Dodaj do ulubionych

Luźno związane z oszczędzaniem...

28.04.10, 20:38
... ale jednak trochę tak. Zagadnienie mnie nurtuje, bo coś mi się widzi, że
będę musiała stawić pewnemu problemowi i interesują mnie opinie.

Wyobraźcie sobie, że Wasi znajomi wybierają się samochodem na pewną imprezę,
Wy też, jesteście niezmotoryzowani, więc pytacie, czy możecie się zabrać. Aha,
nie chodzi o podwózkę na dicho do sąsiedniej wsi i z powrotem - to jest
przejechanie kilkuset km plus sporo jeżdżenia na miejscu. Znajomi się
zgadzają, przy okazji wymiany ustaleń organizacyjnych (skąd, kiedy, co i jak),
dostajecie otwartym tekstem info, że do przejechania jest X km, autko pali Y
l/100 km, na Was przypadnie do pokrycia przewidywana kwota w wysokości połowy
kosztów paliwa wynosząca Z, oczywiście wszystko zostanie jak najdokładniej
rozliczone (stan licznika, cena paliwa itp.). I w tym momencie:

A. Traktujecie to jako coś zupełnie naturalnego, w końcu czemu mają Wam
fundować przejazd przez pół kraju i z powrotem?
B. Czujecie się lekko urażeni, że tak otwarcie i bezceremonialnie mówią o
pieniądzach, ale cóż, "mówi się trudno", płacze i płaci?
C. Podnosicie bunt, płacz, lament i jęk, że to buractwo, bo przecież i tak
jadą, nie zbiednieliby, a dla Was ta stówka czy dwie na paliwo to sporo pieniędzy?
Obserwuj wątek
    • sowizdrza Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 20:54
      to są znajomi a nie przyjaciele
      tak więc chcąc jechac płace
      nie chce jecha nie płace , proste

    • rejkum Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:07
      A - bez wahania.
    • mandziola Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:10
      Skoro i tak sie wybierasz, to policz co Ci sie lepiej opłaca - czy jazda
      samochodem, czy inny środek lokomocji. Dla mnie oczywiste byłoby, że skoro jadę
      to i płacę.
    • akacjax Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:13
      Ha, byłam kiedyś w takiej sytuacji, nawet gorzej. Znajomi jechali w jedną stronę
      autem sami. Wiedzieli ile to ich kosztowało. W powrotnej drodze, mieliśmy się do
      nich dosiąść i wiadomo było, że zapłacimy, choć od razu nie mówiliśmy o kwocie.
      I też dostaliśmy otwarty tekst...tylko, że do kompletu zabrany został inny ich
      bliski. Już kwota nie była dzielona na trzy(my +ten bliski), za to
      niespodziewanie zrobiło się ciasno...
      Dla mnie to było nieeleganckie po prostu.
      I dlatego, by nie mieć takiego niesmaku-od tego zdarzenia zawsze od razu pytam
      sama szczegółowo o koszty.
    • lesia27 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:16
      Zdecydowanie "A" inne myślenie to dla mnie "buractwo". Inną rzeczą jest że
      wyświadczając taką przysługę oczekiwałabym że osoby z niej korzystające same
      zaproponują pokrycie części wydatków na benzynę.
    • agpagp Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:37
      tylko i wyłącznie A
      i od razu sama zaproponowałabym że się dorzucę do paliwa.
      Kiedyś miałam koleżankę która pod pretekstem wspólnego wypadu do kina ( ja
      zmotoryzowana ona nie ) przy okazji załatwiała sobie wszystkie sprawy w większym
      mieście , łącznie z umawianiem się na randki do kina. Czułam się jak jak darmowa
      taksówka.
    • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 21:45
      Nie wiem czy dobrze rozumiem: w samochodzie będzie jakieś X osób, Ty (czy jakaś tam osoba X) będziesz jedną osobą dodatkową i chcą żebyś zapłaciła połowę kosztów całego paliwa
      • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 22:09
        Uściślając: jest odwrotnie, samochód jest mój, a kwestia podziału kosztów
        benzyny chyba wydaje się być abstrakcyjna dla załapujących się na podwózkę.

        W samochodzie będą 4 osoby, 2 pary, każda w jakimś tam stopniu prowadząca
        wspólne gospodarstwo domowe, więc czy się to rozliczy na osobę, czy na parę, nie
        ma większego znaczenia (owszem, przy jednej osobie dodatkowej to byłby problem,
        czy liczymy na osobę czy gospodarstwo domowe i w każdym wariancie ktoś byłby
        pokrzywdzony).

        Co do niewygód dodatkowych związanych z pasażerami, masz rację - będą liczne i
        już się na to psychicznie nastawiliśmy. Goście są z gatunku nieco marudnych,
        delikatnie rzecz ujmując.
        • hermilion Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 20:49
          Moim zdaniem wszystko jest ok - tylko moze niepotrzebie nawet dokładne
          wyliczenie dales - po prosu bylo powiedziec ile wynosi udział (kwota) i tyle.

          A jak marudzą .. to może masz znajomość którą należy skończyć?
          • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 08:12
            > niepotrzebie nawet dokładne wyliczenie dales

            - aś, jak już.

            Metoda nie została ustalona ani narzucona z góry, zasadniczo mogła być dowolna
            inna, ale problemem nie jest metoda rozliczania, ale sam fakt, że trzeba się
            dorzucić.
            • sterretje12 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 10:03
              No to nie widze problemu.
              Jesli to twoje auto to ty ustalasz warunki. jesli nie chcesz ich
              zabrac to musisz sie czyms wymigac. Jesli juz musisz ich zabrac to
              dlaczego mieliby sie nie dorzucac do paliwa? To nizsze koszty dla
              ciebie przeciez wiec w czym problem?
              • bart_smithson Kalkulator kosztów - link 19.05.10, 12:08
                www.carpooling.pl/pages/cost_calculator
                Następnym razem każ im wejśc na tę stronkę i niech sobie policzą ile będzie ich kosztowała przewózka.

                Dlaczego każdemu "autostopowiczowi" wydaje się, że opony, oleje, przeglądy nic nie kosztują?
    • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 22:19
      hehe, niezłe. Przerabiam to za każdym razem, kiedy zbliża się jakas rodzinna
      impreza albo po prostu robimy wypad na wieś. Wszyscy się chętnie zabierają. Nikt
      nie pyta, czy oddać za benzyne albo się do niej dorzucić. Nawet głupiej
      czekolady nikt nam nigdy za to nie dał tongue_out

      Ja powiem tak, mój samochód z dodatkowym obciążeniem rzędu 150kg pali więcej.
      Sporo więcej. Mnie podwiezienie takiej osoby przy obecnych cenach paliwa
      kosztuje ok 23-25zł. Dwa razy tyle co bilet autobusowy w te i nazad. No ale to
      rodzina..............

      Co do znajomych to bym mówiła bez żeny. Benzyna będzie kosztowała tyle i tyle,
      miejsca parkingowe bierzemy na siebie. I koniec. Jak komuś nie pasuje, polecam
      rozkład PKP.
    • ofelia1982 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 22:27
      Czekałam na jakiś drastyczny koniec postu i byłam zdziwiona, że taka propozycja
      - wg moich standardów jak najbardziej na miejscu - może wywoływać taką reakcję..
    • 18_lipcowa1 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 23:03
      Sama bym zaproponowała dorzucenie się do paliwa.
      Nie jezdze na krzywy ryj w tak dalekie trasy.
    • cornerek Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 28.04.10, 23:53
      A ja wybieram odpowiedź D. Oczywiście, że naturalne jest dla mnie,
      że zapłacę i na pewno to zaproponuję. Tylko gdyby znajomi wyjechali
      mi od razu z takim tekstem, to poczułbym się trochę urażony. Bo to
      trochę wygląda, jakby podejrzewali, że sam nie wpadnę na to, żeby
      zapłacić.
      • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 07:44
        Oni by w życiu na to nie wpadli. Tzn. pewnie im świta na granicy podświadomości,
        że wypadałoby się dorzucić, ale wizja zaoszczędzenia stówki czy dwóch wygrywa w
        przedbiegach.

        To są ludzie o nieco specyficznym podejściu do (cudzych) pieniędzy. Np. jak
        bywają w naszym mieście, to uważają, że my powinniśmy płacić w całości za
        bywanie w knajpach, znaczy, płacić za siebie i za nich (bo w naszym mieście jest
        tanio, więc nie powinno nam robić różnicy), a jak my bywamy u nich, to każdy
        płaci za siebie (bo u nich jest drogo, więc za nas płacić nie będą). Oczywista,
        nie robimy tego, u nas zapraszamy na kolację RAZ podczas pobytu i wtedy
        stawiamy, a w pozostałych przypadkach obwiązuje zasada "przyjechali kowboje,
        każdy płaci za swoje", ale gdybyśmy nie załatwiali za każdym razem sprawy
        brutalnie ("OK, rachunek wynosi tyle i tyle, z nas X, z Was Y, niniejszym rzucam
        na stół nasze X"), to w życiu nie sięgnęliby po portfel - i tak często odbywają
        się lekkie żenady, nerwowe wygrzebywanie forsy, "bo ja nie mam drobnych", "bo ja
        mam tylko drobne", "to ja ci oddam później", "to może ja ci przeleję" etc.
        • izzunia Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 08:40
          dla mnie sprawa jest jasna - wypadałoby się dołożyć, jeśli nie finansowo
          bezpośrednio, to w jakiś inny sposób (prowiant na drogę, nocleg, etc)
          ale skoro wspominasz, że sami by nie wpadli na taki pomysł, to może jednak
          lepiej walić prosto z mostu - sytuacja przynajmniej czysta.
        • mumi7 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 03.05.10, 23:47
          Żenada. Nie umawiałabym sie z takimi ludźmi - albo by mnie wkurzali,
          albo bym się z nich wysmiewała za każdym razem - żadna z tych
          sytuacji mi nie pasuje
    • magdalena.78 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 01:55
      Jeśli dla mnie koszty przejazdu byłyby znaczne, to każę płacić;
      jeśli mam terenówkę i zarabiam krocie, to daruję sobie.
      • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 07:59
        A jak zdefiniujesz "krocie" i dlaczego trzeba je zarabiać, żeby jeździć
        terenówką? "Terenówka" to nie tylko Range Rover nówka sztuka z salonu za 300 k PLN.

        Bo fakty są takie:

        - tak, mam terenówkę, co się wiąże z tym, że to jest samochód, który nie pali
        zaniedbywalnie mało, w każdym razie znacznie więcej niż np. zagazowane seicento;
        - rzecz jasna stać mnie na utrzymanie, eksploatację i na ratę kredytu, bo gdyby
        mnie nie było stać, to bym nie kupowała takiego samochodu;
        - całe koszty paliwa na takim wyjeździe to circa jedna moja rata kredytu.

        Twoim zdaniem należy sobie darować czy nie?
        • beatrycja.30 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 08:38
          Jeśli to kilkaset kilometrów a nie kilkanaście, to dla mnie oczywiste, że należy
          dorzucić sie do kosztów paliwa.
          • naturella Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 08:51
            Dla mnie jest również oczywiste, że kosztami paliwa należy się
            podzielić po połowie. Znajomym powiedziałabym jasno, że koszt
            przejazdu i jeżdżenia na miejscu to kwota X, w związku z czym po
            podzieleniu na dwie części ich udział wynosi Y. Zwłaszcza, jeśli są
            to tacy ludzie, jak piszesz.
        • magdalena.78 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 22:58
          > A jak zdefiniujesz "krocie" i dlaczego trzeba je zarabiać, żeby
          jeździć terenówką?
          > Twoim zdaniem należy sobie darować czy nie?

          Jeśli mam i terenówkę i, powiedzmy, 30 kPLN na rękę co miesiąc, to
          daruję sobie użeranie się o połowę kosztów benzyny, zwłaszcza jeśli
          jadę tam tak czy siak.
          Osobiście nie mam ani terenówki ani takich zarobków (a na dodatek
          nie wygrałam dziś 25 milionów, buuuusad ) więc nie należy sobie
          darować.
          • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 00:36
            trafiła jedna osoba 6 big_grin

            To jest szczęście.
      • agattka_84 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 08:57

        > jeśli mam terenówkę i zarabiam krocie, to daruję sobie.

        A co to ma do rzeczy? To, że ktoś dobrze zarabia nie oznacza, że ma
        innych sponsorować.
        • hermilion Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 20:55
          Dokładnie to najwyraźniej znajomi którzy uważają
          że znaleźli bogatego sponsora ..
        • magdalena.78 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 23:00
          > A co to ma do rzeczy? To, że ktoś dobrze zarabia nie oznacza, że
          ma innych sponsorować.

          Tak, ale mało eleganckie byłoby dla mnie wykłócanie się o kwotę,
          która dla mnie jest nieistotna.
          Dyskusja jest teoretyczna, bo nie mam takich dochodów, by kilkaset
          zł uznać za grosze.
          • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 00:37
            Myślę, że jak ktos dysponuje takimi zarobkami to po prostu nie ma takich
            dylematów jak ten. EOT.
      • mumi7 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 03.05.10, 23:49
        A ja uwążam, że niezaleznie od tego, co mam i ile zarabiam, po
        prostu rozklada się dluższy wyjazd tzn, jego koszty między
        zainteresowanych i tyle. Nie widzę uzasadnienia dla zasady, że skoro
        mam więcej muszę sie kajać i innym fundowac zaq friko, co tylko
        sobie życzą
    • agattka_84 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 08:57

      W zeszłym roku byliśmy ze znajomymi na wyjeździe kilkaset km od
      domu. Ich samochodem. Dorzuciliśmy się do benzyny (z własnej
      inicjatywy wink ), za noclegi i inne każdy płacił za siebie.
      • babeth Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 09:13
        Powiedziałabym jasno i wyraźnie jaki jest koszt paliwa i zaproponowała
        podzielenie na pół. To oczywiste. Przecież i tak dojechać muszą, niech sami
        zdecydują czy wolą z Wami czy innym środkiem lokomocji.
      • gwiazdeczka-z-nieba Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 09:27
        Koszty powinny być podzielone. To transakcja wiązana: właściciel auta ma
        mniejszy koszt paliwa, a pasażerowie wygodę, możliwe, że wyjdzie taniej niż PKP,
        zwłaszcza jeśli do biletu dodamy taksówkę na dworzec.
        Poza tym właściciel auta ponosi inne koszy oprócz paliwa: zużywają się części
        samochodu, olej, płyny itp sprawy. A jeśli coś się po drodze popsuje? To koszt
        ponosi również właściciel (lub jego ubezpieczyciel).
        Ja osobiście miałam taką sytuację: pojechałam zawieźć i przywieźć znajomych do
        innego miasta (200 km w jedną stronę). Koszt paliwa mieli zwrócić, bo to była
        tylko ich sprawa, nie było czasu abym nawet gdzieś skoczyła coś zobaczyć. Paliwo
        zwrócili, ale...
        miałam stłuczkę, facet wjechał mi w tył autka, no i potem wiadomo policja,
        stres, potem bujacie się po ubezpieczycielach jego, rzeczoznawca. no oczywiście
        zwrócili mi z jego OC, ale: ile czasu to mnie kosztowało no i jakby nie było
        samochód jest już lekko bity, wgnieciony. Czyli jego wartość spadła. Coż to jest
        ryzyko.
    • agulle A bo nie ma czwartej możliwości 29.04.10, 09:47
      jop napisała: Wasi znajomi wybierają się samochodem na pewną
      imprezę,
      > Wy też, jesteście niezmotoryzowani, więc pytacie, czy możecie się
      zabrać.

      Wraz z pytaniem od razu proponuję udział w kosztach. Jeżeli znajomi
      mają gest mówią, że nie trzeba, jeżeli są normalni biorą ode mnie
      kasę i nie ma problemu: ja czuję się dobrze i pełnoprawnym pasażerem,
      oni nie czują się wykorzystywani.
      • jop Re: A bo nie ma czwartej możliwości 29.04.10, 09:58
        Jak wspominałam - to stanowczo nie ten typ. Oni niechętnie sięgają
        do portfela nawet w przypadkach całkowicie oczywistych (siedzimy
        razem w knajpie, nikt się nie zgłaszał na fundującego ani nie
        zapraszał z jakiejś okazji) i chyba zawsze mają nadzieję, że ktoś im
        coś dosponsoruje.
        • mazel_tov Re: A bo nie ma czwartej możliwości 29.04.10, 11:29
          Ty, a po co w ogóle chcecie z nimi jechać, skoro to upierdliwe sknerusy?
          • jop Re: A bo nie ma czwartej możliwości 29.04.10, 11:56
            To oni chcą z nami jechać. My początkowo doszliśmy do wniosku, że
            jakoś przeżyjemy, bo poza tym są sympatyczni, a do sknerusowatych
            zachowań częściowo się przyzwyczailiiśmy, a częściowo traktujemy je
            z całą brutalnością i w sumie bardziej nas już śmieszą niż drażnią.
            (Ostatnio rechotaliśmy jak norki, jak to jedno z nich podczas
            wyjścia do knajpy zostawiło portmonetkę w samochodzie, w knajpie
            poprosiło o pożyczkę, w drugiej knajpie już o nic nie prosiło, tylko
            zamówiło, zakładając domyślnie, że skoro raz zapłaciliśmy, to i
            drugi raz zapłacimy, a po powrocie do samochodu (i portfela)
            zaproponowało przelew.)

            Ale coś zaczynamy mieć wątpliwości.
            • mumi7 Re: A bo nie ma czwartej możliwości 03.05.10, 23:51
              Ja bym z takimi burakami nie jechała. Brrr, wakacje w takim
              towarzystwie to nieco sknocone wakacje. Chyba że lubicie grubiańsko
              wysmiewać te skąpiradła - aaa, to inna sprawa, to sie wlicza do
              dodatkowych atrakcji wakacyjnychwink
    • woman-in-the-city Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 09:52
      Nigdy nie pojadę ze znajomymi. A już napewno nie z tymi na których mi zależy i
      ich zwyczajnie lubię. Za żadne pieniądze i tym bardziej w długą trasę.
      Z doświadczenia wiem, ze wspólna jazda samochodem moze okazac się katorgą i
      położyc się cieniem na poźniejszy kontakt lub brak tegoż kontaktu.
      Ja przyplaciłam taką podróż poza psychicznym urazem także upierdliwą komplikają
      zdrowotną, nigdy wiecej!


      • korniz Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 11:58
        U nas kiedyś teść dzielił koszty jazdy na dwie rodziny i nie było
        zmiłuj jedziesz to płac bo obciazenie w samochodie jest i wiecej
        pali.Przyznam ze niespotkalam się z czym takim wczesniej w rodzinie
        ale cóż mi było dane poznać.Jak jechali z nami to tez płacili nam od
        górnie nie upominając się -taki typ ludzi.
    • angazetka Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 12:03
      Opcja A - to chyba oczywiste?
    • konto_calkiem_nowe Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 12:51
      mam znajomego, ktory mial auto firmowe i benzyne "firmową" a jak bral 3 osoby to
      od kazdego bral kase i wydawalo mi sie to zenujace, ale to jednak inny przyklad...

      ja mam teraz auto firmowe i darmowa benzyne na terenie Belgii i jest oczywiste
      dla mnie, ze zabieram znajomych za darmo, jak czasem jade do Polski to juz
      zalezy - od znajomych nie biore nic bo i tak jade, a obcych traktuje roznie -
      jak pracują to biore odpowiednią kwotę jak są np studentami na praktyce to nie
      biore nic bo jak bylem studentem tez mnie znajomi wozili a ja nie mialem kasy by
      im placic za benzyne...

      przy normalnych zarobkach jest dla mnie oczywiste, ze placi sie za benzyne
      dzielac na liczbe osob w aucie a takich znajomych jak masz to chyba bymnie
      zniosl bo nie znoszę sępów
      • only_marcopol Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 13:37
        ja na pewno bym zwróciła kasę - już kilka razy jeździliśmy wspólnie ze znajomymi
        i zawsze dzielimy sie kosztami na pół ( nawet mimo to iz jechaliśmy z dzieckiem
        oni oddawali nam zawsze połowę - szczerze nie przyszło nam do głowy brać pod
        uwagę osoby a liczyliśmy gospodarstwo domowe zawsze

        Ja akurat takie wypady wspominam bardzo miło i chętnie sie z nimi wybieramy -
        byliśmy juz nawet nad morzem czyli jakie 700 km smile - ale to nasi przyjaciele -
        znamy się jak łyse konie to nie mamy takich problemów

        Jak sa niedomyślni to wywal im kawę na ławę i tyle - tym bardziej ze to ich
        inicjatywa żebyście ich zabrali
    • frestre Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 15:59
      tylko opcja A
    • perspektywa13 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 18:16
      W sytuacji, gdybyłabym pewna, że nawet nie mrukną o kasie za
      paliwo, sama bym napomknęła i podzieliła.
    • zonaniezona1 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 18:31
      A ! Uważam , że to najlepsze rozwiązanie i sama bym zaproponowała
      takie innym.
      • babus2 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 19:11
        Witam

        Zawsze dzielimy koszty, gdy zabieramy znajomych w dłuższą trasę,
        ale inaczej to rozliczamy. Nie bierzemy pod uwagę średniego spalania,
        tankujemy do pełna w dniu wyjazdu i to jest nasz koszt smile
        Tankowanie na trasie, jeżeli jest konieczne i najważniejsze - w dniu
        powrotu na tej samej stacji, na której tankowaliśmy wyjeżdżając.
        Te koszty dzielimy między siebie i pasażerów.
        W ten sposób pokryte są rzeczywiste koszty paliwa, bez zbędnego
        liczenia.

        Pozdrawiam
        • myszencja6 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 19:45
          mój tato jest notorycznie w takiej sytuacji. Jak jedzie do babci,
          swojej mamy (ok 150km) to zawsze, 'przy okazji', zabiera się albo
          jedna ciotka (siostra taty), albo druga (też siostra) albo synowie tej
          pierwszej. Nigdy nikt nie zaproponował dołożenia się do paliwa, co
          wyszłoby dużo taniej, bo auto na gaz a alternatywą jest drogi PKS.
          Tato się wścieka z tej 'przy okazji' ale nic im nie mówi, bo oni
          'biedni' no i 'rodzina'. A poza tym 'i tak jedzie i tak'. Ja osobiście
          nie jestem na tyle asertywna aby komuś tak na twarz powiedzieć ale z
          drugiej strony...'super, że jedziecie z nami, zawsze to koszty będą
          mniejsze jak podzielimy na 2, prawda?big_grin'. Ciekawe jak zareagująwink
        • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 20:21
          Podoba mi się pomysł.

          Świetny (bo prosty i w miarę sprawiedliwy) jeśli postanawiamy razem ze
          znajomymi gdzieś się wybrać
          jednym samochodem, a w innym przypadku
          jechalibyśmy na dwa auta.

          Ale i tak uważam, że nie zawsze jest fair
          • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 22:26
            Jest taki wyświetlacz w samochodzie co pokazuje srednie spalanie i chciałam
            powiedzieć, że wyniki zmieniają się nie o ułamek procenta, a o tych procentów
            dziesiąt. No ale może ja mam jakiś głupi samochód.

            I wskaźnik poziomu baku opada szybciej.... praktyka pokonała opór aerodynamiczny.


            pozdrawiam
            • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 23:37
              No dobrze, po chwili refleksji, stwierdzam że moje słowa "spalanie nie zwiększy się zauważalnie" były przesadzone, nie miałem też na myśli ułamka procenta, tylko kilka, góra kilkanaście, procent.

              Wiele jednak zależy od trasy, stylu jazdy i auta. Przy częstym ruszaniu i hamowaniu (miasto, czy korki) auto obciążone spali znacznie więcej.

              Wracając jednak do "trasy". Ja jako porę jazdy w trasie (i dzień podróży) staram się wybierać taką, w której jest najmniej ludzi na trasie i jeżdżę szybko (za szybko, piszę to ze skruchą, ale mi zwykle bardziej szkoda czasu niż paliwa): wg tego obrazka przy 120km/h opór nieaerodynamiczny stanowi już tylko ok. 15%. Czyli, przyjmując że przeciętne auto w Polsce waży ok. tony i przeciętny znajomy z bagażem waży 100kg, to kosztuje nas on około 1,5% (półtora procenta) paliwa. Oczywiście to uproszczenie, szczególnie że średnia prędkość w Polsce prawie nigdy nie wychodzi 120km/h, ale ma na celu zilustrowanie że jednak przy prędkościach "trasowych" jednostajnych masa nie ma już wielkiego znaczenia.
              • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 00:43
                Opisana przez ciebie sytuacja w świetle moich doświadczeń jest piękną teorią.
                Nie co dzień wszak korzysta się z autostrady tudzież innej drogi szybkiego ruchu
                na której możliwe jest utrzymanie jednostajnej prędkości na poziomie 120km/h.

                2 dorosłych ludzi wraz z bagażem nieczęsto waży 100kg. W zasadzie jak mamy
                pecha, to tyle wynosi masa 1 wink
                • only_marcopol Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 09:07
                  mazel_tov napisał:

                  > 2 dorosłych ludzi wraz z bagażem nieczęsto waży 100kg. W zasadzie jak mamy
                  > pecha, to tyle wynosi masa 1 wink
                  >
                  100 kg to może ważyć co najwyżej 2 dzieci z bagażem wink albo dwie niewysokie
                  kobitki big_grin
                  Mój bagaż z reguły wazy połowę tego big_grin

                  • woman-in-the-city Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 09:55
                    A my się własnie pakujemy i zapakujemy do auta 74 kg + 53kg + 13,5kg +
                    "niewiadomoile" kg bagaże oraz wózeksmile
                    Ale mamy auto oszzędne, fabrycznie na LPG (benzynę też)i nam to w zasadzie
                    kalafiorem ile spalimybig_grin
                    • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 10:34
                      Czyli nie będzie Ci robić różnicy jak kogoś podrzucicie przy okazji, szczególnie że widzę że macie jeszcze wolne miejsce w aucie! To jak dzielimy koszty? ;>

                      Żartuje, żartuje. Szerokiej drogi! smile
                      • woman-in-the-city Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 11:11
                        Ha, miejsce jeszcze wolne jest, a nawet dwawink
                        Gorzej, ze podróż równa się pakowanie, a tego niestety nie lubię, ale mus to
                        mus, byle, by człowiek choc ociupinę akumulatory podładował. Jadę ostatnio na
                        rezerwie i przydało, by się złapac drugi oddechsmile
    • volta2 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 29.04.10, 21:58
      jeśli twoj samochód jest tak paliwożerny jak piszesz(czyli rata to 1
      taki wyjazd) to nie śmiałabym proponować kosztów paliwa na pół.

      niemniej jednak jakiś udział w kosztach powinni ponieść, tylko że
      jak nie na pół, to w sumie niewiadomo ile.
      mnie by może zadowoliło, jakby postawili jakąś solidną kolację w
      ramach rewanżu, z alkoholem i to już w trakcie wyjazdu a nie po
      powrocie.
      • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 09:48
        Hm, przepraszam, pracujesz w Lukasbanku i wiesz, ile wynosi moja
        rata? Może jeszzce wiesz, jaki to % moich dochodów?

        Nie jest jakoś wyjątkowo paliwożerny, to diesel. Pali tyle samo ropy
        co benzyny paliło posiadane przeze mnie poprzednio kombi z silnikiem
        1,8 l.

        Może uzasadnij, dlaczego wyższe koszty paliwa należałoby liczyć
        inaczej niż fifty-fifty? (Przy założeniu, że nie jest to jakieś
        ekstremum, typu Hummer spalający 30 l ON na setkę.)
        • mazel_tov Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 10:33
          "
          - tak, mam terenówkę, co się wiąże z tym, że to jest samochód, który nie pali
          zaniedbywalnie mało, w każdym razie znacznie więcej niż np. zagazowane seicento;
          - rzecz jasna stać mnie na utrzymanie, eksploatację i na ratę kredytu, bo gdyby
          mnie nie było stać, to bym nie kupowała takiego samochodu;
          - całe koszty paliwa na takim wyjeździe to circa jedna moja rata kredytu."

          Ustal wersje, to pali jak zagazowane sejczento czy nie? wink

          Druga sprawa, w świadomości wielu, myślę, że nie odbiegającej zanadto od
          rzeczywistości - rata za kredyt samochodowy to minimum kilkaset złotych (w
          okolicach 800). No chyba, że zabrakło wam 20 koła na nawigację i inne gadżety i
          spłacacie po 200zł miesięcznie.
          • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 10:45
            > Ustal wersje, to pali jak zagazowane sejczento czy nie? wink

            Przeciez napisałam wyraźnie: "nie pali zaniedbywalnie mało, w każdym
            razie znacznie więcej niż np. zagazowane seicento".

            Moim zdaniem pali średnio, ani mało, ani dużo, a jak na terenówkę
            wręcz ekonomicznie. Natomiast zagazowane seicento pali zapewne
            znacznie więcej od niego. Tak przypuszczam, nigdy nie miałam
            zagazowanego seicento, ale TŻ ma samochód z instalacją gazową i
            jeżdżenie nim jest znacznie tańsze.

            > Druga sprawa, w świadomości wielu, myślę, że nie odbiegającej
            > zanadto od rzeczywistości - rata za kredyt samochodowy to minimum
            > kilkaset złotych (w okolicach 800). No chyba, że zabrakło wam 20
            > koła na nawigację i inne gadżety i spłacacie po 200zł miesięcznie.

            E, prawda leży pośrodku. Z jedenej strony uważam duże i wieloletnie
            kredyty na samochody za kompletny bezsens (nie ma sensu dokładanie
            dużej kasy do czegoś, co cały czas systematycznie traci na
            wartości), z drugiej strony - chyba nikt normalny nie bierze kredytu
            na "nawigację i gadżety" na 10 lat, więc nawet jak komuś braknie
            na "nawigację i gadżety", to rata wyjdzie znacznie większa niż 2
            stówki.
        • volta2 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 17:41
          Hm, przepraszam, pracujesz w Lukasbanku i wiesz, ile wynosi moja
          > rata? Może jeszzce wiesz, jaki to % moich dochodów?

          pewnie jakby na forum pogrzebać to może i tych dochodów by się
          człowiek doszukał? ale mi się nie chce a w tym pytaniu wyczuwam
          agresję jakąś, nie podoba mi się to.

          Może uzasadnij, dlaczego wyższe koszty paliwa należałoby liczyć
          > inaczej niż fifty-fifty? (Przy założeniu, że nie jest to jakieś
          > ekstremum, typu Hummer spalający 30 l ON na setkę.)

          już ci uzasadniam, dlaczego
          jak sobie zakupiłaś tego hammera i nie stać cię na paliwo do niego
          to napisz ogłoszenie że szukasz łosia
          przy założeniu że chcę się z tobą zabrać i przy podziale fifty-fifty
          mnie nie stać, bo taniej będzie wypożyczyć z wypożyczalni czy
          zapłacić za taksówkę
          kupić bilet na intercity i już tylko z dworca wziąć taksówkę.

          załóżmy że na paliwo składkowe trzeba wydać 600 zeta od pary
          za 50$ dniówki wynajmuję auto i bardziej mi się opłaci jechać samemu
          niż z tobą, w efekcie ja płacę nieznacznie więcej a ty płacisz tyle
          samo bo i tak masz jechać, nieprawdaż?

          oczywiście miłoby było gdyby znajomi dołożyli się po równo, ale sama
          w tej sytuacji nie zaproponowałabym takiego podziału, bo to mój
          kaprys mieć paliwożerne auto.
        • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 18:28
          > Może uzasadnij, dlaczego wyższe koszty paliwa należałoby liczyć
          > inaczej niż fifty-fifty?

          Ja co prawda nie obstawiam, że należy inaczej liczyć, ale (jak już pisałem), jeśli "i tak się jedzie", to koszty fifty-fifty nie zawsze są sprawiedliwe. Tak mi przyszedł do głowy hipotetyczny scenariusz:

          Para A ma ekonomiczny, mały samochód z LPG (nawijmy je S1). Para B ma paliwożernego Vana na 7 osób (nazwijmy je S2). Obie pary postanawiają jechać do dalekiego punktu Z na drugim końcu Europy i obie chciałyby to zrobić możliwie ekonomicznie (i pomińmy w tym rozważaniu subiektywne "niewygody" z powodu jazdy jednym autem):
          Auto S1 spala 7litrów LPG/100km, auto S2 spala 10litrów benzyny/100km.
          Co daje w przybliżeniu:
          A1: 15groszy/1km
          A2: 42groszy/1km

          Parze A nie opłaca się dołączyć do pary B i płacić połowy kosztów paliwa auta S2, bo taniej ich wyjdzie jechać własnym autem. A dajmy na to, że obie pary nie zmieszczą się do auta S1. Dla pary B zabranie pary A nie kosztuje dwukrotność spalonego paliwa, więc branie od pary A połowy kosztów paliwa będzie po prostu naciąganiem (para A będzie dosponsorowywać wycieczkę parze B), tak dużym, że parze A bardziej opłaca się powiedzieć "To cześć!" i wsiąść do własnego auta, na czym de facto obie pary stracą, bo koszt sumaryczny prawie na pewno będzie tańszy jeśli pojadą autem S2, niż jeśli pojadą na dwa auta.
          Jeśli by policzyć rzetelnie ile więcej spali S2 po obciążeniu parą A, to zapewne można tak podzielić koszty na obie pary, że obu parom będzie opłacało się jechać jednym autem (S2) i obie na tym skorzystają (z ekonomicznego punktu widzenia). Na pewno nie będzie to jednak fifty-fifty, bo to niesprawiedliwe w takim przypadku.
          • karolinek Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 18:49
            Rozmawiamy o sprawiedliwości, czy o ogólnej kindersztubie?
            Jeżdżę sporo po kraju.
            Jeżdzę z mężem. czasem zabieramy przy okazji znajomych, którzy też jadą w tym
            kierunku.
            Jeszcze nigdy nie było tak, zebym ja musiała komukolwiek tłumaczyć dlaczego
            zrzucamy się w równych częściach na paliwo.
            Jakoś dla wszystkich znajomych oczywiste jest to, że tak się liczymy.
            I nikomu do głowy nie przyszło, żeby stwierdzić, że skoro i tak jadę to on mi
            dorzuci tyle ile wyniosą mnie wyższe koszty paliwa, a reszta to moja brocha.
            Nie wiem, może nie mam wśród znajomych po prostu tupeciarzy.
            Ale po pierwszej krzywej akcji z kasą za paliwo, skończyłoby się wspólne jeżdzenie.
            Bo kwestia jazdy samochodem to nie tylko kwestia paliwa, ale też i wygody.Bo
            jazda moim samochodem, to jazda w nie dość, że miłym towarzystwie, to jeszcze w
            bardzo komfortowych warunkach i w opcji od drzwi, do drzwi.
            Chcesz jechać ze mną akceptuj moje warunki, a moje warunki są takie, że przy
            jeżdzie gdzieś dalej niż 50km na paliwo się zrzucamy.
            Nie pasuje? PKP i PKS też po kraju jeżdżą.

            Ja się trzymam tej zasady i jako zabierająca pasażerów i jako pasażerka cudzych
            aut.
            • nvv Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 19:03
              > Rozmawiamy o sprawiedliwości, czy o ogólnej kindersztubie?

              Rozmawiamy o dzieleniu się kosztami przejazdu, w tym zawiera się m.in. sprawiedliwość i wychowanie.

              > Chcesz jechać ze mną akceptuj moje warunki [...]

              Takie jest też i moje zdanie. Przedstawiłem jednak problem z punktu widzenia ekonomii dwóch par chcących się udać w jedno miejsce, mających zupełnie rózne auta, chcąc pokazać że podział na paliwo nie musi być ani sprawiedliwy, ani korzystny dla wszystkich. Miałem chyba do tego prawo, uh.

              To, że osoba która zabiera na pokład innych ustala warunki, na które gość można przystać lub powiedzieć "to cześć!", a osoby dołączające się same powinny zaproponować dorzucenie się do paliwa, bo tak wypada, to już inna kwestia.
            • volta2 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 19:23
              Rozmawiamy o sprawiedliwości, czy o ogólnej kindersztubie?

              chyba ani o jednym ani o drugim

              bo czy kindersztuba nie wymagałaby od osoby korzystjącej z cudzego
              auta zaproponowania połowy kosztów benzyny? ależ tak, jak najbardziej

              a czy osoba która proponuje podrzucenie nie powinna w tej sytuacji
              odmówić? to jest w sumie wyświadczenie przysługi a nie zarabianie. a
              jak chce zarabiać, dorabiać - to niech nie mówi o kindersztubie,
              tylko o ekonomii/biznesie


              co do sprawiedliwości - już to ktoś wyżej opisał, nie zawsze jest
              sprawedliwy podział kosztów po równo. należałoby uwzględnić różne
              uwarunkowania do każdej sytuacji, by tę sprawiedliwość znaleźć.

              a w ogóle to ciekawa sytuacja jest w odniesieniu do mojej obecnej
              sytuacji, jako tej, co samochodu nie ma.
              mam znajomą, ona ma super autko, ale pije jak diabli, 1 litr na 3
              kilometry. do tego opłaca kierowcę - 500 $/m-c.
              i razem wychodzimy z dziećmi ze szkoły, ja ze swoimi do autobusu,
              ona też ze swoimi do auta.
              mnie autobus kosztuje 20centów każdorazowo potem jadę metrem.

              koleżanka często mnie zabiera do metra, nie muszę korzystać z
              autobusu. zmienia nieznacznie trasę by nas podwieźć, ale nie więcej
              niż kilometr, może pół. czy ja mam jej płacić te 20 centów co bym
              zapłaciła za autobus, czy może za ten nadłożony kilometr? a może
              jeszcze powinnam partycypować w kosztach pensji kierowcy?
              a może jeszcze powinnam jej rekompensować mój komfort dojazdu do
              metra? bo w sumie jestem nieco szybciej, wygodniej, nie muszę iść do
              przystanku.

              gdyby to wszystko wyliczyć, to wyszłoby pewnie że 1 euro taki jeden
              podjazd by kosztował, zatem - ja wolałabym zrezygnować z zaproszenia
              do auta i jeździć autobusem.

              bo 5 krotna przebitka cenowa nijak by się miała do tego komfortu, a
              w zasadzie mały spacerek do przystanku nikomu nie zaszkodzi...

              zatem z koleżanką o dzieleniu kosztów nigdy nie rozmawiałam, nie
              zwracam jej za paliwo, za to czasem dam jej polską czekoladę, kupię
              jej mąkę razową za grosze i nie chcę reszty, itp. uprzejmości.
              no i zawsze wychodzę z założenia, że jak jej było żal, to przecież
              nie zapraszałaby mnie do tego auta.

              czasem nawet mnie nie zaprasza, bo jej nie ma, a kierowca ma przykaz
              nas podwieźć do metra. albo w zupełnie inne miejsce, gdzie mi tam
              trzeba.

              Ale po pierwszej krzywej akcji z kasą za paliwo, skończyłoby się
              wspólne jeżdze
              > nie.
              ja tam wolę jeździć zbiorkomem, wcale by mi nie przeszkadzało
              pójście do przystanku, zatem mnie by się krzywda nie stała, a ty i
              tak dalej byś jeździła i płaciła - sama. lepiej byś się z tym czuła?
      • mumi7 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 03.05.10, 23:53
        Ee tam, chca jechać takim wozem, jaki ma autorka, to mjusza pogodzić
        sie ze zwiększonyum połowicznym kosztem paliwożernej maszyny. A nie,
        to niech sami orgzanizuja wyjazd, spotkaja sie na miejscu i juz
    • anew3 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 12:41
      Niezmotoryzowanym nic nie trzeba przypominac, sami proponuje zwrot
      polowy kosztow i juz, ale te super dokladne wyliczenia to juz
      przesada moim zdaniem.
      • b-b1 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 20:42
        To ja się wyłamię, bo do głowy by mi nie przyszło , aby prosić o zwrot połowy
        kosztów-znajomych, przyjaciół, czy rodzinę...
        Jeśli i tak jadę -to mnie to rybka....za dodatkowe wypalone paliwo, mam świetne
        towarzystwo(pisałaś, że są sympatyczni).
        • b-b1 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 30.04.10, 20:54
          Dowożę dzieci do szkoły(swoje)-często(prawie codziennie) zabieram po drodze inne
          dzieci z klasy, czasami z mamami, czasami bez.
          Jeździmy również na basen i również zabieram mamę z dzieckiem, albo same dzieci.
          Tak samo z urodzinami, MC Donaldem(też wożę dzieci i mamy) albo jak dzieciaki
          występują(teatrzyk) w zupełnie innym mieście i busa nie udało się załatwić. W
          skali roku jest tego kilka tyś km...
          Nie oczekiwałam i nie oczekuję jakiejkolwiek "rekompensaty".
        • jop Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 08:17
          Ja też nie biorę od znajomych kasy za podwiezienie gdzieś albo krótkie wypady,
          ale to jest kilkaset km i parę dni jeżdżenia.

          Sympatyczni ogólnie są, ale w warunkach bojowych (typu podróż) bywają
          upierdliwi. Przewiduję setki problemów z gatunku za zimno/ za gorąco/ za duszno
          / szyberdach nie, bo mnie zawieje / klimatyzacja nie, bo roztocza szkodzą /
          dlaczego w tej knajpie jest tak mało dań wegetariańskich etc. Więc zabieranie
          ich to jest dodatkowy problem i obciążenie, a nie bonus.
          • sterretje12 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 10:06
            jesli nie chcesz ich zabrac to powiedz ze klima sie popsula ale ze
            musicie gdzies indziej jechac rowniez i wrocice pozniej pare dni czy
            cos innego i nie zabieraj ich.
            Mozesz tez byc Asertywny i powiedziec ze ich poprostu nie zabierzesz
            i zaryzykujesz ze cie obgadaja albo ze skoncza z toba znajomosc.
          • b-b1 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 15:11
            jop napisała:

            > Ja też nie biorę od znajomych kasy za podwiezienie gdzieś albo krótkie wypady,
            > ale to jest kilkaset km i parę dni jeżdżenia.
            >
            > Sympatyczni ogólnie są, ale w warunkach bojowych (typu podróż) bywają
            > upierdliwi. Przewiduję setki problemów z gatunku za zimno/ za gorąco/ za duszno
            > / szyberdach nie, bo mnie zawieje / klimatyzacja nie, bo roztocza szkodzą /
            > dlaczego w tej knajpie jest tak mało dań wegetariańskich etc. Więc zabieranie
            > ich to jest dodatkowy problem i obciążenie, a nie bonus.

            Mam niejasne wrażenie, że Tobie nie chodzi o kasę big_grin
            Podejrzewam, że chcesz im dac nauczkę, bo ...co tu dużo mówić-zachowują się tak, jakby im się wszystko za darmo należało.(co sugerują Wasze wcześniejsze wypady).
            Każdy sposób jest dobry, aby wychować sobie znajomych-taki z podziałem kasy za paliwo też big_grin


    • sterretje12 Re: Luźno związane z oszczędzaniem... 01.05.10, 09:57
      Wybieram A.

      Ostatnie pare lat jezdzilam do polski z kolezanka a jechac musialam
      ona tez ale jednym autem to taniej i dla mnie i dla niej. Oczywiscie
      koszty na pol.
      Spoj na to z tej strony ze jesli was nie podwioza musisz sama za
      przejazd zaplacic np. pociagiem.
      WIec dlaczego nie mialabys dorzucic sie do paliwa?
    • iberia.pl oczywiście, że A, n/t 01.05.10, 21:35

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka