manekin1
18.10.05, 09:49
Zainspirowały mnie wątki "Jakie auto od ... do ...?"
Mój kumpel wybrał się do RFN w celu nabycia za naprawdę minimalne pieniądze
auta. Sądził, że trabant nie będzie go kosztował więcej niż jakieś 100-200
EUR. Kiedy wylądował w końcu na jakiejś wschodniej giełdzie samochodowej i
znalazł swoje "cudo" usłuszał, że auto nie jest na sprzedaż i że należy do
dozorcy placu na którym znajduje się giełda. Koleżka poszedł pogadać o
samochodzie, kiedy powiedział dozorcy, że jest zainteresowany jego furą, ten
uśmiechnął się od ucha do ucha, machnął ręką i powiedział, że oddaje go za
darmo, byle go szybko zabrać ;)