hukers
27.02.20, 13:09
Moja żona Zofia potrzebuje nowego samochodu i wszystko spadło na moją kapuścianą głowę. Wymagania: do miasta, czyli nieduży, benzynowy, dla kobiety, czyli ładny, dla płatnika, czyli, dla mnie - niska utrata wartości przez trzy lata (trzy lata leasingu i samochód idzie w świat, do misiaczkowatych). Budżet, do 100 tys, ale najlepej 60 -80. Trochę w wolnej chwili napocząłem temat i wyszło mi, że pod kątem niskiej utraty wartości warto kupić crossovera (bo tracą niby ok. 35% przez trzy lata). Tu bym myślał o kaszkaju, tcrosie albo rocku, hyundai kona albo kia proceed. Z nie crossoverovatych wybór jest tak duży, że kręci mi się w głowie (kapuścianej). Może ktoś coś doradzi, w temacie, ładny do miasta z niską utratą wartości. Liczę na szanowne grono forumowiczów. Aha, zastanawiam się jeszcze nad opcją, czy nie wziąć trzylatka z polskiego salonu z niskim przebiegiem.