Gość: MIŚKA
IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl
05.09.04, 11:01
Wróciłam wczoraj z Makarskiej i ostrzegam przed biurem OSKAR...
Apartamenty mieliśmy na dobrym poziomie - to przyznaję... ale podróż tak w
jedną, jak i w drugą stronę (szczególnie w tę drugą) była nie do
zniesienia... Pewnie podchodziłabym do tego bardziej optymistycznie gdyby nie
moje bagaże, które leżą na balkonie i się wietrzą i ubrania z których próbuję
sprać fetor toalety... Ale może zacznę od początku aby ostrzec osoby, którym
przyszłoby do głowy podróżowanie z tymże biurem...
Z Polski wyjechaliśmy obciążeni w 250%. Bagaże nie zmieściły się do miejsc na
nie przeznaczonych... Leżały na korytarzach autokaru co powodowało, że osoby
które siedziały na początku tego (niestety) piętrowego autobusu nawet jeśli
nie miały wcześniej klaustofobii to były bliskie jej "złapania". Wiem, że w
ten sposób biuro miało zamiar oszczędzić (do autobusu przeznaczonego na 50
osób nie zmieściłoby się 70 więc należało przysłać "piętorwą kiszkę") ale
szczerze mówiąc ma to średnie dla mnie znaczenie. Ja zapłaciłam i wymagałam
normalnych warunków... Podróż "nieco się przedłużyła" ponieważ Pan kierowca
skutecznie omijał płatne autostrady (siedziałam niestety z przodu więc
widziałam kierunkowskazy). Ale wszystko to tak naprawdę było jeszcze
do "przełknięcia". Oskar przeszedł samego siebie w drodze powrotnej...
postaram się streszczać aby Was nie zanudzić:
oczywiście znów brakowało miejsc na bagaże (pomimo tego że wielokrotnie
zwracaliśmy uwagę rezydentowi aby interweniował w tej sprawie w biurze) więc
rozstawiono je w korytarzach oraz (jak już wspomniałam ten zaszczyt spotkał
mnie) w toalecie; w związku z tym WC było zablokowane i zamknięte; prawda
jest też taka że nawet jeśli bagaże nie wypełniłyby toalety i tak nie możnaby
było z niej korzystać, ponieważ z nieznanych mi powodów (jak się domyślam
znów chodziło o oszczędności, które odbiły się na pasażerach) nie wypróżniono
toalet po poprzedniej trasie (Polska - Chorwacja); fetor który unosił się w
powietrzu był nie do zniesienia... osoby siedzące na dole mogą o tym
powiedzieć dużo ponieważ z jakichś powodów było tam bardzo gorąco, więc można
sobie wyobrazić co "wisiało" w powietrzu...
Z innych "drobniejszych" rzeczy wystarczy jedynie wspomnieć, że w niektórych
miejscach woda kapała z klimatyzacji (nie drobnymi kropelkami tylko niemalże
ciurkiem) na głowy podróżnych... To chyba tyle ... jest jeszcze szereg
elementów, które wskazują na niekompetencje i braki w organizacji ale nie ma
sensu już w tej chwili opisywać wszystkiego...
Generalnie muszę stwierdzić tylko jedno - NIE JEDZCIE Z OSKAREM... BO SPOTKA
WAS PRZYKRE ROZCZAROWANIE I NERWY... A Chorwację szczerze polecam ale z innym
biurem lub prywatnie... pozdrawiam
M.