Dodaj do ulubionych

Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myślicie

23.10.12, 09:36
Czytałam wątek o zjeździe z 20 do 7 tysięcy. Nie zaglądam tu często ale zdarza mi się, fajne forum. Tak sobie przemyślałam swoje życie, swoje decyzje i mam pewne przemyślenia. Nie potrafię wydać pieniędzy, jest mi żal na dobry podkład, puder za 70 zł, na fryzjera za 140 zł, na spodnie za 300 zł itp. Nie umiem sobie kupic butów na zimę. Podobały mi się kozaki za 500 zł, ale jakieś drogie jednak. Oczywiście czasami sobie coś kupuję jak naprawdę mi potrzeba, ale generalnie żal mi wydawać. Mąż podobnie. Kupi sobie trzy fajne ubrania, nawet i droższe i nosi na okrągło. Na mieście jadamy rzadko, bo żal pieniędzy.
Wydajemy na urlop zagraniczny, ale nie aż tak dużo. Na obozy dzieci. Na szkołę. Na zajęcia dodatkowe. Na spłatę kredytu na duże mieszkanie.
Jedzenie raczej normalnie, ale chyba skromnie, żadne drogie sklepy.
Czy przy 10-11 tysiącach dochodu nie zaczynamy skąpić?
Obserwuj wątek
    • beatrix_75 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 09:43
      to zalezy ....
      jesli nie macie potrzeb wydawania , to tego nie róbcie
      Co do butów , to wazne by były ciepłe i wygodne ...no i ładne , jesli zwracasz na to uwagę ..
      w dzisiejszych czasach bombardowani jesteśmy przez marketningowców reklamami , które mają w nas pobudzić nie tyle chęci , co ...wyrzuty sumienia ,ze czego nie kupujemy .
      Np. drogie zabawki dla dzieci ( w podteksie -edukacyjne , he he ) nie kupujesz ...nie zapewniasz dziecku dobrego startu w dorosłe zycie .
      "dobre " kosmetyki ...no nie żartuj , musisz kupic ! TYLKO wtedy poczujesz sie kobieta sukcesu ...itp , itd .
      • amandaas Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 14:41
        Nie rozumiem ironii co do kosmetyków- akurat mam delikatną skórę, alergiczną, młodą jeszcze i widzę różnicę "niebo a ziemia" między podkładem Clinique a chociażby L'oreal (który też przecież tani nie jest).
        Także akurat wydatków na dobre kosmetyki się nie czepiam. Gdyby to był 7 z kolei balsam ujędrniający diora to mogłabym się zacząć czepiać, ale rozsądna ilość ale lepszych- no bez przesady z tym czepialstwemsmile
        • alpepe Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 20.11.12, 19:07
          musisz się malować, tak?
          No właśnie, to skutek działań marketingowców.
    • dorota_11 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 09:48
      Ja mam podobnie. Mam nadzieję, że to nadal oszczędność. Ale na karmę dla psów bez żalu wydaję ciężką kasę, nie zastanawiam się nad pomocą finansową dla potrzebujących itp. Nie umiem tylko wydawać na siebie.
    • joana.mz Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 09:50
      etam
      gdybym miała miesięcznie kilka tysięcy więcej to nie wydawałabym więcej na ciuchy czy kosmetyki. Na podróże zdecydowanie tak. Oraz na hobby i zajęcia dodatkowe dzieciaków i moje.
      • 70upartykrasnal Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 10:33
        trzeba mieć priorytety wydatków. Kupuję tylko to co jest ni niezbędne.Minimalistką się stałam dzięki temu forum. Szkoda mi na kosmetyki, których i tak nie będę używała.Nie szkoda na dobry ciuch i torebkę. Kupuje tylko rzeczy dobre gatunkowo, których jak nie znoszę to odsprzedam
    • linn_linn Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:10
      Dobre trwale kozaki za 500 zl. moga w ostatecznym rozrachunku byc tansze od tych za 200 zl.
      • monikaj21 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:16
        A najlepsze są jak się je kupi na wyprzedaży za 179 zł smile Mam je już 3 sezony i w tym roku zamierzam dalej korzystać smile
    • monikaj21 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:15
      Hm... ja uważam, że mnie przy 10 tys nie stać na buty za 500 i spodnie za 300, ani na jadanie na mieście smile I w ogóle mi tego nie żal smile
      Tak przy okazji : Będąc młodą studentką (z 15 lat temu) marzyłam o levisach 501, kosztowały wtedy coś ok 200 - 250 zł. Zbierałam sobie na nie długo i w końcu kupiłam! Tego dnia wieczorem założyłam je wychodząc wieczorem za znajomymi i wychodząc z klatki schodowej tak się przewróciłam, że wydarłam kolano w spodniach smile
      Teraz kupuję w ciuchlandach - zdecydowanie większa frajda, mniej pieniędzy i mniejszy żal jak idzie do kosza smile
      • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:26
        monikaj21 napisała:

        > Hm... ja uważam, że mnie przy 10 tys nie stać na buty za 500 i spodnie za 300,
        > ani na jadanie na mieście smile

        No ja tez tak uważam, ale sama teraz nie wiem czy to nie przesada? Jem na mieście ale niezyt często i niedrogo. Buty za 500 zł? Nie pamiętam czy kiedyś kupiłam. Raczej kupuję do 350 zł.
        • monikaj21 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:29
          Moje najdroższe kozaki/śniegowce (300zł) kupiłam rok temu. Oczywiście z przeceny smile
    • tatakine Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:15
      zaniepo_kojona napisał(a):

      > Czytałam wątek o zjeździe z 20 do 7 tysięcy. Nie zaglądam tu często ale zdarza
      > mi się, fajne forum. Tak sobie przemyślałam swoje życie, swoje decyzje i mam pe
      > wne przemyślenia. Nie potrafię wydać pieniędzy, jest mi żal na dobry podkład, p
      > uder za 70 zł, na fryzjera za 140 zł, na spodnie za 300 zł itp. Nie umiem sobie
      > kupic butów na zimę. Podobały mi się kozaki za 500 zł, ale jakieś drogie jedna
      > k. Oczywiście czasami sobie coś kupuję jak naprawdę mi potrzeba, ale generalnie
      > żal mi wydawać. Mąż podobnie. Kupi sobie trzy fajne ubrania, nawet i droższe i
      > nosi na okrągło. Na mieście jadamy rzadko, bo żal pieniędzy.
      > Wydajemy na urlop zagraniczny, ale nie aż tak dużo. Na obozy dzieci. Na szkołę.
      > Na zajęcia dodatkowe. Na spłatę kredytu na duże mieszkanie.
      > Jedzenie raczej normalnie, ale chyba skromnie, żadne drogie sklepy.
      > Czy przy 10-11 tysiącach dochodu nie zaczynamy skąpić?

      Wiesz, nie ma sztywnej definicji, ktora okreslalaby kto przy danych dochodach i wydatkach jest juz skapywink Macie spore dochody, ale przeciez nie oznacza to ze wasze wydatki na konsupcje powinny byc od razu x razy wyzsze od jakiejstam sredniej. Jesli zal Ci 500zl na kozaki to oznacza to poprostu ze taki zakup nie jest dla ciebie wazny. I dobrze, te 5 stow mozesz wydac na cos innego. Ja uwazam, ze nawet przy wysokich dochodach warto minimalizowac koszty stale i ograniczac zbedna dla nas konsumpcje. Natomiast problem widzialabym w sytuacji gdybys bardzo chiala miec te kozaki (trzymajac sie juz tego przykladusmile), strasznie ci sie podobaja, pasuja do wiekszosci ciuchow ktore nosisz, wygladasz w nich fantastycznie, stac cie na nie itp a mimo to ich nie kupisz, bo "szkoda pieniedzy". Oczywiscie buty to tylko przyklad, chodzi mi, ze nie warto ograniczac zupelnie wydatkow na rzeczy, ktorych posiadanie czy zrobienie sprawi nam faktyczna radosc.
      • verdana Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:26
        Moim zdaniem - to zalezy od Twoich preferencji. Jesli bardzo chciałabyś mieć te buty, podkład itd, a nie kupujesz, bo zal Ci wydawać na siebie pieniadze - tak, to jest problem. Natomiast jeśli oglądasz te buty, myślsz sobie "ładne, ale chyba nie warto, nie zalezy mi tak bardzo" i nie kupujesz - to nie jest skąpstwo, tylko inne priorytety.
        Skąpienie jest wtedy, gdy bardzo chcesz coś kupić, spokojnie stać Cie na to, ale żal Ci pieniędzy - wolisz mieć pieniądze, niz je wydać na cokolwiek. Ale jeżeli wolisz wydać na co innego, to normalne i pożądanesmile
        • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:27
          Ja chyba wolę mieć te pieniądze na koncie.
          • johana75 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:33
            Ja tez nie lubię jak mi kasy na koncie (lokatach) ubywa. ale niedługo wydam większośc, zostawie może 10 tys jako poduszkę finansową ...ale za to będę miała większe mieszkanie...
            • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:38
              My już kupilismy duże mieszkanie. Nie mieszkam w stolicy.Mieszkam we Wrocławiu.
            • anna.lucyna johana75 23.10.12, 16:43
              ...OJP we wszystkich watkach bedziesz się chwalić, że kupujesz mieszkanie?
              Żałosne.
              • malwina.113 Re: johana75 23.10.12, 17:24
                tak?? chwali się?? nie zauważyłam, mam wrażenie, że to skromna osoba, która docenia to co ma, bo z tego co pisała, różnie bywało

                ja też piszę te same rzeczy w różnych wątkach, każdy tak robi
                • johana75 malwina 23.10.12, 21:32
                  Ją chyba kłuje w oczy mój wątek w którym pytam się o ceny nieruchomości. No trudno może dla niej to jest chwaleniem się, ale dla mnie jest to trudna i bardzo odpowiedzialna decyzja, po to założyłam ten wątek, bo miotam się z ta decyzją już rok...
              • johana75 Re: johana75 23.10.12, 21:29
                Nie będę tego nawet komentować...
          • tatakine Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:49
            zaniepo_kojona napisał(a):

            > Ja chyba wolę mieć te pieniądze na koncie.

            Jesli nie masz zachcianek, hobby czy innych rzeczy ktore wymagaja poniesienia pewnych kosztow, a oberwowanie czy swiadomosc rosnacego stanu konta spawia ci przyjemnosc to sie tego trzymaj. Najwazniejsze zebys ty byla zadowolonasmile
          • ale_to_ja Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 18:28
            zaniepo_kojona napisał(a):

            > Ja chyba wolę mieć te pieniądze na koncie.

            I co zabierzesz je do grobu?
            Tak jesteś skąpa.
    • johana75 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:31
      Piszesz dzieci więc masz ich co najmniej dwoje. Dochód 2500 tys. na osobę to dobre pieniądze. My mamy podobne. Ja raz kupiłam sobie buty za prawie 500 zł. Kozaczki z tego powodu że cholewka była wystarczająco szeroka tongue_out więc nie było mi szkoda. W zeszłym roku trafiłam fajne oficerki przecenione z 450 na 280 i tez kupiłam. Takie zakupy obie jak mi się buty skończą, na pewno teraz przez kilka lat nie kupię kozaków, no chyba że się rozwalą...tak dla przykładu o butach wink
      Czy jesteś skąpa? To zależy, bo jak mieszkasz w stolicy to pieniądze nie sa powalające. Ile % dochodu oszczędzasz co miesiąc?
      U nas jt. 40-50% rzadko 50 % bo często coś wyskakuje. Mamy stare auto- w sumie nie potrzebne nikomu. Jeżdżę nim na zakupy, do szkoły itp. Mogłabym się bez niego obejść...i jak go zeszrotujemy to przez jakiś czas nie będzie auta, jesli nadal nie będzie potrzebne...
      Ja dziecku kupuje ciuchy nowe, ale z wyprzedaży 90% w lumpeksach nie bywam bo mam mało czasu. Ale teraz chciałam nowa narzutę, a szkoda mi kasy więc popatrze w lumpie moze znajdę jakis materiał z którego da sie coś uszyć.
      Kupuje w Lidlu, Aldi i Tesco więc szału nie ma, po co mam przepłacać gdzies indziej za te same zakupy?
      Ubrań mam za dużo...ale za to nie pasują do siebie...więc pomalutku wymieniam w moich kolorach.
      • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 11:34
        johana75 napisała:

        > Piszesz dzieci więc masz ich co najmniej dwoje. Dochód 2500 tys. na osobę to do
        > bre pieniądze.

        Tak, dwoje. Dochód raczej 11 tysięcy ostatnio, kiedyś 10 tysięcy.
        • margonik Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 16.11.12, 00:49
          11 tys. na 4 osoby to na warunki polskie dobre pieniądze, ale na realne potrzeby to nie są wcale jakieś kokosy. Nie wiem, w jakim wieku masz dzieci, ale niania, przedszkole (szczególnie jeśli prywatne), szkoła, a potem studia jednak kosztują.
          Dzieci trzeba ubrać, wykształcić, zabezpieczyć im jakąś przyszłość.
          Za jakiś czas może też będziecie chcieli sie przeprowadzić do własnego domu, będziecie potrzebowali zmienić samochód, zrobić remont, wymienić AGD, wyjechać na wakacje (w 4-kę za granicę to wcale tanio nie wychodzi) etc.
          Chyba byłoby niepoważne wydawać całość kasy i myśleć "jakoś to będzie".
          Teraz macie dobrą sytuację finansową, ale też nie wiesz, jak będzie w przyszłości.
          A mając dzieci, masz odpowiedzialność. Póki człowiek jest sam, to może i pasztetem się najeść, ale mając dzieci i żyjąc na jakimś tam poziomie, to poduszkę finansową mieć trzeba.
          Głupotą byłoby dla mnie przetracenie tej kasy na buty.
          Buty oczywiście kupić trzeba - czasami można i za 500zł - ale nie ma co szaleć, bo przy 11 tys. i 2 dzieci, przy zachowaniu odrobiny rozsądku, za bardzo się nie da.

          Ja odkładam co miesiąc działkę na amortyzację samochodu, amortyzację domu + wyposażenie, na wakacje i na zakup opału. I to już wychodzi konkretna suma, której ja wcale nie traktuję w kategorii oszczędzania, bo to nie są żadne oszczędności, tylko odłożone pieniądze na konkretne, konieczne wydatki. Dopiero to, co ponadto, mogę uznać za rzeczywiste oszczędności - na szaleństwa, emeryturę, czy mieszkanie dla dzieci. I przyzaję, że niewiele mi z tego oszczędzania wychodzi.
          • zuzanna56 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 16.11.12, 07:38
            Margonik, właściwie to mogłabym napisać to samosmile
    • ofelia1982 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:04
      A ja mam tak jak Ty trochę. Z mężem zarabiamy sporo więcej niż Wy, ale po prostu mam taką blokadę w sobie, że jak widzę torebkę za 300zł to już uważam, że przesada. Wydam 200zł na torebkę jak będzie super, ale 300zł juz nie. I mam takie limity w głowie na wiele innych rzeczy..
      Ale dla mnie to nie jest skąpstwo tylko racjonalne gospodarowanie zasobami. Bo to, że mam "x" ma automatycznie oznaczać, że muszę wydać z tego połowę?? We wszystkim musi być zdrowy rozsądek..
      Wydam dużo na zęby i edukację dziecka (tak mamsmile, podróże i dobre jakościowo jedzenie (wędliny, sery), ale zabawki kupuję uzywane. Bo jeśli mam kupić zabawkę za 130zł, a taką samą z lekkimi śladami zuzycia na alle wylicytuję za 30zł, to nie mamy o czym gadaćsmile Taki zgred jestemsmile
      Ale to się bierze chyba z tego, że po prostu pochodzę z przeciętnie zamożnej rodziny i rodzice zapewniali mi utrzymanie, edukację (tu był duzy nacisk) i podstawowe potrzeby zaspokajali, ale na swoje zachcianki musiałam zarabiać już od 15 r.ż (korki z języków dawałam, sprzątałam, ulotki roznosiłam, psy wyprowadzałam etc.). I dla mnie kupienie dżinsów za 130zł to był wtedy wydatek..Ale nie żałuję, bo dzięki temu znam wartość pieniądza, wiem, ile to wymaga pracy i mam nadzieję w podobnym duchu wychować dziecko (oczywiście bez przegięćsmile
      Choć przyznam się, że ostatnio też miałam takie przemyślenia jak Ty - mam kasę, bez żadnego problemu mogłabym sobie fundnąć coś super, ale jakoś koliduje to z moimi wartościami..Po prostu coś jest za drogie i tyle i wyrzucam to z głowy..
      • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:17
        ofelia1982 napisała:

        > A ja mam tak jak Ty trochę. Z mężem zarabiamy sporo więcej niż Wy, ale po prost
        > u mam taką blokadę w sobie, że jak widzę torebkę za 300zł to już uważam, że prz
        > esada. Wydam 200zł na torebkę jak będzie super, ale 300zł juz nie. I mam takie
        > limity w głowie na wiele innych rzeczy..

        To jest własnie taka blokada.
        Inna rzecz, widzę że ludzie przy mniejszych pensjach wydają -dla mnie-majątek na samochody, ubrania, inne reczy. Zapożyczają się. Ja wcale nie uważam, aby ten mój dochód był wysoki. Tylko własnie przy niektórych znajomych chyba wyglądam na skąpą.
      • primavara Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:25
        No ja akurat skąpstwo mam we krwi - mój tata był skąpy - oj, ile ja się przez to w dzieciństwie nacierpiałam: zero ciuchów (tylko niezbędne oczywiście i najtańsze), rozrywki - minimum, żadnych zajęć dodatkowych... Cały czas ciułał, zaszywał sobie dziurawe podkoszulki, łatał wszystko co się da. A kilka miesięcy przed śmiercią powiedział: córciu, pieniądze są po to, żeby z nich korzystać - byłam w szoku! Ale trudno. Ja też jestem skąpa, co mnie wcale nie bawi, no i widzę pierwsze oznaki skąpstwa u córki sad Ja w życiu nie kupię sobie butów za 500 zł., mimo że mnie na to stać, a mąż nie miałby nic przeciwko. Ubrania też noszę do samego końca, czyli, że wstyd będzie je założyć. Na allegro akurat nie kupuję, bo kilka razy się skusiłam i to były za każdym razem pieniądze wyrzucone w błoto (nazwałabym to nawet oszustwem - ludzie takie rzeczy sprzedają, że ja bym się wstydziła takie szmaty komuś oddać, nie mówiąc już o sprzedaży). Często na wyprzedażach kupuję, ale stacjonarnie. Zawsze się boję, że oszczędności, które mamy na koncie znikną, a może się okazać, że nagle będą niezbędne. No i co, czy się męczę z tego powodu? I tak i nie. Czasem chciałabym na siebie wydać trochę kasy, a jak kupuję coś droższego - to mnie to nie cieszy i mam wyrzuty sumienia...
      • afroddytta Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:32
        A to ciekawy temat. Od niedawna zaglądam na to forum i chętnie korzystam z informacji na czym by tu przyoszczędzić. Jednak właśnie gdzie jest ta granica między oszczędzaniem a skąpstwem i czy czasami nie przesadzam...
        Ja mam trójkę małych dzieci i dochody jednak wyższe niż autorki wątku, ale na co dzień kupuję głównie w Biedronce i Lidlu, bo jest mi wygodniej, choć Marcpol mam też pod ręką, ale ceny już kosmiczne. Ciuchy dla dzieci kupuję praktycznie wszystkie używane na allegro (z dzieciakami nie daję rady chodzić po ciuchlandach), staram się głównie Gapa, bo moim zdaniem super jakość. Z nowych ciuchów to mają tylko te kupione w US ja mąż leci służbowo, bo wtedy nówki są w cenie używek z allegro. Torebek sobie nie kupuję, kosmetyki też raczej zwyczjne, kozaki mam te same od chyba 5 lat, skórzane oficerki za 120 zł, w zeszłym roku kupiłam sobie buty trekkingowe (chodzę w nich na co dzień zimą) za ponad 200zł (przecena chyba z 500) i już jakoś mi się wydawało, ze drogo.
        Na niektórych rzeczach raczej nie oszczędzamy np. na urlopy jeżdzimy, kino czy jakaś impreza z dziećmi itd.
        No właśnie czy to taka skąpa natura czy już prawie choroba czy po prostu zdrowe podejście, bo przecież sporo oszczędzamy inwestujemy itd.?
        Ale fakt, mam koleżanki, są same, zarabiają 8 tyś. i przepuszczają wszystko, żadnych oszczędności i to już dla mnie spora przesada.

        Pozdrawiam
    • hela_mela Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:16
      Buty za 500zl, to moim zdaniem dużo. Taki przykład z życia. Koleżance/studentce mama kupiła buty za 500zl - nie były jakoś szczególnie bogate. Całe ze skóry porządne, założenia na lata. Coś się stało z obcasem po około miesięcu a reklamacji nie uznano bo wina użytkownika i nic nie dało się z tym zrobić.
      Za 300zł mogłabyś kupić, ale 500, to dużo.
      To forum jest o oszczędzaniu. Ale wydaje mi się, że teraz jest czas wydawania i nie warto trzymać pieniędzy na koncie.
      • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:19
        hela_mela napisał:


        > To forum jest o oszczędzaniu. Ale wydaje mi się, że teraz jest czas wydawania i
        > nie warto trzymać pieniędzy na koncie.

        ?
      • linn_linn Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 14:00
        Oczywiscie mozna wydawac, wydawac, wydawac, a potem pytac:
        skonczyla mi sie umowa o prace, dam rade?
        do konca miesiaca mam 50 zl., znowu musze pozyczyc
        mam 3 kredytym, jak wezme czwarty, to dam rade?
        Jesli dla kogos takie zycie to komfort psychiczny, to czemu nie?
    • ablims Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 12:41
      Także jestem osobą oszczędną. Wiele osób powiedziałoby na tym forum, że nawet skąpą, no cóż - tak mam smile
      Gdy czytałem Twojego posta to pomyślałem sobie " Super dziewczyna - jestem z niej dumny".
      Mało osób potrafi oprzeć się reklamom, namową otoczenia czy trendzie mody.
      Trzymam za Ciebie kciuki obydwoma rękami - NIE DAJ SIĘ ! ! !

      Osobiście korzystam z życia w inny sposób: wypady za miasto do lasu, nad jezioro, spacer po parku, odwiedziny u znajomych, wyjazdy.
      W tą sobotę spędziliśmy pół dnia nad jeziorem, dzieci tak się wyszalały, że do domu nie chciały wracać.

      A ubrania czy kosmetyki? - jak to moja żona powiedziała - tańsze kosmetyki często są lepsze niż te drogie. Był tutaj gdzieś wątek na ten temat. Ubrania kupuje dobrej jakości, ale bardzo rzadko i napewno nie tak drogie

      • ninkacelinka Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 13:53
        mam podobnie, nie lubie wydawac pieniedzy na rzeczy (da mnie) zbedne. Zanim cos kupie na ogol dowiem sie najpierw czy nie da sie znalezc tanszej alternatywy, mleko kupie w dyskoncie, zastanowie sie trzy razy zanim wybiore sie do restauracji (chodzenie gdzies tylko po to zeby sie najesc jakims srednio udanym daniem do mnie nie przemawia, lepsze i tansze potrafie zrobic w domu).
        Jestem natomiast gotowa zaplacic odpowiednia sume za jakosc, jezeli te przyslowiowe buty za 500 zl beda porzadnie wykonane, oddychajace, dobrze wygladaly w uzyciu to tak, zaplace za nie tyle. Najpierw sprawdzajac oczywisie, czy tego samego nie dostane za mniejsza cene smile

        Obserwujac zagranicznych znajomych dochodze do wniosku, ze takie "oszczedzanie" jest wlasciwie stylem zycia klasy sredniej. Ziarnko do ziarnka...
    • karolinek Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 14:11
      Ale odmowisz sobie tych butow za 500zl, bo nie masz na inne wydatki, czy dlatego, ze "żal" ci pieniedzy?

      W sensie te zaoszczedzoen przeznaczysz na cos innego, czy bedziesz tak sobie ciułać dla samego faktu ciułania?

      Bo jeśli to pierwsze, to dla mnie jest to racjonalizacja wydatkow,
      jesli to drugie to zwykle skąpstwo w imię nie wiadomo czego.
      • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 14:27
        bo żal
        mam pieniądze na 5 takich par
        ale mi żal
        kupie takie za 300 zł
        • zaniepo_kojona Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 14:29
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,139823214,,Czy_to_jest_skapstwo_czy_nie_.html?v=2poczytajcie
          inne zdaniewink
          • verdana Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 15:58
            Cóż, ja za 300 też nie kupięsmile Ale mnie nie zalezy na tych butach - wolę wydać te pieniądze na inne przyjemności dla siebie. Jednak , gdy zaczyna sie oszczędzać na tym, co sprawia dadość, a nie wymaga wyrzeczeń, bo się te pieniądze ma - to warto się zastanowić, czy warto? CFałe życie oszczedzać, odmawiać sobie, czekając na kataklizm, albo na inflacjęsmile
    • malwina.113 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 18:04
      skoro zastanawiasz się nad tym czy nie jestes skąpa, to może coś jest na rzeczy... jeśli stać cię na nie (a stac - odkładasz sporo co miesiac) podobają ci sie może powinnaś kupić,

      z resztą 500zł za kozaki (nie przecenione) to nie jest dużo - to jest normalnie, by posłużyły dłużej niż jeden sezon

      kiedyś też miałam podobne dylematy, kupowałam pierdoły a oszczędzałam na sobie (mimo całkiem dobrych dochodów), w pewnym momencie, powiedziałm dość i zaczęłam wręcz szastać pieniędzmi - ze skrajności w skrajność... ale to inny temat

      w każdym razie ciągłe odmawianie sobie czegoś bo mi szkoda to na pewno nie objaw oszczędności, kiedyś ktoś napisał, ze może objaw kompleksów ( nie twierdze, ze Ty je masz)

      niektóre kobiety chyba mają to w genach: wyrzut sumienia, ze chce się ubrać coś lepszego niż worek wink

      • malwina.113 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 18:20
        aha, kozaki to dla mnie buty zakrywające łydkę, za takie bym dała 500zł (jesli byłoby mnie stać) za buty zimowe zakrywajace kostkę bym dała max 300zł (kupię za rok w tym mnie nie stać tongue_out )
    • kitkat22 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 18:18
      też się zastanawiałam jakis czas temu czy powinnam kupić sobie kozaki za 600 zł i to cena po przecenia, bo mając cel spłata kredytu hip szybciej niz w 30 lat przez kilka ostatnich odmawialam sobie wielu, wielu rzeczy i pięć razy obejrzalam każda złotówkę zanim ją wydałam, szukałam też tańszych alternatyw, a wielokrotnie potrafiłam się obejść bez wielu rzeczy i tak mi to weszło w krew, że miałam ogromne opory, mimo, że pieniądze miałam, ale buty sobie kupilam w ramach terapii leczenia skapstwawink
    • coralin Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 18:50
      Potrafię wydawać pieniądze na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. z tym, że te przyjemności zmieniają się. Podejrzewając tak jak Ty, że zaczynam skąpić sobie, kupiłam drogą torebkę i sweter, a teraz leżą ani raz nie założone.
    • babka.pracujaca Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 23.10.12, 20:53
      Na podróże wydaję chętnie, na buty nigdy.Choć mam w szafie kozaki - to chyba jedyna droższa para i pewnie ostania , bo rzeczywiście dość trwała.
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - zarobki zarobkami, a zobowiązania każdy może mieć inne. Moją znajomą rodzice na starcie obdarowali mieszkaniem , autem i jeszcze jednym mieszkaniem ( te na wynajem) plus darmową opieką do dziecka.W związku z tym ona wyłącznie chodzi w butach za 300-500zł .JA za wszelkiego rodzaju dobra życiowe płacę z własnej pracy w związku z tym nie kupię pewnych rzeczy - skąpstwem tego nie nazwę , ani nawet oszczędnościową -po prostu życie dało mi inne możliwości.
    • d.d.00 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 13:50
      Trzeba umieć rozróżnić racjonalność w wydawaniu pieniędzy od zwykłego skąpstwa.
      Ja też wole wydać na przyjemności, jakieś wyjazdy weekendowe niż na coś innego.
      Teraz u nas sytuacja się trochę zmieniła i mamy cel oszczędzania więc rezygnacja z niektórych rzeczy przychodzi mi łatwo. Dla mnie teraz sytuacja jest prosta - więcej zaoszczędzonych środków=mniejsze zobowiązanie finansowe w przyszłości.
      • ada16 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 14:30
        Postawiłabym jeszcze pytanie:
        czy te przykładowe buty są mi potrzebne , bo nie mam innych , poprzednie się rozpadły, i grozi chodzenie w dziurawych albo w cienkich butach zimą , czy mialaby to być , trzecia , piąta para kozaków jakie posiadałabym?
        W pierwszym przypadku - to skąpstwo, w drugim rozsądek.
      • afroddytta Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 15:04
        d.d.00 napisała:

        > Teraz u nas sytuacja się trochę zmieniła i mamy cel oszczędzania więc rezygnacj
        > a z niektórych rzeczy przychodzi mi łatwo. Dla mnie teraz sytuacja jest prosta
        > - więcej zaoszczędzonych środków=mniejsze zobowiązanie finansowe w przyszłości.
        >
        Może się mylę, ale wydaję mi się, ze każdy jest w takiej sytuacji, że im mniej wyda teraz tym będzie miał więcej w przyszłości, jak mam mieszkanie to na mieszkanie już nie zbieram, ale przecież i tak oszczędzam albo na coś innego konkretnego, albo po prostu na stare lata (oczywiście nie piszę o ludziach powiedzmy po 80tce). My nie zbieramy konkretny cel jak np. na samochód, mieszkanie czy coś innego co jest nam do życia potrzebne, ale staramy się jak najwięcej oszczędzać aby potem te pieniądze inwestować np. kupno mieszkania pod wynajem itd. i mieć jakiś stały zysk, bo niestety nie zakładam abym mogła fajnie żyć z emerytury.
        Jak mówią znajomi dopiero na stare lata jak już dzieci samodzielne i samoutrzymujące sie itd. można nie oszczędzać i szaleć wydając pieniądze spadkobierców wink
    • konto_calkiem_nowe Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 15:53
      chyba zaczynacie byc skapi
      przy takich dochodach mysle ze mozna sobie pozwolic na wydatki rzedu 500 zl za buty
      ja dam swoj przyklad - nie lubie kupowac ciuchow, wole kupic raz a duzo i dobrze niekoniecznie na wyprzedazach i pozniej miec spokoj,
      widzac swietne buty nie przecenione bede czekal na sezon wyprzedazy i liczyl na to ze bedzie moj rozmiar
      ostatnio w wakacje kupilem pare za 550 zli nie zaluje, sa swietne i prawdopodobnie bede je mial z 5 czy wiecej lat
      niektore buty, jak np gorskie w ktorych chodze zimą mam juz ponad 10lat i wciaz sa w swietnym stanie, kosztowaly mnie wtedy sporo, zbieralem ponad rok, ale wg mnie w ogolnnym rozrachunku mniej niz 3 pary tanich, ktore pewno bym kupil w miedzyczasie
      ogolnie jak juz ide na zakupy wole kupic wiecej par wszystkiego, spodni, butow, wydam wiecej, ale pozniej mam spokoj i rzadziej norzone ubrania mniejsie zuzywaja, takie przynajmniej mam wrazeniesmile jedne spodnie mam od liceum a teraz mam 33 latasmile i chodze w nich czesto, o dziwo, strasznie wytrzymale sa

      nie wiem co bym robil w twojej sytuacji, zarabiam, podobnie jak ofelia sporo wiecej, ale tez sporo wiecej wydaje
      postanowilem sie trzymac jednej zasady - mam przeznaczona konkretna, wysoka kwote co miesiac na wydanie, do tego oboje z zona mamy "kieszonkowe" na swoje sprawy i jakas tam kwote odkladamy
      moglibysmy odkladac wiecej, ale czy to jest tego warte? nie wydaje mi sie
      • malwina.113 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 24.10.12, 17:10
        jedne spodnie mam od liceum a teraz mam
        > 33 lata


        o matko! big_grin ciekawe co na to żona? wink

        • konto_calkiem_nowe Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 25.10.12, 11:29
          jak to co? nie znosi ichsmile ale to nie sa takie zwykle spodnie, tylko takie stare "wojskowo-harcerskie", duze kieszenie itp
          do pracy sobie je ubiore, ale na wyjscie z zona to juz niesmile
    • virgaaurea no to test na skapstwo;) 24.10.12, 20:39
      ciekawy temat bardzo, tez ostatnio na ten temat rozmawialam z przyjaciolmi;
      zastanawialismy sie, gdzie jest granica pomiedzy minimalizmem, oszczedzaniem, nie wpadaniem w konsumpcjonizm a nieskapieniem;
      a takze nad druga rzecza - czy minimalizm to rzeczywiscie wybor, czy dorabianie teorii do braku dochodow, kwalifikacji, kompetencji, zeby te dochody zdobyc itd.
      akurat niekupowanie piatych kozakow, skoro masz 4 pary fajnych to wydawalo nam sie dosc oczywiste;
      ale doszlismy do "testu" - oczywiscie nie tzreba tego traktowac serio, ale cos jest na rzeczy; no wiec 3 pytania:
      - zeby - masz wyleczone, zrobione co tzreba, zdrowe, zadbane? nie mowie o wybieleniu do poziomu hollywoodzkiej gwiazdy, ale o aparacie, zaleczeniu prochnicy, ubytkow, koronkach, mostach, czy co tam ewentualnie potrzebne, regularnym zdejmowaniu kamienia; jak nie masz, to warto sie zastanowic czy nie skapisz;
      - to do kobiet - staniki - ich nie widac, tak jak kozakow czy torebki, masz ze 4-5 sztuk porzadnych (czarny, cielisty, ze 2 codzienne, sportowy) we wlasciwym rozmiarze, robiace co trzeba, czy cala szuflade starych, porozciaganych 75B z bazaru? jesli to drugie, to warto sie zastanowic nad skapieniem;
      - trzecia rzecz - ze wzgledu na zdrowie tzreba sobie zapewnic ruch, wysilek tak ze 3 razy w tygodniu; w sezonie zimowo-jesiennym, deszczowym (albo i przez caly rok, jak ktos jest malo zdyscyplinowany) trudno jezdzic rowerem, karnet na silownie/basen (tenisa czy co tam kto lubi) pomaga w tym bardzo; masz, jezeli tego potrzebujesz czy sie stresujesz wydajac na to pieniadze bo to niekonieczny wydatek, pocwiczysz sobie w domu, chociaz wiesz, ze nie pocwiczysz tyle ile trzeba?

      przy czym w naszym rozumieniu skapienie nie dotyczylo tylko pieniedzy, ale i czasu, bo mozna sobie skapic czasu na to, co potrzebne (chocby ten basen), zeby zlapac nadgodziny,z arobic wiecej; i oczywiscie ludzi, ktorzy maja jako taki dochod, a nie problem, co dogarnka wlozyc pod koniec miesiaca;

      nie oczekuje, ze ktokolwiek bedzie odpowiadac publiczniewink, to po prostu jeszcze jedna perspektywa myslenia o tych kwestiach;
      • nandadevir Re: no to test na skapstwo;) 24.10.12, 21:03
        Bardzo dobry test. Co prawda wstydzę się powiedzieć ile mam staników ale za mało. Zęby zrobione. Ze sportem jest wyśmienicie. Natomiast czytając ten wątek i na ematce stwierdzam, że skąpię na siebie, ale na męża, dziecko i rodzinę nie. Moje dziecko ma pieć razy więcej ubrań niż ja, tak samo jest z obuwiem. I bardzo dobrze, że przed świętami i wyprzedarzami powstał taki wątek bo mam plan powiększyć szafę i zrobić listę prezentów tongue_out dla siebie.
        • virgaaurea Re: no to test na skapstwo;) 24.10.12, 21:30
          nie podkreslilam, ale chodzilo o WLASNE zeby, staniki i sport (nie meza, czy tym bardziej dzieci i psa), bo na dzieciach nikt nie skapibig_grin
          a ze stanikami to tez nie chodzilo oczywiscie o to, zeby miec kolekcje, jak co niektore dziewczyny (nie mam nic przeciwko, zeby nie bylo, ale wiadomo, ze koneiczne to nie jest), ale spelniajace swoja funkcje - licza sie tylko te, deformujacych biust szmatek z podjezdzajacym obwodem nie liczymywink wydaje mi sie, ze przecietnej kobiecie 4 + dobry sportowiec spokojnie wystarcza;
      • malwina.113 Re: no to test na skapstwo;) 25.10.12, 07:35
        > a takze nad druga rzecza - czy minimalizm to rzeczywiscie wybor, czy dorabianie
        > teorii do braku dochodow, kwalifikacji, kompetencji, zeby te dochody zdobyc it
        > d.

        hm, może coś w tym jest, przynajmniej dla niektórych... bo nie sądzę, by dla tej kobiety prowadzącej: "prosty blog"
        • barasia Re: no to test na skapstwo;) 26.10.12, 15:58
          Przykład ze stanikami dał mi do myslenia...
          • etna22 Re: no to test na skapstwo;) 20.11.12, 12:15
            ja tez ma opory przed wydawaniem kasy-ale dobrze mi z tym bo chociaż zuzywam zapasy
            • zuzanna56 Re: no to test na skapstwo;) 20.11.12, 14:15
              etna22 napisała:

              > ja tez ma opory przed wydawaniem kasy


              ja czasem też...
              • verdana Re: no to test na skapstwo;) 20.11.12, 16:49
                Dlaczego akurat staniki? Równie wazne są dobre buty. Sa koibiety, dla których dobrze dobrany stanik jest ważny, a są takie, które chcą mieć trzy wygodne i już...
                I sport? A jak ktoś nie lubi sportu, to nie wydaje kasy nie dlatego, że jest skąpy, ale dlatego, ze nie ma ochoty dopłacać do tego, czego nie znosi...
                To jest ew. test "Czy dbasz o siebie" - ze skąpstwem nie ma nic wspólnego.
                • virgaaurea Re: no to test na skapstwo;) 21.11.12, 13:01
                  1. latwiej skapic na tym, czego nie widac; buty widac, bluzki czy plaszcz tez, a stanika nie;
                  a dobrze dobrany ma wplyw na zdrowie piersi; trzy dobrze dobrane staniki sa ok, nikt nie mowi, ze musisz miec 15;
                  2. sport byl oczywiscie synonimem "aktywnosci fizycznej" - nie chodzilo o rywalizacje i startowanie w maratonach i notowanie rekordow zyciowych, a o zapewnienie sobie minimalnej koniecznej dawki ruchu o odpowiedniej intensywnosci; nie sadze (czy tez raczej lekarze wszedzie trabia), zeby dalo sie byc zdrowym bez tego; wiele kobiet chodzi np. na zumbe i to tez sie miesci w kategorii "sport";
                  ja tez nie znosze chodzic do dentysty (oj, naprawde nie znosze, nie masz pojecia jak...), ale jednak chodze i doplacam do tego, czego nie znosze - gdybym tego nie robila to byloby to skapstwo czystej wody... choc mam ze 30 pomyslow, jak przyjemniej wydac te pieniadze;

                  chodzilo o to, ze jesli ktos wpada w skapstwo, to bardziej wlasnie przyskapi na niezaleczonej siodemce z malutka prochnica, bazarowym staniku, wlasnej kondycji>zdrowiu (ktorych nie widac az tak) niz na widocznych wszem i wobec butach, wspolnym z kolezankami wyjsciu do kantyny na obiad/na kawe czy urodzinach wyprawianych dziecku, gdzie zaproszone sa tez inne dzieci i mamy;

                  oczywiscie to bylo polzartem wszystko, nie traktuj tego az tak seriowink
                  i pewnie, ze to nie do konca tak jest, bo tak naprawde niedobrany stanik pod letnia bluzka widac koszmarnie wyrazniewink brak ruchu o odpowiedniej intensywnosci objawiajacy sie "opona" pod ta sama letnia bluzka widac rownie dobrze;
                  • astrum-on-line Re: no to test na skapstwo;) 21.11.12, 16:06
                    Tylko że dbanie o swoją kondycję fizyczną nie ma nic wspólnego z siłownią, zumbą czy fitnessem. Aktywność to aktywność. Można ćwiczyć w domu (tak, naprawdę można), można biegać, jeździć na rowerze, pływać. Na pływanie się wydaje pieniądze, na bieganie raczej niewiele (można kupić wypasione ciuchy ale nie jest do niezbędne).
                    Moim zdaniem czy ktoś wydaje pieniądze na uprawianie sportu czy nie nie na nic wspólnego ani z oszczędnością ani dbałością o zdrowie.
                    • virgaaurea OT 21.11.12, 16:34
                      jak bym nie biegala systematycznie, to moze bym uwierzyla w to "raczej niewiele"...
                      to wbrew pozorom nie jest wcale taki tani sport (i nie, nie chodzi o to, zeby miec koszulke z napisem X), nie zeby bardzo drogi, ale z plywaniem czy rowerem porownywalny akurat; nie sa to powalajace koszty, ale jakies sa;
                      ale oczywiscie wierze, ze sa super zdyscyplinowane jednostki, ktorym wystarczy plyta z jakiegos czasopisma i cwicza z nia regularnie i intensywnie w domu; i naprawde szczerze podziwiam, mi sie to nigdy nie udalo;
                      • astrum-on-line Re: OT 21.11.12, 16:47
                        Nie lubię biegać, nie znam się.
                        Ale jeżdżę na rowerze. Koszt jest jeden. Rower. Można kupić za 100zł można za 10 000. I nie potrzeba nic więcej. Cała reszta to bajery jakie się dokupuje bo się lubi. Wiem po sobie. Serwis rowerowy też nie jest drogi. Można się samemu nauczyć bardzo dużo robić albo płacić innym.
                        Ćwiczenia - dla mnie najlepszym zestawem ćwiczeń jaki w życiu widziałam są książki Sabine Letuwnik, sztuk trzy, kupiłam na Allegro po pięć czy sześć złoty sztuka. Muzyka przy ćwiczeniu niewskazana. I jeżeli nie miałabym systematyczności żeby ćwiczyć w zaciszu własnego domu to tym bardziej nie chciałaby mi się iść gdzieś żeby poćwiczyć.
                        • virgaaurea Re: OT 21.11.12, 17:20
                          to tym bardziej podziwiam;
                          lubie rower, umiem i lubie przy nim wiele zrobic, (chociaz swoj powoli moglabym do muzeum wstawic), ale przez pol sezonu sie kurzy, bo jak leje albo jest snieg, to ja nie daje rady; po ciemku tez mi sie srednio jezdzi, ale moze to kwestia przyzwyczajenia; w kazdym razie z podziwem patrze na "calorocznych rowerowcow";
                          • chwalipieta Re: OT 22.11.12, 10:00
                            jazda rowerem jest przyjemna tylko w zimie trzeba się odpowiednio ubrać - a to kosztuje i nie mało smile
                            • ofelia1982 Re: OT 22.11.12, 10:18
                              Ćwiczenie samemu wymaga niezłej motywacji, mi niestety brakuje. Motywuje mnie jak w listopadowy wieczór wiem, że jestem już zapisana na "Płaski brzuch" na przykład i zapłacone jestsmile
                              W W-wie karnety na fitness to >100zł/m-c. Ja na szczęście korzystam z dofinansowania firmy (FitProfit) i płacę za open 40zł/mc.
    • skara Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 21.11.12, 12:40
      Skąpstwo zaczyna się kiedy w imię nie wydawania pieniędzy chodzi się w porwanych ciuchach i je najtańszą mortadelę z hipermarketu i produkt seropodobny. Mogą finansowo kupić coś innego.
      Wg mnie Wasze gospodarowanie budżetem jest rozsądne - macie pewnie jakieś oszczędności, które kiedyś się przydadzą. Nie oznacza to, że nie możesz sobie od czasu do czasu pozwolić na jakieś droższe buty czy kosmetyk jeśli naprawdę masz na nie ochotę, ale bez przesady. Ja też uważam, że podkłady za kilkadziesiąt mi wystarczają i nie mam potrzeby kupować tych najdroższych. Na buty nie skąpię, wydałabym 500 zł, ale nigdy chore 1000 czy 2000 zł tylko dlatego, że ma logo znanej firmy.
      • ofelia1982 Re: Chyba robię się skąpa, nie oszczędna, jak myś 22.11.12, 10:24
        Ja też uważam, że skąpstwo pojawia się gdy jakiejś rzeczy chcemy, możemy sobie pozwolić, ale nie kupujemy o szkoda kasy.
        Ja mam tak jak poprzedniczka - jak mi się coś spodoba bardzo to kupię, ale mam w głowie gdzieś taka granicę ile mogą kosztować buty/torebka/ciuch etc. I choć mój dochód jest kilkukrotnir wyższy niż kilka lat temu - to ta granica tylko lekko się przesunęła w górę (w sensie jako studentka kupowałam ciuchy "u kupców", a teraz pozwolę sobie czasem na Zarę), ale nigdy bym nie kupiła torebki za 2k. Choć mogłabym zrobić to dziś i od ręki i nie miało by to większego wpływu na moją sytuację.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka