Dodaj do ulubionych

Dylematy mieszkaniowe

29.06.14, 22:18
Tytułem wstępu: Czytam to forum od dawna, czasem nawet coś piszę ale teraz założyłam nowe konto. Wiem że podobne pytania już padały dlatego proszę podajcie Wasz punkt widzenia i Wasze argumenty a mniej o ocenę naszej sytuacji. Wiem również że takie wątki często stają się polem do przepychanek zwolenników i przeciwników kredytów - proszę prowadźcie swoje kłótnie poza tym tematem, a tutaj ograniczcie się do argumentów.

Ad meritum:
Z TŻ zastanawiamy się nad kupnem mieszkania. Rozważamy 3 opcje (w każdej opcji mieszkanie musi znajdować się w Warszawie i być dobrze skomunikowane z centrum (odpada Białołęka, Tarchomin czy Ursus)):
1) Kupno za ok rok lub trochę dłużej małego mieszkania (dwa pokoje ok 45-50 m2) - raczej będzie dla nas za małe i nie będzie mieszkaniem docelowym,
2) Czekamy ok 5 lat i kupujemy większe mieszkanie (trzy pokoje 65-75m2) - jako mieszkanie docelowe, warunkiem jest wzrost dochodów (jeśli nie wzrosną w ciągu 5 lat to raz jeszcze rozważymy dostępne opcje),
3) Na razie rezygnujemy z zakupu na co najmniej 10 lat, szukamy sensownego mieszkania do wynajęcia na dłużej, do przemyśleń na temat własnego wracamy za min. 10 lat.

A teraz trochę o naszej sytuacji:
- dwie osoby (25 lat) i brak planów na zmianę tego stanu rzeczy,
- niedawno skończone studia, w sumie początek pracy zawodowej,
- praca raczej stabilna (na tyle na ile praca może być stabilna),
- dochody netto łącznie 7500 zł rozłożone mniej więcej po równo, z perspektywą raczej na wzrost niż na spadek (takie dochody mamy mniej więcej od pół roku),
- oszczędności ok 60 tys
- wydatki (na takim poziomie od jakiś 3 miesięcy, wcześniej ze względu na studenckie życie różnie to wyglądało):
-wynajem mieszkania+opłaty: ok 2 000 zł
-jedzenie+chemia+inne drobiazgi: ok 1 000 zł
-ubrania+kosmetyki: ok 1 000 zł(dużo, ale nadrabiamy chude lata z czasów studiów, wkrótce będzie mniej)
-bilety komunikacji miejskiej: 500zł na kwartał + ok.600zł rocznie na wyjazdy do domów rodzinnych (pociągi, busy itp)
-leki i lekarze : 0 zł (na szczęście jesteśmy zdrowi, mamy w pracy pakiety medyczne, od czasu do czasu jakiś drobiazg w aptece liczony w kategorii inne drobiazgi)
- wakacje: raz w roku ok 5-6 tys. + jakieś krótkie wyjazdy 1 000-1 500 rocznie
- jedzenie na mieście (jemy w domu, od czasu do czasu wyście z pracy na lunch wliczone w jedzenie): 0 zł
- rozrywki: ok 200 zł

I pytanie jakie wady i zalety widzicie w poszczególnych opcjach (ogólnie i w naszej sytuacji)? Jaką ratę kredytu uznajecie za bezpieczną przy takim budżecie?

Mamy różne własne przemyślenia i wymianę opinii ze znajomymi, ale chętnie poznam też Wasze zdanie.
Obserwuj wątek
    • akjawah Re: Dylematy mieszkaniowe 29.06.14, 22:37
      Brutalnie - słabym pomysłem jest brania kredytu na kilkadziesiąt lat przez osoby nie będące małżeństwem. Choć z drugiej strony .... jak to się mówi, nic tak nie cementuje małżeństwa na lata jak kredyt w CHF z LTV na starcie na 120%, brany po kursie 2,00 zł za franka.
      • alba206 Re: Dylematy mieszkaniowe 29.06.14, 23:02
        Nie wiem dlaczego zakładasz, że kredyt będziemy brać nie będąc małżeństwem to raz. A dwa jaką widzisz różnicę między naszą sytuacją teraz i po podpisaniu kwitu w urzędzie (ze względów światopoglądowych ślub inny niż cywilny nie wchodzi w grę).
        • akjawah Re: Dylematy mieszkaniowe 29.06.14, 23:48
          zasugerowałem się tym stwierdzeniem: "Z zastanawiamy się nad kupnem mieszkania."
          Póki co wiele kwestii formalnych, dziedziczenia jest dobrze uregulowanych jak obrączka jest założona. Jak np. się rozejdziecie za 5 lat , a to TŻ płacił raty, bo Ty nie pracowałaś np. zajmując się dzieckiem. To nic nie stoi na przeszkodzie, by domagał się od ciebie zwrotu połowy rat, albo zrzeczenia się części udziałów w mieszkaniu. Ex-mąż alimenty musi płacić na dziecko i jeśli trzeba to na ex-żonę. Ex-TŻ tylko na dziecko. Nawet kwestia dziedziczenia jego 50% gdy np. zginie w wypadku będzie się różnić.
          Życie pisze różne scenariusze, oczywiście nie zakładamy że pójdzie źle. Ale teraz skoro jesteśmy piękni, młodzi i zdrowi (jak piszesz apteka 0 zł) to tym bardziej powinniśmy rozważnie podejmować decyzje finansowe z skutkami na najbliższe 20 lat.

          marciniwuc.com/finanse-osobiste-milosc-pieniadze-na-ile-ufac-zonie-lub-mezowi/
          Odnośnie podstawowego pytania - opcja nr 1) jest najlepsza. Jako pierwsze mieszkanie kupujemy "na tu i na teraz", jak dochody wzrosną, to wcześniejsza spłata i punkt wyjścia do nowej inwestycji. Poza tym zdobędziecie doświadczenie w zarządzaniu własnymi finansami przy stosunkowo małym kredycie.

          Nie kupowałbym raczej mieszkania 100 metrów "po grób..." w kredycie na 40 lat.
          Małe mieszkanie = mały kredyt = małe obciążenia = małe ryzyko w przypadkach losowych (utrata pracy, zdrowia). Póki nie ma sensownej ustawy o upadłości konsumenckiej, trzeba minimalizoawać ryzyko.

          Na blogach Marcina (marciniwuc.com) i Michała (jakoszczedzacpieniadze.pl) znajdziesz sporo ciekawych analiz i wskazówek odnośnie kredytu hipotecznego (np. minium 20% wkładu własnego, rata to max 1/3 dochodów, okres kredytu max 20 lat).
          • alba206 Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 00:50
            OT : dzisiaj TŻ, jutro może mąż smile

            dzieci akurat mieć nie będziemy (to napisałam)

            Alimenty mnie nie interesują (nie popieram idei utrzymywania dorosłego człowieka tylko dlatego, że kiedyś wzięło się z tą osobą ślub, choć wiem, że prawo przewiduje taką możliwość) i jak na razie taką samą widzę możliwość na bycie zarówno "dawcą" jak i "biorcą" takowych ewentualnie.

            Kwestie dziedziczenia można zorganizować bez ślubu.

            Ale mimo to rozważamy ślub właśnie z przyczyn formalnych, choćby po to aby w razie wypadku być traktowanym jak rodzina a nie obce osoby.

            Mimo to w akurat pod względem kredytowym wydaje mi się to być najmniej istotne.

            Koniec offtopu
            A ad meritum:

            Ewentualne większe mieszkanie jakie rozważamy to też nie 100 m2 i raczej dopiero w sytuacji gdy rata będzie poniżej 30% dochodów.

            Mniejsze mieszkanie też wydaje mi się rozsądne ale z drugiej strony:
            a) ono nie byłoby docelowe, a nie lubimy tymczasowości,
            b) trochę mi szkoda kupić mieszkanie (koszty początkowe typu notariusz, prowizja za udzielenie kredytu), urządzić a po 7 latach sprzedać ze stratą.
            • araceli Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 00:58
              alba206 napisał(a):
              > Kwestie dziedziczenia można zorganizować bez ślubu.

              Nie unikniesz podatku (20%) a do tego jeszcze zachowek więc można sporo utopić.

              Ja bym się kierowała w stronę opcji 2, nie koniecznie nawet 'za 5 lat', po prostu nauczcie się żyć i gospodarować pieniędzmi, które macie, zobaczcie ile na co wydajecie, ile jesteście w stanie odłożyć itd. W międzyczasie rozglądajcie się za ofertami bo czasem i wcześniej może trafić się coś fajnego. Jesteście młodzi - jeszcze 5 razy zdąży się wam koncepcja zmienić a z oszczędnościami i umiejętnością zarządzania domowym budżetem można wiele zdziałać.
              • alba206 Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 01:05
                > Nie unikniesz podatku (20%) a do tego jeszcze zachowek więc można sporo utopić.

                to prawda, ale jak na razie (i jeszcze przez kilka lat) nie ma co topić smile

                Dzięki za opinię, na razie trenujemy zarządzanie tym budżetem, który jest. Niezależnie od wybranej opcji oszczędności i umiejętność planowania wydatków na pewno się przydadzą smile
            • kio-ko Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 09:52
              > OT : dzisiaj TŻ, jutro może mąż smile
              >
              > dzieci akurat mieć nie będziemy (to napisałam)
              to po co wam 3 pokojowe mieszkanie. Będziecie we dwoje siedzieć w 3 pokojach?
              • eo_n Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 10:30
                Duży, sypialnia i np. gabinet?
                To serio taki kosmos?

                Ale wg mnie w Waszej sytuacji lepiej wcześniej kupić mniejsze mieszkania, a potem zmieniać w miarę potrzeb i możliwości. I nawet bez ślubu są sposoby na zabezpieczenie swoich interesów, tyle że trzeba o to zadbać (wybrać się do prawnika, to wszystko wyjaśni).
    • mamamia26 Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 12:14
      A nie możecie od razu kupić wiekszego mieszkania ? Kupowanie mieszkania na rok czy dwa jest moim zdaniem bez sensu tak samo jak wynajmowanie mieszkania.
      Zstanawiam się jednak nad kwestią waszej pracy. Pół roku to bardzo krótko żeby można było powiedzieć, ze macie stabilną sytuację finansową.
    • seidthe Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 12:44
      Cześć
      Moim zdaniem najlepsza jest opcja pierwsza, w następującym wydaniu:
      - kupujecie mieszkanie małe, do remontu, w niezłej lokalizacji i co ważne - z rynku wtórnego (później się przyda ten detal)
      - przeprowadzacie remont i mieszkacie przez najbliższe pięć- sześć lat, aż Wasza sytuacja finansowa ulegnie stabilizacji i być może poprawie.
      - po tym czasie zmieniacie mieszkanie na większe, docelowe, jednocześnie nie pozbywając się dotychczasowego, które wynajmujecie (stąd rynek wtórny - możliwość odliczenia amortyzacji przy opodatkowaniu). Macie dwa mieszkania i zabezpieczenie na emeryturę. Jeśli wynajmowalibyście przez następne 10 lat i dopiero bralibyście kredyt na duże mieszkanie, to Wasz wysiłek finansowy podobny (zakładam koszt najmu zbliżony do raty kredytu Waszego początkowego mieszkania), w zaproponowanej opcji zostajecie z mieszkaniem dla siebie.

      Żeby nie być gołosłowną - na przykład takie mieszkanie, możliwość świetnego przerobienia na dwa pokoje z garderobą. Wasze oszczędności starczą na Wkład własny i podstawowy remont (około 10000) - przy sprytnym planowaniu remontu da się zamieszkać. Cena 220000, koszt kredytu około 850 tys, do tego czynsz pewnie w granicach 400 zł, opłaty 180, ubezpieczenie 70, więc z Waszych 2000 przeznaczonych na wydatki mieszkaniowe można odkładać 500 zł na konto przyszłego zakupu mieszkania docelowego (a zakładamy, że Wasze dochody mają roznąć)
      olx.pl/oferta/przytulne-mieszkanie-36-m2-w-tym-pomieszczenie-przynalezne-CID3-ID6f3Bb.html#ee633b85f4;promoted
      Kolejny przykład - mieszkanie dwupokojowe na I piętrze, Praga Północ, wkrótce zyska ze względu na bliskość metra - jeszcze taniej, 189000, i już zrobione dwa pokoje, metraż dla pary na przeczekanie również juz soidny - 44m2. Oczywiście także do remontu. Wasz koszt jeszcze mniejszy, a dobra inwestycja pod wynajem pozostanie.
      olx.pl/oferta/dwupokojowe-mieszkanie-w-dobrej-lokalizacji-CID3-ID69SDX.html#ee633b85f4
      • milka_jogurtowa Re: Dylematy mieszkaniowe 01.11.14, 09:32
        > a sytuacja finansowa ulegnie stabilizacji i być może poprawie.
        > - po tym czasie zmieniacie mieszkanie na większe, docelowe, jednocześnie nie po
        > zbywając się dotychczasowego, które wynajmujecie (stąd rynek wtórny - możliwość
        > odliczenia amortyzacji przy opodatkowaniu). Macie dwa mieszkania i zabezpiecze
        > nie na emeryturę.

        Fajny plan, tylko zauwazylam ze WSZYSCY mieszkancy Warszawy taki plan realizuja i maja dodatkowe mieszkanie na wynajem, ceny wynajmu leca na leb, na szyje, niedlugo to chyba trzeba bedzie wynajmujacemu doplacac, zeby zechcial wynajac......
    • bopo123 Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 12:50
      Brak ślubu nie stanowi przeszkody w kupowaniu mieszkania. jest się włascicielem 50 % mieszkania. jak się weźmie ślub ok a jak nie można sprzedać zawsze i podzielić się po połowie.
      Ja na waszym miejscu kupiłabym mieszkanie na jakie by mnie było aktualnie stać. Macie aktualnie po 25 lat i wcześnie zaczniecie spłacać a mieszkać przez 5-10 lat w wynajętym to długo. Płacąc 2 000 miesiecznie za wynajem to w ciagu 5 lat zapłacice 120 000 jak na wasze zarobki to bardzo dużo.
      Po za tym nie istnieje cos takiego jak stabilny wynajem. CZęsto właściciele wynajmowanego mieszkania zmieniają zdanie.
    • beverly1985 Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 15:13
      Gdy miałam ok. 25 lat moja pensja w ciągu 1 roku wzrosła 3-krotnie. Wasza też ma perspektywy wzrostowe. Nie mialam też wtedy męża i absolutnie nie planowałam dzieci.

      Radziłabym wynając mieszkanie,ale nie na 5 lat a na ok. rok. W tym czasie wziąć ślub, dostac podwyżkę i za rok kupić mieszkanie.
      • tiszantul Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 15:43
        > Gdy miałam ok. 25 lat moja pensja w ciągu 1 roku wzrosła 3-krotnie. Wasza też m
        > a perspektywy wzrostowe.

        ja słyszalem o pewnym żulu, któremu pewnego razu pensja wzrosła 100-krotnie z dnia na dzień. A on jest tylko skromnym żebrakiem.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 15:50
        beverly1985 napisała:

        > Gdy miałam ok. 25 lat moja pensja w ciągu 1 roku wzrosła 3-krotnie. Wasza też m
        > a perspektywy wzrostowe. Nie mialam też wtedy męża i absolutnie nie planowałam
        > dzieci.
        >
        > Radziłabym wynając mieszkanie,ale nie na 5 lat a na ok. rok. W tym czasie wziąć
        > ślub, dostac podwyżkę i za rok kupić mieszkanie.

        Plan, jak nie przymierzając, z "Dynastii" żywcem wyjęty. Ja bym proponował jedynie drobna modyfikację, proponuję dostać dwie podwyżki...

        Ksiądz Anatol


    • birkin-bag Re: Dylematy mieszkaniowe 30.06.14, 17:48
      może nie doradzę, ale sami kilka lat temu byliśmy w bardzo podobnej sytuacji, zdecydowaliśmy się na kupno małego mieszkania z rynku wtórnego [dwa pokoje, niecałe 40 metrów], z założeniem, że za 6-7 lat, jeśli zdecydujemy się na powiększenie rodziny, zwiększymy też metraż. uznaliśmy, że nie jesteśmy pewni swojej pozycji na rynku pracy, tego, czy chcemy w tym mieście zostać na stałe, nie chcemy płacić opłat za niepotrzebny metraż. teraz jesteśmy w trakcie remontu i przeprowadzki, mniejsze mieszkanie wystawiamy na sprzedaż.
      • only_marcopol Re: Dylematy mieszkaniowe 31.10.14, 21:01
        autorka pisze ze nie chce powiększać rodziny wiec 50 metrów to wcale nie tak mało na 2 osoby tylko znaleźc fajny rozkład mieszkania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka