Z tego co czytam większość z was jest matkami. Leży wam więc na sercu rozwój i
przyszłość waszych dzieci. Ale jak wiadomo ciekawe i rozwijające zajęcia w
większości kosztują. Czy któraś z was pomyślała o posłaniu dziecka do szkoły
muzycznej? Taki kilkulatek oczywiście musi przejść test predyspozycji ale
warto spróbować. Szkoła jest bezpłatna ( opcjonalnie komitet). Co do
instrumentów to wszystkie oprócz pianina ( piękny instrument ale pioruńsko
drogi) można wypożyczyć w szkole. Z resztą skrzypce dla początkującego
dzieciaczka to wydatek ok 200 zł.
Mówię tu konkretnie o SZKOłACH muzycznych a nie o ogniskach bo szkoła i
wszytskie inne zajęcia oprócz instrumentu ( audycje, rytmika, kształcenie
słuchu, chór) bardzo kształcą charakter dziecka. Naprawde dzieci ze szkół
muzycznych lepiej radzą sobie z językami i ogólnie nauką.
A dla mam które pracują i nie mają czasu wozić dzieci na zajęcia rozwiązaniem
będzie tzw, ranna szkoła muzyczna czyli taka w której dziecko ma normalne
szkolne zajęcia a dodatkowo zajęcia muzyczne. Smiało mozna małego nawet (7-8
lat) dzieciaczka w takiej szkole zostawić. Ich realia są naprawdę inne niz
zwykłych szkół.
Ja jestem wychowankiem popołudniowch szkół muzycznych (tzn. że rano szłam do
normalnej a potem jechałam na zajęcia) i mimo że czasem się buntowałam z
powodu dużej ilości obowiązków to już w późniejszych klasach bardzo to
doceniałam. Muzyka to kolejny język więc i nauka późniejszych przychodzi
łatwiej. Poza tym jako studentka dawałam lekcje gry na fortepianie i
zarabiałam na wymarzone szmatki

Dodatkowo integralną częścią szkoły
muzycznej są koncerty, popisy i egzaminy indywidualne. Uczą opanowywać tremę i
stres. Późniejsze egzaminy i matura nie były okupowane przez mnie takim
zdenerwowaniem.
Pomyślcie nad tym bo to nic nie kosztuje a na pewno bardzo dobrze wpłynie na
rozwoj dziecka.