andrzejmat
27.03.09, 14:11
Witam,
wiadomo – „uciekł” nam tył na zewnątrz na śliskim zakręcie – to była
nadsterowność. Nie posłuchał nas pojazd przy wejściu w zakręt na
szutrze i chciał pojechać (nasz pojazd znaczy)– albo i pojechał
prosto – no to był podsterowny. Rozumiemy o co chodzi tak
opisującemu jakaś sytuację drogową – ale czy rzeczywiście używamy w
tym przypadku właściwych określeń? Bo tak naprawdę to w pierwszym
przypadku mamy do czynienia z poślizgiem tyłu a w drugim – przodu.
A w języku polskim (i nie tylko!) brakuje wtedy określenia na
prawdziwą nadsterowność i podsterowność nie jako zdarzenia lecz jako
przejściowe albo często stałe cechy danego pojazdu.
Poślizg tu bynajmniej nie zachodzi - najwyżej jest końcowym skrajnym
efektem tego zjawiska.
Pod i nadsterowność są wynikiem tzw. znoszenia opon, w wyniku ich
odkształceń, oraz odkształceń zawieszenia, w obu tych przypadkach na
skutek działania sił bocznych na zakręcie. Pojazd podsterowny
poszerza zakręt, nadsterowny – zacieśnia. Jest to odruchowo
kompensowane przez kierowcę, który zwiększa skręt kierownicy w
przypadku podsterowności lub wycofuje w przypadku nadsterowności. Po
przekroczeniu pewnej wartości, zależnej od cech pojazdu i prędkości,
nadsterowność staje się niestatecznością i bez dostatecznie szybkiej
reakcji kierowcy pojazd zaczyna się kręcić w sposób niekontrolowany
z wszystkimi tego konsekwencjami.
Pzdr
A