Dodaj do ulubionych

Duży spadek pensji

24.05.16, 10:37
Miałyście kiedyś taką sytuację? Jak to rozwiązaliście?

Oczywiście nic nie jest przesądzone na 100% i sprawa ciągnie się od kilku lat. Jak pisałam w innym wątku, mam bardzo dużo godzin w szkole a do tego parę godzin na uczelni. Nie narzekałam nigdy na zarobki chociaż oczywiście nie są to zarobki typu prezes wink ale godne.
Co roku była gróźb obcięcia o połowę ale coś tam się okazywało, ktoś odchodził z własnej woli z pracy i było ok. Teraz chyba tak nie będzie i z różnych względów mogę stracić połowę zarobków a może i więcej. Nie odeszłam 2 lata temu do innej szkoły choć mogłam. Żałuję. Tam już nie ma etatu oczywiście. Ale tamta pensja to i tak byłaby połową tej którą mam od ładnych kilku lat.
Tragedii nie będzie ale mamy kredyt itp. Obetniemy pewnie wyjazdy wakacyjne i parę innych rzeczy.
Jeden plus-odpocznę smile
Obserwuj wątek
    • gingers73 Re: Duży spadek pensji 24.05.16, 19:14
      Zrezygnowałam w tym czasie z tego co wydawało się zbytkiem.
      Mieliśmy kredyt, jedną pensję.
      Ograniczylam co mogłam.
      Nie bylo slodyczy, wakacji, wielu par nowych butów...
      Nauczyłam się wtedy oszczędzać.
      I teraz niektore nawyki mi zostały.
      Nie jadamy na mieście skoro i tak gotuję lepiej niz w fast fodach czy przecietnych restauracjach, nie kupuję tylu książek ale korzystam z bibliotek.
      Buty nadal lubię dobrych marek ale uwazam ze to zawsze warto.
      Trzymam kciuki. Może jednak się to nie zdarzy.
      Pozdrawiam
    • bergamotka77 Re: Duży spadek pensji 26.05.16, 10:40
      Chocolate warto zastanowić się bez czego dacie radę się obyć. Czy jest szansa ze te zarobki się potem zwiększa czy ta obniżka będzie trwała? Czy ty nie masz przypadkiem dzieci na studiach? Jeśli tak to jest szansa ze się wkrótce usamodzielnią.
    • czere-pach Re: Duży spadek pensji 27.05.16, 21:42
      Miałam- też praca w szkole. Miałam prócz etatu nadgodziny, a także dodatkową pracę w innej szkole, którą nagle straciłam. Nie dość, że 1000 zł mniej to z powodu niżu w szkole macierzystej skończyły się nadgodziny i nagle dostawałam 2000 mniej. Ze swobodnego życia trzeba było przejść do trybu oszczędnego- na początek obcięte zostały wyjścia do kina, restauracji, teatru ( niestety), na koncerty itp. Zmieniłam fryzjera na tańszego, ciuchy tylko jak coś niezbędnego potrzebowałam i starałam się na wyprzedażach, wiadomo- zakupy głównie w Biedronce, nawet robiłam szczegółowe analizy, w którym markecie co jest najtańsze, na przykład kawę kupuję tylko w Tesco za 7 zł. Jest ciężko, ale trzeba było się przyzwyczaić. Też mam kredyt, spory czynsz, więc oszczędzałam na tym, na co przedtem powiedzmy nie żałowałam. Nie kupuję książek, tylko wypożyczam z biblioteki, nie kupuję gazet, kosmetyki naturalne za grosze zamawiam przez internet itp. No i plus jest taki, że spędzam więcej czasu z dzieckiem, razem gotujemy, oglądamy filmy, chodzimy na spacery- wcześniej ten czas spędzałam w pracy i byłam wykończona. Także nie ma tego złego...
      • chocolate_cake Re: Duży spadek pensji 28.05.16, 08:17
        U mnie to też może być 2 tysiące mniej.
        Dzieci jeszcze nie na studiach.
        Nic to, poszukam dodatkowej pracy chociaż ciężko teraz znaleźć.

        Pozdrawiam smile
        • czere-pach Re: Duży spadek pensji 28.05.16, 19:33
          Ja mam jedno dziecko, wtedy było w szóstej klasie SP- ok, miałam mniej pieniędzy, ale dużo więcej czasu spędzałyśmy razem. To forum nauczyło mnie, że są też przecież darmowe rozrywki- spacery, wycieczki rowerowe. Dodatkowej pracy nie znalazłam, ale za to brałam w szkole zastępstwa, więc czasem wpadło troszkę kasy. Można też udzielać korepetycji.
          • chocolate_cake Re: Duży spadek pensji 28.05.16, 20:36
            Kiedyś żyłam w zasadzie z korepetycji przez kilka lat smile
            Od niecałych 9 lat mieszkam pod miastem i to się zmieniło. Wtedy właśnie zaczęłam brać więcej godzin w szkole.
            Dzieci mam duże i kończę pracę o 14.45 lub 15.30 więc nie jest to raczej późno.
            Spokojnie mam dla dzieci czas po południu.
            Wydaje mi się że od dawna wydajemy pieniądze rozsądnie ale i tak idzie za dużo.
            Dzięki za wasze głosy smile
            Na razie czekam co będzie dalej bo w sumie nie wiem jak się to wszystko ułoży.
      • linn_linn Re: nie ma tego zlego 30.05.16, 07:56
        To najlepsza okazja, aby raz na zawsze uporzadkowac domowy budzet, nauczyc sie oszczedzac, ustalic co jest nam naprade potrzebne, a co nie itp. itd.
        • chocolate_cake Re: nie ma tego zlego 30.05.16, 10:59
          To jest racja smile
          Takie najważniejsze sprawy mamy uporządkowane. Wiem ile potrzebujemy mniej więcej na raty kredytu ( frank), na jedzenie ( normalne, gotowane w domu) czy inne rzeczy ( w normie powiedziałabym, nawet skromnie). Chciałabym oszczędzać tyle ile dotychczas ale przy ewentualnej utracie 2-3 tysięcy a tyle udawało nam się odłożyć, raczej nie będę jadła byle czego i chodziła 3-4 lata w jednych butach byle nadal tyle samo odłożyć. Gotuję w domu, zwykle sama farbuję włosy, kosmetyki kupuję w promocji i niezbyt drogie, do restauracji owszem chodzimy ale niezbyt często.
          Na razie liczę na to że może znajdę coś innego w zamian. Do sierpnia mam obecną pensję a potem zobaczymy smile
          • kariatyda79 Re: nie ma tego zlego 01.06.16, 21:55
            Jak byłam w ciąży z drugim synem zwolniono mnie z pracy (likwidacja zakładu). Po rocznym zasiłku macierzyńskim (wypłacanym przez ZUS) zaoferowano mi pracę za połowę mojej dawnej pensji, a na dodatek na pół etatu - więc de facto zarabiam 1/4 poprzednich zarobków. Struktura naszych potrzeb i wydatków zmieniła się w związku ze zmianą stanu rodzinnego i zmianą środków. Czy na gorsze nie wiem ... Tak, jak Starszy Młodszy ma pieluchy z Biedronki, około 1 raz na 2 tygodnie dzieci jedzą cielęcinę, raz na tydzień łososia. Nie biegamy po klubach, kinach, wernisażach - bo nie mamy za bardzo jak. Zabieramy rowerki, hulajnogi, chrupki i jabłka i jedziemy do parku/lasu. Oczywiście nie oszczędzamy tyle, co wcześniej, ale też nie musimy wybierać pomiędzy płatnymi i NFZwskimi szczepionkami, czy przykręcać w zimie kaloryferów. Jest dobrze! A jak będzie już zbyt ubogo, to poszukam czegoś dodatkowego, albo przejdę na cały etat, choć teraz bardziej sobie cenię czas spędzony z Dziećmi niż pracę. Racjonalne planowanie wydatków daje mi też jakąś pewność, że sobie poradzimy, nawet jeśli w naszym życiu nadejdą kolejne zmiany (niekoniecznie na lepsze) smile
            • bo76 Re: nie ma tego zlego 03.06.16, 21:59
              Ech, znam to, znam... Też nauczyciele -językowcy (oboje), przyzwyczajeni do niegdysiejszych warunków (jak przyszłam po studiach, dostałam 34 godziny plus wychowawstwo, nikt nie pytał, czy chcę!). Potem po macierzyńskim jak wróciłam, wszedł niż i okazało się, że oboje mamy gołe etaty i dodatku dziecko małe, potem drugie. Nauczyliśmy się racjonalnie planować budżet, wyjazdy zagraniczne organizujemy sami. Mąż bierze wszelkie zastępstwa, ja z racji dzieci zrezygnowałam z prywatnej szkoły językowej i znalazłam w publicznej placówce (popołudniowe zajęcia w domu Kultury). Klika chudych lat pokazało nam, ile naprawę potrzebujemy i jak łatwo można wiele rzeczy zastąpić. Teraz jest lepiej, godziny się "rozmnożyły", ale i tak stawiamy pewną granicę, ceniąc sobie ponad wszystko czas z dziećmi.
            • verdana Re: nie ma tego zlego 04.06.16, 17:56
              No, ale w Twoim wypadku obniżka pensji to nie jest dramat - stać Cię nadal na bardzo wiele rzeczy, tyle, ze mniej oszczędzasz. Czas spędzony z dziećmi można wyżej cenić niż pracę, gdy ogranicza się dzieciom cielęcinę i łososia, a nie chleb i jabłka.
              • chocolate_cake Re: nie ma tego zlego 05.06.16, 16:20
                Kończę pracę o 14.45 lub 15.30 jak chyba 80% matek. Wydaje mi się że dużo osób kończy dużo później. Syn właśnie skończył liceum. Z córką dość często wracamy razem do domu po pracy i szkole, czasu wspólnego mamy mnóstwo. Ale oczywiście zgadzam się z wami że ważniejszy jest czas spędzony z rodziną.
                Niestety po obniżce pensji nie będzie nas stać na bardzo wiele rzeczy. Nie wiadomo jeszcze czy u męża nie będzie za pół roku wielkich i niekorzystnych zmian, niestety chyba będą. To jest nadal wielka niewiadoma. Oczywiście że musimy sobie dać radę i staram się być optymistą. Wątek założyłam aby dowiedzieć się jak sobie radzą inni.
                • bergamotka77 Re: nie ma tego zlego 05.06.16, 19:22
                  Wierz mi ze tak wczesne kończenie praca to wielka wartość i raczej 30 proc. mam ma taką opcję s nie 80. Ja nigdy nie kończyłam pracy tak wcześnie a chciałabym. Co gorsza ostatnio ciągle mam fajne propozycje pracy które obejmują 1-2 weekendy w miesiącu ; ( I żadna kasa nie zastąpi dzieciom mamy której ciągle nie ma...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka