pierwotnie wyraz ten mial wyraźne znaczenie -bo oznaczal wszystko to co było meta-fizyczne,tj ponad-zmysłowe,zauwazalne ,slyszalne.Rozwój nauki odbieral metafizyce kolejne dziedziny.Powstawały-geometria,matematyka,przyrodoznawstwo,fizyka..Obecnie,prawie wszystko co objęte jest zasiegiem przedmiotowym nauki,odwołuje sie do rzeczy niewidzialnych,ktore zza kulis steruja widzialnymi zjawiskami.I tak np dla porządnego wytlumaczenia rodzenia sie nowotworu,nalezy odwołać sie do psujacego sie dna,zbudowanego z aminokwasow,ktorych nikt na wlasne /nieuzbrojone w miksroskop elektronowy/oczy nie widzial.Malo tego- nawet ujrzenie w koncu struktury aminokwasu tez nie wyjasni dlaczego wszystko to "działa" tak a nie inaczej.Nastepuje odwolanie sie do zalezności przyczynowo-skutkowej,ktorej do konca nie znamy,a dalej do
praw,ktore tak a tak działają bo sa prawami

.Wydzielonym juz dawno z jurysdykcji metafizyki naukom stale brakuje czegos ,co ostatecznie daloby im usprawiedliwienie pelnej "fizyczności" przedmiotu badań.Nasuwa to sie nawet bardziej obraz nie ciemności pojawiajacych sie z przodu,ktore nauka stale chce rozjasnic, ale bardziej- obraz jasnego kola otoczonego ze wszystkich stron przez ciemność.Nawet w zyciu codziennym juz jako naturalne traktujemy,ze wiemy jak dziala elektrycznośc,ale przecież tak na prawdę zonglujemy w tym momencie metafizyka,jej pojeciami,ktorych głebsze znaczenie byłoby trudno wyjasnic nawet niezlemu fizykowi.
Kiedy Patrzymy na swiat fizyczny, zdaje sie nam ,ze mowimy o nim, tymczasem niemal cale odniesienie przedmiotowe naszego jezyka przenosi nas w metafizyke,ktorej podstaw tak naprawdę nie bylibysmy w stanie wytlumaczyć.
Powstanie nauk,ich wydzielenie sie z metafizyki,stworzyło wrażenie,że dziedzina metafizyki nam sie zawęziła.Jednak ,tak naprawde,rozlala sie ona jeszcze mocniej na cała widzialna rzeczywistość,czyniąc pozornie to co niezrozumiale zrozumiałym.