Właśnie usiadłam do tworzenia budżetu na przyszły rok. Podsumowałam wszystkie opłaty stałe i wyszło mi:
Kredyt mieszkaniowy 1 000,00 zł
Kredyt gotówkowy 350,00 zł
Kredyt samochodowy 574,10 zł
Paliwo 700,00 zł
Zaliczka za mieszkanie 600,00 zł
Kieszonkowe męża 500,00 zł
Bilety ZTM 201,00 zł
Żłobek 500,00 zł
Ubezpieczenie 152,41 zł
Gaz 20,00 zł
Prąd 190,00 zł
Telewizja 48,00 zł
Telefon kom. 90,00 zł
Internet 85,04 zł
RAZEM: 4 970,55 zł
Przecież to jakiś absurd

kiedy to tak zdążyło podrożeć? mamy w sumie 7500 zł - zawsze wydawało mi się, że to dużo, a tu taki zonk

myślicie, że da się coś z tymi opłatami zrobić? od razu mówię, że kieszonkowe jest nie do ruszenia (mąż z tego zbiera na prezenty gwiazdkowe i opłaca sobie dentystę) + paliwo na razie nie do zredukowania (zakorkowana Wwa i dojazd 20 km w jedną stronę).
Helpunku! zostaje mi 2500 zł, a muszę odłożyć z tego na studia (2x2400) i OC w październiku (2500 zł)

aha, i żeby nie było - samochód to nie kaprys, mieliśmy czołowe zderzenie i z poprzedniego auta nic nie zostało