the_dune
01.11.08, 18:40
Witam,
Niestety, nasza pani doktor homeo rzadko odbiera telefony w
weekendy, ten weekend jest specyficzny więc nie odbiera, a my mamy
tak zmieniające się objawy, że ja zgłupiałam i nie mam pojęcia co
podać, czy coś podać czy czekać :(
Historia jest taka:
- środa, czwartek i piątek biegunka, bóle brzucha tylko tuż przed
wypróżnieniem, później wszystko ok, humor, itp., tylko nieco mniej
siły do zabawy. W czwartek popołudniu wizyta u naszej homeo:
arsenicum album 30CH (rozpoznanie: raczej adenowirus, bo brak temp.
i innych objawów), w piątek bez zmian więc zmiana na antimonium
crudum i pogorszenie (biegunka i wyraźnie gorsze samopoczucie
psychiczne) - zmiana leku na veratrum album --> pomogło, biegunka
ustała, cała sobota w miarę ok, tyle że dziecko mało pije :(
Veratrum dziś nie dostała, bo z zalecenia nszej homeo miała dostawać
przy pogorszeniu: po każdym luźnym stolcu.
Acha, cały czas rozwijający się katar: zaczął się od wodnistego, a
wraz z zadziałaniem veratrum (zatrzymanie biegunki), zrobił się
nieprzezroczysty, kleisty, zastygający w grudki wewnątrz nosa w
jakimś ciemno szaro-zielonym kolorze. Dużo jest tego kataru.
Przysnęła dziś popołudniu, po obudzeniu się usiadła do obiadu, coś
tam zdąrzyła zjeść, zaczęła kasłać i zwymiotowała tak jakby śluzem.
Jestem prawie pewna, że te wymioty, to "zasługa" kataru - ona tak
wcześniej kilka razy chorowała: katar ściekający po tylnej ścianie
gardła powodujący kaszel i niemal natychmiastowe wymioty
(najczęściej podawana wówczas była Ipeca 30).
Przebieg infekcji jest bez temp., przy dobrym humorze, nawet niezłym
apetycie, gorszym pragnieniu, lekkim osłabieniu.
Proszę o jakieś rady.
I dziękuję.