asieksza
15.05.12, 11:02
Nie wiem czy to tylko ja tak mam ale jakoś nie mogę sobie poradzić z wydatkami. Mamy połowę miesiąca a ja mam na koncie 500 zł , u męża pusto a jeszce sporo niezapłaconych rachunków. Oboje pracujemy, no może nie zarabiamy najwięcej ale zawsze. Mamy trójkę dzieci - nastolatka i córcie w wieku przedszkolnym. W zeszłym miesiącu dużo poszło na leki dla syna - zapalenie płuc leczone trzema antybiotykami, skończyło się pobytem w szpitalu. Tak więc do bieżących rachunków doszły te zaległe za maj. Już sama nie wiem co robić. Mąż miał dostać premię więc na początku miesiąca trochę zaszalałam - kupiłam buty dla siebie i dziewczynek ale to i tak był nieunikniony wydatek, dziewczynki dostaly sukienki ale takie po 20 zł więc bez szaleństw. Trochę pogrilowaliśmy na działeczce ale to w ramach obiadowych, no może wydaliśmy trochę więcej ale to były jedyne ekstrawagancje. Jedzenie staram się kupować w miarę tanie, na śniadanka i kolacje chlebuś z ogórkiem rzodkiewką czy pomidorkiem bo to teraz najtaniej.Zastanawiam się co mam zrobić - zapłacić przedszkole ( na szczęście tylko 300 zł bo starałam się żeby dziewczynki nie chodziły jak byłam w domu) bo termin do dzisiaj i ratę zaległą, którą obiecałam zapłacić do wczoraj i jakoś przepękać licząc że może coś wpadnie czy może odpuścić i zostawić na życie.