Dodaj do ulubionych

Wiktymologiczna historia Polski

04.08.06, 20:48
Tytułem wstępu zachęcam do lektury felietonu Stommy (człowieka zdecydowanie różowego, acz z
"zacnej" tradycyjnej polskiej rodziny:

www.polityka.pl/polityka/index.jspplace=Lead05&news_cat_id=131&news_id=187631&layout=1&forum_id=5562&fpage=Thr
eads&page=text

(proszę połączyć link w jeden rządek, żeby dał się odczytać w sieci, albo odszukać samodzielnie:
Tygodnik Polityka - Felietony - Stomma - Dwa muzea).

A teraz wygłoszę tezy-horrory:

1. patriotyzm na sztandarach i ustach tanieje - właśnie to obserwujemy;
2. patriotyzmu potrzeba gdy zagrożona jest wolność państwa - obecnie nie widać agresorów;
3. "Bóg-honor-ojczyzna" to hasła historyczne i należy je przedefiniować na obecny użytek;
4. polskie ofiary powstań tylko świadczą o nieudolności przywódców - szczególnie powstania
warszawskiego;
5. ofiary należy opłakiwać, ale nie należy stwiać za wzór, może wreszcie Polacy przestaną uważać, że
Zachód zdradził (Jałta), jest nam coś winien (nasze walki pod Napoleonem), pora żeby zapłacili... (tu
już nie wiem jak, zdaje się że dosłownie, kasą na rozwój...?)

Kiedy wreszcie będziemy normalnymi ludźmi w normalnym świecie?
W czasie pokoju wyjątkowe powinny być wyłącznie jednostki.
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Wiktymologiczna historia Polski 05.08.06, 11:41
      Tak to już jest, że bardziej boli człowieka jego własny ząb niż poszarpana noga
      sąsiada.
      Czy jest coś takiego jak "ból obiektywny"?
      Zdarzyło mi się nieraz słyszeć słowa : "to niemożliwe, żeby jeszcze bolało" .
      Czasem było to po podaniu wystarczającej dawki silnego środka przeciwbólowego,
      a czasem...po upływie wystarczającej (w opinii oceniającego) "dawki" czasu,
      jaki upłynął od bolesnego wydarzenia do dnia dzisiejszego.

      Zadajesz pytanie: "Kiedy wreszcie będziemy normalnymi ludźmi w normalnym
      świecie?". Wnioskuję, że według Ciebie ten "świat" jest normalny, tylko my,
      Polacy - ciągle zapatrzeni w swoje rany?

      Stawiasz dwie pierwsze tezy:
      > 1. patriotyzm na sztandarach i ustach tanieje - właśnie to obserwujemy;
      > 2. patriotyzmu potrzeba gdy zagrożona jest wolność państwa - obecnie nie
      > widać agresorów;

      A mnie się wydaje, że przeciwnie: patriotyzm drożeje. Przejawy patriotyzmu są
      w zarodku wyśmiewane i zwalczane (przede wszystkim w obawie, że "świat" może je
      uznać za nacjonalizm/faszyzm czy coś równie paskudnego).

      > 3. "Bóg-honor-ojczyzna" to hasła historyczne i należy je przedefiniować na
      > obecny użytek;
      Zamieniam się cała we wzrok - podaj propozycję nowych definicji smile))

      > 4. polskie ofiary powstań tylko świadczą o nieudolności przywódców -
      > szczególnie powstania warszawskiego;

      A Powstanie Wielkopolskie?

      Zresztą - jeśli chodzi o Powstanie Warszawskie : czy ktoś może opracował jakąś
      wersję alternatywną? Chodzi mi o coś w rodzaju symulacji powstania przy
      zamianie ówczesnych przywódców na "udolnych". Oczywiście należałoby uwzględnić
      wszystkie ówczesne realia - jedynie przywódców wolno wymienić...

      > 5. ofiary należy opłakiwać, ale nie należy stwiać za wzór, może wreszcie
      > Polacy przestaną uważać, że Zachód zdradził (Jałta), jest nam coś winien
      > (nasze walki pod Napoleonem), pora żeby zapłacili... (tu
      > już nie wiem jak, zdaje się że dosłownie, kasą na rozwój...?)


      Się pogubiłam...to znaczy w jaki sposób należy opłakiwać ofiary? Tak, jak się
      opłakuje przypadkowych przechodniów, którzy zginęli w wyniku wybuchu samochodu-
      pułapki? Postawić za wzór tych, którzy opuścili stolicę w porę? Wtedy Polacy
      automatycznie przestaną uważać, że to Zachód zdradził, a zaczną...no właśnie,
      co zaczną? Uważać, że to oni sami są wszystkiemu winni? Skupić się jedynie na
      roztrząsaniu krzywd, które to oni wyrządzili innym?
      • witekjs Re: Wiktymologiczna historia Polski 05.08.06, 14:46
        Kamfora smile
        Dziękuję. Witek
      • ilmatar Do Kamfory 06.08.06, 14:16
        Szkoda, że nie odnosisz się do felietonu Stommy, który to tekst był powodem otworzenia tego wątku.
        Felieton jest bardzo ostry i obrazoburczy, ale akurat podzielam wiele z jego konkluzji. Ciekawiło mnie,
        co sądzą tutejsi filozofowie.

        kamfora napisała:
        > Tak to już jest, że bardziej boli człowieka jego własny ząb niż poszarpana noga
        > sąsiada. Czy jest coś takiego jak "ból obiektywny"?

        Nie wiem tego, ale nie o to chodzi.

        > Zadajesz pytanie: "Kiedy wreszcie będziemy normalnymi ludźmi w normalnym
        > świecie?". Wnioskuję, że według Ciebie ten "świat" jest normalny, tylko my,
        > Polacy - ciągle zapatrzeni w swoje rany?

        Wniosek niesłuszny, pytanie jak najbardziej. Nie sądzę, żeby świat był "normalny", nie wiem co to by
        było.
        Z punktu widzenia bieżącej sytuacji świata wynika, że Polska chce być normalnym członkiem UE. Kraje
        UE są dość zróżnicowane, jednak łączą je wspólne zasady i dążenia, a także metoda dochodzenia do
        porozumienia. Może to właśnie jest normalność.

        Druga część zdania (> tylko my, Polacy - ciągle zapatrzeni w swoje rany?) odpowiada mojej ocenia, że
        jesteśmy zbyt wpatrzeni w swoje rany.
        To być może kwestia wyobraźni, są bowiem takie osoby którym trzeba kafarem wbijać obrazy tragedii
        dziejowych, cierpień i bohaterstwa, ze szczególnym uwzględnieniem Termopilów i naszych powstań,
        inaczej to do nich nie dotrze. Są też tacy, którym te obrazy spać nie dają. Jaki z tego wniosek
        praktyczny? Ile pochylania się nad ofiarami będzie w sam raz odpowiednie?
        Przeszłość, czy przyszłość ma być priorytetem?
        >
        > A mnie się wydaje, że przeciwnie: patriotyzm drożeje. Przejawy patriotyzmu są
        > w zarodku wyśmiewane i zwalczane (przede wszystkim w obawie, że "świat" może je
        > uznać za nacjonalizm/faszyzm czy coś równie paskudnego).

        No to mamy różne obserwacje, obie zresztą nie jesteśmy miarodajne, trzeba by porobić porządne
        badania socjologiczne.

        >
        > > 3. "Bóg-honor-ojczyzna" to hasła historyczne i należy je przedefiniować na
        > > obecny użytek; Zamieniam się cała we wzrok - podaj propozycję nowych definicji smile))

        Dobrze, że się śmiejesz smile Na razie nie mam propozycji. Poza tym jestem z założenia w mniejszości.

        >
        > > 4. polskie ofiary powstań tylko świadczą o nieudolności przywódców -
        > > szczególnie powstania warszawskiego;
        > A Powstanie Wielkopolskie?
        Pominęłam je, bo jedna jaskółka... itd wink

        >
        > Zresztą - jeśli chodzi o Powstanie Warszawskie : czy ktoś może opracował jakąś
        > wersję alternatywną? Chodzi mi o coś w rodzaju symulacji powstania przy
        > zamianie ówczesnych przywódców na "udolnych". Oczywiście należałoby uwzględnić
        > wszystkie ówczesne realia - jedynie przywódców wolno wymienić...

        Myślę, że to za poważna sprawa, żeby tak prosto odpowiedzieć. Prawdopodobie, skoro szans na sukces
        militarny nie było, przekonania do sprawy ze strony rządu też nie, to rozpoczęcie powstania było
        błędem. Kosztowało to życie patriotycznej i cennej dla kraju młodzieży, która być może miałaby dużą
        rolę do odegrania po wojnie. A tak wpadliśmy w szpony azjatyckiej despotii pozbawieni sporej części
        inteligencji.

        >
        > > 5. ofiary należy opłakiwać, ale nie należy stwiać za wzór, może wreszcie

        > Się pogubiłam...to znaczy w jaki sposób należy opłakiwać ofiary? Tak, jak się
        > opłakuje przypadkowych przechodniów, którzy zginęli w wyniku wybuchu samochodu-
        > pułapki? Postawić za wzór tych, którzy opuścili stolicę w porę? Wtedy Polacy
        > automatycznie przestaną uważać, że to Zachód zdradził, a zaczną...no właśnie,
        > co zaczną? Uważać, że to oni sami są wszystkiemu winni? Skupić się jedynie na
        > roztrząsaniu krzywd, które to oni wyrządzili innym?

        Nie mam gotowej odpowiedzi.
        Może wyjściem właściwym byłoby skupienie się na faktach i pokazywanie różnych punktów widzenia?
        Po wojnie były narody, które "zapomniały" się rozliczyć: Austriacy, Węgrzy, Włosi, Francuzi i Rosjanie.
        Nie zapomniały, lub też zostały zmuszone do rozliczenia, Niemcy i Japonia.
        My (obywatele polscy) akurat jesteśmy wśród pokrzywdzonych. Także jednak Rosjanie i inne nacje im
        podległe.

        Uważam, że robienie bilansów krzywd jest zupełnie czym innym niż wiedza historyczna, ale to raczej ta
        druga powinna wpływać na nasze postawy, a nie to co nazwałam "wiktymologią".

        Pewnie jest to nie do wykonania, ludzie wolą symbole niż fakty.
        • kamfora Re: Do Kamfory 06.08.06, 16:25
          ilmatar napisała:

          > Szkoda, że nie odnosisz się do felietonu Stommy, który to tekst był powodem
          > otworzenia tego wątku.

          Też żałuję, ale nie ma w sieci całego artykułu, a nie mam papierowego wydania
          Polityki.

          > Z punktu widzenia bieżącej sytuacji świata wynika, że Polska chce być
          > normalnym członkiem UE. Kraje UE są dość zróżnicowane, jednak łączą je
          > wspólne zasady i dążenia, a także metoda dochodzenia do
          > porozumienia. Może to właśnie jest normalność.

          Może i tak.
          Tylko że - normalność normalnością, ale dobrze jest nie zapominać, dlaczego
          Polska dopiero teraz przystąpiła do UE, dlaczego odstaje gospodarczo od potęg
          świata. Warto przypominać z jakiej pozycji startowaliśmy my, a z jakiej
          te "normalne" kraje.

          > Druga część zdania (> tylko my, Polacy - ciągle zapatrzeni w swoje rany?)
          > odpowiada mojej ocenia, że jesteśmy zbyt wpatrzeni w swoje rany.

          Nie wiem tylko, dlaczego nikomu zdaje się nie przeszkadzać o wiele większe
          zapatrzenie innych narodów w swoje rany (np. Żydów)?

          > > A Powstanie Wielkopolskie?
          > Pominęłam je, bo jedna jaskółka... itd wink

          Wybacz, ale to wygląda na naginanie historii dla potrzeb swojej tezy.
          W dodatku - lekceważąc zwycięstwa stajesz w jednym szeregu z tymi, którzy
          są "zapatrzeni w swoje rany". Tą Twoją "raną" jest przekonanie o nieudolności
          wszystkich polskich przywódców.

          eduseek.interklasa.pl/artykuly/artykul/ida/3783/
          > Myślę, że to za poważna sprawa, żeby tak prosto odpowiedzieć. Prawdopodobie,
          > skoro szans na sukces militarny nie było, przekonania do sprawy ze strony
          > rządu też nie, to rozpoczęcie powstania było
          > błędem. Kosztowało to życie patriotycznej i cennej dla kraju młodzieży, która
          > być może miałaby dużą rolę do odegrania po wojnie. A tak wpadliśmy w szpony
          > azjatyckiej despotii pozbawieni sporej części inteligencji.

          To teraz, prawie z pozycji widza oglądającego film po raz kolejny, możesz
          powiedzieć, że "nie było szans". Potrafisz wejść w skórę tamtych ludzi?
          Nie wiesz, jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby nie było Powstania
          Warszawskiego, gdyby nie było wielu innych nierównych walk w okresie
          całej II Wojny Światowej. Ci, którzy je podejmowali - naprawdę dali świadectwo
          patriotyzmu. I - jak mówi poeta - my winniśmy im cześć.
          • ilmatar Re: Do Kamfory 06.08.06, 19:39
            kamfora napisała:
            > Też żałuję, ale nie ma w sieci całego artykułu, a nie mam papierowego wydania
            > Polityki.
            Może uda mi się go zescanować, wtedy wyślę mailem osobom zainteresowanym.

            > Nie wiem tylko, dlaczego nikomu zdaje się nie przeszkadzać o wiele większe
            > zapatrzenie innych narodów w swoje rany (np. Żydów)?

            Ależ wielu to przeszkadza. Z tym, że ja polskich Żydów zaliczam do ofiar poniesionych przez naszych
            obywateli. Pewnie mało kto, także wśród Żydów, zgodzi się z taką arytmetyką.
            >
            > > > A Powstanie Wielkopolskie?
            > > Pominęłam je, bo jedna jaskółka... itd wink
            >
            > Wybacz, ale to wygląda na naginanie historii dla potrzeb swojej tezy.

            Przecież nie o to chodzi, że powstanie wielkopolskie nie było ważne, tylko o to, że nie jest
            eksponowane. U nas święci się głośno nieudane powstania. Nigdy nie pada zdanie, że żałujęmy ofiar,
            czcimy bohaterów i przypominamy, że okoliczności historyczne nie sprzyjały podejmowaniu powstania.

            Osobiście bardzo cenię powstanie styczniowe, ale nie wiem czy było do wygrania. Możliwe, że byliśmy
            blisko. W dodatku zapewne te ofiary pomogły zachować tożsamość narodową, a może raczej ją
            zbudować.

            > I - jak mówi poeta - my winniśmy im cześć.

            Ależ czy ja się oddawaniu czci sprzeciwiam? W żadnym razie. Moja 5. teza-horror brzmi przecież:
            "ofiary należy opłakiwać, ale nie należy stwiać za wzór".

            A co z Ordonem?
            Ilm
            • malvvina kompleksy kompleksy kompleksy... 22.08.06, 17:36
              oto odpowi...eh nie chce mi sie pisac
              ale i tak was sciskam smile
              • witekjs Re: kompleksy kompleksy kompleksy... 23.08.06, 02:42
                malvvina napisała:

                > oto odpowi...eh nie chce mi sie pisac
                > ale i tak was sciskam smile

                Czyżbyś chciała powiedzieć, że miewają je wszyscy z wyjątkiem Ciebie...?

                Witek
                • malvvina Re: kompleksy kompleksy kompleksy... 24.08.06, 15:02
                  ale konkluzja ! nie smiem o droge do takiej mysli pytac bo pewnie nic bym nie
                  zrozumiala.
                  ale odpowiem : osobiste mam
                  narodowych nie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka