Dodaj do ulubionych

Ekonomika hipotetycznie

18.12.15, 07:23
Tak się zastanawiam co będzie tansze do jazdy w miesicie i w jakiej sytuacji...

kupujemy nowe auto na powiedmy 5 lat, jeździmy w okolicy 30km dziennie, po miescie, w korkach.

a). mala, wolnossoca benzyna - 1.2/1.4
b). j.w. + wydajemy powiedzmy 3k na dobra instalacje LPG
c). hybryda typu Prius
d). maly diesel - 1.2/1/4

Oraz gdy konfiguracje powyżej mielibysmy nabyc uzywana, wlasnie po tych 5 latach na kolejnych kilka.

Który km przejechany przez kilka lat będzie najtańszy?
LPG zawsze wygra na zł?
Obserwuj wątek
    • waga170 Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 07:57
      > Oraz gdy konfiguracje powyżej mielibysmy nabyc uzywana,

      Przeca jest tu ekspert od tego, benzynowe Polo i nic innego, nie czytasz forum uwaznie.
      • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 09:09
        Czytam...
        Tak bez liczenia, to mnie jednak wydaje się, ze mala beznyna + LPG - bez względu na to czy kupujemy nowe czy używane.
        Ale jeśli wziąć pod uwagę wyłącznie nowe, w zblozonych cennych, to chyba hybryda (do takich jazd) będzie na miejscu 2.
        Być może za torche wyzsza cene km zapłaci siemniejsza upierdliwoscia jezdzenia na LPG - to jednak ma tez minusy.
    • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 09:12
      Zdecydowanie wolnossąca benzyna + LPG. Hybryda w mieście jest tania ale w zakupie droższa zdecydowanie i problematyczna w odsprzedaży, nawet mały diesel to już DPF i inne atrakcje co wyklucza małe przebiegi w mieście. A taka wolnossąca benzyna z dobrą sekwencją nie dość że spokojnie pośmiga te 5 lat, to jeszcze bez problemu się odsprzeda. O ile oczywiście silnik nadaje się do gazu, więc wtrysk bezpośredni w zasadzie odpada bo niby da się ale droga instalacja i bywają problematyczne. Po prostu niczym taniej nie pojedziesz.
      • crannmer Dziwna ekonomia 18.12.15, 12:51
        koza_oddam napisał:
        > Hybryda w mieście jest tania ale w zakupie
        > droższa zdecydowanie i problematyczna w odsprzedaży

        Nie rozumiem. "Problematyczna w odsprzedazy" znaczyloby, ze jest nadpodaz tanich uzywanych hybryd. To by znaczylo, ze i w zakupie nie jest drogo. Ale piszesz z kolei "w zakupie drozsza zdecydowanie".

        Paradoks?
        • koza_oddam Re: Dziwna ekonomia 18.12.15, 13:38
          Nie ma nadpodaży, bo i nowych się chyba nie sprzedaje aż tyle. To raz. Dwa - ponieważ jest droższa to kupuje się ją nie na 5 lat tylko na więcej, więc jeśli szukamy wozidła na 5 lat to kasa w błoto. Trzy - problem z odsprzedażą - jak bym bał się używanego auta w którym może zaraz polecieć jego najdroższa część czyli akumulatory. A cztery - 5 letnie wozidło z gazem i normalnym wolnossącym silnikiem sprzeda się na pniu, bez wybrzydzania.
          • crannmer Re: Dziwna ekonomia 18.12.15, 14:51
            koza_oddam napisał:
            > Nie ma nadpodaży, bo i nowych się chyba nie sprzedaje aż tyle.

            Albo jest nadpodaz uzywanych, wiec latwo kupic tanio uzywanego. Albo uzywanych nie ma, wiec popyt przewyzsza podaz, ergo latwo sprzedac. Te dwie mozliwosci nie moga wystepowac jednoczesnie.

            > To raz. Dwa - po
            > nieważ jest droższa to kupuje się ją nie na 5 lat tylko na więcej, więc jeśli s
            > zukamy wozidła na 5 lat to kasa w błoto. Trzy - problem z odsprzedażą - jak bym
            > bał się używanego auta w którym może zaraz polecieć jego najdroższa część czyl
            > i akumulatory.

            Primo akumulator trakcyjny w hybrydach Toyoty nie jest najdrozsza czescia samochodu. Jest sporo tanszy, niz silnik spalinowy, pompa wtryskowa w dieslach, o skrzyniach automatycznych samochodow 1.0 nie wspominajac.

            Secundo problemy z akumulatorami trakcyjnymi hybrydowych Toyot praktycznie nie wystepuja. Liczone sa w pojedynczych egzemplazach w skali swiatowej. A dla strachliwych jest piecioletnia gwarancja na uklad hybrydowy, z mozliwoscia corocznego przedluzenia o dalszy rok.
        • jestklawo Re: Dziwna ekonomia 18.12.15, 15:25
          crannmer napisał:

          > Nie rozumiem."Problematyczna w odsprzedazy" znaczyloby, ze jest nadpodaz tanic
          > h uzywanych hybryd.

          bzdura, to znaczy że nikt czegoś takiego dobrowolnie nie kupi
        • jestklawo Re: Dziwna ekonomia 18.12.15, 19:54
          crannmer napisało:


          >To by znaczylo, ze i w zakupie nie jest drogo. Ale piszesz z kolei "w zakupie drozsza zdecydowanie".

          > Paradoks?

          ... zapytał zawodnik, który twierdził, że popyt i podaż to są podstawawowe prawa ekonomii :)))
    • kura_wuja Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 10:45
      Hipotetycznie najtansza bedzie wolnossaca benzyna+LPG i dodatkowo skuter.
      • chris62 Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 11:15
        Najtaniej jeździ się rowerem i to nawet używanym.
        • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 11:21
          Tak, zwłaszcza w zimie odwożąc dzieci do przedszkola. Nie każdy jest singlem bez zobowiązań
          • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 11:50
            Wrotki z przyczepka? ;-)
            • samspade Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 12:39
              Dziecko można do przedszkola pieszo. Ja zawożę rowerem. Czasem zaprowadzam
              • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 13:37
                Ja zaprowadzałem do przedszkola bo miałem blisko. Do szkoły już trzeba autem...
                • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 13:40
                  Nie przekonasz. Każdy ma przecież przedszkole za rogiem, w końcu mamy nadmiar tychże i można przebierać jak w ulęgałkach i wyjątkiem jest znalezienie miejsca w drugim końcu miasta.
                  • samspade Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 14:38
                    Szczególnie kiedy po szkole oczywiście dobrze wypadającej w rankingach trzeba zawieść dziecko na lekcje suahili a potem na balet.
                    • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 15:03
                      Dlatego wolalem szkole która choc dalej, ma te wszystkie zajecia u siebie :-)
                      • samspade Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 15:27
                        I internat.
                        • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 17:10
                          Nie stać mnie na La Rosey wiec do byle czego go nie odesle. :-)
                        • tbernard Re: Ekonomika hipotetycznie 20.12.15, 14:06
                          samspade napisał:

                          > I internat.

                          Internat może być w komórce ;)
                • jureek Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 14:16
                  galtomone napisał:

                  > Ja zaprowadzałem do przedszkola bo miałem blisko. Do szkoły już trzeba autem...

                  Do szkoły to moje dzieci chodziły same. No może pierwsze 2 tygodnie były odprowadzane.
                  Odwożenie dzieci do szkoły autem to dla mnie objaw gnuśnienia społeczeństwa.
                  • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 14:31
                    Serio? Puszczasz 7-latki same w dużym mieście do szkoły od połowy września?
                    • jureek Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 15:25
                      koza_oddam napisał:

                      > Serio? Puszczasz 7-latki same w dużym mieście do szkoły od połowy września?

                      300 tys. mieszkańców to chyba nie takie małe miasto. Widzę na ulicach dzieci pojedynczo lub w grupkach idące do szkoły. Więc nie tylko ja byłem takim wrednym rodzicem, który nie odprowadza, ani nie odwozi dzieci, tylko puszcza je same do szkoły.
                      Do czwartej klasy chodziły na piechotę, bo podstawówka blisko była, a od piątej dojeżdżały rowerem lub autobusem miejskim.
                      • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 17:13
                        jureek napisał:

                        > Do czwartej klasy chodziły na piechotę, bo podstawówka blisko była,

                        1. I jak z pierwszeństwem na przejściach tam gdzie chodzily?
                        2. Który to był rok?
                        3. Mój 6 latek ma do szkoły 8km, dlaczego mam go nie wozic?
                        • jureek Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 19:26
                          galtomone napisał:

                          > 1. I jak z pierwszeństwem na przejściach tam gdzie chodzily?

                          Pierwszeństwo na przejściach mają piesi. Tylko że nie we wszystkich miejscach, gdzie musiały w drodze do szkoły przekraczać jezdnię, są przejścia dla pieszych.

                          > 2. Który to był rok?

                          Najmłodszy zaczynał szkołę w roku 2000.

                          > 3. Mój 6 latek ma do szkoły 8km, dlaczego mam go nie wozic?

                          Gdyby moje miało tak daleko do szkoły, to też bym nie kazał mu chodzić pieszo.
                          • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 20:05
                            jureek napisał:

                            > galtomone napisał:
                            >
                            > > 1. I jak z pierwszeństwem na przejściach tam gdzie chodzily?
                            >
                            > Pierwszeństwo na przejściach mają piesi.

                            Jak już stoja na przejściu czy jak czekaja to tez...?

                            > Tylko że nie we wszystkich miejscach,
                            > gdzie musiały w drodze do szkoły przekraczać jezdnię, są przejścia dla pieszych
                            > .

                            To jakie to sa przejścia dla pieszych, na których pieszy nie ma pierszenstwa? Nie pytam zlosciwe - zdjecie mile widziane...

                            > > 2. Który to był rok?
                            >
                            > Najmłodszy zaczynał szkołę w roku 2000.

                            2000 r. w PL.... chyba tez dziecka w wieku 6 lat na drugi koniec miasta bym sam nie puscil...
                          • bimota Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 21:00
                            Pierwszeństwo na przejściach mają piesi. Tylko że nie we wszystkich miejscach, gdzie musiały w drodze do szkoły przekraczać jezdnię, są przejścia dla pieszych.

                            NO WRESZCIE PRZYZNALES...

                            A W POLSCE PRZEJSCIA SA WSZEDZIE...
                  • galtomone Trzecia opcja... 18.12.15, 14:48
                    jureek napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > Ja zaprowadzałem do przedszkola bo miałem blisko. Do szkoły już trzeba au
                    > tem...
                    >
                    > Do szkoły to moje dzieci chodziły same. No może pierwsze 2 tygodnie były odprow
                    > adzane.

                    Hmmm.... i swoje 6 latki puszczalbys na moim miejscu do szkoły autobusem czy tramwajem?
                    I co mialbym zrobic jak go np. jakiś zboczeniec zawienie do auta? Kupic sobie nowego?
                    Ja tez chodziłem sam do szkoły... ale czasy były troche inne w 1980 niż dziś.
                    I do szkoły miałem 15 min spacerkiem przez tunele pod rondem a nie musialem dojść przez DTŚ pod Chorzów prawie.

                    > Odwożenie dzieci do szkoły autem to dla mnie objaw gnuśnienia społeczeństwa.

                    A dla mnie nie odwozenie takich maluchow gdy szkola nie jest dostepna na piechotę (i nie ODPROWADZANIE!!! dla jasności) za szczyt głupoty i nieodpowiedzialności!

                    trzecia opcja - chyba, ze mieszkasz w malej wsi, wszyscy się znaja i generalnie jest po prostu bezpiecznie.

                    Tak czy siak, w razie W wg. prawa bylbys za wszelkie konsekwencje odpowiedzialny - i słusznie!
                    • crannmer Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 14:54
                      galtomone napisał:
                      > I co mialbym zrobic jak go np. jakiś zboczeniec zawienie do auta? Kupic sobie n
                      > owego?

                      Zagrozenie w swej skali porownywalne do mozliwosci zostania trafionym meteorytem.

                      > Ja tez chodziłem sam do szkoły... ale czasy były troche inne w 1980 niż dziś.

                      Tak. Zle wiadomosci nie rozchodzily sie tak szybko, jak teraz. Co nie znaczy, ze ich nie bylo.
                      • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 15:08
                        crannmer napisał:

                        > galtomone napisał:
                        > > I co mialbym zrobic jak go np. jakiś zboczeniec zawienie do auta? Kupic s
                        > obie n
                        > > owego?
                        >
                        > Zagrozenie w swej skali porownywalne do mozliwosci zostania trafionym meteoryte
                        > m.

                        Tymniemniej jednak jakies ryzyko jest. I chętnie poznam dane wejściowe do tego wyniku?
                        Ile osob rocznie w PL ginie od meteorytow.
                        Ile dzieci pada ofiarami czynow pedofilskich poza domem?


                        > > Ja tez chodziłem sam do szkoły... ale czasy były troche inne w 1980 niż d
                        > ziś.
                        >
                        > Tak. Zle wiadomosci nie rozchodzily sie tak szybko, jak teraz. Co nie znaczy, z
                        > e ich nie bylo.

                        No.... było (przynajmniej u mnie) o wiele więcej Milicji na ulicy, trudniej było dostać na miescie po ryju, aut było nieporównywalnie mniej, ludzie mieli więcej czasu i bardziej interesowali się tym co się do okola nich dzieje.

                        Przykład: czy w okolicy lat 70/80 dzieci do 10 lat które się w dzień szwedjaja po sklepach (albo pala przed sklepami) były czyms co się codziennie widywalo?
                        Bo mnie się jednak wydaje, ze nie jest dokładnie tak jak było i swiat jest bardziej niebezpieczny. Choc niewątpliwie masz racje co do samych wiadomości...
                    • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 14:56
                      Jak daleko jest ta szkoła że trzeba tramwajem czy autobusem? I w latach 80 też byli zboczeńcy, Tyle że nie było tvn24.
                      • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 15:12
                        8 km
                        Owszem byli, ale pospolitych przestępstw na ulicy było mniej,
                        aut było mniej, motocykli było mniej, nastolatkow szwedajacych się po miescie było mniej, milici na ulicach było więcej.
                        To sa fakty. I masz racje- pisałem wyżej - jasne ze więcej info do nas dociera. Ale ja swojego 6 latka 2 x 8km z tornistrem nie puszcze.
                        ty oczywiście rob co chcesz - pamiętaj tylko, ze to ty jesteś odpowiedzialny za takie dziecko i wszystko co się wydarza.
                        • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 15:27
                          8 km? Czemu wysyłasz dziecko do szkoły w innym mieście?
                          • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 17:13
                            8 km i od razu inne miasto?
                            Ty mieszkasz w miejcowosci co ma 3 domy i 500 m średnicy?
                            • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 19:14
                              Nie ale w promieniu 2 kilometrów na szybko zliczylem 5 podstawówek.
                              • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:07
                                No i co z tego?
                                Szkole się chyba wybiera ze względu na poziom, oferte edukacyjna, atmosferę, itd.. a nie to czy można tam szybko bachora odstawić i na paliwie zaoszczedzic...
                                • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:35
                                  A odstawiaj sobie bachora gdzie chcesz. Śmieszą mnie tylko gadki o poziomie w podstawówce i inne pierdu pierdu. Szkoda mi tych dzieci. Jednak za czasów mojej młodości mieliśmy dzieciństwo. A nie tylko niekończące się wymagania.
                                  • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 21:58
                                    samspade napisał:

                                    > A odstawiaj sobie bachora gdzie chcesz.

                                    Dzieki za pozwolenie. Zwroce tez grzecznie ci uwagę, ze ja pisałem o nieokreślonym dziecku... ty zas w tej chwili piszesz w pejoratywny sposób o moim, wiec może zluzuj i przemysl co i do kogo piszesz...

                                    > Śmieszą mnie tylko gadki o poziomie w p
                                    > odstawówce i inne pierdu pierdu.

                                    To masz dizwne poczucie humoru. Tak jak ze wszystkim sa szkoły lepsze i gorsze.
                                    Ja cicialem takiej gdzie dziecko będzie się uczyc, gdzie będzie się dobrze czulo i z radoscia chodzilo do szkoły.
                                    Alternatywa to np. szkola gdzie kasly sa prawie dwa razy większe a pierwszoklasistom mija entuzjazm do szkoły po pierwszym roku - sa takie w mojej okolicy.

                                    > Szkoda mi tych dzieci.

                                    Bo maja fajna szkole???

                                    > Jednak za czasów mojej
                                    > młodości mieliśmy dzieciństwo. A nie tylko niekończące się wymagania.

                                    Nie wiesz o czym mówisz - przynajmniej w odniesieniu do mnie wiec może daj sobie siana.
                                    • only_the_godfather Re: Trzecia opcja... 19.12.15, 16:07
                                      Galtom za przeproszeniem ale uczyć się można w każdej szkole. Znam takich co chodzili do najlepszych szkół i nic w życiu nie osiągnęli, jak i znam takich na których tacy jak Ty odrazu postawili by krzyżyk bo nie chodzili do najlepszej szkoły a dziś w życiu widzie im się lepiej niż tym co chodzili do najlepszej szkoły.
                                      • galtomone Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 08:50
                                        only_the_godfather napisał:

                                        > Galtom za przeproszeniem ale uczyć się można w każdej szkole.

                                        Ale coz to za stwierdzenie? Czy ja napisałem, ze nie można?
                                        Mieszkac i pracować tez można wszędzie.. jednak większość z nas chce mieszkac w ladniejszych miejscach, lepszych i pracować tez na lepszych warunkach niż gorszych. Szkol to nie dotyczy? Twoim zdaniem wszystko jedno gdzie się ktoś uczy i nie ma to znaczenia?
                                        No pozwole się nie zgodzić - ma. Co nie znaczy, ze w zlej szkole nie można zdobyc wiedzy i odwrotnie, ze z dobrej wyjda sami geniusze...

                                        > Znam takich co ch
                                        > odzili do najlepszych szkół i nic w życiu nie osiągnęli, jak i znam takich na k
                                        > tórych tacy jak Ty odrazu postawili by krzyżyk bo nie chodzili do najlepszej sz
                                        > koły a dziś w życiu widzie im się lepiej niż tym co chodzili do najlepszej szko
                                        > ły.

                                        No i? To niczego nie dowodzi i jak napisaem wyżej. dobra/zla szkola niczego nie gwarantuje jednak na pewno fajniej chodzi się do szkoły dobrej np. takiej gdzie 6 latkowi nikt nie zabiera kieszonkowego czy odgania go od stolu do ping-ponga na korytarzu, nie karze robic pompek w ubikacji czy wreszcie gdzie klasa ma 20 osob a nie 35...
                                        • only_the_godfather Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 10:55
                                          Jakoś w większości szkół jakie znam(a są to szkoły w pobliżu miejsca zamieszkania) nie dzieją się takie rzeczy jak opisujesz. No i niewiem czy fajniej się chodzi do szkoły oddalonej od miejsca zamieszkania czy jednak do takiej gdzie kolegów ma się nie tylko w szkole ale także na podwórku po szkole.
                                          • jureek Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 12:27
                                            only_the_godfather napisał:

                                            > dzi do szkoły oddalonej od miejsca zamieszkania czy jednak do takiej gdzie kole
                                            > gów ma się nie tylko w szkole ale także na podwórku po szkole.

                                            Na podwórku? No coś Ty! Na podwórkach to pedofile przecież atakują. Kolegów trzeba dziecku starannie dobierać (najlepiej jakiś kasting), potem jest znowu powód, żeby zawozić dziecko autem na spotkanie z kolegą, gdzie pod okiem rodziców na angielskim przystrzyżonym trawniku będą mogli się razem 45 minut pobawić.

                                            • jureek Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 14:19
                                              jureek napisał:

                                              > Na podwórku? No coś Ty! Na podwórkach to pedofile przecież atakują. Kolegów trz
                                              > eba dziecku starannie dobierać (najlepiej jakiś kasting), potem jest znowu powó
                                              > d, żeby zawozić dziecko autem na spotkanie z kolegą, gdzie pod okiem rodziców n
                                              > a angielskim przystrzyżonym trawniku będą mogli się razem 45 minut pobawić.

                                              Znam ten syndrom także z mojej podopolskiej wsi. Do miasta jest stosunkowo blisko, więc pobudowało się ostatnio u nas sporo przedstawicieli tzw. nowej klasy średniej, którzy przeprowadzili się z miasta. Mamy też we wsi jednego Marokańczyka, no i trzeba powiedzieć, że jest on lepiej zintegrowany z miejscową społecznością niż ci z nowego osiedla. We wsi jest bardzo dobra podstawówka. Jest to tzw. szkoła społeczna wywalczona przez rodziców, gdy chciano u nas likwidować podstawówkę i wozić dzieci do innych wsi. Ta wiejska szkoła zatrudnia nawet native speakera do nauki języka obcego (emerytowana nauczycielka, która przeprowadziła się do nas z Niemiec), ale oczywiście ci z nowego osiedla wszyscy wożą dzieci do szkół do Opola (i oczywiście narzekają na korki). Ich dzieci nie bawią się z miejscowymi, szkoda mi ich.
                                              • galtomone Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 18:16
                                                Pewnie bywa i tak. Nie w naszym przypadku.
                                            • galtomone Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 18:16
                                              jureek napisał:

                                              > Na podwórku? No coś Ty! Na podwórkach to pedofile przecież atakują. Kolegów trz
                                              > eba dziecku starannie dobierać (najlepiej jakiś kasting), potem jest znowu powó
                                              > d, żeby zawozić dziecko autem na spotkanie z kolegą, gdzie pod okiem rodziców n
                                              > a angielskim przystrzyżonym trawniku będą mogli się razem 45 minut pobawić.

                                              I znasz takie dzieci czy piszesz ze słyszenia? :-)
                                              Bo ja nie znam.
                                          • galtomone Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 18:16
                                            only_the_godfather napisał:

                                            > Jakoś w większości szkół jakie znam(a są to szkoły w pobliżu miejsca zamieszkan
                                            > ia) nie dzieją się takie rzeczy jak opisujesz.

                                            Jako, ze moja rodzina jest zwiazana z edukacja na roznych poziomach d lat to wiem sporo o tym co się dzieje w publicznych, prywatnych i społecznych placówkach roznego typu. Przed wyborem szkoły zresztą byliśmy w kilku.
                                            Zdecydowalismy się na taka do której trzeba jezdzic, ale wszystko wskazuje na to ze był to dobry wybor.

                                            > No i niewiem czy fajniej się cho
                                            > dzi do szkoły oddalonej od miejsca zamieszkania czy jednak do takiej gdzie kole
                                            > gów ma się nie tylko w szkole ale także na podwórku po szkole.

                                            Na obecnym etapie nie ma to większego znaczenia. I tak widujemy się z dizecmi z okolicy zamieszkania prawie na codzien, bo już z czasów przed przedszkolem i przedszkola zrobila się fajna paczka i teraz także poza szkola widuje się z dziecmi ze szkoły, bo rodzicom się chce poswiecic czas na wspólne zabawy i zajecia.
                                            Samego i tak go na plac bym nie puscil... A tak zawsze jest ktoś ze znajomych rodzicow (lub my) ktoś bierze packze dzieci do parku.
                                            Nie ma problemu i odleglosc szkly nie wpływa na ilość znajomych.
                        • jureek Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 15:31
                          galtomone napisał:

                          > 8 km

                          8 kilometrów do podstawówki? W mieście? To co to za dziura jest?
                          • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 17:14
                            Katowice... a co?
                            • jureek Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 19:00
                              galtomone napisał:

                              > Katowice... a co?

                              Katowice mają tak rzadką sieć szkół podstawowych? Aż wierzyć się nie chce. Nie dziwiłbym się, gdyby to był jakiś rzadko zaludniony teren wiejski, ale w mieście 8 km do podstawówki to chyba przesada.
                              • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 19:17
                                Przecież szkoła musi odpowiednio wypadac w rankingach
                                • jureek Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 19:28
                                  samspade napisał:

                                  > Przecież szkoła musi odpowiednio wypadac w rankingach

                                  Podstawówka też?

                                  • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:06
                                    A małe dziecko to gorsze?
                                  • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:11
                                    A tobie byłoby wszystko jedno czy ucza twoje dzieci dobrze, zle czy tak sobie?
                                    Czasu nie da się cofnac wiec chyba warto wybrać jak najlepiej się da.
                                    A dojazd do tej szkoły mamy bardzo dobry, wiec autem nie jest to kłopot.
                                    Jakies 7 min z pod domu. Do pracy troche dluzej ale da się przezyc.
                                    • samspade Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:38
                                      Inni nie mający dobrego dojazdu tez woza dzieci bo tak trzeba. Bo rankingi. Wychowywanie lemingow od małego.
                                      • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 22:01
                                        Dobrze się czujesz??? Bo jak czytam co piszesz to zaczynam watpic...

                                        Liemigni? Może od razu napisz o tym gorszym sorcie czy gestapo - nie wiem co prawda jak to ma się odnieść do faktu, ze ktoś nie posyla dziecka do szkoły rejonowej majac lepsza opcje (bo np. ma basen a rejon nie) ale co tam. Ty wiesz z gory lepiej i jesteś wstanie już przypisac wszystko wszystkim. Szuflakowanie ludzi idzie ci swietnie. Jest taki jeden prezes który tez to robi rewelacyjnie.
                                      • elpik Re: Trzecia opcja... 22.12.15, 11:32
                                        A pewnie ci mieszkający w pobliżu tej super fajnej podstawówki też wożą dzieci na drugi koniec miasta - bo zawsze ta odleglejsza szkoła jest fajniejsza :)
                                  • bimota Re: Trzecia opcja... 19.12.15, 19:27
                                    Podstawówka też?

                                    A TO NIE JEST ABY TAK, ZE PODSTAWOWKA JEST NAJWAZNIEJSZA ?

                                    DOBRZE JEST MIEC DOBREGO NAUCZYCIELA, ZWLASZCZA PRZEDMIOTOW SCISLYCH. TYLE ZE ANI RANKINGI O TYM NIE POWIEDZA, ANI TYMBARDZIEJ GALUS SAM NIE ROZPOZNA DOBREGO OD ZLEGO.
                                • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:09
                                  No jakiś wskaźnik to jest, ale nie jedyny.
                                  Szkola gdzie chodzi wypada na tele innych nie zle. Sa lepsze.
                              • galtomone Re: Trzecia opcja... 18.12.15, 20:08
                                Szkol jest dużo... mniej niż było bo mojej już nie ma (dojście na piechotę w 100% było bez kolizji z autami.
                                Ale chyba ważniejsze jest czy szkola dobrze uczy i jest fajna niż czy jest blisko...?
                                • only_the_godfather Re: Trzecia opcja... 19.12.15, 16:10
                                  Co to znaczy że szkoła jest fajna? To czy dziecko się będzie uczyć w dużej mierze zależy od samego dziecka i rodziców a nie od szkoły. Jak dzieciak nie będzie się chciał uczyć to nic nie pomoże, a jak będzie chciał to choćby chodził do najgorszej szkoły wiedzę zdobędzie.
                                  • galtomone Re: Trzecia opcja... 20.12.15, 08:50
                                    only_the_godfather napisał:

                                    > Co to znaczy że szkoła jest fajna? To czy dziecko się będzie uczyć w dużej mier
                                    > ze zależy od samego dziecka i rodziców a nie od szkoły. Jak dzieciak nie będzie
                                    > się chciał uczyć to nic nie pomoże, a jak będzie chciał to choćby chodził do n
                                    > ajgorszej szkoły wiedzę zdobędzie.

                                    A w której szkole/w jakim srodowisku ma na to większe szanse. W szkole która lubi, gdzie chce chodzic czy w takiej której nie lubi?

                                    Pisanie, ze szkola nie ma kompletnie znaczenia, to jaka jest... nie mogę się z tym zgodzić. Szkola jest ważnym elementem całego procesu kształcenia - to po prostu fakt.
          • chris62 Re: Ekonomika hipotetycznie 23.12.15, 09:28
            Singlem? Zapewne jesteś młodszy od mojej córki...

            Wracając pamiecią wstecz to ja do przedszkola nie chodziłem - na szczęście.
            Dzięki temu mogłem przeprwadzić symulację życia Indian:) i zebrać wiele innych ciekawych doświadczeń.
            Dzisiejze dzieci to jakieś niedojdy które nie potrafią pokonać 1-2 km do szkoły a ja dymałem ponad 2 z tornistrem na plecach.
            Do tego na podstawie wiedzy organoleptycznej powim Ci ż edzisuiejsze dzieci to jakieś karykatury pogięte kręgosłupy, popsute oczy, rózne inne schorzenia alergiczne i nie tylko.
            Wszystko przez to ze zamiasta bycia wojownikami są pożeraczami monitorów, reklam, i na siłę robi się znich Einsteinów.
            Jest okres świąteczny wolne od nauki - zamiast dać się dzieciakom wyszaleć rodzice nawet Wigilię zaprowadzają je do szkoły.
            To jest CHORE.

            • bimota Re: Ekonomika hipotetycznie 23.12.15, 17:21
              HA HA... U MNIE WYKRYWALI WSZELKIE MOZLIWE WADY POSTAWY, ALE JAK PZYSZEDL POBOR WOJSKOWY, TO NAGLE OZDROWIALEM... :p

              CZEGO BYS NIE WYMYSLIL, TO JEDNAK OBOWIAZEK SZKLONY NADAL ISTNIEJE I TE KREGOSLUPY W SZKOLNYCH LAWKACH BEDA SIE KRZYWIC... W PRZEDSZKLOU. O ILE PAMIETAM, SIEDZENIA JEST ZNACZNIE MNIEJ...
      • galtomone Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 11:49
        kura_wuja napisała:

        > Hipotetycznie najtansza bedzie wolnossaca benzyna+LPG i dodatkowo skuter.

        Eeee, a rower lub wrotki? ;-)
        • kura_wuja Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 14:18
          Napisalem o skuterze bo to forum motorowe, skuter jednak jest szybszy od roweru i czesto samochodem wozi sie tylek w dni sloneczne aby tylko "cos zalatwic na miescie"
          Ale w przypadku nieduzych miast czy malych miejscowosci nawet rower wystarczy. I niech mi ktos wytlumaczy dlaczego dziecka do przedszkola czy szkoly w pogodny dzien nie mozna odwiezc na skuterze?
    • nazimno "najtanszy" nic nie znaczy 18.12.15, 12:34
      Ostateczny koszt kilometra jest tak zagmatwana funkcja roznych cen i kosztow, ze nawet kon z duzym lbem niczego nie wymysli.

      Decyduja wlasnosci transportowe i trakcyjne.
      Po cholere komus jakies g..., do ktorego nic nie mozna zapakowac.


      • galtomone Re: "najtanszy" nic nie znaczy 18.12.15, 13:39
        nazimno napisał:

        > Decyduja wlasnosci transportowe i trakcyjne.
        > Po cholere komus jakies g..., do ktorego nic nie mozna zapakowac.

        Tez nie wiem a C1, Aygo, CityGo, Smartow, Sparkow i innych takich pelno na drogach...
        • nazimno Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak torebke. 18.12.15, 14:14
          To jest pierwszy powazny zakup po Barbie.
          • jureek Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 15:47
            nazimno napisał:

            > To jest pierwszy powazny zakup po Barbie.

            Twierdzisz, że ci wszyscy faceci, których widzę, jak jadą w pojedynkę tymi wielkimi brykami, mają pełne bagażniki rzeczy, które koniecznie muszą przewozić?
            • galtomone Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 17:15
              No ja mam zwykle w 3/4 pełny.
              • samspade Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 19:15
                A gdyby odjąć butle gazową i posprzątać?
                • galtomone Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 20:12
                  samspade napisał:

                  > A gdyby odjąć butle gazową i posprzątać?

                  Nie wiem... nie mam butli i bałaganu w bagażniku.
                  • samspade Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 20:31
                    Masz tylko "niezbędny" zestaw naprawczy.
                    • galtomone Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 22:06
                      samspade napisał:

                      > Masz tylko "niezbędny" zestaw naprawczy.

                      Nie umiem naprawiac auta na drodze wiec tez nie.
                      • samspade Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 22:24
                        Mógłbym udawać ze interesuje mnie co wozisz. Ale nie będę. Ogólnie samochody w bagażnikach wożą powietrze bądź pierdoly. Skrzynki skrzyneczki z narzędziami kable i inne tego rodzaju pierdoly. Pierdyliard rzeczy z których kierowca nie korzystał przez ostatnie 2 dekady i nie skorzysta przez najbliższą. Wolna wola. Niech wożą.
                        • galtomone Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 19.12.15, 07:45
                          No nie w mioim przypadku.
                          W kazdym razie do aut typu C1 to czasem nawet ciezko zakupy spakowac (do bagaznika).
                          Ja malych aut nie lubie, ale dobrze , ze sa, wiecej miejsca do parkowania dzieki temu.
            • bimota Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 18.12.15, 21:07
              Twierdzisz, że ci wszyscy faceci, których widzę, jak jadą w pojedynkę tymi wielkimi brykami, mają pełne bagażniki rzeczy, które koniecznie muszą przewozić?

              PEWNIE NIE, ALE OD CZASU DO CZASU COS JEDNAK TRZEBA PRZEWIEZC... I JAK ZWYKLE ZE SKRAJNOSCI W SKRAJNOSC...
            • nazimno Re: Kupuja to przewaznie babki, zupelnie jak tore 19.12.15, 21:53
              Oni wioza swoje EGO.
        • samspade Re: "najtanszy" nic nie znaczy 18.12.15, 14:41
          Bo do tych samochodów zapakuje się to co potrzeba. A wozi się mniej powietrza. Łatwiej zaparkować niższe opłaty rachunki itp.
          • bimota Re: "najtanszy" nic nie znaczy 18.12.15, 21:09
            LATWIEJ.. TO DLACZEGO ZWYKLE TAKIE AUTA WIDZE ZAJMUJACE 2 MIEJSCA PARKINGOWE ? CO ZLEGO W WOZENIU POWIETRZA ? O ILE MNIEJSZE RACHUNKI NP. W POROWNANIU Z CHWALONYM PRZEZ CIEBNE LOGANEM, DO KTOREGO WEJDZIE SPORO, ZWLASZCZA KOMBI ?
    • crannmer Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 12:58
      galtomone napisał:
      > c). hybryda typu Prius
      > d). maly diesel - 1.2/1/4

      Rozsadna hybryda *) jest nowa w cenie dyzla (poruszajac sie wewnatrz tej samej klasy wielkosci).

      Jazda w korkach, ale z glowa przy pomocy hybrydy w rodzaju Aurisa/Lexusa ct200 HSD to zuzycie nieco ponizej 5 litrow benzyny. Przy mrozach i pojedynczych odcinkach ponizej 7..10 km nieco wiecej. Komfort jazdy HSD w warunkach gestego ruchu w zestawie gratis.

      *) Czyli nie Prius, bo ten jest za drogi w stosunku do tego, co daje.
      • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 13:34
        Tylko że Aurisem nie da się jeździć, wyje jak potępieniec mocy zero.
      • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 13:43
        5l benzyny to mniej więcej 10l gazu. Tyle biorą (z zapasem) auta z 1.6 110km, więc chyba nie ma co porównywać jazdy czymś normalnym z czymś pokroju Aurisa. Chyba że dla szpanu. Niestety, dziś tańszego paliwa niż gaz nie ma. Można zaklinać rzeczywistość, ale nie ma.
    • liczbynieklamia Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 16:16
      > LPG zawsze wygra na zł?
      Tak, aczkolwiek oszczędność przy tak małych przebiegach i jeździe miejskiej będzie na poziomie ok. 4000zł na cały okres użytkowania, czyli maksymalnie 10% całkowitego kosztu użytkowania. Czy warto? Ja bym się nie zdecydował, ze względu na potencjalne problemy z gwarancją na samochód i być może mniejszy bagażnik. Dodajmy jeszcze, że w tym roku LPG było cenowo na poziomie 40% ceny benzyny, a nie na poziomie 50%, jak przez kilka poprzednich lat. Gdyby LPG wrócił cenowo na dotychczasowy poziom, to oszczędności jeszcze spadną.
      • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 19.12.15, 10:19
        Tylko że z gazem wygląda to tak, że zakładasz żeby pojeździć nieco taniej do pracy/szkoły, wiesz jakie masz przebiegi, liczysz i wychodzi że za rok się zwróci. Montujesz i nagle okazuje się że podróże są mega tanie. Że tak jak ja na przykład na pełnym zbiorniku robię około 400km, za 70zł. I że spontan nad morze czy w góry miło zaskakuje przy płaceniu. Nagle okazuje się, zwłaszcza w większym mieście, że nie wysiadasz z auta - przebiegi z automatu robią się większe, sporo większe niż zakładane przy montażu instalacji. A w momencie jej zwrotu to już masz same oszczędności. Jeśli tylko silnik jest z tych lubiących gaz to na sekwencyjnej instalacji ryzyko wypalenia uszczelki głowicy czy zaworów praktycznie nie występuje. Stroisz raz i w zasadzie póki wtryski nie zaczynają niedomagać to ograniczasz się do wymiany filtrów co 10-15tys km. Tak więc zakładanie przebiegów na montaż to jedno, a życie po montażu to drugie.
    • oixio kalkulator kosztów ekspoloatacji 18.12.15, 19:27
      Kalkulator kosztów
      ułatwi podjęcie decyzji :)
    • bimota Re: Ekonomika hipotetycznie 18.12.15, 21:10
      TO PO ILU KM ZWRACA SIE GAZ ZA 3000 ?
      • misiaczek1281 Re: Ekonomika hipotetycznie 22.12.15, 13:49
        do jazdy po mieście na krótkich dystansach najlepsza jest prosta niewysilona benzynówka bez gazu....zanim silnik się przełączy na gaz trzeba przejechać 2 km....a jeśli masz do pracy 5 km to połowę dystansu jedziesz na benzynie :) bez sensu nie?:) przy niskich przebiegach (takie są w mieście ) instalacja zwróci się po 2-3 latach...i to pod warunkiem że w tym czasie nie wypali się uszczelka pod głowicą , nie padną wtryskiwacze gazu itp. A po 3 latach sprzedasz auto i figę oszczędzisz :) Ps. ciekawostka: Cena benzyny tanieje kiedyś 5.5 zł a dziś 4,2 zł a cena gazu poszła w górę ponad 2 zł a było po 1.,7 zł :)
        Od stycznia znoszą embargo na eksport ropy z Iranu i rynek zaleją ropą a cena ropy poleci na łeb na szyję :) Na stacji będzie poniżej 4 zł :) Pozdrawiam gazowników :)
        • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 22.12.15, 14:41
          Jak spadnie cena benzyny, to i spadnie gazu. Już jest po 1,95 więc nie ma problemu. 5km z czego 2 na pb a 3 na lpg to chyba i tak taniej niż 5 na pb? Niskie przebiegi w mieście? Nie każdy mieszka w Pcimiu. Nawet w takich Kielcach często robi się w mieście 10km w jedną stronę, o większych miastach nie mówiąc. No i mnóstwo ludzi mieszka teraz na peryferiach - tańsze nieruchomości, ciszej - ale dalej. I tu mała benzyna typu 1.1-1.4 + gaz i jeździmy taniej niż komunikacją publiczną. Poza tym pisałem - i wiem z doświadczenia - założysz LPG, jazda jest tania - zaczynasz dużo więcej jeździć. Instalacja zwraca się bardzo szybko. I przez 3 lata nie padną wtryskiwacze, nawet gó...ane czerwone Valteki to wytrzymają bez pierdnięcia. Uszczelka pod głowicą? O ile ktoś nie naprawił kiedyś po kosztach na handel to ta usterka wespół ze współczesnymi instalacjami sekwencyjnymi praktycznie nie występuje - oczywiście, są silniki wybitnie nie do gazu i takie co znoszą, ale to już można wybrać na etapie zakupu auta i wiedzy o jego zagazowaniu lub nie. Tylko trzeba mieć o tym jakieś pojęcie a nie pisać jakieś bzdury. A jak ktoś ma do roboty 3km to nie jeździ autem bo to się nie opłaca z grubsza bez względu na paliwo i jedynie wygodnictwo się liczy, koszty paliwa kompletnie nie.
          • misiaczek1281 Re: Ekonomika hipotetycznie 22.12.15, 19:54
            koza_oddam napisał:

            > Jak spadnie cena benzyny, to i spadnie gazu. Już jest po 1,95 więc nie ma probl
            > emu. 5km z czego 2 na pb a 3 na lpg to chyba i tak taniej niż 5 na pb? Niskie p
            > rzebiegi w mieście? Nie każdy mieszka w Pcimiu. Nawet w takich Kielcach często
            > robi się w mieście 10km w jedną stronę, o większych miastach nie mówiąc. No i m
            > nóstwo ludzi mieszka teraz na peryferiach - tańsze nieruchomości, ciszej - ale
            > dalej. I tu mała benzyna typu 1.1-1.4 + gaz i jeździmy taniej niż komunikacją p
            > ubliczną. Poza tym pisałem - i wiem z doświadczenia - założysz LPG, jazda jest
            > tania - zaczynasz dużo więcej jeździć. Instalacja zwraca się bardzo szybko. I p
            > rzez 3 lata nie padną wtryskiwacze, nawet gó...ane czerwone Valteki to wytrzyma
            > ją bez pierdnięcia. Uszczelka pod głowicą? O ile ktoś nie naprawił kiedyś po ko
            > sztach na handel to ta usterka wespół ze współczesnymi instalacjami sekwencyjny
            > mi praktycznie nie występuje - oczywiście, są silniki wybitnie nie do gazu i ta
            > kie co znoszą, ale to już można wybrać na etapie zakupu auta i wiedzy o jego za
            > gazowaniu lub nie. Tylko trzeba mieć o tym jakieś pojęcie a nie pisać jakieś bz
            > dury. A jak ktoś ma do roboty 3km to nie jeździ autem bo to się nie opłaca z gr
            > ubsza bez względu na paliwo i jedynie wygodnictwo się liczy, koszty paliwa komp
            > letnie nie.

            Auto gazu spala 20% więcej niż benzyny :) Instalacja LPG kosztuje 2500 zł + częstsza wymiana filtra gazu, świec, przewodów + droższy przegląd + serwis instalacji - regulacja to liczmy razem 3 000 zł.... oszczędzając 100 zł miesięcznie instalacja zwraca się po 30 miesiącach czyli 2,5 roku pod warunkiem że w tym czasie od gazu nie padną wtryski gazu + uszczelka pod głowicą to naprawa za 2 tysiaki? A padną kiedyś na pewno:) Wtedy instalacja zwraca się po 4 latach:) Jak ktoś ma do pracy 5 km to też jeździ autem....na nogach nie będę chodził 10 km dziennie:)
            5 km z czego 2 na benzynie....a 3 na gazie....w drugą stronę znowu 2 km na benzynie czyli razem 4 km na benzynie a 6 na gazie....40%trasy na benzynie ....wychodzi że do jazdy do pracy 10 km dziennie GAZ JEST BEZ SENSU....gaz na ekonomiczny sens tylko gdy jeździsz powyżej 40 km dziennie :)
            • koza_oddam Re: Ekonomika hipotetycznie 22.12.15, 20:12
              Nie za bardzo masz doświadczenie z autami na instalacji sekwencyjnej, prawda? Faktycznie, nie ma sensu karmić trola...
              • misiaczek1281 Re: Ekonomika hipotetycznie 22.12.15, 21:26
                koza_oddam napisał:

                > Nie za bardzo masz doświadczenie z autami na instalacji sekwencyjnej, prawda? F
                > aktycznie, nie ma sensu karmić trola...

                Nie mam....poza tymi kilkoma które podałem nie mam....i nie wyzywam od troli....lubię ludzi...
            • galtomone Mize nie bierz kwot z sufitu? 22.12.15, 21:21
              misiaczek1281 napisał:

              > Auto gazu spala 20% więcej niż benzyny :) Instalacja LPG kosztuje 2500 zł +
              > częstsza wymiana filtra gazu, świec, przewodów + droższy przegląd + serwis ins
              > talacji - regulacja to liczmy razem 3 000 zł....

              Bla, bla, bla...
              • misiaczek1281 Re: Mize nie bierz kwot z sufitu? 22.12.15, 21:27
                galtomone napisał:

                > misiaczek1281 napisał:
                >
                > > Auto gazu spala 20% więcej niż benzyny :) Instalacja LPG kosztuje 2500 z
                > ł +
                > > częstsza wymiana filtra gazu, świec, przewodów + droższy przegląd + serw
                > is ins
                > > talacji - regulacja to liczmy razem 3 000 zł....
                >
                > Bla, bla, bla...

                Bla bla to Twoje argumenty?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka