Gość: nick
IP: *.mrkch.pl / 10.10.15.*
28.02.03, 12:43
Trzy razy ich prosiałem o przesłanie oferty do mnie. za kazdym razem
informowano mnie ze zostało to zrobione i zwalano wine na poczte ze nic nie
dostałem. Napisałem w koncu oficjalne pismo do jednej z Pan Dyrektor w L4.
Czekam na odpowiedz, ciekawe czy cos napisza. A zaraz zadzwonie zeby
przestali przetwarzac moje dane osobowe.
Ubezpieczylem sie w Poloni (samo OC) i wyszło mnie taniej niz obiecano w L4.
A oto artykuł z dzisiejszego Życia Warszawy:
Naszemu Czytelnikowi udało się skłonić firmę ubezpieczeniową Link4 do
złamania niezłomnej zasady. Nie zapłacił za kota w worku.
Krzysztof Jędrzejak, mieszkaniec Warszawy, zachęcony reklamą nowej firmy
ubezpieczeniowej - Link4 - postanowił sprawdzić ofertę towarzystwa. Tym
bardziej że namawia ona do zakupu polisy po cenie niższej niż u konkurencji.
Zadzwonił pod wskazany przez reklamę numer i odpowiedział na wszystkie zadane
pytania, choć niektóre wydawały mu się dziwne. - Rozmowa na mój koszt trwała
około 15, może 20 minut, ale skoro polisa ma być dużo tańsza, stwierdziłem,
że może warto - opowiada pan Krzysztof.
- Zapytałem - dodaje - czy mogę przeczytać umowę przed jej podpisaniem i
usłyszałem, że polisa zostanie przesłana pocztą. Po kilku dniach listonosz
zapukał do jego drzwi i oznajmił, że ma dla niego przesyłkę z towarzystwa
ubezpieczeniowego. Jednak okazało się, że aby zajrzeć do środka musi opłacić
pierwszą ratę w wysokości ponad 400 zł.
- Nie zwykłem płacić za towar, którego wcześniej nie widziałem - denerwuje
się Krzysztof Jędrzejak. Nie odebrał przesyłki i zadzwonił do
ubezpieczyciela. - Zapytałem, czy mogę zapoznać się z treścią umowy
ubezpieczeniowej, zanim zapłacę pierwszą ratę - opowiada Jędrzejak. W
rozmowie telefonicznej usłyszał, że nie ma takiej możliwości, a otrzymanie
polisy jest możliwe dopiero po opłaceniu składki. Pan Krzysztof zaproponował,
że przyjedzie do siedziby firmy i przeczyta umowę na miejscu, ale i wtedy
spotkał się z odmową.
Po kilku dniach pan Krzysztof ponownie usłyszał w słuchawce przedstawiciela
Link4. Tym razem dowiedział się, że firma jest skłonna przyjąć go w
siedzibie, gdzie przeczyta umowę i wtedy podejmie decyzję w sprawie
wykupienia polisy. Przedstawiciele towarzystwa tłumaczą, że system Direct to
transakcja przeprowadzana na podstawie rozmowy telefonicznej bez angażowania
dodatkowych pośredników, którzy generują przede wszystkim koszty.
- Nie wszyscy akceptują nowe formy sprzedaży, ale na szczęście jest to bardzo
mały odsetek - zapewnia Zdzisława Cwalińska-Weychert, dyrektor ds. obsługi
ubezpieczeń Link4. Dodaje, że zgłosiło się kilku klientów, którzy chcieli
zobaczyć umowę przed opłaceniem pierwszej raty składki. Firma udostępniła
wtedy specjalny gabinet osobom, które chcą przyjechać do firmy i sporządzić
umowę ubezpieczenia na miejscu. W tym przypadku sposób obsługi jest taki sam
jak podczas rozmowy telefonicznej. - Na miejscu klient odpowiada na pytania
przedstawiciela ubezpieczyciela, a dane zapisywane są bezpośrednio w
systemie, który oblicza składkę indywidualnie dla każdego klienta - wyjaśnia
Cwalińska.
Standardowo umowa jest spisywana na podstawie nagrywanej rozmowy
telefonicznej. Klienci mogą wprowadzać poprawki jeszcze przez siedem dni po
otrzymaniu dokumentu. Jeśli polisa nie spełnia oczekiwań klienta, może on
zrezygnować z ubezpieczenia i firma zwróci mu wpłaconą składkę. Ustawa
gwarantuje, że jeśli klient jest niezadowolony z polisy, to może zrezygnować
z umowy w ciągu 30 dni od jej podpisania.