Tak mi sie nasunęło, po lekturze watku o jajach..
Wiekszosc rad odnosnie jedzenia dobrego jakosciowo to - kupuję rzadziej/mniej, ale dobrej jakosci - czyli droższe.
No dobrze - wędliny, sery (żólte), jajka od kur szcześliwych, mięso...
czyli w zasadzie podstawowe produkty.
A co w zamian na codzień? Jak sobie radza rodziny wieloosobowe, ktore np do kanapek (wiem, one nie sa konieczne do zycia

) zuzywaja wiecej sera, czy jajek, nie mowiac o wedlinie... Tzn, sa dni kiedy jedza chleb z masłem? (no dobrze, to skrajnosc, ale napisalam to by pokazac o co mi chodzi).
Wiem, ze z wedlina jest najprosciej - na zasadzie zrob to sam, ale czasami to chyba mozna miec jej dosyc..Jak to jest? Zwlaszcza o osob, ktore maja dosyc ograniczony budzet? Z ciekawosci pytam....