Jadą goście,jadą...

08.06.09, 12:22
Witam!
Problem jest taki:mieszkamy w dosyc atrakcyjnej wypoczynkowo
miejscowości i często gościmy u siebie bliską lub dalszą
rodzinę.Niedługo zapowiedziała się rodzinka męża,brat z żona i
dwójką dzieci.I byłoby miło gdyby..no właśnie..oni nie poczuwają się
absolutnie do niczego podczas wizyty,jedynie do wręczenia jakichś
drobiazgów naszym dzieciom.Natomiast to co najdroższe,czyli jedzenie
wcale ich nie interesuje.Nie jesteśmy biedni,ale też nie szczególnie
zamożni.Nie mam ochoty dodatkowo przez tydzień utrzymywać
czteroosobowej rodziny,ani też stać przy garach i gotowac smakołyki
dla gości.Jak im to delikatnie zasugerować,że zapraszamy do nas ale
nie bierzemy na siebie ich tygodniowego zaopatrzenia w
sniadania,obiady,kolacje..Jak to zrobić,żeby wyjść z twarzą,nie
wyjść na sknerę i nie urazic nikogo.
    • krzysztofsf Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 13:17
      Pierwsze primo - co na to maz?
      czy jestescie zgodni w ocenie sytuacji.

      Drugie primo ( smile )czy zdaza sie, ze jezdzicie do nich w rewanzu, wzglednie, czy mozecie i chcecie taki rewanz?

      Ogolnie - juz "sarmaci" mowili, ze gosc jest jak ryba i po 3 dniach zaczyna smierdziec.
      i wg mnie jest to pewna zwyczajowa granica przyjmowania rodziny bez rewanzu z jej strony, za wyjatkiem pobytow samych dzieci, ktore moga byc znacznie dluzsze.

      jesli jestescie zgodni z mezem, to sadze, ze powinniscie albo rozwazyc uzgodnienie rewanzu w postaci waszego pobytu u nich, albo przerzucenie czesci kosztow i pracy na ich barki.

      Sadze, ze delikatnym rozwiazaniem byloby zaproponowanie, ze "kuchnia bedziemy zajmowali sie na zmiane, bo jedna osoba nie da rady nakupic i nagotawc codziennie dla tylu osob. Menu ustala kazdy takie, jakie najlepiej mu wychodzi".
    • iberia.pl Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 13:59
      powiedz w zartach, ze oferujecie nocleg bez wyzywienia smile.
      • krzysztofsf Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 14:04
        iberia.pl napisała:

        > powiedz w zartach, ze oferujecie nocleg bez wyzywienia smile.

        Wazne jest zdanie meza.
        Nie znamy calosci realiow i ukladow rodzinnych.
        Moze maz ma jakies ogolne zobowiazania, ktore chetnie splaca goszczac rodzine.
        Jesli chodzi o rodzine wspolmalzonka, malzenstwo powinno wspolnie wyjasniac watpliwosci i uzgadniac przyjeta linie.
        • nederlandka Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 15:05
          Wyjaśniam.Cała nasza rodzina,moja i męża mieszka w mieście A,tylko
          my wyemigrowaliśmy do miasta B ze względu na jego pracę.Mąż pracuje
          w wojsku i z tego tytułu postrzegany jest jako człowiek bogaty(nie
          jest generałem)Poprostu pokutują stare stereotypy w rodzinie ,jak to
          wojskowi mają dobrze.Do tego jeżdzi na misje ,które utwierdzają
          wszystkich w tym przekonaniu jak to nam jest super finansowo.
          Szans na rewizytę ( typu zwalenie się na tydzień i pokazanie im jak
          to fajnie) nie ma,ponieważ kiedy jesteśmy a A ,odwiedzamy się ale na
          kilka godzin( śpimy u mojej mamy)
          Układy rodzinne są dobre i normalne.Tylko to jedno mnie wkurza i
          denerwuje.Wiem,że rozmowa taka napewno pozostawi jakiś zgrzyt.Mąż
          zostawia to mnie,sam nie jest na tyle asertywny,aby stawić czoła
          takiemu problemowi.A mnie krew zalewa ,kiedy mój
          finansowy ,trzytygodniowy budżet rozpływa się w tydzień.
          • kamila.stefanowicz Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 15:13
            ja bym powiedziała wprost; albo jeśli jest ci głupio to po prostu coś wymyśl, że
            zainwestowaliście kasę na coś tam i macie teraz kruchy okres finansowy albo, ze
            planujecie jakiś remont itp. dość, ze wzrosną ci rachunki za prąd i wodę i
            musisz znosić ich przez tydzień to jeszcze masz im gotować za swoje??? swoją
            droga są bezczelni, ze nawet zakupów nie zrobią...
          • krzysztofsf Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 15:15
            No coz.
            No to poinformuj meza, ze chcesz jakos rozwiazac problem i sugeruje moje rozwiazanie - bo ciezko przy takim przyjezdzie prowadzic osobna kuchnie - a tak dzielicie sie praca i kosztami aprowizacji, szykujac posilki na zmiane.
            • vernalis1 Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 15:31
              przerabialismy identyczny problem - za pierwszą razą ok, niespelna
              10 dni spędzonych przy kuchni,zakupy na mojej i męża głowie z naszej
              kasy - goście czuli się jak na wczasach smile Rewanż z naszej strony
              był tzn gościliśmy się u nich dni 3, z czego część posiłków
              finansowalismy sami - tak wyszło - mniejsza o szczegóły. Przy
              najbliższej okazji jak znów się nam zapowiadali - prosto, bez
              ściemniania i wnikania w szczegóły powiedzieliśmy ,że nie ma
              sprawy, będzie nam miło, ale zaoferować możemy tylko nocleg i dostęp
              do kuchni - obiady w tygodniu będą musieli przygotowywac sobie sami.
              Zadziałało smile - funkcjonuje do teraz , obie strony zadowolone -
              skoro na tych samych warunkach będą u nas od 29 czerwca przez dwa
              tygodnie.
    • elen.ce Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 19:25
      Sytuacja jest trudna i delikatna, Tobie jest głupio im powiedziec,
      żeby żywili się sami, a to przecież oni powinni poczuwac się do
      tego, by zrobic zakupy, wyręczyc Cię w gotowaniu, zaproponowac coś
      takiego w ogóle. przyjeżdżanie na gotowe uważam za bezczelnośc.
      Tym bardziej, że to nie pierwszy raz.
      Ale jak im to powiedziec? Znam ten typ ludzi - z reguły gdy
      delikatnie coś zasugerujesz, to albo będzie jak grochem o ścianę,
      albo się obrażą.
      Inna sprawa, że ja bym powiedziała prosto z mostu, że jestem
      zmęczona, dziecko mnie budzi w nocy i nie mam siły stac przy garach.
      Pokazałabym co gdzie jest i powiedziała, że mogą się częstowac.
      Lodówkę bym zapełniła jakimiś dużymi zakupami, a gdyby coś się
      kończyło, to nie robiłabym kolejnych zapasów.
      No, chyba że to byłyby np. 2-3 dni to wtedy inna sprawa, można
      jakieś menu nie za drogie i smaczne wymyślic.
      • mirka_sm Re: Jadą goście,jadą... 08.06.09, 19:56
        a moze zwyczajnie zaproponuj, ze nie masz sily robic wszystkiego
        sama i ze zakupy oraz jedzenie proponujesz robic na zmiane. jesli sa
        normalni a uklad zdrowy to sie nie obraza.
Pełna wersja