Wczoraj zrobiłam przegląd szafy małego - za kilka dni idzie do
przedszkola. Bilans jest taki, ze musze wymienic własciwie cała
garderobę - z wszystkiego powyrastał

Nie mówie juz o sklepach
typu Wójcik, bo na to mnie nie stac, ale nawet ciuchy w Smyku to
koszt rzędu 34 zł na zwykłych spodniach dresowych

A i na jedej
parze sie przeciez nie skonczy

Patrzyłam na allegro - przeciętnie uzywane spodnie to 15 zł plus 8-
10 zł przesyłka, wiec oszczednozs w sumie nie wielka. W lumpksach -
głównie sztywne i niewygodne jeansy, nie nadaja sie do przedszkola.
Owszem, czasem mozna cos trafic, ale to chyba bardziej przypadek niz
reguła.
Macie jakies pomysły? Jak planujecie garderobe swoich dzieci?
Stawiacie bardziej na markowe uzwywane czy nowe bazarowe? No i - po
ile sztuk np. bluzeczkek czy spodni maja Wasze kilkuletnie dzieciaki?