monika78kr
17.02.09, 20:59
Corka miala na wieczor straszny napad kaszlu, wezwalam pediatre zeby
osluchal - zapalenie tchawicy. Do homeo mialam zamiar jutro
pojechac, o tej porze juz nie przyjmowal. Ale dzwonie - bo mam
zapisane sinecod i clemastinum konskie dawki - zapytac co jej dac
dzis, w nocy - lekarka odbiera, ale mowi ze tak na telefon to ona
nie bedzie zlecac bo musiala by zadac mnostwo pytan. No i co? Musze
podac te clemastiny bo mi dziecko wykonczy ten kaszel w nocy, doszla
temperatura. I jest sens jechac jutro? Nie widze sensu, czy w ogole
ma sens taki uklad skoro i tak musze w kryzysowych sytuacjach
podawac zwykle lekarstwa? A moze nie mam racji, za duzo oczekuje?
Wiadomo, ze kazdy ma swoje prywatne zycie - tylko jak sobie ma
radzic czlowiek ktory zaczal sie dopiero uczyc homeopatii?