważyłam jedną prawidłowość: On
        jest zawsze chory po... urodzinach. W niedzielę też byliśmy w sali zabaw na
        urodzinach koleżanki i już w nocy się zaczęło. Przyrzekał, że nie jadł
        chipsów... Dziś (po 2 dniach gdy przyparłam go do muru przyznał się, że skrył
        się i zjadł te przeklęte chipsy), a kiedyś po nich wymiotował... Tak, dzięki za
        podpowiedż, a raczej przypomnienie. Są 2 metody (a może więcej?) poszukiwania
        robaków tudzież ich jajeczek w kale. Teraz zbieram kupki Stasia na drugie,
        dokładniejsze badanie. Pamiętam, że jednocześnie robiłam takie badania dla
        córki (lekarka w przychodni oświadczyła, że mała ma alergie na mleko, a ja
        podświadomie czułam że to nieprawda i... miałam rację!Mała miała cadide,
        lambdie i owsiki- ale wyniki z laboratorium NFZ tego nie pokazały tylko
        prywatna -weterynaryjna placówka!). Zastanawiałam się skąd u półtoraroczniaczki
        (bez złobka) takie zarobaczenie. Ale przecież chodzimy na place zabaw, do
        piaskownicy... A co i jak można zbadać z włosa?
        • marciszonka Re: Jak szukać przyczyn choroby... 03.07.07, 22:32
          Z włosa można wywnioskować więcej niż z tony badań za pomocą określenia stężenia
          pierwiastków śladowych. Złych i dobrych oczywiście. Nie chcę tu opisywać
          dokładnie całej metody, bo znajdziesz na ten temat wystarczająco dużo stron w necie.
          Ja tylko dodam, że nie warto dać się naciągnąć na pseudobadania określające 5-6
          pierwiastków, bo wartościowe są dopiero te, które określają ich kilkadziesiąt. A
          jest (przynajmniej w Warszawie) kilka niby poważnych placówek robiących to
          badanie bez sensu szczątkowo przy czym są i dobre.
          • alinaw1 Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 10:10
            Kiedyś dostałam ulotkę by wysłać włos gdzieś tam, a otrzymam za pobraniem
            wyniki. Potraktowałam to jak oszustwo i wywaliłam reklamówkę do kosza. Nockę
            mieliśmy straszną- syn 39-39,5st, pleśnie w buzi rozlazły się na całe dziąsła-
            są wszędzie. Próbuję nestatyną ale młody beczy. Skąd sie takie świństwa biorą.
            Dlaczego jedne dzieciaki chorują, inne zdrowe jak ryba (nie mówię o wrodzonych
            wadach).
            • 5_monika Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 10:22
              na mój rozum Echinacea powinna pomóc, mogłabyś zastosować ją dłużej
              jak nie będą te leki pomagały które masz to idź do zwykłego pediatry bo do
              wizyty jeszcze daleko, tym bardziej że dziecko się męczy i ma wys.gorączkę
              pzdr
              • marciszonka Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 10:53
                Ta wysyłkowa firma to Łódź. Nie polecam, bo naciągają na sprzedaż wiązaną z
                płatną oczywiście wizytą u ich lekarza, który zapisuje jakieś suplementy,
                których ja nie chcę. Ja robiłam tu:
                Laboratorium Pierwiastków Śladowych
                www.analizawlosa.com.pl/
                • marciszonka Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 10:55
                  Aha - czy czytałaś na forum Candida o naturalnych sposobach walki z drożdżakami?
                • iga_01 Re: do marciszonki 08.10.07, 08:13
                  Czy mogłabyś mi poradzić, do jakiego lekarza powinnam się udać z
                  wynikami badań z włosów? Zrobiłam już te badania mojej córce i
                  wyszło między innymi : bardzo niski poziom cynku, manganu, miedzi,
                  magnezu. Więc chyba mam odpowiedź dlaczego tak często choruje (mimo
                  leczenia homeo, zresztą bardzo dobrego). Boje się sama podawać jej
                  mikroelementy. Wolałabym , żeby zalecił to lekarz.
    • omamamia1 Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 13:01
      postepuj tak jak w przypadku zapalenia jamy ustnej(niezależnie jakiego
      pochodzenia)pędzlowanie gencjaną lub z przyjemniejszych i smaczniejszych to
      roztworem biostyminy wymiennie z bobodentem,wewnętrznie napewno echinacea na
      podniesienie odporności przy wszystkich grzybicach oraz probiotyk,żeby to nie
      zeszło do jelit.Gdyby to chodziło o starsze dziecko to płukanie buzi szałwia i
      roztworem przygotowanym z wody i kilku kropli olejku z drzewa herbacianego.To
      niestety trwa równo tydzień,goraczka również nie spada szybko po 5 dniach
      trochę odpuszcza ale nie dużo.Przy tej infekcji trzeba duzo cierpliwości i
      mocnych nerwów bo jest bardzo bolesna.Jedzenie chłodne i zmiksowane.
      • marciszonka Re: Jak szukać przyczyn choroby... 04.07.07, 13:34
        I oczywiście bezpszeniczne i bezcukrowe.
        • alinaw1 To MONONUKLEOZA 05.07.07, 21:27
          Dziecko wyglądało coraz gorzej, na szyi w diabolicznym tempie wyrosły narośle,
          pobiegłam do lekarza, podejrzewał anginę ropną, pojechaliśmy na pobranie krwi-
          wyniki straszne, natychmiast do szpitala. Wątroba powiększona do rozmiarów
          głaza, powiększone węzły chłonne. Dziś drugi dzień na Wolskiej. Staś ciągle
          gorączkuje, nie je, wygląda słabo, dziś dostał antybiotyk (na gardło).
          Najgorsze jednak przed nami: w poniedz. będzie przewieziony do Instytutu Matki
          i Dziecka- zmieniona nerka (ponoć to nie od tego, tylko przypadek usg wątroby
          sprawił, że sprawdzono też nerkę), trwają konsultacje, lekarze nie wykluczają
          zmian... onkologicznych. Już nie zastanawiam się nad przyczynami. Rozkleiłam
          się zupełnie. Nie wiem, co mam robić.


          +++
          • marciszonka Re: To MONONUKLEOZA 06.07.07, 09:41
            Alina, bardzo mocno trzymam kciuki, musicie być dobrej myśli. Myślę o Was.
            Co robić? Nie rozklejać się przy Stasiu a wiem, co mówię, bo też mam za sobą
            horrorystyczne diagnozy próbne na temat mojej córki i pobyty w szpitalach. I
            wiem, że często - czego sama nie rozumiem - lekarze myśląc o diagnozie informują
            rodzinę o drastycznych podejrzeniach jakby na wszelki wypadek. Też tego
            doświadczyłam. Wiem, jakie to ciężkie, ale wyjścia nie ma.
            Musi być dobrze. Trzymam kciuki za Stasia bardzo mocno.
          • 5_monika Re: To MONONUKLEOZA 06.07.07, 16:25
            alinaw1 trzymam kciuki, może nie jest tak źle jak mówią lekarze.
            Bądź przy dziecku w szpitalu, jeśli się da, będzie czuł się bezpieczniej i na
            pewno smą obecnością mu pomożesz również.
            Przy mononukleozie jest powiększona śledziona i coś o nerkach tez czytałam, ale
            to może być również po anginie.
            Co do pochopnych diagnoz lekarzy, to niestety miałam przypadek w rodzinie że
            lekarz pulmonolog,po obejrzeniu RTG płuc powiediał że pacjent ma raka, (fakt że
            palacz),że wtym miejscu na zdjęciu nie powinno być jakś zmian, więc zanim
            zrobioną bronchoskopię rodzina płkała przez tydzień-horror.

            Przesyłam Ci na pocztę pewne materiały.

            pozdrawiam
            • alinaw1 Re: To MONONUKLEOZA 07.07.07, 09:50
              Dzięki za wsparcie. jestem cały czas przy Stasiu, na noc zostaje mąż. Najgorsza
              jest ta niepewność. Wzięłam ze sobą wszystkie badania synka, a miał ich sporo-
              nigdy żadnych podejrzanych wyników. lekarz spytał mnie np. czy syn jeździ na
              rowerze- tak i to świetnie. Żadnych bóli, żadnych podejrzanych zachowań... Mały
              ma ciągle gorączkę, troszkę gardło poprawiło się, teraz doszły jeszcze
              inhalacje.5-monika , w tych materiałach jest mowa o powikłaniach nerkowych ale
              związanych z z anginą. Też myślałam, że ta nerka to c.d obecnej choroby.
              Lekarze twierdzą, że jest to przypadek, zupełny zbieg okoliczności, że przy
              OKAZJI wykryto coś poważnego. W poniedziałek będziemy wiedzieć CO.
              • marciszonka Re: To MONONUKLEOZA 08.07.07, 19:33
                Trzymajcie się Alina.
                Bardzo mocno.
                • alinaw1 Re: To MONONUKLEOZA 09.07.07, 17:41
                  Chwieję się. Dziś zaraz z zakaźnego wylądowaliśmy na oddziale onkologii, drugi
                  raz usg, mocz. 4 ludzi pochylało się nad usg, coś jest ale do konca nie wiadomo
                  co. Jutro tomografia. Pociesza mnie tylko takie myślenie, że skoro od razu nie
                  wystawiono diagnozy to może jest to coś innego, łatwiejszego do wyleczenia? 12
                  lipca mam wizytę u homeopatki- nie spodziewałam się, że pójdziemy do niej z
                  takim ciężarem...
                  • mamumilu Re: To MONONUKLEOZA 09.07.07, 22:58
                    Myślę, że wiele(u) z nas jest myślami z Wami i mamy nadzieję, że wszystko będzie
                    dobrze.
                    • alinaw1 Trochę optymizmu 10.07.07, 16:19
                      Trochę odetchnęłąm. jesteśmy po tomoggrafii i innych badaniach. Zryczałam się
                      jak głupia (synek wchodził ze swym tatą do badania dla sportowców,
                      austronautów. Przed samym wejściem powiedział: Może założę maskę Power Rangersa
                      żeby pani doktor uwierzyła, że jestem szybki, a nie tylko udaję żeby dostać się
                      na to sportowe badanie!). Znowu lekarze nachylają się nad wynikami- dają nam
                      99% że to nie nowotwór. To co? Skierowanie na rezonans, coś tam jeszcze, wizyta
                      u nefrologa...Zapytałam, czy TO COŚ ma związek z mononukleozą (nadal strasznie
                      duża wątroba, śledziona- młody leży, dieta)./ Usłyszałam, że medycyna nie zna
                      takiego przypadku. I to jest zastanawiające. Już tyle dni przypuszczeń, badań,
                      dociekań, zadziwień. Słyszę, że to bardzo niestandardowa historia. Tak
                      rozwinięta medycyna, tyle zdjęć, rtg, usg, mądre głowy i nic... Na dodatek Staś
                      nigdy nie narzekał na brzuszek, nigdy nie było krwi w moczu, wyniki w normie. I
                      gdyby nie ta ostatnia historia być może długo jeszcze nie wiedzielibyśmy o tym
                      GUZIE.Wszystko to jakieś dziwne...
                      • sylvviaa Re: Trochę optymizmu 10.07.07, 18:23
                        trzymam kciuki za was. Może pocieszę cię trochę (choć wiem, że to nie to samo)
                        pisząc, że jak mój Misiek miał 2 lata też był leczony na nie wiadomo co.
                        Dziecko gorączkowało przez 2 tygodnie, leki przeciwgorączkowe prawie nie
                        działały, OB monstrualne, a nikt nie wiedział co mu było. Wiem, co znaczy ta
                        niepewność i bezsilność. Dostał 4 serie antybiotyków w ciemno, bo - ponieważ
                        przy przyjęciu do szpitala była sobota i badań nie wykonywano - materiał na
                        posiew pobrano dopiero w poniedziałek, po 2 dniach leczenia antybiotykiem. Na
                        karcie wypisu napisano sepsa ze znakiem zapytania i herpes, bo miał jeden ni to
                        bąbelek ni to pryszcz na klatce piersiowej. Mylili się, bo potem zrobiłam
                        badania w kierunku przeciwciał herpesa i wynik był ujemny.
                        No ale teraz, choć od czasu do czasu nękają nas jakieś drobne dolegliwości,mamy
                        się dobrze :) Pozdrawiam.
                        • alinaw1 Biopsja 12.07.07, 20:29
                          A już myślałam, że skierują nas do nefrologa, a tymczasem kazano nam się
                          szykować do biopsji. byłam dziś u homeopatki. Oczywiście nie ma co liczyć na
                          to, że homeopatia leczy raka. Potem, po operacji łagodzi skutki tejże.
                          Dowiedziałam się jednak, że biopsja obarczona jest ryzykiem, a co dopiero
                          dziecko z mononukleozą! Ona podziela moją obawę- po co ten pospiech....
    • karola_pp Alina, co ze Stasiem 09.10.07, 15:31
      Czytalam twoj watek.
      dosc duzo czasu juz minelo. Czy z malym jest lepiej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka