Dodaj do ulubionych

Dla dzieciaków :)

05.05.08, 21:30
Z tego co czytam większość z was jest matkami. Leży wam więc na sercu rozwój i
przyszłość waszych dzieci. Ale jak wiadomo ciekawe i rozwijające zajęcia w
większości kosztują. Czy któraś z was pomyślała o posłaniu dziecka do szkoły
muzycznej? Taki kilkulatek oczywiście musi przejść test predyspozycji ale
warto spróbować. Szkoła jest bezpłatna ( opcjonalnie komitet). Co do
instrumentów to wszystkie oprócz pianina ( piękny instrument ale pioruńsko
drogi) można wypożyczyć w szkole. Z resztą skrzypce dla początkującego
dzieciaczka to wydatek ok 200 zł.
Mówię tu konkretnie o SZKOłACH muzycznych a nie o ogniskach bo szkoła i
wszytskie inne zajęcia oprócz instrumentu ( audycje, rytmika, kształcenie
słuchu, chór) bardzo kształcą charakter dziecka. Naprawde dzieci ze szkół
muzycznych lepiej radzą sobie z językami i ogólnie nauką.
A dla mam które pracują i nie mają czasu wozić dzieci na zajęcia rozwiązaniem
będzie tzw, ranna szkoła muzyczna czyli taka w której dziecko ma normalne
szkolne zajęcia a dodatkowo zajęcia muzyczne. Smiało mozna małego nawet (7-8
lat) dzieciaczka w takiej szkole zostawić. Ich realia są naprawdę inne niz
zwykłych szkół.
Ja jestem wychowankiem popołudniowch szkół muzycznych (tzn. że rano szłam do
normalnej a potem jechałam na zajęcia) i mimo że czasem się buntowałam z
powodu dużej ilości obowiązków to już w późniejszych klasach bardzo to
doceniałam. Muzyka to kolejny język więc i nauka późniejszych przychodzi
łatwiej. Poza tym jako studentka dawałam lekcje gry na fortepianie i
zarabiałam na wymarzone szmatkismile Dodatkowo integralną częścią szkoły
muzycznej są koncerty, popisy i egzaminy indywidualne. Uczą opanowywać tremę i
stres. Późniejsze egzaminy i matura nie były okupowane przez mnie takim
zdenerwowaniem.
Pomyślcie nad tym bo to nic nie kosztuje a na pewno bardzo dobrze wpłynie na
rozwoj dziecka.
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: Dla dzieciaków :) 06.05.08, 17:16
      Ze Starszakiem taki numer by nie przeszedł, a Mała ma jeszcze ładnych kilka lat
      zanim pójdzie do szkoły. Jeśli nie będzie miała choćby w najmniejszym stopniu
      zainteresowań muzycznych, to nie uszczęśliwiałabym jej na siłę.
      • szafirowaona Re: Dla dzieciaków :) 06.05.08, 18:29
        A moja corcia ma akurat zdolnosci taneczne. Kiedy mieszkalismy w innym kraju pieknie sie w tym kierunku rozwijala, ale po powrocie do kraju okazalo sie, ze dla jej kategorii wiekowej (4,5 roku) sa za lekkie jak dla niej zajecia w przedszkolu, bo w innych miejscach zajecia zaczynaja sie okolo 15-16. O 16 to ja wychodze z pracy i z wywieszonym jezykiem pedze po nia do przedszkola, ale zdazyc na jakies zajecia nie mamy szanssad Chyba, ze cos wiecie na ten temat i doradzicie (jestem z Warszawy).
        • pty-sia Re: Dla dzieciaków :) 07.05.08, 11:27
          muzyczna - tak, ale o ile dziecko chce. Moja starsza jest
          zafascynowana muzyką, nie przerażaja jej czas jaki trzeba poświęcić
          (wg nauczycieli codziennie, czyli 7 dni w tygodniu, jeżeli chce mieć
          super wyniki i dostać się na drugi stopień, powinna grać 2 godziny
          na gitarze, godzinę na pianinie, godzinę ćwiczyć teorię, nie
          wspominając o spiewaniu które jest jej pasją - najlepiej też 2-3
          godziny dziennie, szkoda tylko że doba taka krótka i zawsze jest z
          czymś do tyłu - a to z jedną szkołą a to z drugą. Ale muzyka to jej
          żywioł).
          Dla młodszej to była katorga (chociaż sama zdecydował, że chce
          chodzić), w 3-ciej klasie więc zrezygnowaliśmy. Mimo iz nauczyciel
          przekonywał, że widzi w niej talent. W ich szkole dużo dzieci nie
          daje rady i wylatuje - wyobraźcie sobie rozpacz dziecka wyrzuconego
          prawie że pod koniec, na ostatnim egzaminie.
          No i coś za coś - starsza często z wielu rzeczy musi zrezygnować
          (np. nie pójdzie z kolegami do kina, bo idzie do muzycznej itd),
          praktycznie nie ma mowy o innych zajęciach dodatkowych (a chciała by
          być harcerką).
          Młodsza po odejściu ze szkoły muzycznej mogła zapisać się na kółko
          graficzne, przedtem godziny kolidowały z muzyczną. No i okazało się,
          że chyba jej bliżej plastyki niz muzyki. A na pianino zapiszemy
          ja "rekeacyjnie" w przyszłym roku (fakt, że za takie lekcje
          zapłacimy więcej niż w muzycznej)
          A pianino i tak większośc osób kupuje - w starszych klasach jest
          obowiązkowe, a nie zawsze da się ćwiczyć w szkole.
          P.S. Dzieci pani dyrektor szkoły muzycznej do muzycznej nie zostały
          wysłane - ona świetnie zdaje sobie sprawę co taka szkoła oznacza.

          No i znam takie dzieci co to rodzice je zmuszali, na końcu kupa kasy
          na korepetycje, żeby w ogóle mogły skonczyćs szkołę (tylko pytanie
          po co)
          • green_sofia Re: Dla dzieciaków :) 07.05.08, 12:16
            O kurcze smile A mieszkasz w jakimś dużym mieście że jest taka presja? Albo szkoła
            muzyczna elitarna smile
            Ja powiem tak - ćwiczyłam czasem dwie godziny dziennie a czasem przez trzy dni
            nic. I skończyłam szkołę muzyczną na czwórkach smileNa drugi stopień dostałam się z
            trzecią lokatą bez większego wysiłku ( a tu już szkoła w mieście wojewódzkim
            nawet z niezłą renomą smile ) Efekt taki że gram na fortepianie, skrzypcach i
            gitarze i to bezstresowo smile
            Jeśli chodzi o zwykłą szkołę to nigdy nie byłam w tyle z tego powodu, co więcej
            wygrywałam olimpiady itd. Dodam jeszcze że zimą trenowałam narciarstwo. Więc
            wszystko się da tongue_out Tylko na luzie, bez presji zostania wirtuozem smile
            Co do kryzysów - owszem też miałam. W trzeciej klasie zazwyczaj kazde dziecko ma
            kryzys. Mi się zdarzało z całej pety kopnąć nie raz w pianino taka byłam
            wściekła że musze na nim grać. Przyjemność przychodzi później. Moja matka
            pamiętam zawsze mówiła mi " Nie chcesz to nie musisz" - a mnie wtedy jasny szlag
            trafiał i właśnie siadałam do instrumentu i grłam tongue_out Zeby jej pokazać smile
            Co do woli dziecka - nikt mnie nie pytał bo za głupiutka byłam wtedy. Bo co
            pięcioletnie dziecko może na ten temat powiedzieć? Mamusia decyduje a jak za
            dwa-trzy lata dziecko powie stanowcze nie, bo woli chodzić na karate to wtedy
            można odpuścić smile
            Ja szkołę muzyczną wspominam przecudownie, wiele jej zawdzięczam chociaż jednak
            jak napisała ptysia - sielanka to nie jest smile
            • pty-sia Re: Dla dzieciaków :) 08.05.08, 10:36
              może to tez wynika z tego że starsza córka zaczęła szkołę muzyczna w
              gimnazjum. I to już troche cięzko połączyć. Gimnazjum ma ambitne, a
              i pani w muzycznej bardzo wymagajaca. Naukę codziennie kończy o 16
              (obowiązkową), stąd zanim dotrze do muzycznej jest już 17 (we wtorki
              zwalnia sie z połowy lekcji i wozimy ją samochodem by zdążyła na
              16), no i siedzi tam do wieczora (wtorek 17.30, środa 19, czwartek
              19.15, sobota 11-14.30). Dodatkowo w poniedziałki (do 18, 19) i
              niedziele śpiewa (11-15, ale często zajęcia przedłużają się do 17).
              Wole więc ma tylko piątki i trochę wtorki. W inne dni jest w domu o
              20. Trzeba coś zjeść, odrobić lekcje, poćwiczyć granie, pośpiewać
              (stąd nawet nie ma szans na 2 godziny grania). Dodatkowo dochodzą
              jej wystepy wokalne i przesłuchania gitarowe, wtedy coś opuszcza
              (nie idzie do muzycznej bo śpiewa, nie idzie do zwykłej bo gra itd,
              a potem musi nadrobić). Często jedno koliduje z drugim. A jeszcze
              jak chór w muzycznej ma występy (w szkole lub też w konkursach) to
              są dodatkowe próby (3-4 w tygodniu) i wtedy już jest jazda na maxa
              jak to wszystko zgrać. No fakt chodzi na orkiestrę gitarową, która
              nie jest obowiązkowa, ale w zasadzie "dobrzy" uczniowie powinni na
              nią chodzić. Czasami trzeba odwiedzić dentystę, ortodontę, iść na
              jakieś zakupy. A jeszcze powinna tańczyć (z tym na kłopot, a jak się
              śpiewa to ruch na scenie jest ważny), tylko że na razie nie ma szans
              na to. Ona nie ma presji zostania wirtuozem, ona chce spiewać, ale
              śpiew można wybrać na drugim stopniu dopiero, stąd musi grać
              (chociaż to jej też dobrze wychodzi i w szkole są troche na nią źli
              że nie ma w planach kontynuacji gitary). A pozatym wiąże swoją
              przyszłość z muzyką więc traktuje to poważnie. Ale nie czyta
              książek, oprócz lektur, praktycznie nie ogląda telewizji (a tu
              wszyscy inni rozmawiają o serialach), nie gra w gry na komputerze,
              nie spotyka się z kolegami tyle ile by chciała itd.
              Drugie dziecko ograniczało się do zajęć obowiązkowych w muzycznej i
              na pewno miało miej zajęć, ale to i tak 3 wieczory w muzycznej
              (jeden dzień basen+muzyczna), czwarty dzień gimnastyka korekcyjna
              (bo problemy z kręgosłupem), piąty - w szkole do 17, bo kółko
              plastyczne (ukochane), tyle że weekendy wolne, no oprócz tego że
              trzeba ćwiczyć granie. Można i tak, ale gdzie czas na zabawę, na
              kolegów, na książki, na zwykłe leniuchowanie? No i po co? Nie
              chciała to odpuściliśmy.
              Nie piszę że szkoła muzyczna jest zła - wspaniale uczy
              gospodarowania czasem, ale nie na siłę. Szczególnie jak dziecko i
              nie ma talentu i nie sprawia mu to przyjemności, ale rozdzice chcą
              aby taką szkołę skończyło. No i może trochę jest łatwiej jak to
              wszystko jest w jednej szkole.
              • green_sofia Re: Dla dzieciaków :) 08.05.08, 12:08
                Ojej to naprawdę ciężko szczególnie że kończy zwykłe lekcje tak późno!
                Ja szkołę myzczyną zaczęłam rok wczesniej niż normalną a w podstawówce te lekcje
                kończą się ok 13 więc sprawa wygląda inaczej. Z resztą ja też w wieku 8 lat już
                korzystałam z autobusów bo mama nie była w stanie mnie wozić. Potem na drugim
                stopniu jak byłam już w starszych klasach to rzczywiście wracałam do domu o 20
                smile czasami tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka