Dodaj do ulubionych

Być inkwizytorem

12.02.05, 13:36
Czytając "Wybór pism filozoficznych - O człowieku" J. Tischnera trafiłam
na rozważania na temat pytań. Tak w skrócie ujmując Tischner
dzieli pytania na :
1. Pytania filozofa (o prawdę)
2. Pytania inkwizytora.
3. Pytania Boga.

Tischner pisze, że władza inkwizytora nad człowiekiem polega na tym "że
zawsze stara się on wystąpić w imię jakiejś niedoli. W imię niedoli oskarża,
w imię niedoli wyzywa, w imię niedoli poniża i w imię niedoli stawia swoje
pytania."
Wszystko po to, aby zapytany poczuł się zobowiązany do odpowiedzi, a zaraz
potem do przyznania się do winy. Czyli jest to atak człowieka na człowieka.

Jakoś mi się tak pomyślało, że jeśli nie w każdym - to w wielu z nas są
takie zapędy do bycia inkwizytorem.
Czy możliwe jest połączenie pkt 1 i 2 w jednym człowieku?
Czy bycie inkwizytorem wyklucza bycie przesłuchiwanym (i na odwrót?)
Obserwuj wątek
    • oldpiernik Re: Być inkwizytorem 12.02.05, 14:16
      Wśród inkwizytorów.
      Taki wydział wewnętrzny.
      Pomyślane=możliwe.

      OLD :0)
      • kamfora Re: Być inkwizytorem 12.02.05, 14:35
        oldpiernik napisał:

        > Wśród inkwizytorów.
        > Taki wydział wewnętrzny.
        > Pomyślane=możliwe.

        Ale to stwierdzenie chyba prawdziwe?

        Problem leży nie w samej możliwości ale w tym, czy ta możliwość
        zamieni się w wolę czynu i sam czyn.
        W "Twoim"wink wydziale wewnętrznym zdaje się, że zachodzi równoznaczność
        pomyślane=stało się==>ukarać.

        Ale nie zgadzaj się od razu ze mną wink
        • witekjs Re: Być inkwizytorem 12.02.05, 16:08
          Bycie "inkwizytorem" daje poczucie siły, wręcz omnipotencji.
          Występujesz wówczas z woli i w imieniu nieomylnego PANA, chronisz przed
          nieprawomyślnymi postępkami, a nawet myślami.
          Oceniasz i wyzwalasz poczucie winy oraz bezradności, lub miłą świadomość, że
          należysz do wybranych, zaakceptowanych, "naszych".
          W koło masz liczną grupę, wpatrzonych w twoje usta aby z nich wyczytać światłą
          myśl, zwykłych uczestników społeczności.
          Jeśli ten PAN jest daleko, to możesz być groźny, nawet dla swojego Pryncypała,
          który jest epigonem PANA.
          To bardzo miłe uczucie, jednak trochę ryzykowne, bo Pryncypał lub jego
          zwolennicy mogą spowodować, że spadniesz ze śliskich schodów...
          No cóż, bez ryzka nie miewa się tak miłych i pełnych beneficjów funkcji.
          Na mniejszą, nawet drobną skalę cenią to, również maluczcy.

          Witek
          • otryt Re: Być inkwizytorem 24.04.05, 19:16
            witekjs napisał:

            >To bardzo miłe uczucie, jednak trochę ryzykowne, bo Pryncypał lub jego
            >zwolennicy mogą spowodować, że spadniesz ze śliskich schodów.

            Serdeczne pozdrowienia dla Pryncypała i Jego Przyjaciół
            otryt

            • witekjs Re: Być inkwizytorem 25.04.05, 01:03
              Zostały Twoje pozdrowienia przekazane i przyjęte z życzliwością.
              Oczywiście Jego przyjaciele to dostrzegli i sobie zanotowali...

              Pozdrawiam w swoim i ich imieniu.

              Witek
        • oldpiernik Re: Być inkwizytorem 25.04.05, 07:47
          pomyślane=możliwe dotyczyło filozofa-inkwizytora
          inkwizytor jest sędzią
          "Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni." (ot paradoks)
          "Jak mierzysz, tak ci odmierzą."

          No co?
          To tylko marginalne stwierdzenie, że inkwizycja w chrześcijaństwie była bzdurą.
          To mi przecież wolno. smile

          A że filozofowie lubią łazić po manowcach (w wolnym przekładzie - błądzić),
          umiem sobie wyobrazić filozofa-inkwizytora.

          OLD smile
          • witekjs Re: Być inkwizytorem 25.04.05, 10:35
            Zastanowiłem się nad tym jeszcze raz i oczywiste, że można sobie wyobrazić
            filozofa - inkwizytora. Mówiąc, że nie, myślałem o etyku.
            Sadzę, że nie jeden z nich czuł się filozofem.
            Ba, miał nawet takie bezproduktywne wykształcenie, które jedynie inkwizycje
            różnego rodzaju, mogły wykorzystać dla dobra ludzkości.
            To znaczy pryncypała i samego inkwizytora z rodziną...

            Pozdrawiam. Witek wink
            • witekjs Re: Być inkwizytorem - PS 25.04.05, 11:05
              Pisząc o inkwizycji miałem na myśli nie tylko tę instytucję powołaną przez
              Kosciół rzymsko -katolicki w 1215 r.
              Chodziło mi o instytucje o podobnym charakterze.
              Inquisitio - badanie, dochodzenie od inquirere /łac./- badać

              Witek
              • oldpiernik Re: Być inkwizytorem - PS 25.04.05, 11:53
                skoro tak, to może:
                inkwizycja parlamentarna?
                nooo, tu o filozoficzny spokój jedynie apelować pozostaje

                OLD smile
          • kamfora Re: Być inkwizytorem 26.04.05, 08:43
            oldpiernik napisał:

            > pomyślane=możliwe dotyczyło filozofa-inkwizytora
            > inkwizytor jest sędzią

            Właśnie: inkwizytor jest sędzią. A czy filozof może być sędzią?
            Filozof pyta, analizuje, wyciąga wnioski, chce dotrzeć do prawdy
            i opisać ją.
            Inkwizytor pyta, analizuje, chce dotrzeć do prawdy i...ukarać winnego.

            Próba połączenia "filozofa" i "inkwizytora" skutkuje mowami oskarżycielskimi
            przeciwko Bogu.
    • witekjs Re: Być inkwizytorem 12.02.05, 18:22
      Bycie filozofem i inwizytorem wydaje mi się mało prwdopodobne.
      W którejś z tych ról będzie dyletantem.
      Bycie inkwizytorem, w żadnym wypadku nie wyklucza tego, że bywa się
      przesłuchiwanym, a nawet straconym.
      Przesłuchiwny, jeśli przeżyje stać się może, wyjątkowo sprawnym inkwizytorem.
      Po to, aby "takie nieprawidłowości wiecej się już nie powtarzały", po to, aby
      odpłacić tym, którzy przgrali, "krzywdy mych braci".
      Po to, aby chronić bezbronne dzieci i kobiety, "Nasz Dom", "przed wypaczeniami
      jedynie słusznej idei".
      Ofiara, nazbyt często stać może się oprawcą, w cierpieniach swoich, a nawet
      swych dziadków znajdując usprawiedliwienie...

      Witek
    • kamfora kogo by tu oskarżyć...? 13.02.05, 15:52
      Przed chwilą usłyszałam w wiadomościach, że w jakiejś wsi ksiądz
      został oskarżony o wycięcie kilku drzew na cmentarzu i zapewne
      parafii przyjdzie zapłacić karę w milionach złotych.
      Nie tak dawno na cmentarzu w innej parafii doszło do nieszczęśliwego wypadku
      - drzewo przygniotło młodą dziewczynę i winny jest oczywiście ten, który
      nie ściął tego drzewa przed burzą.

      Nie nie - nie uważam, że to atak na KK. Raczej widziałabym w tym szukanie
      pomysłu na uzyskanie skądś pieniędzy. Oskarżyć można każdego o cokolwiek.
      Byleby w miarę sensownie uzasadnić. (No i oczywiście - opłaca się pod
      warunkiem, że oskarżony ma z czego zapłacić )
      • malvvina Re: kogo by tu oskarżyć...? 14.02.05, 17:34
        unikam czytania prasy w ktorej to mozna takie nowinki (o ksiedzu czy soltysie
        wsio rawno) "nadzwyczajnie wazne "wygrzebac . Ranyyy ! cale szczescie ze i tak
        sie kreci wink
    • scand Re: Być inkwizytorem 18.10.13, 19:57
      Różnorodność kombinacji charakterów ludzkich daje pozytywną odpowiedź na pytanie Kamfory , można przesłuchiwać i być przesłuchiwanym, oczywiście najczęściej nie w tej samej relacji. Jeśli doda się do tego filozofię to pytania nabierają charakteru bardziej fundamentalnego.
      Pytanie jak często my żądamy od ludzi (w sytuacjach praktycznych) odpowiedzi de facto na pytanie filozoficzne ( a nie czysto praktyczne) i , jak często od nas jest filozoficzna odpowiedź żądana ?
      • tan.nawe Re: Być inkwizytorem 18.10.13, 22:38
        scand napisał:

        > Różnorodność kombinacji charakterów ludzkich daje pozytywną odpowiedź na pytani
        > e Kamfory , można przesłuchiwać i być przesłuchiwanym, oczywiście najczęściej n
        > ie w tej samej relacji. Jeśli doda się do tego filozofię to pytania nabierają
        > charakteru bardziej fundamentalnego.
        > Pytanie jak często my żądamy od ludzi (w sytuacjach praktycznych) odpowiedzi
        > de facto na pytanie filozoficzne ( a nie czysto praktyczne) i , jak często od n
        > as jest filozoficzna odpowiedź żądana ?

        Nie żądam, więc/i nie jestem żądana.
        Nie można odpowiedzieć na coś, co jest pytaniem absolutnym.
        Stąd: wiara/niewiara, teizm/ateizm, materializm/duchowość, mistycyzm/racjonalizm, religia/ nauka. (błędna opozycja)
        • scand Re: Być inkwizytorem 20.10.13, 10:54
          Hmm, ale takie sytuacje mają czasami miejsce, może nie na co dzień ale czasami...
          Ponieważ jakaś filozofia leży często u podstaw więc generalnie chyba nie ma sensu ciągle ich skanować ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka