Dodaj do ulubionych

oszczędzanie siebie

21.01.14, 09:31
Nie iwem czy to nie bedzie zbyt kontrowersynjy wątek, ale pytanie dotyczy osob pracujacych po 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. Nie jakas luzna DG, tylko normalna praca na etacie z ZUSami i Skarbowkami. Nie ukrywam, ze jako osba, ktora miala 2, a pozniej 3 meisiace wolnego w szkole, a potem w szkole wyzszej, nie umiem sie pogodzic z tym, ze urlopu mam 1,66 za caly przepracowany miesiąc, ze są tylk podejyncze dni wolnego raz na 5 miesiecy i ze w ogole nie ma lduzszego urlopu. Zaczelam juz 3 prace, ale w kazdej jest ten sam problem: jestem ciagle zmeczona, senns. Bylam nawet z tym u lekarza, zalecil dosypianie, magnez i witaminy. Badania ok. Po prstu po 5 godzinach siedzenia w pracy odpadam. Chce wracac dodomu. Chce mi sie spac a nie chce wypijac kawy na pobudzenie. Zaczleam miec problemy zolądkowe(nie ze stresu) ale z powodu nieregulrnego odzywania sie tj. jedzenia bulek, kefirkow i sekow topnionych zamaist normnlego obiadu czy sniadania.. Czy zwolnienia lekarskie sa dobrym pomyslem, takie 2 dniowe wm iesiacu, po to tylko ,by odpcoząc i zrezgenrowac sie. Mam podle samopoczucie w tygodniu, gdy wracam, chociaz praca jest bardzo fajna, ale ja jestem ciagle zmeczona i takie 2-3 dni w meisiacu naprawde mi pomogaja.
Czy oszczedzanie siebie to tez rodzaj litowania sie nad soba i jednak zabieg procentujacy na przyszlosc??
Obserwuj wątek
    • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 09:51
      Nie, to nie jest zbyt kontrowersyjny wątek, piszesz po prostu szczerze. Może powodem Twojego samopoczucia jest to, że w związku z tym, iż lubisz tę pracę, za bardzo się tam "spalasz" czyli zużywasz zbyt dużo energii, i pod koniec dnia pracy czujesz się wykończona. Ja też tak miałam, ale na etatach, gdzie pewnych czynności nie lubiłam (eksport), i np w różnego typu kalkulacje cen wkładałam zbyt dużo energii i stresu, czego następstwem było uczucie padnięcia i ochota "zwiać do domu". Do tej pory tak mam.
      • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 09:51
        ...z tym, że już sobie sama ustawiam godziny pracy.
        • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 09:56
          Moje znuenie bierze sie stąd, ze kazde zadanie jest dla mnie wyzwaniem i jest nowe, nawet jesli wczesniej cos pochodnego robiłam i to sprawia, ze brakuje mi odsapniecia, dnia przerwy, by miec werwe i jednak podejsc do problemu, a nie tylko zrobic, co mam do zrobienia. Jak jest 3 dzien tyogodnia to zazwyczaj mam kryzys tak duzy, ze tylko siedze i nic nie jestem w stanie roc, nastepnego dnia nadrabiam, a bywa, ze nie, bo jestem zmeczona samym siedzeniem.. Paranoja trochesad
          • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:00
            Z ciekawości zapytam: czym się konkretnie zajmujesz? Czy czytałaś mój wątek? Też mam problemy ze znalezieniem swojego miejsca na Ziemi.
            • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:04
              I nie będę Ci doradzała badania się, bo jak piszesz, badania masz ok, mi doradzano to samo, też badania miałam ok, ja po prostu potrzebuję oddechu pomiędzy wyjątkowo energochłonnymi zadaniami i po prostu tak już mam. Twój post dodał mi otuchy, że nie jestem w tym sama.
              • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:08
                Czytalam watek, bo pamietam nicka, chcialam sie nawet wpisac, ale zabraklo czasu.
                Jelsi strace tę prace, to nie iwem, co zrobię. Nie wiem juz jak sie tlumaczyć, ze jestem wciaz nieprzytomna.. ze gubie literki i liczby, albo jestem niedokładnasad Niemniej merytorycznie wydaje dobre decyzje i nie mam zastrzeżeń, co do siebie w tym wzgledzie, ale liczy sie całokształt ktory jest bardzo slabysad



                ad.a6 napisał(a):

                > I nie będę Ci doradzała badania się, bo jak piszesz, badania masz ok, mi doradz
                > ano to samo, też badania miałam ok, ja po prostu potrzebuję oddechu pomiędzy wy
                > jątkowo energochłonnymi zadaniami i po prostu tak już mam. Twój post dodał mi o
                > tuchy, że nie jestem w tym sama.
                • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:11
                  Gubię liczby i jestem niedokładna...... dżizas jakbym o sobie czytała sad. Może Ty się po prostu do tego nie nadajesz? Ja też myślałam, że jak zrezygnuję z pracy w szkole i przejdę do firmy to dam sobie radę bo przecież każdy daje. Nic bardziej mylnego.
                  • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:19
                    Odpowiedziałabym, ze się nadaje, bo to lubie, ale to nieprawda. Tzn. bardzo to lubię, ale nie przez caly tydzien dzień w dzien. Jest mi przykro, ze to pisze, ale np. moja przełozona zatrudnia mnie tylko dlatego, zeby nie siedziec nad tym tyle czasu i żeby posiedzec raz 5 godzin, a innym razem nie przychodzic w ogole do pracy. Praca jest umsylowa, jest to praca z wnioskami ludzi, sytacja jest zmienna, wiadomo jakie ludzie mają wymagania przez co wszystko jest płynne.

                    Ale chialabym zaznaczyc bardzo wazna rzecz, ktora jesy znamienita w tym wszystkim - mam tez inne zajęcia, ktore jest niedochodowe, ale ktorel ubie jeszcze bardziej. Jest to praca w domu, gdzie czasami robie ją za darmo, bo to lubie. Działam na wlasną reke, praca jest o tyle odpowiedzialna, e ja sie pcozuwam. Ta praca nigdy mnie nie męczy, bo czasami mam 10 sztuk do zrobienia, a czasami ani jedej caly dzien..

                    BTW: boje się, że bede sie meczyc tak cale zycie.. bo wiem, ze taka praca etatowa to nie dla mniesad chociaz bardzo chcesad

                    Ja jako osoba, ktora ma dwa rozne zawody, moge robić rozne rzecz, w tym tez upatruje swoją szanse. Wiem, ze są prace, gdzie liczy sie rozmiar zadania, ktore sie wykonuje i wraca sie do odmu, mając czesto przerwę bardzo dlugą. Chodzi mi o to, ze nie odbywa sie to w taki sposób mozolny, dzien w dzien, tylko pracuje sie tyle, ile sie musi/czy chce.


                    ad.a6 napisał(a):

                    > Gubię liczby i jestem niedokładna...... dżizas jakbym o sobie czytała sad. Może
                    > Ty się po prostu do tego nie nadajesz? Ja też myślałam, że jak zrezygnuję z pra
                    > cy w szkole i przejdę do firmy to dam sobie radę bo przecież każdy daje. Nic ba
                    > rdziej mylnego.
                    • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:27
                      Ja Cię doskonale rozumiem. Bo też musiałam robić to czego nie lubiłam, albo inaczej, lubiłam ale nie cięgiem 10 godzin dziennie i nie lubiłam być na każde zawołanie, zwłaszcza wtedy, gdy niedomagałam. Każdy ma przecież chwile słabości, gorsze dni. Dlaczego pracodawcy nie doceniają pracowników wykwalifikowanych, którzy mają sporo różnych umiejętności, ale czasami gorszy dzień? Przecież człowiek to nie cyborg.....
                      • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:31
                        praca etatowa to nie jest praca kreatywna, tylko musi byc merytorycznie bez zastrzezen, a jako ze spraw jest duzo to musi to przebiegać szybko, bo sa statystyki. Jak mam dany przypadek, to musze sie zastanowić, a nie tylko go zakwalifikować i tyle. Zajmuje mi to 8 godzin, wiem ze powinno 4. Nawet jak mam gotowe pomoce, to dla mnie malo znaczy, bo ja nie wiem z czego co sie wzielo i musze to zbadać. A jak to badam to sie mecze i nie dotre do meritum, a tu trzeba oddawać...

                        ad.a6 napisał(a):

                        > Ja Cię doskonale rozumiem. Bo też musiałam robić to czego nie lubiłam, albo ina
                        > czej, lubiłam ale nie cięgiem 10 godzin dziennie i nie lubiłam być na każde zaw
                        > ołanie, zwłaszcza wtedy, gdy niedomagałam. Każdy ma przecież chwile słabości, g
                        > orsze dni. Dlaczego pracodawcy nie doceniają pracowników wykwalifikowanych, któ
                        > rzy mają sporo różnych umiejętności, ale czasami gorszy dzień? Przecież człowie
                        > k to nie cyborg.....
                        • fruzia01 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:39
                          miałam bardzo podobnie na początku mojej pracy - wykończona ze stresu
                          teraz jest o niebo lepiej
                          zaciśnij zęby, pij kawę, śpij ile wlezie,
                          pytaj ludzi dookoła i proś o pomoc, podpowiedzi (w mojej branży i w moim zespole to nie jest źle widziane, nie wiem jak w urzędzie skarbowym), pokazuj że się starasz i bardzo chcesz choć na razie nie umiesz, bo przecież jesteś początkująca;
                          im więcej doświadczenia zdobędziesz tym będzie ci łatwiej i lżej; to przyjdzie z czasem, nawet nie zauważysz kiedy
                          dobrą rzeczą w pracy są fajni ludzie; nawet jak masz niewyobrażalnie podłe zadania, ale świetny zespół - chce ci się robić, masz więcej energii
                    • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:35
                      gryp-siak napisała:

                      > boje się, że bede sie meczyc tak cale zycie.. bo wiem, ze taka praca etato
                      > wa to nie dla mniesad chociaz bardzo chcesad


                      Nie rzucaj tej pracy ale powoli rozglądaj się za tym co byś naprawdę chciała robić w życiu. Powodzenia smile
                      Naprawdę wiem co czujesz smile
                      Trzymaj się smile
                • procesor gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest OK 21.01.14, 11:39
                  smile
                  zrób ten test i zobacz czy nie brzmią znajomo te objawy:
                  www.chorobytarczycy.eu/test#0
                  • gryp-siak Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 11:48
                    robilam juz badania na tarcZyce.. rok temu, teraz robilam na tl4 i 5.

                    procesor napisała:

                    > smile
                    > zrób ten test i zobacz czy nie brzmią znajomo te objawy:
                    > www.chorobytarczycy.eu/test#0
                    • gryp-siak Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 11:54
                      tj. badania FT4, FT3

                      gryp-siak napisała:

                      > robilam juz badania na tarcZyce.. rok temu, teraz robilam na tl4 i 5.
                      >
                      > procesor napisała:
                      >
                      > > smile
                      > > zrób ten test i zobacz czy nie brzmią znajomo te objawy:
                      > > www.chorobytarczycy.eu/test#0
                      • procesor Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 12:01
                        i jakie wyszły?
                        bo w normie ale nisko ft4 - wcale dobre może nie być
                        to samo z tsh - wyższe niż 2 (mimo że normy są wyższe) to też już sygnał że może byc coś nie tak

                        a jak wynik z testu? wyszło w normie?
                        • gryp-siak Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 12:06
                          FT 3: 3,20 PG/ML
                          FT 4 1,18 NG/DL

                          procesor napisała:

                          > i jakie wyszły?
                          > bo w normie ale nisko ft4 - wcale dobre może nie być
                          > to samo z tsh - wyższe niż 2 (mimo że normy są wyższe) to też już sygnał że mo
                          > że byc coś nie tak
                          >
                          > a jak wynik z testu? wyszło w normie?
                          • gryp-siak Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 12:16
                            Nie moge nzlezc wyniku z tamtego roku TSH
                          • procesor Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 21.01.14, 19:47
                            wyniki bez norm nic nie mówią a te normy bywają dość różne
                            na oko - niezbyt dobre to ft4 jeśli norma jest od 0,93 ale jeśli od 0,7 to juz lepiej

                            podaj normy

                            i pytałam o test internetowy - zrobiłaś go? bo same wyniki bez objawów to też za mało
                  • gryps-siak Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 22.01.14, 01:14
                    objawy brzmią bardzo znajomo..
                    chrypka bez konkretnego powodu
                    depresja będąca uciążliwym problemem!!!
                    skłonność do powolnego rozgrzewania się, nawet w saunie
                    zaparcia, mimo odpowiedniej diety bogatej w płyny i błonnik!!!
                    łamliwe paznokcie!!!
                    pogorszenie wzroku lub słuchu (sluchu, sadzilam ze to od muzyki!!)
                    problemy z pamięcią, skupieniem uwagi i koncentracją
                    trudność z utrzymaniem stałego poziomu energii przez cały dzień
                    uczucie braku równowagi - notoryczne zawroty głowy..
                    niedokrwistość,
                    całkowita lub częściowa leworęczność
                    siwiejące włosy-tak ostatnio bardzo duzo, pierwsze w zyciu

                    Ale badania byly tarczycy ok...
                    co mam zrobic..

                    procesor napisała:

                    > smile
                    > zrób ten test i zobacz czy nie brzmią znajomo te objawy:
                    > www.chorobytarczycy.eu/test#0
                    • procesor co masz robić :) 22.01.14, 10:10
                      iść na forum Hashimoto z wynikami badań i normami do nich i wpisać je
                      zrobic resztę zalecanych badań i też wrzucić do konsultacji doświadczonym forumowiczkom
                      poszukać polecanego lekarza

                      dodam że ja nie miałam szczęścia zachorowac w dobie internetu a dużo wcześnie ale diagnozę miałam kilkanaście lat od zachorowania, szkoda życia i zdrowia
                      a całe lata siebie obwiniałam za różne rzeczy które były objawem choroby po prostu
                    • pieskuba Re: gdy padasz na twarz a lekarz twierdzi że jest 22.01.14, 10:39
                      A jakie badania tarczycy?
                      Poza tym - nawet jeśli to było zwykłe TSH i było w normie, to normy są niedobre, niestety i można chorować mając "normalne" TSH... Możesz podać liczby?
            • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:06
              Pracuje w urzedzie skarbowym. 5 dni w tygodniu po 8 godzin dziennie i jestem tym przygnieciona, chociaz zagadnienia są naprawde interesujece, tylko brakuje mi powera. Dobija mnie to, ze wciąz jestem senna, nieobecna, niekontaktowa.. co niestety przekalda sie na jakosc mojej pracy, ktora lubię, bo jest bardzo poczuająca i ciekawa. Niestety czuje sie wciąz zmeczona. Jeszcze w pon. jest ok, ale np. sroda jest straszna!!! Dlatego poszlam do lekarza, ktory stwierdził, ze nic mi nie jest. Ja wiem jendak, ze cos mi jest, bo w porpzedniej pracy mialam tak smao i niestety sie ze mna z tego powodu rozstali... tylko, ze jeszcze moglam to przebolec, bo praca byla beznadziejna i malo powiazana z zawodwem, ale tej nie chce stracicsad((

              ad.a6 napisał(a):

              > Z ciekawości zapytam: czym się konkretnie zajmujesz? Czy czytałaś mój wątek? Te
              > ż mam problemy ze znalezieniem swojego miejsca na Ziemi.
              • black_halo Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 20:35
                > Pracuje w urzedzie skarbowym. 5 dni w tygodniu po 8 godzin dziennie i jestem ty
                > m przygnieciona, chociaz zagadnienia są naprawde interesujece, tylko brakuje mi
                > powera. Dobija mnie to, ze wciąz jestem senna, nieobecna, niekontaktowa.. co n
                > iestety przekalda sie na jakosc mojej pracy, ktora lubię, bo jest bardzo poczua
                > jąca i ciekawa.

                Jest styczen, jest zimno, jest ciemno jak wychodzisz do pracy i ciemno jak wracasz do domu. Za zimno zeby isc chocby na rower po pracy i w ogole beznadzieja. Ale pociesz sie, ze jeszcze max. 1.5miesiaca i bedzie marzec a marcu zaczyna sie wiosna i czlowiek natychmiast ma wiecej energii. Tez mam prace umyslowa, tyle ze naprawde musze sie wysilac i tez mam znizki intelektualne. Nic sie na to nie da poradzic, mozna wypic i dwadziescia kaw. Jedyne co mozna zrobic to pouprawiac jakis sport w weekend, wtedy czlowiek lepiej spi. Basen, dlugi spacer, lyzwy. Do tego spac ile organizm potrzebuje, potrzebujesz 10 godzin? To idz do lozka o 20 i tyle. Moze za malo jesz? Albo zywisz sie salata kiedy organizm potrzebuje konkretu?
    • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:03
      Mogłabym powiedzieć: witaj w dorosłym życiu. Może nie powinnam odpowiadać bo pomimo tego że pracuję na etacie z zusami itp od 20 lat, nigdy nie pracowałam 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. Jestem anglistką, pracuję w szkole, jest to taki typ pracy że masz mniej godzin w pracy (ale naucz czegoś 30 zmęczonych o tej porze roku uczniów, śpiących i niechętnych do pracy, gadających na lekcji) a do tego spotkania z rodzicami od 17.00 do 21.00, tony klasówek w domu. No inny rodzaj pracy. Od wielu lat mam dużo godzin, do tego pracuję na zaocznych studiach na uczelni (tam mam bardzo mało godzin)i i czasem wychodząc z domu po 8 rano w niedzielę zastanawiam się: co ja tutaj robię. W tej chwili pracuję o wiele więcej niż 8 godzin dziennie, ale to mój własny wybór. Mnóstwo osób w moim otoczeniu pracuje 8 godzin dziennie i ma mało urlopu. Chyba na początku zaraz po studiach jest ten szok (choć znam wiele osób pracujących w wakacje na studiach) i trzeba się przestawić. Na przykład mój mąż. My akurat na zwolnienia lekarskie nie chodzimy, mąż nigdy a ja gdy jestem chora, mam gorączkę - trudno iść wtedy do pracy choć kiedyś chodziłam. Zmądrzałam.

      Myślę, że jest to po prostu zwykłe przemęczenie. Mam to samo. Jestem wiecznie śpiąca, bo wstaję o 5.40 dzień w dzień. Od 4-5 nie śpię bo budzi mnie kot. W pracy okropnie zimno.
      Wiem, że trochę pomaga mi to, że raz na jakiś czas w szkole jest wolne. Ale ja mam takie tygodnie że nie mam wolnego weekendu. Niby w weekend mam tylko 3 godziny pracy w sobotę i 3 w niedzielę, ale wstać trzeba, zebrać się, dojechać kilkanaście km w jedną stronę i poprowadzić ciekawe zajęcia, na których jestem oceniana.

      Trzymaj się w dorosłym życiu smile Niedługo będzie wiosna smile Będzie dobrze smile
      • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:09
        To nie jest zwykłe przemęczenie, autorka pisze, że to już któraś praca z kolei i nadal tak się czuje. Zuzanna -> Ty robisz to co lubisz, nie każdy ma to szczęście. Ja też kocham uczyć, natomiast w moim mieście o etacie germanisty w szkole mogę pomarzyć, a angielskiego nie mogę uczyć mimo biegłej znajomości bo mam za cienkie kwalifikacje (tylko certyfikat CAE). Na handlowca się nie nadaję - jestem typową humanistką. Właśnie napisałam w swoim wątku - nie wiem co zrobię w wakacje, wysyłam cv gdzie się da by dorobić gdziekolwiek nie związując się umową o pracę na stałe i cały etat - nie chcę tracić swoich klientów, jedynie zapewnić sobie utrzymanie na czas wakacji.
        • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:13
          Do tego dodam, że jak ja kocham teksty typu "witamy w dorosłym życiu". Że niby w dorosłym życiu to trzeba tyrać na 3 etaty bo na jednym nie da się utrzymać? A gdzie czas na odpoczynek, rodzinę, hobby...?
          • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:31
            ad.a6 napisał(a):

            > Do tego dodam, że jak ja kocham teksty typu "witamy w dorosłym życiu". Że niby
            > w dorosłym życiu to trzeba tyrać na 3 etaty bo na jednym nie da się utrzymać? A
            > gdzie czas na odpoczynek, rodzinę, hobby...?


            Ada, niekoniecznie na 3 etaty. Mój mąż pracuje na 1. Ja z wyboru od iluś lat na 2, dawniej na 1,5. Mój wybór po prostu. Dzięki temu odkładamy jakieś pieniądze na starość, wyjeżdżamy na fajne wczasy, są pieniądze na hobby dzieci, nie oglądam każdej złotówki.
            Nie da się mieć sensownego zarobku i pracować 3 godziny dziennie. Też bym tak chciała. Czasem żałuję, że nie odziedziczyłam paru nieruchomości i nie żyję teraz z wynajęcia ich wink
            No ale co mam robić? Użalać się że jestem śpiąca? Jestem. Bywam wykończona i czasami wychodząc z domu o 7 rano z półmokrymi włosami, myślę że jeszcze chwila i zwariuję. Chyba faktycznie ratują mnie te ferie i wakacje, naprawdę wtedy nabieram sił. I jeszcze - rodzina, to mi daje siły do życia smile Chyba najbardziej.


            • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:33
              Tzn. moj problem polega na tym, ze jak jestem spiaca czy zmęczona to nic nie robie, albo robie wszystko na opak. Takze to nie jest tak tylko, ze ja mam dyskomfort czucia sie niewyspana. Ja wtedy niedomagam, to sie przekłada na to, co oddaje pracodawcy, doprawdzajac go tym do wkurzenia, a jedyne o czym wtedy mysle to: daj mi spokój, jestem padnięta..

              zuzanna56 napisała:
              > Ada, niekoniecznie na 3 etaty. Mój mąż pracuje na 1. Ja z wyboru od iluś lat na
              > 2, dawniej na 1,5. Mój wybór po prostu. Dzięki temu odkładamy jakieś pieniądze
              > na starość, wyjeżdżamy na fajne wczasy, są pieniądze na hobby dzieci, nie oglą
              > dam każdej złotówki.
              > Nie da się mieć sensownego zarobku i pracować 3 godziny dziennie. Też bym tak c
              > hciała. Czasem żałuję, że nie odziedziczyłam paru nieruchomości i nie żyję tera
              > z z wynajęcia ich wink
              > No ale co mam robić? Użalać się że jestem śpiąca? Jestem. Bywam wykończona i cz
              > asami wychodząc z domu o 7 rano z półmokrymi włosami, myślę że jeszcze chwila i
              > zwariuję. Chyba faktycznie ratują mnie te ferie i wakacje, naprawdę wtedy nabi
              > eram sił. I jeszcze - rodzina, to mi daje siły do życia smile Chyba najbardziej.
              >
              >
              • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:37
                gryp-siak napisała:

                > Tzn. moj problem polega na tym, ze jak jestem spiaca czy zmęczona to nic nie ro
                > bie, albo robie wszystko na opak. Takze to nie jest tak tylko, ze ja mam dyskom
                > fort czucia sie niewyspana. Ja wtedy niedomagam, to sie przekłada na to, co odd
                > aje pracodawcy, doprawdzajac go tym do wkurzenia, a jedyne o czym wtedy mysle t
                > o: daj mi spokój, jestem padnięta..


                Kurcze, to już gorzej...
        • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:24
          Ada, lubię uczyć ale gdybym miała połowę tych zadań, które mam teraz to bym nie czuła się tak jak się czuję. Moim zdaniem to zwykłe, normalne przemęczenie o tej porze roku. Mnóstwo osób pracuje w urzędach. Mój mąż też. Ma odpowiedzialne stanowisko, czasami wychodzi z domu o 6 rano, aby to wszystko nadgonić. Widzę że też jest zmęczony. Mamy dwoje dzieci, dużych już ale dla nich też trzeba mieć czas, aby pogadać, przepytać z lekcji. Trzeba zrobić obiad na kolejny dzień, zrobić pranie, posprzątać w domu. Takie jest dorosłe życie. Też padam, mylą mi się litery, zasypiam o 21.00, a córka przychodzi i mówi: przepytaj mnie z francuskiego.

          Lubię uczyć ale nie chciałybyście słyszeć tego co czasami mówię na temat uczniów. Właśnie ze zmęczenia. Trzymam się na lekcjach, staram się ale wracam do pokoju nauczycielskiego i mówię, że dłużej tego nie zniosę, tej głupoty i lenistwa uczniów. Lubię uczyć tych, którzy nawet jeśli są słabi, to są chętni do pracy a nie śpią i mówią, że życie jest bez sensu. Ale taka praca. Zarobek jest sensowny, dlatego pewne rzeczy wytrzymuję. Do tego ludzie w pracy naprawdę fajni, pomocni, kochani. To też ważne.

          Teraz mam ferie i poumawiałam się do kilku lekarzy właśnie w celu zadbania o zdrowie i oszczędzania siebie wink.

          • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:36
            Też bym chciała pracować więcej, tylko nie mam gdzie. Pisałam o tym w moim wątku. Ty masz przynajmniej płacone za wakacje - jeśli wynagrodzenie masz z karty nauczyciela. Mnie przerażają wakacje. Jak wszyscy moi postanowią że robią 2 miesiące wolnego to ja zostaję bez pracy i z kosztami. Składam cv na pół etatu, gdziekolwiek- i NIC. Składam poniżej moich kwalifikacji - też NIC. Jak napisałam wyżej - całego etatu i eksportu po prostu nie chcę, bo wykończę się nerwowo, nie znoszę liczb!
            • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:40
              Pracowałam tak dawno temu. Tylko od połowy września do połowy czerwca, za wakacje nie miałam płacone. Tak było przez 4 lata ale wtedy byłam zadowolona, nie miałam kredytu, nie dojeżdżałam tak daleko, miałam małe mieszkanie. Pieniędzy bez problemu starczało. Teraz mam inną sytuację. Ale rozumiem cię doskonale. Trzymaj się smile
            • gat_t_a Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:58
              Problem w tym, że nie można mieć ciastka i zjeść ciastka. Albo pracuje się na etacie - co polega z grubsza na tym, że oddajesz 8 godzin swojego czasu pracodawcy a on z nim robi co chce (no w w pewnych granicach smile) ale ma prawo oczekiwać, że będziesz w tym czasie w stanie pracować, w zamian stała pensja, prawo do urlopu itd- albo własna działalność, praca na zasadzie wolnego strzelca, umowy o dzieło - robisz co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz ale sama musisz zadbać aby ktoś za efekty tej pracy płacił. Z założenia etat nie jest elastyczny. Można próbować szukać pracy na zlecenie gdzie będziesz mieć określone zadania ale bardziej elastyczny czas pracy.
    • hela_mela Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:51
      Jeżeli nie lubisz tej pracy, to nic Ci nie pomoże. Dobrze się pracuje w pracy, jeżeli się ją lubi. Widzę, że dołują Ciebie przełożoni, bo wytykają błędy. To normalne, że błędy się zdarzają jesteśmy ludzmi. Może musisz się po prostu przyzwyczaić i przeczekać.

      Dlaczego nie jesz obiadu w pracy? Ja mimo, iż bardzo lubię swoją pracę:
      * Jeżeli nie zjem obiadu to padam. Masz 15 minut przerwy na obiad. Nie macie mikrofalówki? Nie możesz kupić sobie gdzieś obiadu? Jeżeli w pracy mało jesz to jesteś głodna, zmęczona i nie efektywna. W wyniku zmęczenia śpiąca. Przerabiałam to nie raz.
      Po pierwsze musisz jeść w pracy obiad. Czy go zamówić, czy przynieść w domu i odgrzać.
      Rób sobie co godzine przerwy w pracy. Idź do kibla, zrób herbatę.

      * Jeżeli nie robię sobie przerw i pochłania mnie jakiś problem na kilka godzin, tak iż zapominam o przerwach i o jedzeniu(już mi się to zdarza bardzo rzadko bo mam doświadczenie i wiem, że to wykańcza). To przez resztę dnia jestem wykończona.

      Może to przykre, ale nie umiesz pracować. I musisz nauczyć się pracować. Nawet jak się wali i pali w pracy, to trzeba zrobić sobie przerwę i pogadać o czymś z koleżanką w kuchni. Twój mózg w tym czasie pracuje analizuje i odpoczywasz. Ktoś może tu zaraz wyskoczy, że jakto pogaduszki w pracy. No ale sama widzisz, że się wykańczasz i to czy pogadasz czy nie nic nie zmieni. Najlepiej wychodzić na świeże powietrze.

      Początki w pracy są ciężkie. I trzeba znaleźć czas na dotlenienie. Warto biegać poruszać się. Zacznij biegać lub uprawiać sport, a będziesz lepiej dotleniona i będziesz miała więcej energii.
      Witaminy też są wskazane.
      • gryp-siak Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 10:55
        Masz racje, bardzo malo sie ruszam. niestety nikt u mnie nie je w pracy obiadu, jedzą kanapki, nie ma kuchni, ani mikrofalowki. Byloby to zle widziane. Sklepik jest ale ceny są drakońskie.. Są za to przerwy, ale jak jest praca, to przerw nie ma...
        Wiem, jedno jesli nie nadejdzie przebudzenie, to mnie wywalą, bo tak dluzej byc nie możesad
        • gat_t_a Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 11:04
          na każdą godzinę pracy przysługuje Ci 5 minut przerwy BHP - wykorzystuj bezwzględnie. Jak wyżej napisano - wstań, odejdź od komputera, oczy chwilę odpoczną a mózg poukłada sobie to co robiłaś przez ostatnią godzinę, możesz wyjść do łazienki, zrobić herbatę, zamienić kilka zdań z koleżanką, przewietrzyć pokój, umyć kubek po poprzedniej herbacie. Ja widzę różnicę (rozsądny przełożony też) między obijaniem się w pracy, pogaduszkami i załatwianiem prywatnych spraw a chwilką przerwy, która Ci przysługuje.
        • hela_mela Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 11:06
          Jesteś rozlczana z wyników a nie z przerw. Wiem o co chodzi z tym przerw nie ma. Ludzie patrzą i gadają. Ale jeżeli zrobisz przerwę i będzie Ci dobrze szło. To raczej na plus Ci to wyjdzie. Udawaj najwyżej, że do kibla idziesz.
          > niestety nikt u mnie nie je w pracy obiadu,
          > jedzą kanapki, nie ma kuchni, ani mikrofalowki. Byloby to zle widziane.
          Pracujesz w środowisku, które jest mi obce. Czy jest gdzieś jakieś pomieszczenie socjalne, gdzie możesz zjeść. Proponuje termos na obiad. I robienie treściwych zup.
          Jeżeli termos odpada. To przygotowuj sałatki lub bardzo bogate kanapki. I koniecznie nie jedz przy biurku - nie wiem czy to jest możliwe.
          > Sklepik jest ale ceny są drakońskie..
          Chodź do sklepu w celach spacerowych nie na zakupysmile U mnie ludzie, aby się ruszać też tak robią. Możesz nawet z domu coś przynosić.

          Z ruchem jest ciężko jak ma się dzieci, bo brakuje czasu. Musisz w domu zjeść treściwe śniadani -np. owsianka z owocami.

      • ofelia1982 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 15:57
        > * Jeżeli nie zjem obiadu to padam. Masz 15 minut przerwy na obiad. Nie macie mi
        > krofalówki? Nie możesz kupić sobie gdzieś obiadu? Jeżeli w pracy mało jesz to j
        > esteś głodna, zmęczona i nie efektywna. W wyniku zmęczenia śpiąca. Przerabiałam
        > to nie raz.

        DOKŁADNIE!!!! Też mnie ta część o obiedzie uderzyła. Pracuję na pełny etat od 2006r. (wtedy skończyłam studia) i mimo dość wymagającej pracy (controlling w korporacji), wielu spotkań, deadline'ów - przez te kilka lat zdarzyło mi się tylko kilka razy nie zjeść obiadu i czułam się do doopy! łaśnie tak jak opisujesz - zła, zmęczona, przepracowana...
        MUSISZ jeść obiady i robić sobie przerwy jeśli chcesz się dobrze czuć!
    • babka.pracujaca Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 14:38
      U mnie jest odwrotnie - zmieniłam interesującą ale wyczerpującą pracę , mimo tzw 2 miesięcy wakacji ( co zresztą jest nieprawdą) na także interesującą i wyczerpującą pracę 8 a nawet 9 godzin dziennie, czasami w weekendy.Nareszcie mam za co wypoczywać i nauczyłam się to robić. Bo niestety urlopować że tak powiem też trzeba umieć. Okazuje się że teraz mam czas dla rodziny, wolne wieczory i szacunek do samej siebie.
      Musisz nauczyć się relaksować , bo wykorzystywanie i właściwa organizacja czasu wolnego to wielka sztuka.Natomiast trzeba brać poprawkę iż ,, sorry, żyjemy w takim klimacie" i zimą nie zawsze będziemy wydolni tak jakbyśmy to sobie wyobrażali obojętnie czy pracujemy w szkole czy w biurze czy gdziekolwiek indziej.Polecam niestety dogrzanie się w solarium przez 10 minut, trochę cwiczeń kardio, silownię, basen, saune bądz teneryfe lub egipt jeśli leży to w granicach możliwości finansowych.
      • kostruszka Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 18:12
        Z postu nie wynika ,bys miała dzieci , bo wtedy dopiero jest hardcore , zapewniam

        Szczera prawda smile

        A moze jednak po prostu za mało śpisz w tygodniu? Na poniedziałek i wtorek masz jeszcze "zapas" wyspania z weekendu, ale w środę cierpisz już na zmęczenie spowodowane deficytem snu?
        Jakie robiłaś badania - podstawowy pakiet to w tym wypadku trochę mało, na pewno trzeba by zbadać tarczycę.
    • beatrix_75 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 16:43
      Na odczuwanie zmęczenia duży wpływ ma ilosc wypijanych płynow , i nie chodzi tu o kawe czy herbate , bo one dodatkowo drenuja organizm ,ale o wode mineralną .
      Dlatego sprawdz , czy pijesz odpowiednią ilość.
      Regularnie wietrz pokoj , w którym pracujesz , dobrze miec jakieś roslinki np.paprotki , bo one podobno jonizują powetrze wink
      Druga sprawa -zdrowe posiłki w pracy , możesz sobie tak wszystko wczeniej przygotowac , by nie były to kanapki i kefir , o ktorych piszesz .
      Dania gorace -obowiazkowo wieczorem oraz ( jesli jesz rano śnaidania , do czego zachęcam ) jedzenie śniadań na ciepło - kakao czy owsianka .
      Do pracy zabieraj salatki na bazie róznych warzyw plus kurczak .
      Swieże owoce .Ja czasem robilam sobie kus-kus ( wystarczy , jak wiesz wrzatek ).
      Ze zwolnieniami nie przesadzaj , bo możesz podpaśc .
      Weekendy spedzaj aktywnie , na świeżym powietrzu , planuj sobie rózne wypady , wtedy wiesz , na co czekasz cały tydzien wink I już nie jest tak przykro pracować ...
      Z postu nie wynika ,bys miała dzieci , bo wtedy dopiero jest hardcore , zapewniam , wiec wykorzystaj ten czas .Powodzenia.
    • aankaa Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 19:15
      Nie ukrywam, ze jako osba, ktora miala 2, a pozniej 3 meisiace wolnego w szkole, a potem w szkole wyzszej, nie umiem sie pogodzic z tym, ze urlopu mam 1,66 za caly przepracowany miesiąc, ze są tylk podejyncze dni wolnego raz na 5 miesiecy i ze w ogole nie ma lduzszego urlopu

      kiedy zaczęłaś pracę ? może w tym tkwi problem ?
      spróbuj zapomnieć piękne czasy z wielotygodniową labą i skoncentruj się na tym, że w tygodniu kończysz o 16-17 , weekend masz dla siebie (etat)
      po prostu musisz spojrzeć na "dorosłe życie" z innej strony, niestety. I tak będzie przez następne kilkadziesiąt lat. No, chyba że odkryjesz w sobie żyłkę biznesłumen wink i będziesz za... po 20 godzin na dobę
    • amused.to.death Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 19:57
      Nie no, moment:

      > pracujacych po 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu.
      > ze są tylk podejyncze dni wolnego raz na 5 miesiecy

      wcale nie masz pojedynczych dni co kilka miesięcy, regularnie co tydzień masz dwa dni wolnego - to wcale nie jest źle.

      >>> Nie jakas luzna DG, ty
      > lko normalna praca na etacie z ZUSami i Skarbowkami.

      Z obserwacji wynika, że praca na etacie jest często luźniejsza niż DG gdzie jak najbardziej JEST i ZUS i US.
      Zabrzmiało to tak, jakby ci z DG to tak dla kaprysu pracowaliwink

      > m miec problemy zolądkowe(nie ze stresu) ale z powodu nieregulrnego odzywania s
      > ie tj. jedzenia bulek, kefirkow i sekow topnionych zamaist normnlego obiadu czy
      > sniadania.

      Śniadanie je się przeważnie przed pracą więc nie ma, żadnego problemu, żeby były regularne, sycące etc - wiem, nie jest łatwo się nauczyć, jeśli ktoś zawsze późno wstawał i jadł śniadanie 'kiedyś tam', ale nauczenie się jedzenia śniadań pomaga i często wpływa na ogólną wydajność.

      co do jedzenia kerfirków, serków etc i możliwości jedzenia czegoś innego to już powyżej było sporo dobrych radsmile

      Zgadzam się natomiast zdecydowanie z tym, że oszczędzanie siebie i dbanie o dobre samopoczucie jest ważne i procentuje - chociaż czasami bywa niełatwe (vide: regularne śniadania)
      • zabeczka84 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 20:20
        gryp-siak, zrób ten test internetowy i poszukaj dobrego endokrynologa. Ja miałam tak jak ty, ciagłe zmęczenie, niedospanie, brak koncentracji, postrzegano mnie jako osobę leniwą i niezmotywowaną. Tak samo w pracy, na uczelni, w życiu osobistym. Kazdy coś ode mnie chciał, wymagał, a ja miałam wrażenie ze nie ogarniam. Wyniki w normie, zaliczyłam neurologa, psychiatre i reumatologa, morfologia badana co trzy miesiace - w normie. Pojawiły się opinie że depresja, ze nie radzę sobie ze stresem, ale ja czułam że to nie to że jestem inna w środku. Wkurzałam się na siebie strasznie. Straciłam jedną pracę, potem drugą, potem powoli znajomi sie zaczeli wykruszać, rodzina tez krzywo patrzy. A ja siedziałam bezradna i zmęczona... Trwało to 3 lata. Dziś mam diagnozę i powoli wracam do sił, a przynajmniej nie zasypiam na stojąco i jestem w stanie sklecić więcej niz "dzien dobry".
    • mrowka1130 Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 20:15
      Myślę, że to kwestia przywyknięcia do nowych obowiązków. Na początku jest trudno, ale z czasem wypracujesz metody radzenia sobie ze zmęczeniem. Wykorzystuj zwyżki formy na wykonanie najbardziej wymagających obowiązków. Kiedy padasz ze zmęczenia, zajmij się czymś lżejszym. Zrób sobie przerwę, jeśli możesz. Otwórz okno i postój przy nim minutę, wyglądając na zewnątrz. Wyjdź do ubikacji, nawet jeśli nie potrzebujesz smile
      Na razie nie przejmuj się tym, że nie możesz zjeść normalnego obiadu, czy śniadania. To też jest do opanowania. Zrób sobie coś do jedzenia w domu i przynieś do pracy. Cokolwiek, byś nie musiała jeść bułek i serków topionych (kefiry nie są takie złe smile. Kilka osób podsunęło Ci całkiem sensowne dania.
      Daj sobie czas, by dobrze poznać nowe środowisko i nauczyć się w nim funkcjonować.
      Może być też tak, że po prostu z racji temperamentu trudno Ci przywyknąć do ośmiogodzinnej pracy na etacie. Tego tematu jednak nie będę ciągnąc, bo zakładam, że chcesz wytrwać na obecnej posadzie, skoro prosisz o radę.
      Powodzenia!

      Ziarnko do ziarnka
    • alpepe Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 20:44
      dostałaś całą masę dobrych rad. Najlepsza jest ta z ciepłym posiłkiem w termosie.Kiedy ja nie zjem czegoś ciepłego w porze obiadowej, to nieważne, co jeszcze bym zjadła, popołudnie jest stracone. Ja pracuję na szczęście w domu, w firmie rodzinnej i czasem jak mnie złożyło, a akurat klienci nie dzwonili, to spałam pół dnia (dopóki dzieci nie przyszły ze szkoły) albo przez tydzień nie ruszyłam pewnych rzeczy, na których ruszenie nie miałam ochoty. Potem mnie nachodziło i goniłam. I nie wyobrażam sobie pracować w biurze i mieć stałe obłożenie obowiązkami.Inna sprawa, że ja też musiałam się wprawić do pewnych rzeczy. Rutyna robi jednak swoje i za miesiąc będzie ci łatwiej, tylko ugotuj sobie choćby i krupniku i grochówki (a co tam, najwyżej będziesz co chwilę szła do ubikacji, jak za krótko pogotujesz) nawet i na tydzień, poporcjonuj, zamroź, każdego wieczora wyjmuj porcję z zamrażalnika, rano podgrzej, daj do termosu i rób smaka innym paniom w pracy.
      • pindzia.lindzia Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 22:20
        Ja jednak polecę zbadanie hormonów tarczycy i wizytę u psychologa (interpersonalnego!) lub psychiatry.

        Możecie się oburzać na to drugie, ale po przeczytaniu tematu i pierwszej wypowiedzi pomyślałam zaraz o sobie, ale ja mam depresję od 6 lat.

        Autorko napisz coś o sobie. Nie ekscytuje Cię, że masz własne pieniądze? Mieszkasz z rodzicami, wynajmujesz? Masz kogoś? Problemy w pracy mogą być efektem czegoś, co jest poza pracą.
        • gryps-siak Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 01:06
          Badałam rok temu tarczyce i było ok, ale nie umiem znaleźć wyników w papierach...
          Niestety tez podejrzewam depresje.. mam awersje do ludzi, już w tej chwili znoszę jedynie koty, w pracy mało się odzywam, bo po prostu mnie to meczy. Żartować nie potrafię. Jestem albo zdenerwowana albo zmęczona. I tak w kolko. Byłam u lekarza 1 kontaktu i zalecił psychiatrę. Powiedzial, ze musze zbadac tarczyce, ale ja mu powiedziałam, ze bylo ok rok temu i to go zmyliło. test robiłam i uzyskałam chyba 24 punkty.
          Objawy jakie mam:
          skora mi pęka na palcach, swędzą mnie łokcie i kolana oraz plecy-sucha skora
          mam wrazenie, ze jesyk lezy mi w istach odlogiem.. od niedawna
          mam anemie, ciagleeee
          jestem bezkontaktowa
          nie jestem zrozumiała do otoczenia-i to mi powiedziano wprost, ale to wynika z tego, ze najchętniej bym sie nie odzywala
          nawet jak psie 12 godzin to i tak nie jestem wyspana
          budze sie w nocy zlana potem- nie dlatego ,ze stresuje mnie praca, stresuje mnie kazda czynność, najchętniej siedziałabym w domu,
          tycie-malo sie ruszam, ale w ostatnich 2 latach przybylo mi 10 kg, ostatnio szybko rosnie mimo tego ze naprawde nie jem wiecej niz wcześniej..
          mam okropne poczucie winy.. to mnie zaboja, nie iwem skąd, od środka.. czuje sie winna jakbym zabila 100 osob..
          mega problemy z koncentracją..

          tak naprawdę to zamierzam zrobic jeszcze raz badania na tarczyce+psychiatra..
          Uwazam, ze snadanie i dotlenienie to za malo... juz kiedys biegalam, mialam dobry humor, ale lęki nie przeszly... Rady są super, ale mnie sie wydaje, ze to nie w tym problem. Mnie nie ma, mimo tego , ze jestem. Ludzie zaczynaja mi zwracac uwage, ze jestem gdzies poza. I co ja mam powiedziec? Jestem wolnomyślaca, w ogoel nie lapie najprostszych spraw, nie wiem co od mnie mowią, jak maja mnie nie wylac..

          najgorsze jest, ze to sie nasila.. i nie iwem czy to depresja (powdowana np. tym, ze ten stan nigdy sie nie zmieni, ze bedzie to trwalo juz zawsze, ze bede tak zyla), albo tarczyca..






          pindzia.lindzia napisała:

          > Ja jednak polecę zbadanie hormonów tarczycy i wizytę u psychologa (interpersona
          > lnego!) lub psychiatry.
          >
          > Możecie się oburzać na to drugie, ale po przeczytaniu tematu i pierwszej wypowi
          > edzi pomyślałam zaraz o sobie, ale ja mam depresję od 6 lat.
          >
          > Autorko napisz coś o sobie. Nie ekscytuje Cię, że masz własne pieniądze? Mieszk
          > asz z rodzicami, wynajmujesz? Masz kogoś? Problemy w pracy mogą być efektem cze
          > goś, co jest poza pracą.
          • gryps-siak Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 01:09
            charakterystyczne jest niestety to, ze szybko sie mecze fizycznie- wczoraj podbiegłam do autobusu i jak wysiedlam 5 przystanków dalej to myślałam, ze zejdę, Dyszałam jak zarzynana swinia.
          • fruzia01 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 08:50
            zbadaj sobie tarczycę, pójdź do psychiatry
            a jeśli tu będzie w porządku to dobry psycholog który nauczy cię radzić sobie ze stresem
            albo w ogóle psycholog równolegle z psychiatrą
            • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:03
              Tak, bo teraz wszyscy muszą korzystać z psychologów, psychiatrów, byle tylko po trupach wpasować się w ten ogólnie przyjęty wizerunek. Czy nikomu nie przyszło do głowy, że ktoś może czegoś nie lubić/nie umieć/nie chcieć/nie potrafić się dostosować (do wyboru). To, że 10 osób wytrzymuje bez obiadu nie znaczy, że 11. osoba też wytrzyma. Ja na przykład mam hipoglikemię, jak nie zrobię sobie co godzinę przerwy na batonika/cukierka to schodzę po prostu i potężnie się zawieszam. Jak na to wpadłam? Co jakiś czas robiło mi się słabo, nie że z głodu. Byłam 2 godziny po obiedzie. sąsiadka, którą spotkałam po drodze do domu (diabetyczka), zasugerowała mi w takim momencie, gdy robi mi się słabo, trzęsą mi się ręce, zrobić badanie na poziom glukozy we krwi. Po obfitym obiedzie wyszło 55. Mój prowadzący lekarz pierwszego kontaktu stwierdził że tak mam, po teście obciążenia glukozą nie wyszło nic szczególnego, tylko u mnie jest po prostu mniej tego cukru niż więcej. Tylko nie każdy szef będzie tolerował żeby wiecznie coś co chwilę wcinać.
              • beatrix_75 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:16
                Ale dziewczyna ma EWIDENTNE problemy ze sobą , nie czytałaś jej wpisu ?
                Podejrzewam głębsze dno , potrzebny jest psychiatra .
                Możena początku psycholog ,ale pewna nie jestem ...
                • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:19
                  Owszem, czytam i śledzę cały wątek od początku. W ogóle teraz jest jakaś tendencja, że TRZEBA bo wywalą. I to rodzi kolejny stres, przyłączają się dolegliwości somatyczne i błędne koło. Nikt - żaden szef - nie pomyśli że każdy z nas jest odrębną jednostką i jeden nie wypije kawy w pracy wcale, bo nie musi, a drugi wypije ich 5. Powinno się liczyć to JAK coś jest zrobione a nie ile przerw pracownik sobie zrobi, co zje, i czy pójdzie do kibla.
                  • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:41
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Nikt - żaden szef - nie pomyśli że każdy z nas jest
                    > odrębną jednostką i jeden nie wypije kawy w pracy wcale, bo nie musi, a drugi
                    > wypije ich 5. Powinno się liczyć to JAK coś jest zrobione a nie ile przerw prac
                    > ownik sobie zrobi, co zje, i czy pójdzie do kibla.


                    Masz rację. Jeśli tacy wyrozumiali szefowie w ogóle istnieją, to można ich policzyć na palcach jednej ręki. Niestety.

                    Ale dziewczynie trzeba pomóc. Z rozwoju wątku widzę, że nie jest to po prostu zwykłe przemęczenie bo jest styczeń, zimno i ciemno, bo dziewczyna po szkole i studiach zmieniła tryb życia na pracę 8 godzin dziennie i mało urlopu. Skoro tu pisze i szuka pomocy, to widać bardzo jej potrzebuje. Nie wiem czy pomoże psycholog czy psychiatra, może iść raz jeszcze do lekarza rodzinnego (może inny internista niż ten, u którego była), nie mam pojęcia. Gdyby miała pomoc od mamy, przyjaciółki, to by o tym napisała. Sytuacja faktycznie wygląda gorzej niż początkowo myślałam, bo autorka wątku dodała opis różnych objawów choroby, myślę, że można to nazwać jednak chorobą.

                    Autorko wątku: napisz coś o swojej sytuacji. Czy mieszkasz sama? Z tego co piszesz, nie masz ochoty na rozmowy z ludźmi, jesteś wiecznie śpiąca. Nie znam cię ale może te symptomy to rezultat jakiś innych problemów, nie wiem.

                    Rad było wiele i powinny się sprawdzić jeśli nie jest to depresja. Bo jeśli jest to nie pomogą tu ćwiczenia w weekend, dobre odżywianie i zasypianie o 20.00.
              • fruzia01 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:47
                > Tak, bo teraz wszyscy muszą korzystać z psychologów, psychiatrów, byle tylko po
                > trupach wpasować się w ten ogólnie przyjęty wizerunek. Czy nikomu nie przyszło
                > do głowy, że ktoś może czegoś nie lubić/nie umieć/nie chcieć/nie potrafić się
                > dostosować (do wyboru).

                no prawda, nie wszyscy muszą, nie ma obowiązku, można nie chcieć wpisać się w ogólnie przyjęty wizerunek, ALE ... autorka bardzo chce utrzymać obecną pracę;
                w tym celu potrzebuje podnieść swoją wydajność;
                a w tym celu - wg mojej opinii - musi z jednej strony wykluczyć/wyleczyć problemy somatyczne, z drugiej strony musi nauczyć się mądrze panować nad sytuacjami stresowymi, bo wygląda na to, że na razie stres ją zżera, podcina skrzydła; uważam, że kilka wizyt u psychologa może być w tym bardzo pomocne; oczywiście obowiązku nie ma, ale jeśli jej na pracy zależy, to czemu nie próbować?
              • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:50
                ad.a6 napisał(a):

                To, że 10 osób wytrzymuje bez obiadu nie znaczy, że 11.
                > osoba też wytrzyma. Ja na przykład mam hipoglikemię, jak nie zrobię sobie co g
                > odzinę przerwy na batonika/cukierka to schodzę po prostu i potężnie się zawiesz
                > am.


                Dlatego najlepiej by było aby autorka wątku poszła raz jeszcze do lekarza.

                Ja w takim razie też mam hipoglikemię. Całe życie tak mam, że jak jestem głodna to trzęsą mi się ręce i wiem że muszę coś zjeść bo zaraz słabnę. Nauczyłam się z tym żyć. Do tego mam od ponad 20 lat migrenę, przy której drętwieje mi lewa część ciała, mam zaburzenia mowy i widzenia. Jakoś sobie radzę, bo co mam zrobić. Pracuję normalnie ale zawsze mam przy sobie leki i coś do jedzenia. Myślę że w pracy urzędnika nie będzie wielkiego problemu, jeśli zje on raz na 2 godziny jabłko, batonik czy kanapkę. Ja na razie trafiałam na wyrozumiałych szefów, którym jeśli się powiedziało o chorobie, po prostu przyjmowali to ze zrozumieniem.
                • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:58
                  Najwyraźniej masz hipoglikemię, ja na to wpadłam zupełnie przypadkowo. Niestety, nie miałam szczęścia na szefów, dlatego założyłam mój wątek, licząc na to, że znajdzie się grupka takich "niedopasowanych" ludzi jak ja. Gdy uczyłam w szkole, nie było z tym problemu, podjadałam sobie na przerwach i jedyne co słyszałam to były docinki koleżanek "ta to ciągle je i nie tyje", od zawsze jestem szczupła mogąc jeść tonami. Do tego mam super szybką przemianę materii (ile ta może zjeść i nie tyje), mało tego, idziemy na pizzę a ja godzinę jestem głodna, a na jakieś dłuższe wyjście z domu muszę ze sobą coś zabierać bo gdy w kryzysowym momencie zrobi mi się słabo to potem ciężko dojść do siebie.
                  Proponuję jeszcze autorce badania glukozy oraz testy na boreliozę - moja znajoma boryka się z tym problemem od lat, objawy miała podobne do tych co autorka.
    • ale_to_ja Re: oszczędzanie siebie 21.01.14, 22:56
      Hmm, zaczęłam czytać i miałam wrażenie, że sama to napisałam - tylko miejsce pracy inne....
      Ja jutro idę 10 dzień pod rząd do pracy - poniedziałek piatek 8-16 , weekend po 4 godziny- i też jestem zmęczona....
      I nie zależy od pory roku, czy pogody za oknem.
      Jak już padam popołudniu na pysk to się po prostu kładę na 1-2 godziny
      • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 08:06
        Ja walczę od wczoraj z podwyższonym ciśnieniem. Chyba z nerwów właśnie, czuję że się powoli załamuję.
      • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 09:42
        ale_to_ja napisała:

        też jestem zmęczona....
        > I nie zależy od pory roku, czy pogody za oknem.
        > Jak już padam popołudniu na pysk to się po prostu kładę na 1-2 godziny


        Ja podobnie.
        • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:05
          Najgorsze jest to, że większość osób mój wątek potraktowało lekko z przymrużeniem oka jak wątek jakiejś rozkapryszonej księżniczki, która uważa się za nie wiadomo kogo, pisuje na forach, zatruwa ludziom życie, bo przecież problem to jest dopiero, gdy nie ma co jeść.
          Dla mnie niestety to moje niedopasowanie JEST problemem i to ogromnym. Aż mnie ciągnie do prac typu jakieś malowanie, ozdabianie paznokci, czynności manualne po prostu. Najadłam się już firmy, nienawidzę handlu, sztucznego banana na ustach gdy najchętniej chciałoby się powiedzieć "spier.....". To, że ktoś nie pasuje oznacza że jest zły, leniwy, czy gorzej...?
          • saphire-2 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:18
            ad.a6 napisał(a):

            > Najgorsze jest to, że większość osób mój wątek potraktowało lekko z przymrużeni
            > em oka jak wątek jakiejś rozkapryszonej księżniczki

            Księżniczki nie ale osoby niedopasowanej do życia w społeczeństwie. To jest problem.


            Aż mnie
            > ciągnie do prac typu jakieś malowanie, ozdabianie paznokci, czynności manualne
            > po prostu.

            Otwórz salon manicure. Poszukaj w urzędzie miasta informacji na temat dotacji. Znam osobę, która taki salon otworzyła.
            • ad.a6 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:27
              Tak, niedopasowanie do życia w społeczeństwie. Wiem, że to jest problem. Po kilku czy kilkunastu latach sztucznego zachowania się i włażenia komuś w tyłek z nadzieją na podwyżkę albo że coś z tego będzie mam po prostu dość. Dawniej taka nie byłam. Dawnej myślałam, że gdy wylądowałam z córką w szpitalu na 2 tygodnie to szef mnie jeszcze pogłaszcze po głowie, a nie zjedzie jak burą świnię. Starałam, się, byłam idealistką, myślałam, że jak lubię ludzi i coś robię dla nich to dostanę to samo. Ale myliłam się, potem było kolejne stanowisko pracy i kolejne. Zwątpiłam na tyle, że nie chce mi się wychodzić z domu i rozmawiać z ludźmi.
    • johana75 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:06
      Ja pracuje 10 dni pod rząd, w sumie to jestem do dyspozycji 24h jak jest taka potrzeba. Najczęściej jednak od 7;30 do 23 nie mam czasu dla, siebie tylko mój czas jest zarezerwowany dla tego kim sie opiekuje. Oczywiście mam w dzień sporo wolnego np. rano ok 2 h moge pisać w necie i wieczorem po 20 ej też prawie nic nie robię. Nie jest to męcząca praca ale samo to że nie możesz zrobic, wyjśc gdzieś gdzie bys chciała jest meczące. Nie mogę powiedziec że kocham swoja pracę, ale ja toleruje. Po 10 dniach mam 20 dni wolnego i to kocham wink pracuje tak już 4 lata i jeszcze popracuje, bo pieniądze sa bardzo duża motywacją ;P

      Musisz nauczyć się tak pracować, rozdzielać zadania aby sie nie wykończyć, tak jak dziewczyny radziły. Ja jak mam dośc to tez ide na spacer z jego psem w uszy mp3 i nie ma mnie godzinę, wracam dotleniona...
    • hela_mela Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:39
      Czasami łatwiej zwalić wszystko na to coś.
      gryp-siak zapewniam Ciebie, że każdy przerabiał to, co Ty na początku pracy. Kwestia tego, czy chcesz nauczyć się pracować, czy chcesz uchodzić za osobę, która ma inny problem i chodzić po psychiatrach. Pamiętaj polscy lekarze uwielbiają przepisywać leki, nie dawać skierowań na badania i rzadko leczą ludzi. Bo co się stanie jak wszyscy będą zdrwoi.

      Jednak to, że posiadasz koty może świadczy, że potencjalnie możesz mieć problem psychiczny. Pierwszy lepszy artykuł:
      zmianynaziemi.pl/wiadomosc/kot-w-domu-singla-droga-samobojstwa
      • procesor Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 10:50
        hela_mela napisał:
        > Pamiętaj polscy lekarze uwielbiają
        > przepisywać leki, nie dawać skierowań na badania i rzadko leczą ludzi.

        raczej ani nie dają skierowań ani nie przepisują leków
        wysyłają do psychiatry smile
        najczęściej spotykana specjalizacja wśród polskich lekarzy to jasnowidz wink - patrzy i WIDZI że pacjentowi się wydaje że coś mu dolega , tak bez badań i przeprowadzenia dokładnego wywiadu z chorym...
        dzięki Bogu za internet smile
      • baba-baba Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 11:15
        Moim zdaniem nie jest ci potrzebny psycholog ani inny lekarz.Ty po prostu nigdy naprawdę nie pracowałaś.Większośc ludzi pracuje tyle co ty albo i więcej i nie marudzi.Wakacje,dni wolne?Poczytaj co mówi kodeks pracy i ile czego przysługuje i .....wez się do roboty.
        • beatrix_75 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 11:22
          Widać ,ze nigdy nie miałas do czyniania z ludźmi cierpiacymi na depresje...
          • crises Re: oszczędzanie siebie 24.01.14, 12:38
            Stawiam dolary przeciw zgniłym orzechom, że wątkodajka nie ma depresji - cóż, są ludzie, u których zderzenie się z dorosłym życiem właśnie tak boleśnie wygląda.
            • beatrix_75 Re: oszczędzanie siebie 24.01.14, 13:14
              no cóż -nie sprawdzimy tego , ale w przypadku gdyby ja miała , dobre rady w stylu "Weź sie w garść " są ...chyba najgorsze z mozliwych .
              Gdyby taka osoba MOGLA , to by sie w ta garsc wzięła ...
              Tylko oczywiscie mówimy o prawdziwej depresji , wymagającej leczenia , a nie depresyjki i chandruni ...
        • zuzanna56 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 11:45
          baba-baba napisała:

          > Moim zdaniem nie jest ci potrzebny psycholog ani inny lekarz.Ty po prostu nigdy
          > naprawdę nie pracowałaś.Większośc ludzi pracuje tyle co ty albo i więcej i nie
          > marudzi.Wakacje,dni wolne?Poczytaj co mówi kodeks pracy i ile czego przysługuj
          > e i .....wez się do roboty.


          Na początku wątku też miałam takie zdanie. Potem jest opis problemów zdrowotnych. Myślę że nie zaszkodzi iść jeszcze raz do lekarza.
        • stef63 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 17:34
          baba-baba napisała:

          > Moim zdaniem nie jest ci potrzebny psycholog ani inny lekarz. Ty po prostu nigdy naprawdę nie pracowałaś.Większośc ludzi pracuje tyle co ty albo i więcej i nie marudzi.Wakacje,dni wolne?Poczytaj co mówi kodeks pracy i ile czego przysługuje i .....wez się do roboty.


          To samo miałam napisać. Dla autorki wątku skończyła się zabawa w życie, a zaczęło się życie i to jeszcze chyba nie w 100% (nic nie pisze o obowiązkach domowych np. dzieciach, praniu sprzątaniu, gotowaniu itd. po pracy).
          Większość ludzi w PL pracuje po 8 godzin dziennie (wielu więcej) i ma 26 dni urlopu na rok (po odpowiednim stażu pracy) i sobie bardzo dobrze radzi. Autorka pisze, że to jej trzecia praca w której musi pracować 8 godzin dziennie i w każdej pracy było to dla niej złe - to daje do myślenia. Pracuje w budżetówce nie w prywatnej firmie.
      • beatrix_75 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 11:21
        Z reguły osoby wykazujące pewne tendencje ( nazwijmy je samotnicze ) najpier odkrywaja to u siebie , a dopiero później staja sie posiadaczami kotów ..poza tym sa badana na toxo ? prawda ?
        no i sa "pełne" rodziny , które posiadaja koty smile
        Kurcze koty byly od zawsze w otoczeniu ludzi , a dopeiro w ostanich latach wymyślaja takie brednie ....
    • ofelia1982 Re: oszczędzanie siebie 22.01.14, 15:36
      Hmmm..dziwne, że jesteś zmęczona już po 5h - albo praca zbyt wiele Cię kosztuje (stresuje albo jest strasznie nudna) albo coś się jednak z Tobą dzieje. Pobierz magnez, śpij 7h (ja na przykład po więcej niż 7h jestem rozespana pół dnia, mimo, że każdy trąbi o cudownych 8h snu), zacznij uprawiać sport i zobaczysz. Jesli Ci nie minie to ja na Twoim miejscu zrobiłabym rozszerzone badania - tarczyca chociażby.
      A czemu w ciągu dnia nie jesz obiadu a tylko jakieś serki i kefirki???
    • indigoblue Re: oszczędzanie siebie 24.01.14, 00:04
      a może po prostu nie nadajesz się do tej pracy? gdyby moi pracownicy przychodzili z takim nastawieniem jak Ty to nie byłabym z nich zadowolona; 2 dni chorobowego miesiąc w miesiąc to chore rozwiązanie (sic!) i doskonale nadaje się jako uzasadnienie rozwiązania umowy o pracę

      PS. dlaczego napisałaś o luźnej DG? tutaj też jest ZUS, podatek dochodowy - a im więcej zarabiasz tym więcej automatem płacisz; poza tym często sama musisz znaleźć klienta- etat zapewnia Ci ochronkę ale na DG a na decydujesz o sobie;
    • milionwminute Re: oszczędzanie siebie 24.01.14, 20:21
      Grypsiak to gryps???
      Nie iwem czy to nie bedzie zbyt kontrowersynjy wątek, ale pytanie dotyczy osob
      > pracujacych po 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. Nie jakas luzna DG, ty
      > lko normalna praca na etacie z ZUSami i Skarbowkami.
      Powiem Ci że DG nie jest taka luźna jak Ci się wydaje (8 godzin 5 dni w tygodniu to pikuś przy pracy przy DG)
      Moja druga połowa pracuje od 12 do 14 h na dobę 6 dni w tygodniu oprócz niedzieli i świąt (ale o północy z niedzieli na poniedziałek znowu idzie do pracy). Ma dwie prace jedna w dzień druga w nocy) i to jest luźna DG ???? haruje aby opłacić ZUS i US bez urlopu. Ale takie czasy, co zrobić trzeba za coś żyćsad
      • retrosik Re: oszczędzanie siebie 24.01.14, 20:44
        Jaki ZUS? Przedsiębiorcy mają składki na preferencyjnych warunkach, oprócz tego moga ominąć ZUS. ZUS nie egzekwuje składek, bo jest pobłażliwy dosyć. Do tego ciągle AMNESTIE, przyjemniej za lata 2007-2012.. A podatek do US jest jeszcze mniejszy.. W ogóle DG to jedna wielka ściema i jednak wielka szara strefa. Powinni to jak najszybciej ukrócić tj uszczelnić tę cała "przedsiębiorczość"..
        A co do urlopu: to urlop na DG ma się cały czas. Nie mówiąc juz o "elastycznym" czasie pracy przedsiębiorcy.. Mozna robotę zawiesić od ręki, więc urlop jest w tym wypadku zbędnysmile
        Sorry, ale gadki o zapracowanych przedsiębiorcach to nie dla mnie, bo wiem, jak oni mają, bo regularnie mam ich sprawy w wydziale gospodarczym na kilka milionów złotych.. i śmieszne kary UOKiKu i innych sankcjonujących..

        milionwminute napisał(a):

        > Powiem Ci że DG nie jest taka luźna jak Ci się wydaje (8 godzin 5 dni w tygodni
        > u to pikuś przy pracy przy DG)
        > Moja druga połowa pracuje od 12 do 14 h na dobę 6 dni w tygodniu oprócz niedzie
        > li i świąt (ale o północy z niedzieli na poniedziałek znowu idzie do pracy). Ma
        > dwie prace jedna w dzień druga w nocy) i to jest luźna DG ???? haruje aby opł
        > acić ZUS i US bez urlopu. Ale takie czasy, co zrobić trzeba za coś żyćsad
        • astrum-on-line Re: oszczędzanie siebie 25.01.14, 08:17
          No, to się jakiś urzędnik popisał. Może jednak pokaż odrobinę szacunku wobec ludzi którym chce się pracować i robić coś pożytecznego.
        • milionwminute Re: oszczędzanie siebie 25.01.14, 11:19
          Widać nigdy retosik nie prowadziłeś/prowadziłaś działalności. Jaki ZUS - 1050 zł co miesiąc. A z ta amnestią to raz na 15 lat może garstce się udało i to zostały umorzone tylko składki dla przedsiębiorcy tylko od pracowników. Przeciętny Kowalski musi płacić bo zaraz komornik przyjdzie. A co do urlopu to mało co wiedz. Można leżeć całą DG I CO I NIC MASZ ZERO!!! Jak nie pracujesz to kasy nie masz proste i logiczne.
          ,,Mozna robotę zawiesić od ręki, więc urlop jest w
          > tym wypadku zbędnysmile "
          Zawiesić można ale co o suchym pysku przeżyjesz???? To w budżetówce możesz mieć urlop płatny i L4 kiedy ze chcesz. Jak chcesz pracować toi i chory musisz robotę wykonać.
          Ludzie którzy pracują mają podpisane umowy to nie mają urlopów. Właśnie takie darmozjady wykańczają Polskę , bo tylko kary ludziom którzy pracują nakładają. W Polsce wszyscy kontrolują przedsiębiorców sama mam kontrolę co miesiąc jak nie US to UC, ITD, IC, PIP itp i dlatego ludzie wolą wyjechać niż harować. Sama też by wyjechała ale mam tutaj rodzinę i inne zobowiązania, które mnie tutaj trzymają. Zapewne są tez DG lajtowe, ale to chyba wyjątki od reguły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka