kamfora
12.02.05, 13:36
Czytając "Wybór pism filozoficznych - O człowieku" J. Tischnera trafiłam
na rozważania na temat pytań. Tak w skrócie ujmując Tischner
dzieli pytania na :
1. Pytania filozofa (o prawdę)
2. Pytania inkwizytora.
3. Pytania Boga.
Tischner pisze, że władza inkwizytora nad człowiekiem polega na tym "że
zawsze stara się on wystąpić w imię jakiejś niedoli. W imię niedoli oskarża,
w imię niedoli wyzywa, w imię niedoli poniża i w imię niedoli stawia swoje
pytania."
Wszystko po to, aby zapytany poczuł się zobowiązany do odpowiedzi, a zaraz
potem do przyznania się do winy. Czyli jest to atak człowieka na człowieka.
Jakoś mi się tak pomyślało, że jeśli nie w każdym - to w wielu z nas są
takie zapędy do bycia inkwizytorem.
Czy możliwe jest połączenie pkt 1 i 2 w jednym człowieku?
Czy bycie inkwizytorem wyklucza bycie przesłuchiwanym (i na odwrót?)