Dodaj do ulubionych

Mam dylemat mieszkaniowy

13.02.13, 00:04
Mam 55m mieszkanie w wielkiej płycie stan częściowo wyremontowane.Świetna lokalizacja wszędzie blisko w koło szkoły,przedszkola ,sklepy itp .
Mieszkanie jest bez kredytu .Przydał by się w nim natomiast remont bo wykańczaliśmy go jakieś 7 lat temu ..Łazienka jest cała do wymiany (bo jej nie ruszaliśmy),Kuchnia jest ok chociaż podłoga też by mogła być inna ,przedpokój podłoga do wymiany a szafa też ma już "niemodne "drzwi.
2 pokoje są całkowicie wykończone .Salon wymaga malowania .

Zastanawiałam się nad sprzedażą tego mieszkania i zakupem nowego w stanie surowym .Mieszkanie miało by też 55 m,3 pokoje +garaż .Znajdowało by się w gorszej lokalizacji brak dobrej komunikacji ,szkół ,przedszkoli (a mamy dwoje dzieci w wieku przedszkolnym)

Jestem ciekawa co byście woleli zrobić czy wyremontować mieszkanie w starym bloku czy jednak sprzedać stare i przeprowadzić się do nowego ale w gorszej lokalizacji .?
Dodam,ze teraz nie płacimy kredytu a w przypadku sprzedania tego i kupienia nowego mieszkania pewnie kredyt na jakiś 20 tyś byśmy wzieli ...

Z tego mieszkania mamy autobusy pod samą pracę a z tego nowego każdy musiał by mieć samochód bo dojazd by był gorszy ...
Obserwuj wątek
    • f.l.y Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 02:04
      najprościej jest wziąć kartkę i spisać za i przeciw..
      sama piszesz, że dalej, że dojazd itp...

      ważne też jest jakie jest ogrzewanie w obecnym, jakie będzie w nowym (czy miejskie, czy z kotłowni osiedlowej), ważne są strony świata, na które wychodzą okna i okolica (co za oknami), ilość mieszkań na klatce, czy starzy sąsiedzi są fajni i zaufani itp...

      nie rozpisując się powiem tak: zrobiłabym remont starego mieszkania - chyba więcej jest 'za' za tą opcją - zobacz, jak już 'kwękasz' na to nowe - a po drugie, czy tak szybko sprzedalibyście to stare?

      brałaś pod uwagę kupno na wtórnym rynku w tej dobrej okolicy (obecnej) - może jest mieszkanie po remoncie?
    • nvv Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 08:09
      Nie strzelałbym sobie stopę, tylko został w obecnym mieszkaniu. Wielka płyta nie jest taka zła jak ją malują, remont jest raczej mniejszym problemem niż przeprowadzka, a przez dłuższe dojazdy będziecie mieli mniej czasu aby się w ogóle cieszyć nowym mieszkaniem. Lokalizacja to najważniejsza cecha nieruchomości.
      • birkin-bag Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 08:36
        zostałabym w starym, ze względu na lokalizację
        • verdana Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 09:28
          Mnie dylemat wydaje się absurdalny - zmieniać mieszkanie na gorsze, zeby nie robić remontu? Przeprowadzka też kosztuje, to raz. Dwa - ze kolejne mieszkanie też trzeba będzie kiedyś remontować - zmienicie na jeszcze gorsze?
        • jarkotowa1 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 09:37
          Jeżeli wam dobrze w tym mieszkaniu, to zostańcie. Wożenie dzieci, dojazdy do pracy - na tym traci się mnóstwo czasu, nie wspominając o kosztach paliwa. A jeżeli dzieciaki niedługo będą chciały chodzić na zajęcia dodatkowe? Odmówisz - bo trzeba po południu wozić i stać w korkach?
      • milka_jogurtowa Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 17:50
        nvv napisał:

        > Nie strzelałbym sobie stopę, tylko został w obecnym mieszkaniu. Wielka płyta ni
        > e jest taka zła jak ją malują, remont jest raczej mniejszym problemem niż przep
        > rowadzka, a przez dłuższe dojazdy będziecie mieli mniej czasu aby się w ogóle c
        > ieszyć nowym mieszkaniem. Lokalizacja to najważniejsza cecha nieruchomości.

        No dokładnie, lepiej tego nie można ująć.
    • black_halo Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 09:33
      Jesli juz zmieniac mieszkanie to na wieksze w tej samej lokalizacji. 55 metrow na cztery osoby to nie jest duzo. Absolutnie nie przeprowadzilabym sie dalej od infrastruktury bo to strata cennego czasu. Nawet godzinna dziennie wiecej na dojazdy, dowozenie dzieci do przedszkoli i szkol, dluzsze czekanie na autobus ...

      Zreszta dziwne wydaje mi wymienianie szafy bo drzwi sie opatrzyly. Rozumiem chec urzadzenia wszystkiego od nowa ale uwierz mi, ze nie jest warte calego czasu jaki bedziesz tracic.
      • beatrix_75 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:00
        ja z tymi drzwiami akurat rozumiem , bo mamy aktualnie podobnie wink
        ale z całoscia w ogole ...
        taki pomysl nie przyszedlby mi po prostu do głowy ...
        no ale ile ludzi , tyle pomysłów.
        Wydaje mi sie ponadto , ze nie napisałas wszystkiego , to znaczy jakie sa naprawde powody ,ze myslicie o zmianie ...Taki pomsył nei bierze sie z niczego....
        Ale tak czy siak-jak pisze poprzedniczka -jesli wymieniac , ale zdecydowane na większe .
        • ma2ma Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:08
          na twoim miejscu albo szukałabym większego mieszkania w starej okolicy, albo zostałabym w obecnym mieszkaniu. Zrób remont, zainwestuj w to mieszkanie i mieszkaj dalej.
          Sama piszesz, ze nowe mieszkanie tylko utrudni wam życie (daleko, odjazdy, brak komunikacji, zakup? 2 samochodów itd)-wiec po co rzucać sobie kłody pod nogi, skoro oprócz nowych murów nic więcej nie dostaniesz a do tego jeszcze musisz brak kredyt???
          --
          • chwalipieta Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:15
            zostać na starym i może poszukać większego w tej lokalizacji smile
        • zuzanna56 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:14
          Mam takie samo zdanie jak większość. Jeśli już się przeprowadzać dalej, gdzie jest gorszy dojazd, gdzie można dojechać tylko samochodem, z dziećmi w wieku przedszkolnym - to musi być jakiś plus, na przykład dużo większe mieszkanie i piękna okolica, może rodzina w pobliżu. Ale taki sam metraż, gorszy dojazd i kredyt na 20 lat, po co?

          Co do wielkiej płyty. Miałam dwa takie mieszkania, każde kupowane do remontu i przez nas pięknie wyremontowane włącznie z wywalaniem drzwi, mieliśmy naprawdę fajnie, tak jak nam się podobało, ale to w środku. Na zewnątrz wiadomo. Wynieśliśmy się 10 km dalej, mamy kredyt na wykończenie domu, w sumie nie taki mały i na 20 lat, koszt dojazdu jest wysoki, ale mamy bardzo dużo plusów, bo dom jest 2 razy większy od mieszkania, jest nowy, okolica super, ogród, przestrzeń. Te plusy przeważyły. Na taką samą powierzchnię bym się nie przeprowadziła, szczególnie że macie nie tak duże mieszkanie.
    • henia04 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:12
      Patrząc na sam problem, czyli:
      -mały remont z utrzymaniem niskich kosztów utrzymania mieszkania i związanych z tym wydatków komunikacyjnych,
      a z drugiej strony
      -duży remont (nowe w stanie surowym) plus konieczność kupowania i utrzymywania dwóch samochodów (na jednym miejscu garażowym), z dodatkowo wzrastającą koniecznością obsługi dzieci (same do/ze szkoły już nie pójdą),

      to ja bym chyba wynajęła na dwa miesiące wakacji domek letni gdzieś pod miastem i zrobiła mały-większy remont.
      Pieniądze oszczędzone na kupnie i obsłudze drugiego samochodu można by było odkładać i za jakiś czas (5-8 lat), jak naprawdę będzie się ciężko pomieścić z dorastającymi dziećmi - łatwiej zmienić mieszkanie na większe.
    • izzunia Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 10:49
      czy dobrze rozumiem to co napisałaś?
      nie chcesz remontować tego, ale chcesz się wpakować w kredyt i remont nowego - stan deweloperski, to gołe ściany, bez podłóg, może będą jakieś tynki, ale nie liczyłabym na super jakość.
      do tego mieszkanie w gorszej lokalizacji, tej samej wielkości, prawdopodobnie w gorszym rozkładzie, jedyna zaleta, a i to wątpliwa "nowe".

      Nad czym się tutaj zastanawiać?
    • kufferrek Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 11:11
      NIe zamieniłabym się w życiu.
      Mieszkałam w gorszej lokalizacji uncertain
      Mieszkałam tak ostatnie kilka lat, bez samochodu ani rusz.
      teraz mieszkam w świetnej lokalizacji i bardzo sobie chwalę - blisko komunikacja, sklepy, placówki i pełna infrastruktura.
      W życiu bym nie wróciła na stare mieszkanie.
      Zastanów się dobrze - ja mam 2 dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Mimo tego, że teraz mam wszędzie blisko co dzień się gimnastykuję, żeby dzieci choćby poodbierać ( przedszkole i szkoła na dwóch końćach dzielnicy).

      Nie zamieniłabym na gorszą lokalizację.
    • velluto Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 12:07
      Nie zamieniłabym. Po pierwsze - 55 m i 3 pokoje to straszne klitki. Logistyka za to pochłonie wiekszość czasu wolnego. Nie polepszasz sobie komfortu zycia, a wrecz przeciwnie.

      PO drugie - stan deweloperski oznacza min. 50 tys. na wykończenie podstawowe.
      Taka operacja - sprzedaż/kupno pochłonie ci dobre kilkanaście tysięcy samych opłat (notariusz/agencja).

      Niemodne drzwi mozna pomalować na dowolny kolor - i już będą modnesmile, no chyba, ze to lustro.
    • hela_mela Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 12:17
      Czy dobrze rozumiem, ze chcesz zamienic 2 pokoje na 3?
      Chodzi o to, aby dzieci mialy oddzielne pokoje? Jesli to chlopiec i dziewczyna, to moze warto.
    • wyihdia Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 12:21
      Patrząc na stan nowych bloków po ok 10 latach nie jestem przekonany że nowa płyta jest lepsza. Szczególnie w porównaniu do wyremontowanej wielkiej płyty.

      Koszty ogrzewania to pikuś przy kosztach dojazdów samochodem.

      Jeśli ten obecny blok nie jest jakiś obskurny ja bym poświęcił czas na inne, bardziej wartościowe zajęcia niż zmiana mieszkania.
    • johana75 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 14:08
      Mieszkania w wielkiej płycie będą za jakiś czas stały puste...tak jak na zachodzie. No chyba że mieszkasz w stolicy.
      Ja kupiłabym wieksze mieszkanie (z rynku wtórnego) w poblizu, ale nie w wielkiej płycie. Wyremontowała. Byłoby taniej niz to w stanie deweloperskim i lepsza lokalizacja.
      • nvv Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 14:21
        W dawnym NRD powstała specyficzna sytuacja
        • marzeka1 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 15:03
          Jak dla mnie to żaden dylemat: robiłabym porządny remont w starym mieszkaniu w dobrej lokalizacji; opcja 2- dla mnie nie ma żadnych zalet, nawet to, ze mieszkanie o TYM SAMYM metrażu będzie nowe, nie jest warte rozważenia.
          • magdaska Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 16:23
            Miałam podobny dylemat - nasze 47-metrowe mieszkanie zrobiło się po prostu za ciasne dla rodziny 2+2. Ale jako że mieliśmy gdzie mieszkać, na spokojnie szukaliśmy większego mieszkania w pobliżu, bo lokalizacja była dla nas jednym z najważniejszych czynników. I po około 1,5 roku znaleźliśmy, co prawda do całkowitego remontu, ale dzięki temu mamy je zrobione (wciąż nie do końca) tak jak chcemy. Jeśli chodzi o koszty - takie jak u znajomej, która kupiła nowe ale ok. 10 m2 mniejsze mieszkanie od dewelopera, w którym też wszystko musiała zrobić. My za to mamy tu piwnicę(czego często w nowych blokach nie ma) oraz garaż (a nie miejsce parkingowe). Droga do pracy, do przedszkola, do sklepów i znajomych pozostała praktycznie ta sama.
            Dlatego wydaje mi się, że możesz na spokojnie poszukać większego - bo to ważne - mieszkania w pobliżu. Masz teraz gdzie mieszkać, więc sytuacja komfortowa. A to co byś przeznaczyła na remont czy dopłatę u dewelopera, zachowaj na zwiększenie przestrzeni. Albo, jak dobrze Ci w tym mieszkaniu, to je wyremontuj. Zobaczysz, że i pieniądze i nerwy zaoszczędzisz, jesli nie będziesz musiała dojeżdżać, stać w korkach, obmyslać całą logistykę.
            • kostruszka Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 17:04
              A ja rozumiem potrzebę rozdzielenia dzieci w osobnych pokojach lub chęć posiadania sypialni - po kilku latach mieszkania w czwórkę w dwóch pokojach też zdecydowaliśmy się na zakup miesz. deweloperskiego, mimo że nasze obecne mieszkanie - właśnie w płycie - było niedawno remontowane (no, raczej liftingowane wink ) i jest w dobrej lokalizacji. Nie chciałam jednak kolejnego mieszkania z płyty - nie ma co się oszukiwać, te mieszkania tracą na wartości.

              Uważam jednak, że powierzchnia nowego mieszkania powinna być znacznie większa, jeśli już ma Wam zrekompensować inne minusy (ja kupiłam 75 m. i uważam, że to minimum dla 4 osób, ale ceny w Kraku są zabójcze). Nie ładowałabym się też w 20-letni kredyt na mieszkanie, które tylko trochę poprawi Wam komfort życia - my uzbieraliśmy tyle, ze po sprzedaży obecnego mieszkania (mamy już kupca), wyjdziemy na zero. Dla mnie to optymalny układ.

        • johana75 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 16:47
          nvv napisał:

          > W dawnym NRD powstała specyficzna sytuacja
          • nvv Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 17:41
            No zgadzam się z Tobą, że się teraz gorzej sprzedają, m.in. z powodu nagonki deweloperów w mediach. Ale tak na boku wspomnę, że w 2006 r. wielu panów z biur nieruchomości mówiło, że wszystko idzie w górę i mieli racje, w 2006 szło w górę. Rzucam pod rozwagę co do ekstrapolacji w przyszłość chwilowych trendów lekką ręką.

            Z czasem się wyludnią, bo i Polska się wyludnia, wciąż chciałem tylko zauważyć, że wartość "wielkiej płyty" (w cenach rynkowych i w tym co ludzie uważają kojarząc negatywnie) jest zaniżona na tle innych mieszkań
        • johana75 ps. 13.02.13, 16:50
          nvv napisał:

          > W dawnym NRD powstała specyficzna sytuacja
          • zielonelato Re: ps. 13.02.13, 18:22
            I co z tego? Tu jest Polska rzeczywistośći do niej się odnoś.
            Z wielkiej płyty nie tylko wieżowce były budowane, małe bloki lub kameralne "puchatki" też. To tak dla Twjej informacji. A dziś co się Twoim zdaniem w POLSCE buduje? Monstrualne kolosy z maksymaną liczba pieter, byle na najmniejszej działce zmiescić i wydoić jak najwiecej. A potem ryk i narzekanie, ze miejsc do zaparkowania nie ma, obiecanego placu zabaw niet, z zieleni blada dupa(a tak w folderze pieknie było) a sąsiadowi z bloku obok można podac rękę. Płyta postoi jeszcze ze 100 lat, nawet tsunami konstrukcji nie naruszy. Poczytaj sobie na ten temat cos wiecej. Ktos kto się choć deko orientuje w budownictwie wie, ze niejeden developer odstawia dziś budowlany bubel, bo za działke zapłacił kilka lub kilkanaście milionów to potem zaoszczedzi na materiałach i reszcie, byle szybko było. A ilu splajuje po drodze- zagadka. I zarobic wszak taki inwestor musi na nieznających się na technologii jeleniach. Owszem znam trochę bloków nowych , dobrze zaprojektowanych itp. ale to wyjątki. I jakoś nie widze w takim Krakowie, zeby mieszkania w dobrej lokalizacji taniały, bo są z wielkiej płyty, wrecz przeciwnie . Ludzie coraz bardziej doceniają świetną infrastrukturę, zieleń, przestrzeń między blokami i komunikację. Chetnie kupię tanio mieszkanie w takim miejscu tylko jakoś chetnych do sprzedaży za grosze skoro płyta taka be jakoś nie ma. Materialy drożeją, na budowie chłopy za miskę ryzu zapieprzać cały rok jakoś nie zamierzają, a budowlanych działek w mieście brak, a te co są kosztują krocie. Nie ma co się więc łudzic, że przyjdzie developer-filantrop , który zbuduje i rozda mieszkania za pół-darmo. A mieszkańcy z wielkiej płyty oddadzą swe lokale za wiaderko sliwek , bo pan dziennikarz stażysta po liceum jeden z drugim tak napisali w gazecie. Lobby widzę działa i robi w gacie powoli, w nowych budynkach często ponad połowa mieszkan stoi pusta, no to trzeba obrzydzić naiwnym wielką płytę i dawaj artykulik sponsorowany i lobbowany wysmażym.
            • kklekss Re: ps. 13.02.13, 18:39
              Johana 75 pisze bzdury, twierdząc , że mieszkania z wielkiej płyty niedługo będa stały puste. Pytam , gdzie te miliony rodzin[osób] miałoby się wyprowadzić .Chyba na księżyc.
              • kostruszka Re: ps. 13.02.13, 19:13
                Ja za to widzę wyraźnie, ze mieszkania w płycie tanieją - dwa lata lat temu moje 47 m wyceniono na ok. 260 tys, teraz sprzedaję je za niecałe 245 tys.
                Wprawdzie szybko się zdecydowałam na sprzedaż i poszłam kupującym na rękę, ale koleżanka czeka już ponad pół roku i co dwa miesiące schodzi tysiaka z ceny, a chętnych brak (cenę za metr ma naprawdę atrakcyjną). Na balkonach niektórych mieszkań na moim osiedlu od wielu miesięcy wiszą ogłoszenia o sprzedaży, bo coraz trudniej wielką płytę sprzedać, a kupujący oczekują, ze skoro to płyta, to pójdzie za bezcen.
                Teoretyzować sobie można, ale ja akurat dobrze siedzę w temacie, bo do kupna nowego mieszkania i sprzedaży starego przymierzałam się już od ponad roku.

                • zielonelato Re: ps. 13.02.13, 19:41
                  Tanieć to moga mieszkanie, które mają po prostu dla WADY. Niekoniecznie należy do nich to, ze sa z płyty. Mieszkanie mieszkaniu nierówne, w tym samym bloku ogladałam 3 mieszkania do sprzedaży, kazde miało inna cenę i zgadnij , które szybko "poszło"? To najdroższe, ale też najatrakcyjniejsze. Dwa pozostałe mimo, że ten sam metraż dalej sa w ofercie. Inni potencjalni kupający widocznie widza te same wady co ja. Szukam mieszkania już od jakiegos czasu i te, które są od długiego czasu niesprzedawalne i nie ciesza się zainteresowaniem mają np. fatalny rozkład, jest to wysokie pietro bez windy, kiepski układ stron, brzydkie otoczenie, zdewastowaną klatkę, niekorzystne strony świata, mały balkon itp. Ja chetnie kupię tanio mieszkanie z płyty pod warunkiem, że nie bedzie miało wad. Widocznie koleżanka sprzedaje mieszkanie, które nie spełnia pod jakimiś wzgledami oczekiwań klientów i jak mocno nie spusci z ceny to go zwyczajnie nie sprzeda. Zawsze moze wynająć, jesli jest to dobra lokalizacja. Ludzie też maja rózne gusta i większośc chciałaby urządzic mieszkanie po swojemu, najchetnie zastając miszkanie juz oprożnione ze staroci , z gołym ścianami, a nie np. z cholernie trudnym do likwidacji korkiem na ścanie. Rozwalanie wszystkiego tez kosztuje, tzw. fachowcy słono sobie za to liczą. A jeszcze trzeba lokum po takim wrzuceniu granatu urzadzić i wyposazyć. Płyta nie ma nic do rzeczy, jak mieszkanie jest atrakcyjne pod wieloma wzgledami, kupiec zawsze sie znajdzie. Kwestia ceny jest też ważna, bo jak widze cene wywalona w kosmos za stare. zaniedbane mieszkanie z WADAMI, a obok nowsze sprzedaje się za tyle samo to jest jasne, ze ktoś upadł na głowę.
                  • kostruszka Re: ps. 13.02.13, 20:33
                    Dla niektórych płyta to właśnie zasadnicza wada, niezależnie od standardu i lokalizacji mieszkania.
                    Wiadomo, że potrzeby ludzi są rózne - np. inna moja znajoma koniecznie chciała kupić mieszkanie w bloku, w którym mieszka jej niepełnosprawna mama - przepłaciła i wydała sporo na remont, ale jest zadowolona, bo to był jej priorytet.
                    Ja po prostu zaobserwowałam, że mieszkania na moim osiedlu potaniały w stosunku do poprzednich lat - jest to dla mnie oczywiste tym bardziej, ze poprzednia wycena mojego mieszkania była przed jego "liftingiem" (gładź w jednym pokoju, malowanie, wymiana drzwi wejściowych). W tym momencie trzech niezależnych pośredników podało mi wycenę ok. 10 tys. niższą niz poprzednia. Wszyscy mówili o coraz większym problemie sprzedaży mieszkań z płyty. To chyba jest cos na rzeczy...
                    • zielonelato Re: ps. 13.02.13, 21:09
                      Ja szukam mieszkania w miejscu, które jest atrakcyjne i tu nikt nie chce zejśc specjalnie z ceny. 10 tys mnie? Przecież to jest pryszcz skoro mieszkanie kosztuje ponad 400 tys ! Mnie płyta w ogóle nie odstrasza, bo bloki są wypicowane, po generalbnyh remontach, a miejsce jest po prostu fajne. Ty tak ufasz posrednkom i wierzysz im bezkrytycznie? W ich interesie jest szybko sprzedac i prowizję skasować , dlatego lubią gadke szmatkę klientowi zaserwować. Ja jakoś niższych cen nie widzę, a szukam już dość długo mieszkania. Owszem mam swoje oczekiwania i szukam czegoś co sama potem ławiej sprzedam. Rzadko też sprzedający chcą negocjować cenę mimo, że kupujących jest mniej. Mało kto ma 400 tysi w gotówce, a spora reszta nie posiada zdolności kredytowej, by pożyczyc z banku. Teoretycznie powinnam więc kupic bez problemu mieszkanie taniej, ale w praktyce nikt nie chce sprzedać tanio atrakcyjnego dla mnie mieszkania. Nawet mimo tego, że płyta. Tansze to są , ze się raz jeszcze powtórzę mieszkania z wadami. Płyta jest i się dobrze trzyma w porównaniu do byle jak, z byle czego , byle szybko (bo jeleń i tak wszystko kupi) budowanych bloków okresie mieszkaniowego boomu. No i kto dziś w obliczu plajty wielu developerów kupi dziurę w ziemi, no kto? Na wizualizacji to wszystko pięknie wyglada, gorzej z realizacją. A płytę kupuję z wiedzą jak wygląda otoczenie i ze nikt mi niczego pod nosem nie wybuduje , wiec rozczarowania i zgrzytania zębami nie bedzie. Nowe to mogę kilku-kilkunastoletnie kupić, gdzie widać co z tej pieknej wizualizacji zostało zrobione. Niestety wiekszość tzw. nowszych mieszkań ma zasadniczą dla mnie wadę - brak piwnicy, brak osobnej kuchni (to juz wymóg mojego męża) i brak miejsca do parkowania. O estetyce nie wspominam, bo ta w latach 90 tych była mhm... różnabig_grin
                      • falllen_angel Re: ps. 14.02.13, 23:41
                        zielonelato napisała:

                        > Płyta
                        > jest i się dobrze trzyma w porównaniu do byle jak, z byle czego , byle szybko
                        > (bo jeleń i tak wszystko kupi) budowanych bloków okresie mieszkaniowego boomu.

                        Miałem się nie odzywać, ale bzdur ilość niemiłosierna mnie zmusiła.

                        A za Edwarda G. to tą Twoją ulubioną wielką płytę budowano bardzo sumiennie, bardzo starannie, pracownicy byli doskonale wyszkoleni oraz zmotywowani. I w ogóle nie pili, jak również nic nie kradli z miejsca budowy.

                        Moim zdaniem, fakt, że większość tych wynalazków techniki budowlanej jeszcze stoi to już jest cud, a zakładanie, że to postoi jeszcze 100 lat to nawet nie naiwność to hurra optymizm...

                        > A płytę kupuj
                        > ę z wiedzą jak wygląda otoczenie i ze nikt mi niczego pod nosem nie wybuduje ,
                        > wiec rozczarowania i zgrzytania zębami nie bedzie.

                        Chyba, że gaz wybuchnie i bloczek się złoży jak domek z kart...

                        W.
                  • johana75 Re: ps. 13.02.13, 22:10
                    zielonelato napisała:

                    > Tanieć to moga mieszkanie, które mają po prostu dla WADY.

                    No własnie dla mnie wada jest wielka płyta, budulec...wolę z cegły.

                    Ludzie też maja rózne
                    > gusta i większośc chciałaby urządzic mieszkanie po swojemu, najchetnie zastając
                    > miszkanie juz oprożnione ze staroci , z gołym ścianami, a nie np. z cholernie
                    > trudnym do likwidacji korkiem na ścanie. Rozwalanie wszystkiego tez kosztuje, t
                    > zw. fachowcy słono sobie za to liczą. A jeszcze trzeba lokum po takim wrzuceniu
                    > granatu urzadzić i wyposazyć. Płyta nie ma nic do rzeczy, jak mieszkanie jes
                    > t atrakcyjne pod wieloma wzgledami, kupiec zawsze sie znajdzie. Kwestia ceny je
                    > st też ważna, bo jak widze cene wywalona w kosmos za stare. zaniedbane mieszkan
                    > ie z WADAMI, a obok nowsze sprzedaje się za tyle samo to jest jasne, ze ktoś u
                    > padł na głowę.

                    Dla jednego wada mieszkania jest parkiet, a dla drugiego panele wiec to zależy. ja osobiście szukam właśnie mieszkania taniego i do generalnego remontu, a nie zrobionego tak jak ktos sobie to wymyslił , bez ładu i składu, bo niestety gusta sa rózne i jak ja widze mieszkania po generalnych remontach to 98% z nich dla mnie sie niestety nie nadaje, musiałabym robic generalny remont od nowa...
                    Na każde mieszkanie znajdzie sie kupiec, bo każdy szuka czegos innego...a jak juz bedzie przesyt mieszkań na rynku, to wieżowce beda stały jako pierwsze puste...
                • chwalipieta Re: ps. 14.02.13, 10:40
                  kostruszka napisała:

                  > Ja za to widzę wyraźnie, ze mieszkania w płycie tanieją - dwa lata lat temu mo
                  > je 47 m wyceniono na ok. 260 tys, teraz sprzedaję je za niecałe 245 tys.

                  to chyba normalne, że Twoje mieszkanie kosztuje mniej skoro wszystkie nowe mieszkania, działki budowlane potaniały.

                  dlaczego Twoje miałoby zdrożeć???
                  nie rozumiem tego argumentu przeciwko wielkiej płycie
              • johana75 Re: ps. 13.02.13, 22:02
                kklekss napisała:

                > Johana 75 pisze bzdury, twierdząc , że mieszkania z wielkiej płyty niedługo bę
                > da stały puste. Pytam , gdzie te miliony rodzin[osób] miałoby się wyprowadzić .
                > Chyba na księżyc.

                Napisałam ze jako pierwsze beda staly puste... i nie napisałam kiedy...na pewno jak juz mieszkań bedzie przesyt na rynku...a to troche potrwa...
              • mlodyniedowziecia Re: ps. 14.02.13, 09:44
                Puste to będą w dłuższej perspektywie. Zostały wybudowane w latach 70-80. Większość lokatorów to (obserwuję sąsiadów moich rodziców) ludzie co najmniej około siedemdziesiątki.
                Gdy tylko umierają mieszkanie idzie pod wynajem (miasto akademickie i dzielnica blisko uczelni) studentom. W innych miastach i lokalizacjach, gdy najemców brak a spadkobierców wielu,lokale trafiają na rynek. Ponieważ jest ich nadpodaż, kto chce sprzedać radykalnie tnie ceny. I tak np. 5 pokojowe mieszkanie o powierzchni 90m2 wynajmowane studentom za 2000 zł, właściciele chcą sprzedać za 320 tys. i nie mogą (średnia teoretyczna cena w tej dzielnicy 4500 za m2).
                Czasem mieszkanie przejmują spadkobiercy, ale to rzadko się zdarza. Starsi ludzie przeprowadzają się raczej niechętnie, więc mieszkania takie, w ogromnej większości jednocześnie (w ciągu np. 5-8 lat), zostaną wystawione na sprzedaż, po śmierci właścicieli.
                Ze względów podanych wyżej, a zwłaszcza medialną nagonkę, kupujący jeśli już się decydują, oczekują radykalnego obniżenia ceny. Drugim powodem jest nieekonomiczność. Mieszkania takie zarządzane są przez kompletnie nieefektywne spółdzielnie, co skutkuje opłatami 2 razy większymi niż we wspólnotach lub w domach bezczynszowych. Trzeba i na to patrzeć. Czasem okazuje się, że wybudowanie 2 razy większego domu nie powoduje wzrostu kosztów.
                Natomiast niewątpliwą zaletą wielkiej płyty jest lokalizacja i infrastruktura, redukująca koszty dojazdu i wydatki np. na prywatne przedszkola.
                Dlatego odpowiadając na pytanie z wątku, zostałbym w swoim mieszkaniu. Z małymi dziećmi będzie lżej, taniej i bezproblemowo. Trudno bowiem porównać remont pojedynczych pomieszczeń z urządzaniem całego mieszkania (koszt ok. 1.000 zł/m2).

            • johana75 Re: ps. 13.02.13, 22:00
              zielonelato napisała:

              > I co z tego? Tu jest Polska rzeczywistośći do niej się odnoś.

              ja nie pisze ze to się stanie niedlugo...kiedys się stanie i najszybciej w mniejszych miastach, bo W-wa czy inne duze miasta to nie do nich sie odnoszę...taka jest tendencja europejska a my tez tam kiedys dojdziemy. Głównie chodziło mi o wieżowce, mniejsze bloki sa nadaj chętniej kupowane.
              Nie bronie deweloperów bo wiem jak oni budują...mam znajomego w tej branży ;/
              Poradziłam aby kupiła mieszkanie większe i nie w wielkiej płycie (wieżowcu), a nie żeby kupiła od dewelopera...
              Ja nie jestem z jakiegoś lobby widzę co się dzieje i to kiedyś trafi do Pl. Kiedyś może za 10 a może za 30 lat, ale trafi...to jest moje prywatne zdanie i nic więcej...
              Osobiście w wieżowcu bym nie kupiła, ale każdy robi co chce i nich tak zostanie, tak samo jak z kredytem we franku...radziłam koleżance by wziela w zł. a tera jest w "czarnej dupie" ( to jej słowa)
            • gogologog Re: ps. 14.02.13, 08:48
              zielonelato napisała:

              > Płyta postoi
              > jeszcze ze 100 lat, nawet tsunami konstrukcji nie naruszy.
              > Ludzie coraz bardziej doceniają świetną infrastrukturę, ziel
              > eń, przestrzeń między blokami i komunikację. Chetnie kupię tanio mieszkanie w
              > takim miejscu tylko jakoś chetnych do sprzedaży za grosze skoro płyta taka be
              > jakoś nie ma.
              > Lobby widzę działa i robi w gacie powoli
              > , w nowych budynkach często ponad połowa mieszkan stoi pusta, no to trzeba o
              > brzydzić naiwnym wielką płytę i dawaj artykulik sponsorowany i lobbowany wysmaż
              > ym.

              W sumie to cala wypowiedz nadaje sie do powielania i drukowania jako poradnik.
              Fajnie ze sa ludzie myslacy samodzielnie.
              Pozdrawiam
    • wuwujama Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 19:32
      Absolutnie nie przeprowadzalabym sie. Majac dzieci, najwazniejsza jest lokalizacja, dobre szkoly blisko i dojazd do pracy. Jak dzieci dorosna i wyfruna z gniazda, zamienicie sobie mieszkanie na nowsze budownictwo.
      • zosiaonline Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 19:58
        Dzieciom potrzebna jest niewielka odległość od szkoły, kolegów, placów zabaw. Jasna sprawa.
        Doskonale rozumiem chęć wymiany mieszkania na nowe (nowe to nowe, argument nie do zbicia). Może pewnym półśrodkiem byłaby wymiana mieszkania na nowsze, bliżej centrum, ale już nie tą paskudną płytę?

        Pozdrawiam i powodzenia,
        Zosia
        • malwi.2 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 20:54
          bliżej
          > centrum, ale już nie tą paskudną płytę?

          taki off top: mieszkam w nowym, ale stara płyta dla mnie ma swój urok... no nie wiem co ja w niej widzę, ale podobają mi się stare blokowiska, mają ducha wink
          • nostress.ka21 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 21:07
            malwi - ja mam podobnie, nie chodzi nawet o ducha, ale o całą masę zalet jakie widzę w takich osiedlach smile
          • zielonelato Re: Mam dylemat mieszkaniowy 13.02.13, 21:15
            Zosiu, moje odczucia sa takie same...Parki, ścieżki rowerowe, alejki, wyremontowane chodniki, mnóstwo zieleni, sasiad nie zaglada drugiemu do okna , cisza, świetna infrastruktura i wszystko pod nosem. Tylko nie mogę kupić tu mieszkania taniej niz bym chciałasad No cóz poczekam , moze ofert na wiosnę będzie wiecejsmile
            • zielonelato Upss.. to było do malwii:) n/t 13.02.13, 21:17
              • chwalipieta wielka płyta... 14.02.13, 10:44
                ...to nie tylko wieżowce.
                na Śląsku jest masa osiedli z wielkiej płyty, 3-4 kondygnacyjnych budynków z klatkami po 10-15 lokatorów.

                jakoś nie rozumiem uprzedzenia do tego typu mieszkań
                • zielonelato Re: wielka płyta... 14.02.13, 11:05
                  Ja tez nie rozumiem. Myslę, że to czesciowo brak wiedzy, tej budowalnej też, nieuzasadnione uprzedzenia, lobbowane, pisane przez "zielonych" stażystów artykuły itp. Z płyty budowano bloki także w latach 90-tych, małe, kameralne. Ogladałam ostatnio takie, czysto, ładnie, 10 mieszkan na klatce , ocieplony i wyremontowany budynek , wymienione wszystkie instalacje. Tylko z ceny pierniki zejść nie chcą wink
                  Teraz to dopiero buduje się molochy na maksymalna ilośc pieter , do tego 30 - paro metrowe klitki . Wielkie , nowe wiezowce, w których mieszkania są bez jkaiejkolwiek piwnicy, bez miejsca do parkowania, bez osobnej kuchni, za to 4metry do sasiada obok w bloku. W Krakowie mnósto takich kolosów, które straszą wyglądem z daleka. O otoczeniu takich molochów w nowym budownictie litościwie nic pisać nie bedęsmile
                  • monikamar3-3 Re: wielka płyta... 14.02.13, 11:40
                    Ja mieszkam w bloku z płyty, 4 piętrowym, po 2 mieszkania na każdym piętrze. Moje ma 70 m. okna na wschód i zachód. Mieszkanie w małej miejscowosci. 100 metrow do sosnowego, pięknego lasu.
                    Fakt, sąsiadów słychać, ale mam ciepło, sucho, żadnego grzyba na scianach, 2 sklepy pod blokiem, oba czynne od 6 do 22. w tym jeden okolo 10 m od wyjscia z klatki, szkola, przedszkole, jakies max 100 m od bloku. Przychodnia i apteka ok 200 m od bloku. to tego boisko, place zabaw, koło bloku ale nie pod oknami. I mam duza piwnice, jak na mieszkanie w bloku ok 10 m2., oraz dodatkowo wózkownie, prawie pusta, stoja tam tylko 2 moje wozki, bo piwnice sa na tyle spore ze kazdy trzyma wszystko w swojej.
                    I dwa balkony, (wschod i zachód) nie za duze ale wystarczaja. Zadbana i czysta klatka schodowa, sprzatana raz w tygodniu. Za oknami mam drzewa, jakies 3-4 metry od balkonow.
                    Ja na mieszkanie z płyty nie narzekam.
                    Kolezanka mieszka w bloku z tamtego roku, grzyb na scianach, słychac sasiadow gorzej niz u mnie.
    • monikamar3-3 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 14.02.13, 11:43
      Ja będąc na Twoim miejscu, nie przeprowadzałabym sie do mieszkania, o którym pisalas. Zostałabym w obecnym i to bez wahania. smile
      • kklekss Re: Mam dylemat mieszkaniowy 15.02.13, 10:24
        Ci , którzy piszą żle o wielkiej płycie chyba mają siebie za kogoś lepszego.
        • monikamar3-3 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 15.02.13, 10:36
          Dokładnie. Znam wielu ludzi, wykształconych, mających świetną , dobrze płatna pracę, i mieszkających w wielkiej płycie. I nie wyobrażających sobie np mieszkania w domu na przedmieściach.
          • zuzanna56 Re: Mam dylemat mieszkaniowy 15.02.13, 11:09
            Ale co to ma do rzeczy? Ja nie lubię wielkiej płyty, inny nie lubi kamienicy, inny nie lubi centrum wielkiego miasta, inny wioski zabitej dechami. Ludzie są różni, każdy ma prawo mieć preferencje co do miejsca zamieszkania i rodzaju bloku czy domu. Nic nie ma do tego wykształcenie czy świetna praca. Autorka wątku źle się czuje w swoim bloku w wielkiej płycie. Znam sensowne i niebrzydkie osiedla z wielkiej płyty a może jej osiedle i jej sąsiedzi nie są fajni i bardzo jej to przeszkadza? Jeśli naprawdę ma dość tego osiedla, bloku i sąsiadów, niech się przeniesie tam gdzie jest ładniej. Tylko może znajdzie jakiś kompromis, żeby dojazd nie był zły, żeby mieszkanie było może trochę większe i miało ładny rozkład.
    • papryczka.chili Re: Mam dylemat mieszkaniowy 16.02.13, 16:03
      Dla mnie to bez sens wolałabym wziąć kredyt na remont na sprzyjających warunkach niz sprzedawać przeprowadzać i komplikować sobie zycie
    • mama_dorota SPAM 06.05.13, 19:11
      6 ogłoszeń, nawet płeć w trakcie się zmieniła, tylko zawsze ten sam link.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka